Filmweb sp. z o.o.
http://www.filmweb.pl/article/NETIA+OFF+CAMERA%3A+Twarze+i+persony-122982

NETIA OFF CAMERA: Twarze i persony

  • autor: Jakub Popielecki
  • Relacja
W naszej ostatniej recenzenckiej relacji z festiwalu Netia OFF Camera Kuba Popielecki ocenia dwa filmy początkujących niezależnych reżyserów. To "Zawsze piękna" Sophii Takal i "Żywy towar" Logana Sandlera.

Aktorki pretensjonalne (
recenzja filmu "Zawsze piękna", reż. Sophia Takal)

W "Mulholland Drive" Davida Lyncha są dwa lustrzane momenty, gdy aktorka  Betty (Naomi Watts) odgrywa szmirowata scenę dialogową z filmu, w którym  chce dostać rolę. Najpierw - przygotowując się do castingu - robi to w  podyktowanej przez scenariusz operowo-mydlanej konwencji: z przesadą,  płytko, fałszywie. Potem - już podczas przesłuchania - przezwycięża  sztampowość dialogu i wypełnia tekst dwuznaczną seksualną energią,  zmieniając sytuację w regularny flirt z partnerem. Lynch bez użycia  żadnych inscenizacyjnych trików pokazuje tu, jak rzeczywistość ulega  nagięciu, jak płynne bywają tożsamość, czy prawda. Thriller "Zawsze piękna" wydaje się wyrastać prosto z tej Lynchowskiej obserwacji.  Reżyserka Sophia Takal opowiada o dziwnej symbiotycznej relacji między  dwiema kobietami, przy okazji piętnując hollywoodzkie zwyczaje. Ale  nawet nie zbliża się do wyżyn "Mulholland Drive".

hero_Always-Shine-2016.jpg


Bohaterki  filmu to dwie aktorki-przyjaciółki. Obie widzimy po raz pierwszy w  dużych zbliżeniach, tak, że nie wiemy, gdzie się znajdują. Musimy szukać  wskazówek w ich twarzach, w tym co mówią - pamiętając jednak, że  fałszowanie emocji to ich zawód. Reżyserka spienięża tu Lynchowski trik  zakrzywienia rzeczywistości: nie wiemy, czy słowa wypowiadane przez  kobiety odnoszą się do autentycznych wydarzeń czy to jedynie linijki  dialogu z jakiegoś scenariusza. Takal w obu przypadkach nie spieszy się z  cofnięciem kamery, z dopowiedzeniem kontekstu, by oświecić nas, czy  oglądamy sytuację z życia czy może przesłuchanie do filmu.

Nawet  w odgrywanych scenkach charaktery kobiet prześwitują jednak przez maskę  aktorskich trików. Beth (Caitlin Fitzgerald) jest delikatniejsza,  bardziej uległa i zalotna. Anna (Mackenzie Davis) tymczasem wciąż dąży  do konfrontacji, jest wyszczekana i ekstrawertyczna. Mimo hałasu, który  robi wokół siebie Anna, to Beth odnosi więcej sukcesów zawodowych i to  jej kariera powoli nabiera rozpędu. Ich przyjaźń podszyta jest  rywalizacją i skrywanymi pod fasadą serdeczności wzajemnymi żalami.  Kiedy kobiety postanowią spędzić weekend w domku w głębi lasu, wszystkie  te tłumione emocje eksplodują.

Całą recenzję Jakuba Popieleckiego znajdziecie TUTAJ.

Morze czarno-białe (recenzja filmu "Żywy towar", reż. Logan Sandler)

Skłębione chmury przesuwają się po niebie, morze faluje niespokojnie. Chmury przypominają fale, fale wyglądają jak chmury. Sfilmowane w malowniczej czerni i bieli kształty zlewają się, przenikają, hipnotyzują. Tak zaczyna się "Żywy towar" Logana Sandlera, sugerując poetycką opowieść, w której impresyjność formy liczy się bardziej od zwartego scenariuszowego szkieletu. Cóż, nie do końca. Zaraz bowiem z morza wynurza się trup i stawia fabularne pytanie, które aż do końca filmu domagać się będzie odpowiedzi. Reżyser-debiutant nie znajdzie jednak sposobu, by przekonująco połączyć wrażeniowy tryb opowiadania z intrygą opartą na rozumowym, przyczynowo-skutkowym mechanizmie narracyjnym.
 
aa9d836d2e3b35ae1bc3b1d856301d1b.jpeg


Na podstawowym poziomie "Żywy towar" jest opowieścią o żałobie, o milczącym przepracowywaniu straty. Nadine (Dree Hemingway) i Lewis (Keith Stanfield) przeżyli śmierć dziecka. Wakacje na Bahamach mają być próbą odreagowania, psychicznej rekonwalescencji - choć nie zostaje to w zasadzie wypowiedziane wprost. Reżyser komunikuje nam impas związku bohaterów za pomocą półsłówek, spojrzeń, sugestii. O ich stanach emocjonalnych mówią nam nie tyle linijki dialogu, co aspekty krajobrazu i pogody: depresyjnie spokojna, przypominająca pustynię tafla oceanu albo gniewna burza z piorunami.

Historia Nadine i Lewisa rzucona jest jednak na tło lokalnej rozgrywki o władzę. Mała bahamska wysepka to - jak określa ją lokalny policjant - istny Dziki Zachód. Prawo tu nie dociera, a biedującą społeczność trzyma w ryzach przedsiębiorczy, uczciwy rybak Roy (Robert Wisdom). Monopol Roya nie podoba się jednak Doughboyowi (Leonard Earl Howze), który na boku trudni się przemytem imigrantów. Między dwoma rywalami rozegra się walka o wpływy - oraz o duszę ich wspólnego pomocnika, Myrona (Sam Dillon). Zamknięty, zakompleksiony chłopak jest bowiem podatny na zakusy Doughboya, mamiącego go perspektywą "kobiet i kapitału". Pojawienie się Nadine i Lewisa, pięknych i dobrze sytuowanych, przybyłych z "lepszego świata", tylko wzmocni w Myronie marzenie o społecznym awansie. Aspiracje chłopaka wyrażają się bowiem w najprostszych kategoriach: mieć dziewczynę w typie Nadine i mieć Roleksa. Zaiste - kobietę i kapitał.

Całą recenzję Jakuba Popieleckiego znajdziecie TUTAJ.

zobacz też: