Final Destination 3

plakat - Oszukać przeznaczenie 3 (2006)

pressbook

INFORMACJE O PRODUKCJI

Gdy przychodzi twój czas, nic już się nie da zrobić!

"Myślę, że koncepcja przeznaczenia od zawsze przewijała się w ludzkich umysłach. Czy przeznaczenie rzuca nas w ramiona przyszłego małżonka? Jak umrzemy? Te pytania zadaje sobie każdy" - mówi reżyser James Wong, który wraz z producentem Glenem Morganem napisał scenariusz do filmu Oszukać przeznaczenie 3, a także do pierwszej części Oszukać przeznaczenie, która pokazywana była w kinach w 2000 roku (Oszukać przeznaczenie 2 na ekranach kin gościło w 2002 r.).

Producent Craig Perry, który pracował nad wszystkimi częściami filmu, uważa, że to właśnie wrodzona ludzka ciekawość życia i śmierci nadaje filmowi głębszy wymiar. "Myślę, że cała seria wpisuje się w powszechną obawę przed śmiercią" - mówi. "Dotyczy takich pytań, jak: Co by było, gdybym umarł dziś? Jak się to stanie? Czy można powstrzymać śmierć? Czy zrobiłem coś, co mogłoby przyspieszyć nadejście mojego końca?".

Widzowie przychodzą obejrzeć wzajemną interakcję życia i śmierci z bezpiecznej odległości - a potem muszą zadecydować, czy zostawią to ciężkie brzemię za sobą w kinie.

"Zorganizowaliśmy próbną projekcję Oszukać przeznaczenie 2, zawierającą straszną scenę z windą, w której pewnej kobiecie zostaje ukręcona głowa" - wyjaśnia Perry. "Po wyjściu z kina grupa dzieciaków stanęła przy windzie, chcąc zjechać w dół na parking. Drzwi windy otworzyły się, zamknęły i znów otworzyły do połowy. Dzieciaki popatrzyły na siebie, powiedziały, że mają gdzieś taką zabawę i zeszły po schodach! Dla mnie była to wielka chwila. Oznaczało to, że film podziałał, bo te dzieciaki wystraszyły się śmiertelnie prawdziwej windy!"

Pierwszą przeszkodą, którą na swej drodze napotkali filmowcy, była konieczność stworzenia co najmniej tak samo pasjonującej, albo nawet jeszcze lepszej, sceny początkowej, jak w poprzednich dwóch filmach. Kierownik produkcji z New Line, Richard Brener, wpadł na pomysł nagrania początkowej sekwencji na pędzącej kolejce górskiej.

Przez kilka chłodnych, wiosennych wieczorów w Vancouver, dzielna grupa młodych aktorów spędzała czas od zachodu słońca po świt, jeżdżąc kolejką po 20-25 razy każdego dnia.

"Jestem uzależniony od adrenaliny" - mówi 22-letni Ryan Merriman, który gra rolę Kevina. "Uwielbiam roller coastery, więc nawet po 17 razach nadal mi się podobało. Taka jazda jest też wyzwaniem - człowiek jest lekko otumaniony i czuje się, jakby miał kaca".

Mary Elizabeth Winstead dodaje: "Początkowo roller coaster był doskonałą zabawą, ponieważ nie jeździłam nim od dzieciństwa. Czułam przypływ adrenaliny i nie było źle, aż do mniej więcej trzynastej przejażdżki, gdy rzeczywiście zaczęło mi się kręcić w głowie. Byłam jednak bardzo z siebie dumna. Nie zwymiotowałam. Podobnie jak żadne z nas".

Sekwencja na kolejce górskiej, która otwiera film, jest najbardziej złożoną sceną spośród wszystkich scen początkowych w serii Oszukać przeznaczenie. Aby uzyskać spodziewany efekt, filmowcy nakręcili zdjęcia aktorów jeżdżących na prawdziwej kolejce, dodatkowo w hali zdjęciowej nakręcono materiał filmowy na planie z repliką kolejki, której tory sięgały do wysokości 10 metrów, kaskaderskie elementy gry aktorów na zielonym ekranie, a w końcu ujęcia z efektami wizualnymi dodające realizmu i pozwalające zrobić to, czego żaden człowiek by nie przeżył.

