newsy
2009-09-23 09:18

Czytelnia FILMu: Chora rzeczywistość "Galerianek"


prześlij znajomemu

photo.title W czytelni miesięcznika "Film" na Filmwebie pojawił się kolejny tekst z wrześniowego numeru - wywiad z profesorem Januszem Czapińskim.  Po pierwsze trzeba wyzbyć się obłudy, która nie dopuszcza do mówienia głośno, jak naprawdę wygląda rzeczywistość polskiej młodzieży. W pierwszym rzędzie odnośnie seksu – mówi Czapiński po obejrzeniu "Galerianek", które 25 września wchodzą do kin. – Nie ma żadnego wychowania seksualnego w polskich szkołach, bo Kościół do tego nie dopuszcza. A politycy się tego boją.



RYNSZTOK  POLSKI  -  PRZED PREMIERĄ  "GALERIANEK"

Jacek Rakowiecki: Widział pan "Galerianki". Czy opowiedziana w nich historia prostytuujących się gimnazjalistek – z punktu widzenia psychologa społecznego i szefa "Diagnozy Społecznej" – to incydent czy szersze zjawisko społeczne?

Prof. Janusz Czapiński: W tym filmie jest nawet podwójna prawda. I jeden fałsz... Przede wszystkim sam spotykam w centrach handlowych takie "galerianki" – naładowane i nabuzowane "dziołchy", nieliczące się z tym, co sobie o nich ktoś pomyśli. To mnie razi jako starzejącego się już ramola. Ale prawdziwe to jest też dla mnie jako badacza. Bo ja te młode osóbki od jakiegoś czasu badam w ramach "Diagnozy Szkolnej", trafiają one także do "Diagnozy Społecznej", czyli projektu, który obejmuje całą populację Polaków. I najkrócej mówiąc to, co obserwujemy w Polsce od mniej więcej lat 2005-2007, można by podsumować tak: młode Polki doszły do wniosku, że nie mają co czekać na tę emancypację prowadzoną przez Magdę Środę i jej podobne wyzwolone kobiety, tylko powinny wziąć sprawy w swoje ręce. I oczywiście, emancypują się w taki sposób, na jaki je stać. To znaczy, generalnie rzecz biorąc – doganiają chłopaków. Do pewnego momentu w Polsce była przepaść między liczbą narkomanów a narkomanek, między liczbą dziewcząt i chłopców wyskakujących na dużej przerwie "na browara", między odsetkiem palących dziewczyn i chłopaków, itd. Potem młode kobiety zaczęły tę różnicę błyskawicznie zmniejszać. Następnie przeszło to na zachowania społeczne, np. wzrósł poziom dziewczęcej agresji. Ale co najgorsze, sterują tymi zachowaniami u obu płci zupełnie inne mechanizmy.    

JR: Chłopcy powtarzają model "prawdziwego mężczyzny"?

JCz: Nie tylko. Chodzi też o wewnętrzne, biologiczne mechanizmy. Tym problemem, przy okazji ostatniej "Diagnozy Społecznej" przeprowadzanej na dużej, bo 26-tysięcznej próbie, problemem zachowań prowadzących do łamania prawa, specjalnie się zająłem. I najkrócej mogę powiedzieć, że mężczyźni zachowują się agresywnie "przez serce" a kobiety "przez głowę". A prywatnie mogę powiedzieć, że wolę takiego "mordobijcę", który jest agresywny z powodu nadmiaru "krwi w sercu" niż "mordobijczynię", która robi to z wyrachowania, instrumentalnie, czyli swoją agresję traktuje jako sposób na osiągnięcie celu, a nie sposób na odreagowanie, rozładowanie się, jak trzepanie dywanu. Kobiety nie odreagowują, kobiety się mszczą, kobiety planują agresję. Są w tym zimne i wyrachowane.

JR: Feministki pana zabiją.

