• A
  • A
  • A

ARTYKUŁ: "Agora" - perwersja niewiary
[Artykuł] (2010-03-10 06:35)

Bez dogmatów

O religii mówić można dobrze, albo wcale – zdają się sugerować krytycy Amenábara. Jego film skłania do refleksji nad tym, czy można uczciwie opowiadać o Bogu, wierze i Kościele – bez dewocyjnego lukru, ani antyklerykalnego zacietrzewienia.
 
"Agora" Alejandro Amenábara jeszcze przed premierą wywołuje gorączkowe spory. Jedni widzą w niej film jawnie antychrześcijański, zaślepiony i pełen gniewu wobec katolików, inni zaś postrzegają hiszpańskie dzieło jako refleksję nad istotą fanatyzmu. Obie strony mają zresztą rację, bo "Agora" jest obrazem przewrotnym, mylącym tropy i inspirująco-niejednoznacznym. Nie powinno to dziwić miłośników Amenábara. Hiszpański reżyser to jeden z największych wywrotowców kina. W nakręconym trzynaście lat temu "Otwórz oczy" stworzył narracyjny majstersztyk, pełen zmyłek i fabularnych zapętleń, zaś w późniejszym "W stronę morza" zabierał głos w dyskusji o eutanazji i ograniczeniach ludzkiej wolności.


Wbrew regułom

Dziś hiszpański reżyser powraca do tego tematu, tworząc film śmiały i nieoczywisty. Opowieść o Hypatii, legendarnej greckiej filozofce, balansuje na granicy między historyczną prawdą i artystyczną nadinterpretacją. Amenábar traktuje historię Hypatii jako punkt wyjścia do rozważań nad zagrożeniami, jakie niesie ideologia, nad religijnym zaślepieniem i mechanizmem władzy tłumu. Jego film czytać można jako antyreligijny manifest i poruszający hołd dla kobiety, która poniosła śmierć za swoją niewiarę.

photo.title "Agora" jest w tym sensie filmem niemalże perwersyjnym. Hiszpański reżyser mówi o przemocy religijnej, nawiązując zarazem do schematów klasycznego kina biblijnego. Zupełnie jak w swojskim "Quo Vadis" mamy u niego wątek miłości między wpływowym członkiem społeczeństwa, a innowiercą; opowieść o niespełnionej miłości, nienawiści oraz oddaniu życia w imię ideałów. Tyle tylko, że u Amenábara te schematyczne rozwiązania zostają znacząco zmodyfikowane. W odróżnieniu od biblijnych obrazów główną bohaterką jego filmu jest kobieta, która zdobyła uznanie w patriarchalnej Aleksandrii początków V wieku, filozofka wierząca w siłę ludzkiego umysłu. Niezłomna Hypatia jest postacią mistyczną, a zarazem skrajnie odmienną od filmowych świętych. Zaangażowana w życie społeczności, skupia się nie na własnym wnętrzu i osobistych duchowych podróżach, ale na coraz dogłębniejszym poznawaniu świata, jego badaniu dla dobra całej ludzkości.

photo.title Film hiszpańskiego reżysera budzi żywiołowe reakcje. Jednak nie ze względu na przewrotność twórcy i niezwykłość jego bohaterki. Przyzwyczajeni do filmowych apologii chrześcijaństwa, widzowie nie potrafią zaakceptować świata przedstawionego przez Amenábara. W jego filmie religia jest bowiem usprawiedliwieniem przemocy i terroru. Aleksandria, o której mówią twórcy, podzielona jest między zwaśnione grupy: ostatnich pogan, Żydów i chrześcijan, zaś każda z nich chce dominować nad pozostałymi (czasy te znakomicie opisuje Pierre Chuvin w książce "Ostatni poganie"). Pokazując konflikty wyznawcami różnych religii, reżyser ukazuje wiarę wynaturzoną, zmienioną w szaleńczy fundamentalizm. Amenábar nie proponuje łatwych uproszczeń – w jego filmie okrutni są chrześcijańscy kaznodzieje, którzy w wrzucają poganina do ognia w ramach testu na istnienie jego bogów, a także poganie, którzy urażoną dumę próbują ukoić przelewając krew "parabolan". Ich "strawą jest gniew" – można by napisać, cytując Szekspira.