Znalezienie kolejki, którą James Wong i Glen Morgan przewidzieli w swoim scenariuszu, okazało się niemożliwe. "Jeżeli planuje się zawalenie kolejki górskiej, to najlepszym możliwym obrotem wydarzeń jest jej zawalenie" - mówi Ariel Shaw, kierownik ds. efektów wizualnych. "Ponieważ wiadomo było, że to niemożliwe, wymiary poszczególnych elementów kolejki z Vancouver, gdzie planowaliśmy zdjęcia, oraz innej kolejki, znajdującej się w Kalifornii, przenieśliśmy do modelu cyfrowego. Uzyskaliśmy w ten sposób "kolejkę Frankensteina", która - owszem - jest odjazdowa, ale nie spełnia wszystkich szalonych pomysłów, które Jim i Glen umieścili w scenariuszu. Scenariusz opisuje wjazd na wysokość ponad 75 metrów, a następnie zjazd w postaci korkociągu, potem kolejny wjazd, tak samo wysoki, jak poprzedni - wprowadzaliśmy więc konieczne modyfikacje aż do uzyskania pożądanego efektu. Następnie dopasowaliśmy kolejkę do otoczenia wesołego miasteczka, co wymagało wykonania pełnego skanu lunaparku, który można by później obrabiać za pomocą grafiki komputerowej" - wyjaśnia Shaw.

Od tego momentu Shaw rozpoczął bliską współpracę z reżyserem obrazu, Robem McLachlanem, działem kreacji artystycznej, efektów specjalnych, efektów kaskaderskich i różnymi innymi działami, badając złożone uwarunkowania każdego konkretnego elementu sekwencji. "Zrobiliśmy prewizualizację sekwencji, która pozwoliła nam na opracowanie mechaniki każdej ze scen i na ustalenie sposobu kręcenia ujęć" - kontynuuje. "Czy będziemy potrzebowali podnośnika? Jakie zastosujemy obiektywy?"

"Jedną z pierwszych rzeczy, które musieliśmy ustalić, było miejsce i sposób zamontowania kamer na kolejce" - tłumaczy McLachlan. "Odstęp pomiędzy wagonikami jest w rzeczywistości bardzo mały, gdy kolejka pędzi po torach. Sprawdziliśmy to poprzez nałożenie w różnych miejscach sporych płatów pianki o dużej gęstości. Włączyliśmy kolejkę i tylko patrzyliśmy, jak odrywały się kawałki pianki. Zaczekaliśmy, aż fragmenty pianki przestały odpadać i dzięki temu dowiedzieliśmy się, jak daleko mogą wystawać nasze kamery w różnych miejscach w kolejce".

McLachlan musiał się także zmierzyć z koniecznością wymyślenia szerokiej gamy ujęć, które pokazywałyby tor jazdy kolejki, jednocześnie tworząc napięcie w scenie. "Jedną z rzeczy, które zapewniają bieg sekwencji akcji jest progresja ujęć, która uniemożliwia wykorzystanie tego samego ujęcia dwa razy i wymaga ciągłego przechodzenia do nowych i odmiennych obrazów. W tym celu wykorzystaliśmy systemy kamer sterowanym pilotem w sposób, którego chyba nikt nie próbował - rezultat jest imponujący. Przez większość czasu kręciliśmy za pomocą dwóch lub trzech kamer i wykorzystaliśmy kilka starych trików kinowych, takich jak lustrzane odbicie, by stworzyć wrażenie, że odbijany obiekt za chwilę rozjedzie kamerę".

Aby stworzyć jednolitą iluzję piekła, które rozpętało się na kolejce, elementem niezbędnym okazała się także niezwykła pomysłowość. "Moim zdaniem, najlepszym sposobem na podtrzymanie iluzji za pomocą efektów kaskaderskich jest wymyślenie odmiennego podejścia do każdego problemu" - mówi koordynator wyczynów kaskaderskich, J.J. Makaro. "Gdy w jednym ujęciu ktoś wylatuje, to w drugim spada w dół, a w innym kręci się w kółko".