JCz: Feministki chyba nie zachowują się agresywnie? Co najwyżej te "feministki naturalne", o których mówię, a które nawet nie wiedzą, że są feministkami, chociaż podążają drogą "wyrównywania poziomów" między płciami. Mężczyzna, który nabroi, potem się sumituje, przeprasza, jest mu wstyd, przynosi kwiatki... pod warunkiem, oczywiście, że aż tak nie narozrabia, że...

JR:... że te kwiatki będą już tylko na grób.

JCz: Tak, ale jeśli nie, to ma mu kto wybaczać. A u kobiet mamy do czynienia z konsekwencją. Nie ma nic gorszego niż konsekwentna agresja. I w "Galeriankach" zresztą to widać. Im nie przechodzi. Ale wróćmy do podstawowego problemu: czy to jest ich scenariusz na całe życie? Moim zdaniem nie. To jest jedna wielka ucieczka. Albo pogoń za czymś.

JR: Ucieczka od czy ucieczka do?

JCz: Ucieczka do. Ale stymulowana brakiem czegoś.

JR: W "Galeriankach", wydaje się, to po prostu ucieczka do świata konsumpcji, tego, który znają z reklam.

JCz: To jest tylko naskórek, erzac. One sądzą, że ten świat im coś wynagrodzi lub coś im zastąpi, czego naprawdę im brakuje. Tu dodam jedno zastrzeżenie do filmu. Otóż przykłada on bardzo powiększające szkło tylko do jakiejś stosunkowo wciąż niewielkiej części polskiej młodzieży, także widz może odnieść wrażenie, że ten margines jest zjawiskiem powszechnym. Że w każdej szkole jest tak samo, że większość młodzieży wychowała się w "tym formacie". A tak nie jest. To jest nadal zdecydowana mniejszość.

JR: Jedna setna? Jedna dwudziesta?

JCz: Sądzę, że... trzy takie dziewczyny na każdą 30-osobową klasę, po połowie składającą się z obu płci.

JR: Reżyser ma prawo przedstawienia tylko wycinka rzeczywistości. Film nie jest od pokazywania całego spektrum postaw i zachowań.

JCz: Zgoda. Ale o tym zastrzeżeniu trzeba pamiętać, oglądając film.

JR: Wróćmy do naszych bohaterek. One przecież nie znają innego świata: świata wartości. I, co gorsza, nikt im nie jest wstanie go przedstawić.

JCz: Zgodnie z definicją Oskara Wilde’a, "nie znając wartości niczego, znają cenę wszystkiego". Ich ucieczka zaś jest możliwa dzięki społecznemu przyzwoleniu.

JR: Przyzwoleniu?

JCz: Oczywiście. Te dziewczyny uciekają od sytuacji, w której są niekochane, nieakceptowane, niedoceniane i pozbawione jakichkolwiek drogowskazów. Nikt im nie podpowie, jak powinno być, a jak nie, bo ich rodziców na co dzień przy nich nie ma. A jeśli są, to tylko w tak nadzwyczajnych sytuacjach, kiedy córka zachodzi w ciążę. Skoro zaś są pozostawione same sobie, to muszą szybciej dojrzewać. No to dojrzewają, jak potrafią. Zresztą tak naprawdę ich zachowania są dość masochistyczną próbą ukarania siebie za to, że nie otrzymały miłości czy – że nie zasługują na miłość. Nie zdają sobie, oczywiście, sprawy, że same siebie karzą, ale przecież jeśli idą do kibla w centrum handlowym z przypadkowym mężczyzną za marny gadżet, to tak naprawdę same skazują się na to najbardziej podłe z miejsc, "godne" kogoś, kto właśnie jest potępiony, bo niekochany. Na ten rynsztok.

JR: Ale film sugeruje jeszcze coś. Że te dziewczyny prostytuują się w zamian za modne błyskotki, bo żyją w świecie, w którym wartość człowieka jest wyznaczana przez przedmioty, które posiada. Dlatego dla nich warto zrobić "coś brzydkiego", żeby mieć "coś ładnego". Na tym przecież polega ewolucja głównej bohaterki, poddanej presji rówieśników, bo ma starą, niemodną komórkę. Więc robi to, co robi, bo jej rodziców nie stać nie tylko na miłość, ale i na tę lepszą komórkę.