Amenábar patrzy na Kościół jako byt polityczny. Nie ma tu miejsca na mistycyzm i żarliwe uniesienia – zinstytucjonalizowane religie są jak frakcje walczące o dominację na miejskiej agorze. Fanatycy z wszystkich stron barykady łatwo znajdują usprawiedliwienia dla swoich występków, widząc w nich element boskiego planu. Liczne instynkty nienawiści i przemocy drzemią w ludzkich sercach (...) Do jakich spustoszeń potrafią być zdolne te elementarne siły z chwilą, gdy (...) moralne usprawiedliwienie, ideologiczne uświęcenie przychodzą im w sukurs i pobudzają je, miast hamować? – pytał przed laty Léon Poliakov. Film hiszpańskiego daje odpowiedź na to pytanie, pokazuje, że każda ideologia prowadzić może do zniewolenia jednostki.

Etykiety

Dyskusje, jakie towarzyszą jego filmowi, dowodzą, jak trudne są relacje między sztuką i religią. Recepcja filmów o tematyce religijnej pokazuje bowiem dobitnie, że kino może mówić o wierze albo dobrze, albo wcale. Albo jest się za, albo przeciw. Jeśli zaś jest się przeciw – łatwo narazić się na ataki samozwańczych cenzorów. W tym nurcie kina nie ma bowiem półśrodków.

photo.title Jest w tym zresztą coś przewrotnego. Nie trzeba wcale kręcić biblijnych adaptacji, by do historii kina przejść jako twórca kina stricte religijnego. Świadczy o tym przypadek Carla Theodora Dreyera – duńskiego mistrza kina, który zapisał się w dziejach X muzy jako twórca takich filmów jak "Męczeństwo Joanny D'Arc", "Dzień gniewu" czy "Słowo". Po latach oznaczono go etykietką reżysera kina religijnego, zapominając o złożoności jego obrazów – polemizujących z obowiązującą wizją protestantyzmu, antyklerykalnych i zwracających uwagę na zagrożenia płynące ze zinstytucjonalizowania wiary. Dreyer nie jest zresztą jedynym z reżyserów, których pośmiertnie ugrzeczniono, czyniąc niemalże częścią religijno-filmowej konfekcji spod znaku kina biblijnego.

Kino od wielu dziesięcioleci zdaje się bowiem niezdolne do poważnej dyskusji na temat religii. Nie jest to tylko winą reżyserów, ale publiczności, Kościoła, krytyków i mediów, które zbyt łatwo szufladkują religijne i antyreligijne filmy. I choć to te pierwsze z nich zyskują zazwyczaj większą przychylność, to właśnie obrazy kontrowersyjne, polemiczne i niepokorne przechodzą do historii kina. Zapisał się w niej Pier Paolo Pasolini swoim "Twarogiem", częścią nowelowego filmu "Ro.Go.Pa.G." z 1963 roku, czy też Luis Buñuel, który w nagrodzonej Złotą Palmą "Viridianie" szokował inscenizacją orgii przypominającej Ostatnią Wieczerzę.

W Polsce, gdzie od lat toczą się procesy Doroty Nieznalskiej, wydawać by się mogło, że atakowanie Kościoła jest najlepszym gwarantem frekwencyjnego sukcesu. Historia kina pokazuje jednak, że skandale religijne wcale nie są najczęstszą przyczyną społecznego oburzenia. Przeglądając leksykon "125 zakazanych filmów" opracowany przez Dawn B. Sovę, znajdziemy w nim ledwie osiem filmów zakazanych przez cenzurę z obawy przed obrazą religijną. Trafimy natomiast na przeszło sześć razy więcej obrazów ocenzurowanych ze względu na zbytnią erotyczną śmiałość. Mimo to religia wciąż zajmuje czołowe miejsce wśród drażliwych filmowych tematów.