Dzięki prewizualizacji filmowcom udało się wskazać, które sceny mają być kręcone na prawdziwej kolejce, które na modelu kolejki na tle zielonego ekranu, a które będą opracowywane jako grafika komputerowa. Replika kolejki również musiała spełniać pewne wymagania związane z osiągami. "W rezultacie musieliśmy stworzyć sześć osobnych zawieszeń kardanowych dla każdego z wagoników" - mówi koordynator ds. efektów specjalnych, Rory Cutler. "Ważne było wywołanie synchronicznego ruchu wszystkich sześciu wagoników kolejki, tak by ich jazda była przekonująca".

Większość filmowych zawieszeń tego rodzaju ma dość prostą konstrukcję, ponieważ poruszają one statkiem lub samolotem, ruch wiec odbywa się zazwyczaj w trzech wymiarach. "Nasz system musiał się poruszać w tych samych trzech wymiarach, ale w każdym z wagoników, i z zachowaniem odpowiedniej symetrii względem wagoników - kontynuuje Cutler. "Skończyło się na tym, że zbudowaliśmy dwie bardzo duże stalowe wieże, które miały podwieszać sześć wagoników w jednym ciągu, przy czym każdy przegub pomiędzy wagonikami miał postać napędzanego hydraulicznie zestawu sprzęgów, które pozwalały nam na ustawianie odpowiednich kątów pomiędzy wagonikami". Kolejka złożona z sześciu wagoników miała 15 metrów - wymagała więc sporego zielonego ekranu, który przykrył ściany podłogi i sufit prawie całej hali zdjęciowej.

W filmie pojawia się kilka ujęć z postaciami, które przeżyły pierwszą część wypadku, odwróconymi zupełnie do góry nogami. "Abyśmy mogli nakręcić to ujęcie, nasz system, oprócz sprzęgieł pomiędzy wagonikami, posiadał także układ obracający, który umożliwił nam obrócenie całego ciągu wagoników o 180 stopni" - tłumaczy Cutler.

"Chcieliśmy w jak największym stopniu wykorzystać zdjęcia prawdziwych aktorów w akcji, aby uchwycić reakcje o charakterze intuicyjnym, które pomagają w tworzeniu napięcia" - mówi Ariel Shaw. "Musieliśmy mieć pewność, że działanie grawitacji oddane jest w sposób rzeczywisty - że włosy i mięśnie są przyciągane we właściwym kierunku".

Również dla aktorów było to ciekawym doświadczeniem. "Wisieliśmy do góry nogami 6 metrów nad ziemią" - wspomina Mary Elizabeth Winstead. "Krzyczeliśmy i płakaliśmy, ponieważ zaraz mieliśmy spaść i zabić się, a próbowaliśmy utrzymać się w wagonikach. Koordynator efektów kaskaderskich poluzował uprzęże na tyle dużo, by wyglądało to, jakbyśmy rzeczywiście trzymali się tylko dzięki własnej wadze i rzeczywiście, my również mieliśmy takie wrażenie... W tym momencie całkowicie spanikowałam. Walczyłam, by utrzymać się nogami i kolanami. Przy pierwszym podejściu naprawdę nie udawałam!"

Winstead i Ryan Merriman sami wykonali praktycznie wszystkie swoje zadania kaskaderskie. "Ryan ma naturalny talent do poruszania się i jest dobrze wysportowany" - mówi koordynator efektów kaskaderskich J.J. Makaro. "W jednej scenie musiał upaść, a potem wystrzeliliśmy w niego kulę ognia, gdy próbował się podnieść. Scena była ryzykowna, ale Ryana nie trzeba było przekonywać".

W filmie widzowie znajdą spora dawka mocnych wrażeń, strachu i przerażenia - fabuła nie zawiera jednak wyłącznie sikającej krwi, latających trzewi i scen ćwiartowania. "Gdy odczytaliśmy scenariusz wraz z aktorami, sam byłem zaskoczony, jak autentycznie zabawny był tekst" - mówi producent Craig Perry. "Postacie są dobrze nakreślone, a sytuacje noszą brzemię łatwo rozpoznawalnego, ciemnego, pokręconego humoru Morgana i Wonga".