JCz: Ale gdyby między nią a jej rodzicami były inne relacje, to by się specjalnie tą presją nie przejęła. Tymczasem podstawowy warunek jej "wyjścia na ulicę" był spełniony już w domu: to relacje w rodzinie były chore. Jeśli człowiek ma poczucie bezpieczeństwa i miłości, to nie będzie ciężko przeżywał, że rówieśnicy nie akceptują czegoś w jego zachowaniu czy ubiorze. Dokładnie przeciwnie jest w domach wszystkich czterech "galerianek". Ale dodam coś jeszcze o jednak pewnej filmowej nieprawdzie. Oglądałem ten film z moją dorosłą co prawda córką, która jednak dorastała już w obecnej polskiej rzeczywistości. Zwróciła ona uwagę, że nawet dziewczyny z takich domów nie są ciągle takie same. One falują w swoich zachowaniach. Czasem wzbiera w nich potrzeba odreagowania, złamania wszelkich norm i wtedy dochodzi do erupcji agresji. Ale równie często poszukują. Poszukują takiej niszy, w której zostaną docenione, zaakceptowane. I jeśli znajdują, wtedy agresja z nich spływa. Bo – to taka refleksja filozoficzna – człowiek rodzi się ku dobremu, a nie ku złemu. We wszystkich jest ta tęsknota.

JR: To już Brecht mówił: "Człowiek hołduje bardziej dobru niźli złu, tylko warunki nie sprzyjają mu"...

JCz: Galeriankom ewidentnie nie sprzyjają. Dlatego trzeba zmieniać warunki, choć to samo w sobie, oczywiście, nie wystarczy. To jak z alkoholizmem. Jeśli ktoś długo nadużywa, to nawet jeśli trafi w środowisko niepijących, nie przestanie automatycznie łaknąć alkoholu.    

JR: Te dziewczyny mogą – patrząc socjologicznie – wrócić na "dobrą drogę"?

JCz: Tu jest problem. Myśmy się jako społeczeństwo pogubili w nowej rzeczywistości. Nie mamy dziś "policji moralnej", którą mieliśmy nawet w PRL-u.

JR: Policja moralna?

JCz: Choćby cenzura obyczajowa w mediach. A przede wszystkim kontrola społeczna polegająca w dużym stopniu na tym, że Polacy za komuny byli kompletnie niemobilni, jak chłopi pańszczyźniani. Człowiek żył i pracował tam, gdzie się urodził. Wszyscy o nim wiedzieli i wiedza ta narastała latami. Wszystko, co nabroił i wszystko, co zrobił dobrego, szło na jego konto. Dożywotnio. Więc nie był bezkarny, musiał liczyć się z opinią innych – świadków jego życia. A dziś prawie każdy może powiedzieć sobie: "Hulaj dusza, piekła nie ma". Nikt go dziś nie rozliczy.

JR: A wolne społeczeństwo kapitalistyczne ma inne niż za komuny narzędzia?

JCz: To narzędzia, które pozornie wydają się nieskuteczne, jeśli jako na wzór spojrzymy na społeczeństwa zachodnie. W Szwecji prawie 70% dzieci żyje bez jednego z biologicznych rodziców, w Polsce to ciągle margines. Poziom agresji uczniów brytyjskich przewyższa o rząd wielkości agresję uczniów polskich. Nawet do pięt nie dorastamy poziomowi narkomanii w szkołach holenderskich czy fińskich. Poziom europejski, jeśli chodzi o problemy z młodzieżą, osiągnęliśmy tylko i wyłącznie w piciu piwa. A jednak równocześnie kontrola nad tymi zjawiskami jest tam zdecydowanie bardziej skuteczna. W dodatku my nie robimy nic, żeby coś zmienić, nie dostrzegając, że choćby to zło pokazane w "Galeriankach", to zaledwie łagodna zapowiedź tego, co czeka nas za 5 czy 10 lat. Bo już wtedy, jeśli nie uruchomimy takich mechanizmów prawnych i społecznych, jakie są we Francji, Szwecji czy Wielkiej Brytanii, nie tylko dogonimy Zachód, ale nawet dalece go prześcigniemy.