Upadki złotych cielców

photo.title Najlepiej wiedzą o tym skandaliści, którzy zbijają majątek na kontrowersyjnych obrazach. Wystarczy mało subtelna sugestia dotycząca związku Jezusa i Marii Magdaleny, a już "Kod da Vinci" Rona Howarda wg powieści Dana Browna staje się przedmiotem protestów, a skandal napędza marketingową machinę. Choć w ostatnich latach to właśnie autor "Aniołów i demonów" stał się najgłośniejszym twórcą wchodzącym w konflikt z religijnymi dogmatami, bynajmniej nie ma on monopolu na oburzanie opinii publicznej. Naruszanie religijnych tabu od lat stanowi gwarancję komercyjnego powodzenia.

Świadectwem tego był choćby głośny "Egzorcysta" Williama Friedkina, który przed laty przykuwał uwagę amerykańskich cenzorów scenami przemiany Matki Boskiej w ladacznicę i masturbacji z użyciem krzyża. W jednym z miast w amerykańskim stanie Missisipi bogobojne władze aresztowały nawet kinooperatora, który ośmielił się pokazywać ów niemoralny film.


Seks i religia w kinie całkiem często chadzają wspólnymi ścieżkami, doprowadzając do palpitacji serc pobożnych kinomanów. Gdy w 1994 roku na nasze ekrany trafiał głośny "Ksiądz" Antonii Bird, katolickie organizacje urządzały pikiety przed drzwiami kin, a większość protestujących otwarcie wyznawała, że filmu nie widziała, ale lekturę odradza. Historia duchownego-geja zwyczajnie nie mieściła się w pejzażu nadwiślańskiej religijności, burzyła bowiem wyidealizowany obraz księży, jaki przez lata utrwalał się w rodzimej kulturze. W kraju, gdzie postrzega się ich często jako istoty uduchowione i wyrastające ponad codzienny porządek, każda rysa na wizerunku kleru okazuje się bolesna. Im większe piękno, tym głębsza skaza pisał Georges Bataille, a jego słowa potwierdzają kontrowersje towarzyszące takim filmom jak "Złe wychowanie" Almodovara, "Wątpliwość" Shanleya, "Zbrodnia Ojca Amaro" Carlosa Carrery czy "Siostry Magdalenki" Petera Mullana.

***

Nikogo nie powinien więc dziwić szum towarzyszący premierze "Agory". Film Amenábara jest przecież dziełem o wiele "groźniejszym" niż krytykowane przez Watykan przygody Harry’ego Pottera, "Kod da Vinci", "Avatar" czy antyklerykalne, zacietrzewione obrazy. Hiszpański twórca zaprasza nas bowiem do rozmowy na temat fundamentalny, pyta, czym jest religia i kiedy przeradza się w niebezpieczną ideologię. Opowiadając historię "męczeństwa za niewiarę", mówiąc okrucieństwie chrześcijańskich fundamentalistów, pokazuje, jak płynna jest granica między żarliwością i terrorem, między wiarą i ekstremizmem.

I choć wydawać by się mogło, że opowieść o Aleksandrii sprzed szesnastu wieków jest dziś cokolwiek nieaktualna, informacje o krwawych religijnych rzeziach w Afryce czy Azji pokazują, że warto potraktować film hiszpańskiego twórcy jako zaproszenie do poważnej rozmowy o współczesności – fundamentalizmie, terroryzmie i ksenofobii. Te mają się całkiem nieźle.
Podziel się z innymi:
autor:
  • Bartosz Staszczyszyn
źródło:
  • Filmweb

Zobacz też:

komentarze

Dodaj komentarz
ao2008

Co to ma być recenzja filmu czy kolejny atak na chrześcijan? O filmie: Kopernik była kobietom! Ja juz wolę wersję Machulskiego! "Ja wierzę w Filozofię". Wiara w naukę? to jakiś oksymoron do n! Nauka to wiedza gdzie a>b, b>c więc a>c i nie ma tu miejsca na wiarę! Wiara to RELIGIA! Nauka to WIEDZA!