Oszukać przeznaczenie 3 wnosi także nowy element do mieszanki, która przyczyniła się do tak dużej popularności tej serii. "Chcieliśmy, by Oszukać przeznaczenie 3 było znajome, a jednocześnie odmienne, oferowało widzom coś nowego - mówi James Wong. "Zawsze zastanawiano się, czy jeśli istnieje śmierć, to ma jakąś przeciwwagę? Jeśli jest zło, to czy istnieje dobro? I jak przejawia się ten aspekt? Wpadliśmy na pomysł wykorzystania technologii cyfrowej w postaci fotografii cyfrowej. Aparaty cyfrowe są wszędzie - nawet w telefonach! Zdjęcia nie powstają dzięki chemii, ale dzięki oddziaływaniu energii elektrycznej - dlatego zdecydowaliśmy się umieścić wskazówki na temat sposobu, w jaki zginą kolejne postacie, na zdjęciach, które Wendy robi tego wieczora, gdy kolejka ulega wypadkowi. Można uznać, że to śmierć bawi się sadystycznie z bohaterami filmu, pokazując im, jak zginą, ale można to także interpretować jako przyjazną interwencję dobrej mocy, która pomaga im oszukać los i uniknąć śmierci".

Cyfrowe zdjęcia dają także widzom szansę na interpretowanie wskazówek wraz z bohaterami i zgadywanie, kto może być następny w kolejności. "Gdy przechodzimy do nowej sekwencji, widzowie mają już do dyspozycji zestaw wskazówek, dzięki czemu są w stanie naprawdę zaangażować się w fabułę w stopniu niemożliwym w przypadku dwóch poprzednich filmów" - komentuje Craig Perry.

Wendy i Kevin łączą swe siły, by ratować życie - swoje i pozostałych ocalałych z wypadku kolejki. Mało prawdopodobne jest jednak, by mogli zostać parą. "Na początku historii Wendy uważa Kevina za głupiego mięśniaka" - żartuje Winstead. "Spędzają ze sobą czas tylko dlatego, że on jest przyjacielem jej chłopaka. Jednak to, przez co przechodzą - utratę tych, których kochają - i dlatego, że działają wspólnie, zbliża ich do siebie i pod koniec filmu zostają bliskimi przyjaciółmi.

Merriman także zauważył główny aspekt swej postaci, Kevina. "Z początku jestem beztroskim żartownisiem. Grywam w piłkę z chłopakami, mam dziewczynę" - mówi Merriman. "Jednak utrata mojej ukochanej powoduje zmianę - zaczynam się zastanawiać nad życiem i zmiennymi kolejami ludzkiego losu.

"Wendy jest początkowo niezadowolona, ale wypadek wpływa na moją przemożną chęć zbadania jego przyczyn" - kontynuuje. "To ja dowiaduję się o katastrofie lotu 180 (początkowa sekwencja katastrofy samolotu z pierwszej części Oszukać przeznaczenie), która podsuwa Wendy podejrzenia, i próbuję interpretować wskazówki zawarte na zdjęciach.

Craig Perry mówi, że autorzy filmu mieli bardzo konkretne wymagania w odniesieniu do obsady filmu. "Do głównych ról poszukiwaliśmy osób posiadających charyzmę gwiazd kina, ale które nie byłyby aż tak rozpoznawalne, by widz mógł pomyśleć, że już je gdzieś widział" - mówi. "Naszym zamiarem było umieszczenie zwykłych ludzi w niezwykłych okolicznościach, tak by sprawić wrażenie, że to nasi znajomi przechodzą tortury potępionych".

James Wong mówi, że od razu wiedział, że Merriman i Winstead, który poprzednio zagrali razem w filmie The Ring 2, pasowali do głównych ról. "Jak tylko Ryan wszedł, pomyślałem, że nadaje się do roli Kevina" - mówi Wong. "Kevin musiał być chłopakiem, z którym chce się spędzać czas, głupawym, najlepszym kumplem, ale także kimś, kto mógłby stanąć na wysokości zadania i stać się bohaterem. Musiał mieć obie te cechy, a do tego być typowym amerykańskim chłopakiem z sąsiedztwa".

"Do roli Wendy Mary wnosi swego rodzaju uczuciowość" - mówi dalej Wong. "Jest bardzo wstrząśnięta wypadkiem, ale jest silna i stara się mocno, by zachować nad sobą kontrolę".

Jedną z mocnych stron obsady jest spektrum osobowości, którymi wzbogacają opowieść. "Postacie w filmie są bardzo charakterystyczne, a sama obsada niezwykle różnorodna" - zauważa Perry. "Świadectwem siły ich charakterów jest fakt, że świetnie się dogadują i że w tak młodym wieku tak zręcznie radzą sobie z ludźmi zupełnie innymi niż oni sami. "

Osiemnastoletnia Alexz Johnson, najmłodsza z obsady, gra Erin, zapatrzoną w gotycką kulturę dziewczynę, która celowo izoluje się od grupy wraz ze swym chłopakiem, Ianem. "Dwukrotnie podchodziłam do roli Julie, młodszej siostry Wendy" - wspomina Johnson. "Podczas drugiego czytania roli miałam na sobie kurtkę rockersa i byłam w bardzo kiepskim nastroju. Gdy już odchodziłam, wezwali mnie, żebym przeczytała rolę Erin. Jej kwestia w tej scenie była bardzo sarkastyczna, a ja mam bardzo ironiczne poczucie humoru, więc chyba to przekonało do mnie autorów filmu".

Kris Lemche, który gra Iana, w filmie ma mnóstwo najlepszych kwestii. Na przykład, stojąc w kolejce po bilet na roller coaster zauważa, że statystycznie szansa zgonu podczas jazdy kolejką górską wynosi jeden na 150 milionów... naturalnie nasuwa się wniosek, że człowiek ma większe szanse zginąć w wypadku samochodowym, jadąc do lunaparku, niż podczas samej przejażdżki kolejką.

"Rzuca ciekawymi faktami jak z rękawa" - mówi Lemche. "Większość dziwnych rzeczy, o których mówiłem, wyszukałem i zbadałem głębiej. Pierwszego dnia zdjęć miałem kwestię na temat koncepcji zwanej "paradol", ludzkiej zdolności widzenia dziwnych, i często przez nas interpretowanych jako prorocze, wizerunków w bardzo przyziemnych przedmiotach - na przykład widzenie Dziewicy Maryi w kawałku przypalonego tostu, a także tego, w jaki sposób ludzie mogą mieć takie zdolności. Początkowo nie miałem o tym pojęcia, nigdy wcześniej o tym nie słyszałem, a miałem to w scenariuszu rzucić tak od niechcenia. Podczas wspólnego czytania scenariusza zapytałem o to Glena Morgana, a on zrobił mi na ten temat notatki, podał odpowiednie strony internetowe - takie przypadkowe wtrącenia były swego rodzaju kształceniem ustawicznym".

Seria Oszukać przeznaczenie nigdy nie dawała się łatwo zaszufladkować do jakiegoś gatunku. "Powiedziałbym, że Oszukać przeznaczenie 3 jest thrillerem o zjawiskach nadprzyrodzonych" - mówi producent Craig Perry. "Moim zdaniem, porządny horror ma element nadprzyrodzony. Seria ma w sobie coś z kina akcji, choćby przez to, jak śmierć radzi sobie z wymierzaniem swojej zemsty. Dlatego Oszukać przeznaczenie 3 jest thrillerem o zjawiskach nadprzyrodzonych, który łączy w sobie najlepsze elementy horroru jako gatunku, poprzez zachowanie elementów nadnaturalnych i atmosfery nie z tej ziemi, z cechami składowymi thrillera - akcją, suspensem i sytuacjami, z których bohaterowie cudem uchodzą cało. To nawet nie synteza obu tych gatunków, raczej ich potomstwo z nieprawego łoża".

Znalezienie równowagi pomiędzy tymi gatunkami stanowiło także nie lada wyzwanie dla ekipy filmowej.

"Filmy Jima Wonga są mocno naładowane akcją, więc sama logistyka zdarzeń, które mają nastąpić w danej scenie, wpływała w głównej mierze na sposób radzenia sobie z oświetleniem i ujęciami" - mówi reżyser obrazu Rob McLachlan. McLachlan wraz z kierownikiem produkcji, Markiem Freebornem, pracowali nad stworzeniem wyglądu filmu. McLachlan nauczył się tego podczas kręcenia Oszukać przeznaczenie, a Freeborn współpracował z Wongiem i Glenem Morganem przy produkcji stylowego thrillera Willard.

"Od samego początku Oszukać przeznaczenie, zakładaliśmy, że jeśli film ma być przerażający, to nie możemy uchylać ani rąbka tajemnicy widzom" - mówi McLachlan. "Nie możemy podsuwać odbiorcom wskazówek, że oto za chwilę się przestraszą. Skuteczne oddziaływanie tych filmów polega na otoczeniu, które wydaje się znajome. Wszystko, co się ogląda, mieści się w granicach rzeczywistości i naturalizmu. Nie podchodzimy do światła teatralnie, jak ma to miejsce w większości horrorów".

"Z punktu widzenia projektu, chciałem, by ta część była nieco mroczniejsza od dwóch poprzednich filmów" - mówi Freeborn. "Tym razem poszliśmy wiec nieco dalej z obrazami, są bardziej czarne, klimat wizualny jest ostrzej zarysowany niż w tamtych częściach".

Zanim jednak Wendy, Kevin i ich znajomi stanęli na kolejce, trafnie nazwanej "Lotem Szatana", musieli przejść przez złowieszczy portal, którego strzegł dwunastometrowy diabeł.

"Kolory bardzo wiele mówią o klimacie planu, o tym, co plan zdjęciowy znaczy dla aktora, i w rzeczywistości mogą nawet w niektórych przypadkach zarażać aktora odpowiednim nastrojem. Jedynym kolorem dla naszego rogatego znajomego była więc czerwień" - zauważa Freeborn. "Mieliśmy sporo szczęścia, że zarówno wagoniki, jak i tory prawdziwej kolejki również były czerwone. Przenieśliśmy czerwony motyw na podest kolejki, nasz największy plan zdjęciowy, i to dopełniło całości".

Scenariusz Morgana i Wonga ma charakter skomplikowanej układanki, w której każdy maleńki element pasuje do następnego, w ten sposób pozwalając na odtworzenie rozdrobnionego obrazu. "Jim i Glen uwielbiają bawić się tekstem i obrazami - trikami filmowymi, czymś na kształt łączenia punktów na obrazku" - mówi dalej Freeborn. "W scenie w lunaparku, która rozpoczyna film, obraz łączy się z wydarzeniami, które pojawią się dopiero później. Mamy podświetlany znak przy jednej z atrakcji, zwanej "High Dive", w którym gaśnie litera "v", dając wyraźną sugestię, co stanie się dalej. Przy jednej z gier w wesołym miasteczku mamy napis "Test Your Skill", ale kamera widzi go w taki sposób, że litera "s" w słowie "skill" jest niewidoczna. "

Toby Lindala, kierownik ds. charakteryzacji specjalnej i efektów protezowych, maksymalnie wykorzystał swoje zasoby w Oszukać przeznaczenie 3, pozorując doskonale śmierć i ćwiartowanie ciał. "Po raz pierwszy współpracowałem z Jimem i Glenem przy kręceniu pierwszego sezonu serialu Z Archiwum X. Zawsze doskonale się nam pracowało. Mają tak duże doświadczenie w pisaniu scenariuszy, że nie trzeba było wprowadzać żadnych większych zmian do scenariusza nawet w jego projekcie. Cieszę się, że mogliśmy razem opracowywać te wszystkie efekty" - mówi Lindala.

Kręcenie filmu było ekscytującym doświadczeniem dla wszystkich zainteresowanych - od pełnej energii młodej obsady, przez obmyślających intrygi na potrzeby fabuły autorów filmu, aż po ekipę techniczną. A ponieważ filmowcy przygotowują się już do wypuszczenia swojego dzieła w świat, nie mogą się doczekać, by przekonać się, jak docelowa widownia - młodzi dorośli - przeżyją tę niesamowita przygodę.

"Młodzi dorośli to ludzie, którzy chadzają na takie filmy, a jednocześnie są właśnie tymi, których można w ten sposób przestraszyć" - mówi producent Craig Perry. "Sami lubią się narażać. Badają granice tego, co mogą a czego nie mogą zrobić. Tego rodzaju filmy wpisują się w tę brawurę i dziwny strach, których chcą doświadczyć tacy widzowie, bez wystawiania się na prawdziwe ryzyko".