JR: Czyli co mamy robić?

JCz: Po pierwsze wyzbyć się obłudy, która nie dopuszcza do mówienia głośno, jak naprawdę wygląda rzeczywistość młodzieży. W pierwszym rzędzie odnośnie seksu. Dziś w Polsce średni wiek inicjacji seksualnej to dla chłopców 16 lat, a dla dziewcząt – 17. A my udajemy, że w ogóle nie ma takiego zjawiska i co najwyżej czasem ktoś nieśmiało zaproponuje, że warto by ewentualnie propagować powszechne używanie prezerwatyw. Ale słyszalna większość mówi: nie. Nie ma żadnego wychowania seksualnego w polskich szkołach, bo Kościół do tego nie dopuszcza. A politycy się go boją.
Druga kwestia to pomoc państwa w dobrym prowadzeniu się i funkcjonowaniu rodziny: ulgi podatkowe, które sprawią, że rodzice nie będą musieli się zaharowywać, że będą mogli być więcej w domu bez tragicznego dylematu, czy ten dom zdołają utrzymać. Trzecia rzecz to intensywna polityka przeciwdziałania alkoholizmowi. Czwarta – zaostrzenie prawa w kwestii zaniedbań wychowawczych. W Szwecji, jeśli rodzina jest niewydolna wychowawczo, to co najwyżej przez pół roku, może rok. Jeśli nadal sobie nie radzi – traci dzieci. W "Galeriankach" wszystkie pokazane rodziny były niewydolne wychowawczo. I to nie od chwili rozpoczęcia akcji filmu, tylko od lat, od początku. I tak wykoślawiły swoje córki.

JR: Niewesoła konstatacja.

JCz: Jedziemy z rosnącą szybkością w stronę czarnego słońca. Tym jednak różnimy się od Zachodu, że oni w swoich pojazdach już zamontowali hamulce i zaczynają ich używać. A my nie. Dlatego nabieramy prędkości i wszystkich ich przegonimy.