sossnare

Proszę o wybaczenie tych moich powtórek, nie było to działanie zamierzone z mojej strony… Choć szczerze pisząc – bądź co bądź – jestem usatysfakcjonowana poniższym tekstem…
Brombinka

sossnare

Proszę o wybaczenie tych moich powtórek, nie było to działanie zamierzone z mojej strony… Choć szczerze pisząc – bądź co bądź – jestem usatysfakcjonowana poniższym tekstem…
Brombinka

sossnare

Proszę o wybaczenie tych moich powtórek, nie było to działanie zamierzone z mojej strony… Choć szczerze pisząc – bądź co bądź – jestem usatysfakcjonowana poniższym tekstem…
Brombinka

sossnare

Proszę o wybaczenie tych moich powtórek, nie było to działanie zamierzone z mojej strony… Choć szczerze pisząc – bądź co bądź – jestem usatysfakcjonowana poniższym tekstem…
Brombinka

sossnare

Cóż społeczeństwu jako takiemu zawsze trudno jest przyznać, że "Król jest nagi!", chociaż każdy z osobna widzi „królewską nagość”, czyli absurd zależności polityczno – ekonomiczno – religijnych… Czy można coś z tym rozsądnego zrobić? Kto odważy się być „dzieckiem, które stwierdzi, że król to golas”?! Przecież każda nowa powstająca religia powiela styl „ubierania się” poprzedników…
Cała nadzieja w twórcach filmowych…
I tym niezbyt optymistycznym akcentem pozdrawiam wszystkich i dodam tytuł, który mnie osobiście otworzył oczy na fakty religijne, a chodzi mi o „Żywot Briana według Monty Phytona".
Brombina

sossnare

Cóż społeczeństwu jako takiemu zawsze trudno jest przyznać, że "Król jest nagi!", chociaż każdy z osobna widzi „królewską nagość”, czyli absurd zależności polityczno – ekonomiczno – religijnych… Czy można coś z tym rozsądnego zrobić? Kto odważy się być „dzieckiem, które stwierdzi, że król to golas”?! Przecież każda nowa powstająca religia powiela styl „ubierania się” poprzedników…
Cała nadzieja w twórcach filmowych…
I tym niezbyt optymistycznym akcentem pozdrawiam wszystkich i dodam tytuł, który mnie osobiście otworzył oczy na fakty religijne, a chodzi mi o „Żywot Briana według Monty Phytona".
Brombina

sossnare

Cóż społeczeństwu jako takiemu zawsze trudno jest przyznać, że "Król jest nagi!", chociaż każdy z osobna widzi „królewską nagość”, czyli absurd zależności polityczno – ekonomiczno – religijnych… Czy można coś z tym rozsądnego zrobić? Kto odważy się być „dzieckiem, które stwierdzi, że król to golas”?! Przecież każda nowa powstająca religia powiela styl „ubierania się” poprzedników…
Cała nadzieja w twórcach filmowych…
I tym niezbyt optymistycznym akcentem pozdrawiam wszystkich i dodam tytuł, który mnie osobiście otworzył oczy na fakty religijne, a chodzi mi o „Żywot Briana według Monty Phytona".
Brombina

audio

@doman18
Popieram, dobrze jest słyszeć osobę z otwartymi oczami i własnym rozumem.

doman18 doman18

@autul
Nie gadaj bzdur o tym o czym nie wiesz bo sam się zachowujesz jak typowy fanatyk. Akurat prawdziwa religia islamska ma mało wspólnego z fanatykami z bombami, świętą wojną i innymi rzeczami które się przypisuje tej religii. Poczytaj trochę, popytaj ludzi.

TheLightbringer

W artykule jest pyta:) a to wulgarne jetz słowoo

malwina_s malwina_s

Wielkie dzięki, autorze, za to że napisałeś jak się skończył film...To się nazywa profesjonalizm...

trecking

@autul jeszcze gorsi są pseudochrzescijanie "wojujący" poprzez radia i coniedzielne spotkania z niewiernymi....

autul autul

Najlepsi są antyklerykałowie, którzy traktują Agorę (film) jak erotoman pornola, zawzięci w tępieniu współczesnych chrześcijan, którzy już dawno odcięli się od przemocy, kiedy pod nosem mają islamistów, którzy dopiero się "rozkręcają".

doman18 doman18

@audio
Zgadzam się w 100%! Niestety wiele osób traktuje go jako narzędzie przeciwko chrześcijaństwu jako takiemu a inni ci co bardziej gorliwi nawet nie oglądając go wzywają do bojkotu myśląc że zamiatanie problemów pod dywan to coś czego Bóg by chciał

audio

*Świetny film, który najżarliwszy chrześcijanin powinien obejrzeć i zrozumieć. Nikt z jakąś wiedzą historyczną, zdrowym rozsądkiem i rozumowaniem tego filmu NIE POWINIEN potępić, gdyż nie wywołuje on skandalu lecz refleksje nad nami samymi i naszą wiarą.

audio

Jak można przyrównywać ten film do "Viridianie" który szokową szokował inscenizacją orgii przypominającej Ostatnią Wieczerzę? Hola hola ten film nie jest antychrześcijański ani nie uderza w jakieś chrześcijańskie fundamentalne podstawy. Zapominamy, że Bóg- Chrystus żył ponad 2000 lat temu, a od tamtego czasu żyją i żądzą na Ziemi sami ludzie i ten film WŁAŚNIE pokazuje błędy tych ludzi i to nie są błędy motłochu tylko błędy tych najwyżej a dołączając do tego politykę mamy ostre szambo które właśnie trzeba pokazać by ludzie w swojej naiwności nie nabrali się na nie ponownie i by WIARA była w Boga, a nie ślepe zaufanie w ludzi i ich przekazy.
Świetny film, który najżarliwszy chrześcijanin powinien obejrzeć i zrozumieć. Nikt z jakąś wiedzą historyczną i zdrowym rozsądkiem i rozumowaniem tego filmu potępić, gdyż nie wywołuje on skandalu lecz refleksje nad nami samymi i naszą wiarą.

ScorseseAndDeNiro ScorseseAndDeNiro

Autor artykułu zapomniał wymienić "Ostatnie Kuszenie Chrystusa"

doman18 doman18

@wiesniok
:D my ciebie też, pozdrówki dla pokemonów :)

No właśnie widzę że ludzie mylą pewne pojęcia. W Agorze nie mamy do czynienia z nagonką na chrześcijaństwo jako takie. Ale na fanatyzm religijny który także chrześcijaństwo dotknął. Wystarczy dziś zobaczyć "wyznawców pewnego popularnego księdza" i całą resztę Polaków chodzących do kościoła lecz w ogóle nie wierzących. To raczej nasza tradycja niż wiara. Tak jak tu ktoś wspomniał "trzeba posłać dziecko do komunii bo co ludzie powiedzą". Śmiejemy się z Konopielki a sami żyjemy w ciemnogrodziu.

Tak czy siak filmu jeszcze nie oglądałem ale z tego co czytam to Agorę prędzej porównywałbym z "Czarownicami z Salem" czy "Diabłami" niż z np. "Kodem Leonarda Da Vinci"

wiesniok wiesniok

Iluż tu specjalistów od religii... krytyka, obrona, każda opcja ma swoich przedstawicieli. Ja też chce zabrać głoś w tej sprawie, a więc... Mam was wszystkich w DUPIE

pa6l1 pa6l1

no to ja jestem konsekwentny.

kawka_i_ kawka_i_

Pewnie jednak ci co tak chojrakują np. tutaj nigdy się na to nie zdobędą, bo "co ludzie powiedzą jak dziecko do Komunii nie pójdzie" albo " tak sie chce mieć ślub w kościele z białą sukienką i innymi falbankami". Ateizm też musi być konsekwentny.

kawka_i_ kawka_i_

No dobrze. Fundamentalizm w każdej religii jest bee. Tylko jak napisala aktorka w dużej mierze kręci się i wypuszcza takie filmy bo "Naruszanie religijnych tabu od lat stanowi gwarancję komercyjnego powodzenia." I tu cie mam. Więc chęć ukazania prawdy zaślepionym czy łatwy zysk?