Rozmawiał: Jacek Rakowiecki


prześlij znajomemu
Napisz co o tym sądzisz:
Krótko mówiąc
@ jim wilson: Wyniki badań można sobie 
H__Angel
off line szukaj innych wypowiedzi tego użytkownika na tym forum
24 września 2009 21:46
@ jim wilson:
Wyniki badań można sobie interpretować, jak się chce, nie biorąc pod uwagę różnych danych. Na ten przykład: na jednej z konferencji dot. wychowania seksualnego (było to wiele lat temu), polskie środowisko, delikatnie mówiąc "konserwatywne" zarzuciło Szwedom, że po wprowadzeniu do szkół edukacji seksualnej znacznie wzrósł odsetek młodych dziewcząt zachodzących w ciążę, które na dodatek decydowały się na bycie samotnymi matkami. Okazało się, że w istocie, tak się stało, ale główną przyczyną takiego stanu była nie "pornografizacja wyobraźni", ale rzetelna informacja o skutkach prawnych. Mianowicie młoda mama z automatu otrzymywała od państwa mieszkanie oraz pieniądze na wychowanie dziecka. Co więcej, w/g przepisów ustawowym opiekunem dziecka stawał się przedstawiciel rządu, np. burmistrz miasta. Jako, że rządowi zależało na tym, aby dziecko wychowywało się w dobrych warunkach, w otrzymanym mieszkaniu mógł mieszkać biologiczny ojciec dziecka, który też dostawał od burmistrza dotacje. I tak sobie mogli żyć dostatnio na koszt podatników do momentu, gdy nie zdecydowali się na ślub, bo wtedy dotacje się urywały. Spróbuj wprowadzić takie prawo w Polsce i mocno to nagłośnij. Jak myślisz, co się stanie?
Co do "przyzwolenia": można sobie przyzwalać bądź nie przyzwalać, a dzieciaki się pukały, pukają i pukać będą. Chodzi o to, by robiły to bezpieczniej. Bez narażania się na zakażenia różnymi chorobami, niechcianą ciążę oraz, a może przede wszystkim rzetelnie i fachowo prowadzona edukacja seksualna ma zwrócić ich uwagę na konsekwencje podejmowania aktywności seksualnej. Zarówno emocjonalne, jak i materialne.
Ja w życiu nie widziałem Galerianki :( ale takie 
ekiwok
off line szukaj innych wypowiedzi tego użytkownika na tym forum
24 września 2009 20:13
Ja w życiu nie widziałem Galerianki :( ale takie zjawisko społeczne pewnie po prostu w naszym malutkim opolskim nie występuje :-/ zaścianek, jak zwykle
Wszystkich was popierdoliło.Rozejrzyjcie się. 
24 września 2009 15:36
Wszystkich was popierdoliło.Rozejrzyjcie się. Większa połowa młodziezy żyje normalnie, pracuje i studiuje i nie kurwi się ani nie schodzi na psy, w depresję czy czarną dziurę. Poza tym do kurwy nędzy.. mogę się o coś zapytać? Dlaczego dorosłe stare spaśone ćwoki tak interesują się wiekiem inicjacji młodzieży? Co?
Odpowiem.. bo zazdroszczą.;)
Problem w tym, że mechanizmy stosowane choćby na 
Stanley_Hartman
off line szukaj innych wypowiedzi tego użytkownika na tym forum
24 września 2009 15:32
Problem w tym, że mechanizmy stosowane choćby na Wyspach Brytyjskich nie zdają egzaminu. Tam zjawiska dziecięcej prostytucji, czy przedwczesnej inicjacji osiągają wręcz gargantuiczne rozmiary. I to przeraża. Jasne, nie można zanegować rzeczywistości, ale model proponowany przez Zachód też się nie sprawdza. Albo zawczasu wymyślimy coś nowego i skutecznego, albo przegramy z kretesem.
@ Tyche - tu nie chodzi o to, kto jest lepszy, tylko o to, które motywacje łatwiej kontrolować i uzasadnić. Przemoc pozbawiona emocji jest gorsza niż ta powodowana wściekłością. Wyrachowanie jest znacznie bardziej niebezpieczne niż typowa agresja. Nie wybaczamy mordobijcom, po prostu wyrachowanie jest bardziej przerażające ze swej natury.
@ wyloguj_sie - tak, kino, sztuka w ogóle w swym głównym celu ma poruszać żywotne dla społeczności problemy. Ty opierasz się na odczuciach, Czapiński badaniach naukowych. Ergo - to on jest bliżej prawdy. Bo on rzeczywistość bada.
A prywatnie mogę powiedzieć, że wolę takiego 
Tyche
off line szukaj innych wypowiedzi tego użytkownika na tym forum
24 września 2009 10:31
"A prywatnie mogę powiedzieć, że wolę takiego "mordobijcę", który jest agresywny z powodu nadmiaru "krwi w sercu" niż "mordobijczynię", która robi to z wyrachowania, instrumentalnie, czyli swoją agresję traktuje jako sposób na osiągnięcie celu, a nie sposób na odreagowanie, rozładowanie się, jak trzepanie dywanu. Kobiety nie odreagowują, kobiety się mszczą, kobiety planują agresję. Są w tym zimne i wyrachowane."


Jasne - mordobijcom wybaczamy. Przeprosi, będzie o.k., oczywiście do następnego razu. To tylko kwestia biologii... Szkoda gadać

"One falują w swoich zachowaniach. Czasem wzbiera w nich potrzeba odreagowania, złamania wszelkich norm i wtedy dochodzi do erupcji agresji."

Czyli, że jak?
wyloguj_sie - słowa prawdy. Zgadzam się na całej 
junkers1
off line szukaj innych wypowiedzi tego użytkownika na tym forum
23 września 2009 15:03
wyloguj_sie - słowa prawdy. Zgadzam się na całej linii.
Może wyjaśnienie tego trendu jest dość proste - łatwiej jest zrobić pesymistyczny film o biedzie, niż dobry obraz autentycznie pozytywny.
Z brytyjskich doświadczen wynika, że 
porshe
off line szukaj innych wypowiedzi tego użytkownika na tym forum
23 września 2009 14:34
"Z brytyjskich doświadczen wynika, że wprowadzenie wychowania seksualnego tylko nasila pornogafizację wyobraźni dzieciarni. To jakby przyzwolenie: 'wiemy, że będziecie uprawiać seks. macie prezerwatywy and enjoy/viel spass und gute reise'. Czy na pewno o to chodzi?"

No tak, elegancka debata.
Wywieź dziecko na wieś, gdzieś gdzie nie ma 'chłopów' albo jak jest chłopakiem, to nie ma dziewczyn. W ten sposób być może uchronisz własne dziecko przed wczesną inicjacją seksualną.

Zresztą rozejrzyj się - dziwi cię matka 17-letnia, 16-letnia? Bo mnie nie dziwi. Myślisz, że kiedy, w jakim wieku chłopcy zacznają oglądać wszelkiej maści 'świerszczyki' w prasie czy internecie? około 10-11 lat są już ekspertami od 'najlepszych stron'.

A ty jeszcze chcesz te dzieci pozostawić bez wiedzy, ku chwale chyba kościoła, że założą własne rodziny nie mając nawet środków na własne utrzymanie.

Zdecydowanie należy dzieciom mówić o seksie, nie robić z tego zakazanego owocu i jasno wszystko wytłumaczyć. Jeśli choćby 10% wyniesie coś z takiej rozmowy i np. zacznie stosować antykoncepcję, to ja nie widzę powodów, dla których miałbym zabronić 16-17 latkom uprawiać seks. Ważne, aby to nie był sport, ważne żeby wiedzieli, że to po prostu 'kolejna, następna' rzecz, jaką robi się wspólnie, nie zaś 'zaliczali i dawały się zaliczać' na każdej dyskotece tylko dlatego, że trzeba się przez tydzień nowym chłopakiem/dziewczyną przed koleżankami/kolegami pochwalić.

Tyle gadania jest o seksie, a nikt o prawdziwym wychowaniu nic nie mówi. Ułożeni ludzie sami dochodzą do prawidłowych wniosków i są bardziej odpowiedzialni niż dzieci 'zapomniane' przez rodziców.
Dziś w Polsce średni wiek inicjacji seksualnej 
jim_wilson
off line szukaj innych wypowiedzi tego użytkownika na tym forum
23 września 2009 14:12
"Dziś w Polsce średni wiek inicjacji seksualnej to dla chłopców 16 lat, a dla dziewcząt – 17. A my udajemy, że w ogóle nie ma takiego zjawiska i co najwyżej czasem ktoś nieśmiało zaproponuje, że warto by ewentualnie propagować powszechne używanie prezerwatyw. Ale słyszalna większość mówi: nie. Nie ma żadnego wychowania seksualnego w polskich szkołach, bo Kościół do tego nie dopuszcza. A politycy się go boją."

bzdury. Z brytyjskich doświadczen wynika, że wprowadzenie wychowania seksualnego tylko nasila pornogafizację wyobraźni dzieciarni. To jakby przyzwolenie: 'wiemy, że będziecie uprawiać seks. macie prezerwatywy and enjoy/viel spass und gute reise'. Czy na pewno o to chodzi??????????????
Kiedy wreszcie filmowcy przestaną transmitować 
wyloguj_sie
off line szukaj innych wypowiedzi tego użytkownika na tym forum Ma łeb na 500 punktów
23 września 2009 12:20
Kiedy wreszcie filmowcy przestaną transmitować patologie jako obraz polskiej rzeczywistości? Antycypacje pana profesora są zbyt wydumane. Nie ma co się porównywać do bogatej Szwecji. Kontekst Polski jest inny. Bieda połączona ze światem konsumpcji zazwyczaj rodzi takie patologie. Nie tylko u nas. Wszędzie. Problem rodzin dysfunkcyjnych i dysfunkcjonalnych jest znany.