Dobrze jakiś motłoch podający się za chrześcijan zabił filozowkę. Pewnie za to odpowiedzieli przed tym kim trzeba. Ale nie wszyscy są fanatykami, czyż nie? A z "ciemiężącego" Kościoła można się wypisać tylko trzeba chcieć. Nic na siłę.

sarpedon sarpedon

@kj_krol
"właśnie w tym ciemnym średniowieczu narodziły się podstawy do tego by powstały pierwsze uniwersytety..."

Szkolnictwo wyższe było znane dużo wcześniej, choćby Akademia Platońska założona w 387 r. p.n.e. Średniowiecze, zwłaszcza jego poczatkowe stulecia zahamowały i wręcz zaprzepaściły sporą część dorobku antyku, no ale to było spowodowane olbrzymią zawieruchą polityczną i upadkiem Zachodniego Cesarstwa.

@trecking
"gdyby nie średniowiecze, to dziś mielibyśmy kolonie na innych planetach i latali na kosmiczne wycieczki."

Może tak ;), choć niestety to tylko gdybanie, jak już napisałem wyżej tzw. "sredniowiecze" było spowodowane wieloma rzeczami głównie natury politycznej, zrzucanie całej winy na religię to przejaw ignorancji...

A tak się składa, że w historii świata mieliśmy wilokrotnie do czynienia z przypadkiem "Wieków Ciemnych" i zawsze były efektem zawieruchy politycznej i natężonych migracji ludności, ("Wieki Ciemne" po upadku cywilizacji mykeńskiej, "Wieki Ciemne" po upadku kultury antycznej, podobnie można nazwać każdy okres przejściowy jaki dzieli upadek jednej cywilizacji i przejście w drugą... ).

A co do filmu to oczywiście czekam z niecierpliwością i mam nadzieję, że reżyser stanął na wysokości zadania, tj nakręcił film bezkompromisowy, który jednocześnie nie będzie stronniczy i w sposób rozsądny przedstawi nam ten epizod w dziejach, jak dotąd wcale nieeksploatowany przez kino...

minimalista minimalista

do Usagi V
"Film ukazuje prawde, a ona w oczy kole. Niestety wiele "wierzacych" nie wie lub nie chce wiedziec jak wygladaly poczatki jego religii, jak sobie ona poczynala przez stulecia i jak "zrzeszala" wiernych. Mordy, gwalty i grabieze, oto jak wygladalo nawracanie niewiernych. "

ja Ci powiem jak ja to widzę jako człowiek wierzący- na początku był jeden ponadprzeciętny osobnik, który wraz z dwunastoma analfabetami rozpowszechnili religię, która funkcjonuje do dziś, co wielu ówczesnym sekciarzom się nie udało; na początku także Ci wyznawcy byli najwzyczajniej w świecie prześladowni-mordowanie czy w najlepszym wypadku ośmieszanie lub dyskryminowanie chrześcijan było na porządku dziennym; późniejsza sytuacja , w tym ta przedstawiona w filmie, to już wynik działania człowieka , czyż nie? religia tu jest najmniej winna, Chrystus przecież wprost nawoływał do miłości bliźniego; nie wspominał o żadnej nienawiści do drugiego człowieka, także innej wiary lub niewiary; dlatego też nie mam zamiaru się wstydzić mojej religi czy też żałować grzechów popełnionych przez moich współwyznawców; zresztą mówienie o religi jako głównej sprawczyni wojen czy innych rubiezy jest według mnie naiwne- to wszystko efekt człowieka i jego parcia do władzy czy też pieniędzy- czy naprawdę myslicie , iż nie byłoby wojen religijnych gdyby nie owe religie? wojna to motor rozwoju gospodarek, zawsze się znajdzie motyw na jej wszczęcie, o czym dobitnie przekonał nas XX w., już zdecydowanie laicki