Czy potrzeba przenosić taki obraz Polski na ekrany? Można, ale dlaczego tylko obraz patologii w polskim kinie jest dostrzegany?! Cześć Tereska, Plac Zbawiciela, Galerianki itd. Czy Polski widz nie ma już tego dość? Widocznie ma, bo zazwyczaj woli sięgnąć po zagraniczne produkcje. Dlaczego na znaczących festiwalach nagradza się tylko takie produkcje? Gdzie miejsce dla barwnych filmów, mieszających rzeczywistość z fikcją? Czy to polscy filmowcy tak kochają pokazywać biedę i nie widzą nic innego wokół czy to jury festiwalów i polskich nagród zwraca uwagę tylko na takie filmy?
ciekawy wywiad, szkoda tylko że wiele osób 
zonk_2
off line szukaj innych wypowiedzi tego użytkownika na tym forum
23 września 2009 12:01
ciekawy wywiad, szkoda tylko że wiele osób bagatelizuje problem tzw"galerianek" dla młodziezy takie zachowanie jest cool a rodzice albo tego nie zauważają albo wychodzą z założenia "moja coreczka na pewno taka nie jest"
Odkupię numer FILMu z marca 2009 roku. Jeśli są 
Rimmi87
off line szukaj innych wypowiedzi tego użytkownika na tym forum Ma łeb na 2500 punktów
23 września 2009 11:23
Odkupię numer FILMu z marca 2009 roku. Jeśli są chętni zapraszam na gg: 4106411
Swietny wywiad, w ogóle można odnieść to wszystko 
_Michal
off line szukaj innych wypowiedzi tego użytkownika na tym forum
23 września 2009 11:21
Swietny wywiad, w ogóle można odnieść to wszystko także do filmów, bo jak zauważycie, co jest na topie, społeczeństwo głupieje z roku na rok. Niedługo jak w filmie "Idiocracy" będziemy oglądać w kinie pierdzącą dupę, nie pytając nawet "kogo to dupa i dlaczego pierdzi...".

Swoją drogą teraz można określić te młode zdziry jako "galerianki", brzmi śmiesznie i jednocześnie niewulgarnie. Może się przyjmie. W autobusach je widać codziennie, nie trzeba do galerii godzić.
Dobry wywiad, film obejrzę. ..(u mnie za tydzień 
Sethius
off line szukaj innych wypowiedzi tego użytkownika na tym forum
23 września 2009 10:19
Dobry wywiad, film obejrzę.
..(u mnie za tydzień otwierają galerię-centrum boskości)..
Ciekawe na czym miałaby polegać ta 'policja 
Azearoth
off line szukaj innych wypowiedzi tego użytkownika na tym forum
23 września 2009 10:07
Ciekawe na czym miałaby polegać ta 'policja moralna'. Skończy się na tym że będą zabierać 5 dzieci kochającej matce bo nie bedzie jej odpowiednio długo w domu żeby wychować dzieci bo będzie się zaharowywać aby je utrzymać. A zniżki podatkowe wprowadzą dla pełnych rodzin i dla rządu będzie to git. Szkoda gadać
Omnigence sp. z.o.o. - wydawca Filmweb.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści publikowane na serwisie samodzielnie przez jego użytkowników. Publikacja treści oznacza akceptację regulaminu.

W sieci od 18 marca 1998 roku, od 20 stycznia 2000 jako pierwszy serwis w Polsce dostępny w WAP. Pobierz logo Filmweb.
Znak filmweb jest zarejestrowanym znakiem towarowym podlegającym ochronie prawnej na mocy ustawy Prawo własności przemysłowej oraz Ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych; wyłączne prawo do używania znaku posiada
Omnigence sp. z o.o.

Created by agencja interaktywna - artegence.