kj_krol

Co wy za brednie wypisujecie, że religia to samo zło. A chrześcijaństwo to już masakra jakaś.
1. Ktoś tu napisał, że: "chyba żadna..polityka nie kosztuje tyle państwa..co religia..". To odpowiem Ci tak mądry kolego: jakoś w PRLu ni było dotacji do kościoła i był i teraz też nie ma.
2. Ktoś inny napisał: "XXI wieku uwikłani w niepotrzebny i ograbiający nas konkordat." To teraz napisz mi płaczku który punkt konkordatu tak Ciebie boli (najlepiej wklej treśc tego "złego", najgorszego fragmentu).
3. Ktoś jeszcze napisał: "gdyby nie średniowiecze, to dziś mielibyśmy kolonie na innych planetach i latali na kosmiczne wycieczki. ". Hahahaha, to jest najlepsze. Bo kolego inne cywilizacje jakoś nie miały "ciemnego średnioweicza", a jakoś nie słyszałem o azteckich koloniach na Marsie, albo chińskich na księżycu. Co więcej, to my europejczycy rozprzestrzeniliśmy zaczątki nauki na cały świat i to właśnie w tym ciemnym średniowieczu narodziły się podstawy do tego by powstały pierwsze uniwersytety. A to, ze po upadku Cesarstwa Rzymskiego zapanował chaos to raczej typowa sprawa, po takim przewrocie i zawirowaniu historii.
4. Jak macie jakieś żale do kościoła, to nazwijcie sprawy po imieniu: "swoich księciów na parafiach nie trawicie". Nie no wiadomo, że nie jest to jakaś ultra ekstra wyczesana super dobra organizacja z samymi super zajefajnymi jezzi osobnikami, ale nie jest taka fatalna, żeby tak się czepiac gdzie popadnie.

Varshewer Varshewer

@trecking
"Ktoś kiedyś powiedział, ze gdyby nie średniowiecze, to dziś mielibyśmy kolonie na innych planetach i latali na kosmiczne wycieczki."

Naprawdę ktoś powiedział taką bzdurę? Musiał być arcyidiotą...

Artykułu nie skomentuję, bo nie ma czego komentować... Napiszę tylko, że powołanie się na książkę Chuvina wywołało u mnie uśmiech politowania.

Drapi Drapi

Film jest świetny, skłania do refleksji :) . Jestem chrześcijaninem i nie jestem wcale urażony tym co było pokazane w filmie....nie pierwszy i ostatni raz w historii Chrześcijaństwa użyto słow : "Zabijcie wszystkich, Bóg rozpozna swoich" . Film polecam, ciekawe widowisko, dobra gra Raichel , piękne kostiumy i scenografia;)

doman18 doman18

Wreszcie coś ciekawego. Czekam niecoerpliwie. Film ważny, szczególnie w takim kraju jak Polska

Usagi_V Usagi_V

Film ukazuje prawde, a ona w oczy kole. Niestety wiele "wierzacych" nie wie lub nie chce wiedziec jak wygladaly poczatki jego religii, jak sobie ona poczynala przez stulecia i jak "zrzeszala" wiernych. Mordy, gwalty i grabieze, oto jak wygladalo nawracanie niewiernych.

Film napewno obejrze bo zapowiada sie ciekawie i lubie takie historie. Kontrowersja wokol tego dziela jeszcze bardziej podsyca chec ludzi do obejrzenia go, a przy okazji poznaja pare faktow historycznych, zawsz etak jest. Watykan i dewoty nie zdaja sobie chyba sprawy ze chcac czegos usilnie zakazac, jeszcze bardziej wciskaja to ludziom.

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: