REGUŁY GRY: Game Over?

Filmweb   |   autor: Krzysztof Gonciarz   |    |   Felieton
Czy dobrą grę poznaje się po tym, jak (się) kończy? Niestety, chyba nie. W świecie, w którym priorytetem jest zysk, a proces produkcji dąży do jak największej optymalizacji, czasy wielkich zakończeń odchodzą w niepamięć. Spośród dobrych kilkudziesięciu tegorocznych gier, jakie dane mi było ukończyć, tylko kilka zostało zwieńczonych finałem godnym zapamiętania.

Trzeba obiecać kontynuację - to raz. Bez sensu więc uciekać się do ostateczności: kluczowe postaci muszą przeżyć. Najlepiej, jeśli bohaterom nie uda się dorwać głównego złego i napisy obejrzymy po pokonaniu jakiegoś pomniejszego łotra. Zakończenie jest otwarte, a tłum fanów rozochocony i gotowy do ponownego wydania pieniędzy - przynajmniej w teorii. Bo w praktyce gry już dawno zaczęły zbyt blisko romansować z serialami, zapominając, że tydzień oczekiwania na kolejny odcinek "Zakazanego Imperium" słabo przekłada się na dwuletni cykl produkcji dużej gry.

photo.title Konieczność pozostawienia otwartych wątków to tylko jeden z problemów, chyba nawet nie ten najpoważniejszy. Na drodze stoi też czysta ekonomia. Jak pokazują statystyki zdobywanych przez graczy osiągnięć w systemie dystrybucji Steam, na każdym kolejnym poziomie danej gry odpada całkiem solidna grupa ludzi. Części się dalej już grać zwyczajnie nie chce, część się pogubiła, dla innych za trudne, dla jeszcze innych za łatwe - potencjalnych przeszkód jest mnóstwo. Producenci mają więc świadomość, że to nie film i do zakończenia większość grających nie dotrwa. Finał? Nędzny "filmik" wieńczący bardzo dobrą grę, jaką był np. "Rage".

Ile słabych zakończeń, tyle powodów, które do nich doprowadziły. Mogą to być nawet tarcia pomiędzy wydawcą (terminy!) a developerem. Weźmy "Deus Ex: Bunt Ludzkości" - grę, po której widać, że mnóstwo treści zostało z niej wyciętych na skutek goniących terminów. Puste, lakoniczne zakończenia pozostawiają ogromny niedosyt, całkowicie porzucając losy postaci na rzecz filozoficznej gadki o niczym. Widać, że są wykonane całkowicie "budżetowo" - w sposób niegodny tak dużej i wciągającej przygody. Podobny, choć na szczęście dużo mniejszy niesmak pozostawia "Wiedźmin 2". Gra przez godziny konstruuje sieć związków przyczynowo-skutkowych, które ostatecznie nie prowadzą do niczego szokującego.

photo.title Może w grach bardziej chodzi o drogę, którą przebywamy, niż o jej cel? To wydaje się mówić miniaturowe, pozornie wręcz obraźliwe outro "Dark Souls". I prawdopodobnie jest w tym racja, chociaż przykłady zaskakujących, zapamiętywanych zakończeń zawsze mnie cieszą. Zeszłoroczny "Enslaved: Odyssey to the West" postawił odważną kropkę na końcu zdania - i świetnie! "Portal 2" to z kolei przykład na ciekawy balans - zakończenie nie rusza co prawda świata przedstawionego w posadach, ale jest satysfakcjonujące, ponieważ opowiada pewien zamknięty etap w życiu uniwersum. Odwagą zaskakuje za to "Batman: Arkham City", ale gra jest zbyt świeża, żeby wnikliwie to komentować. Zagrajcie - warto nie tylko ze względu na niespodziewany finał.

Doskonały patent na pogodzenie ognia z wodą - rozwijania serii oraz zapewnienia poczucia "domknięcia" zarazem - ma studio Rockstar ze swoim "Grand Theft Auto" (poszedłbym nawet dalej i śmiało wrzuciłbym "Red Dead Redemption" do serii GTA). Z jednej strony mamy tu historię pewnego człowieka w świecie, który ani go nie potrzebuje do funkcjonowania, ani nie jest wobec niego totalnie obojętny, z drugiej - każda kolejna część opowiada o kimś zupełnie innym. Gracze wiedzą, że jeśli przywiążą się do Nico Belica, nie będzie to długi związek, ale i tak kupią następną część. Nie dlatego, że Rockstar odmawia im prawa do ukończenia wątku głównych bohaterów, lecz dlatego, że ukończenie go jest tak satysfakcjonujące. Może już czas, żeby serie gier odeszły od sztucznie przedłużanych trylogii w stylu "Resistance", "Gears of War", "Mass Effect" (OK, tutaj się trochę waham) i przestały opowiadać prostą do streszczenia fabułę w odcinkach, a zaczęły być markami oderwanymi od konkretnych bohaterów i wydarzeń. Trochę jak "Final Fantasy", w którym każda gra jest kompletnie inną historią, ale nikt nie dziwi się, że wszystkie te produkcje noszą wspólny tytuł.

photo.title Zabawnym aspektem tego problemu jest obecna od kilku dobrych lat moda na "teasery" następnych części wyświetlane po przeczekaniu przez gracza napisów końcowych. Zdarzają się przypadki absurdalne, jak "Dead Space 2". Nieważne, co było w zakończeniu gry - dorzućmy na finał jakieś groźne gadanie o tym, że to wszystko było częścią większego planu i że to tylko wierzchołek góry lodowej - sequelu czeka nas znacznie więcej. Niech tamci scenarzyści się martwią, co z tym zrobią. Przy odrobinie nieszczęścia uznają, że nie mają pomysłu i po prostu odwleką odpowiedzi o jeszcze jedną grę - coś, co regularnie jest nam serwowane w serii "Assassin's Creed".

Nie nabieram się na sztuczną dramaturgię takich rozwiązań i nie interesuje mnie, co groźni Hellghanie mają do powiedzenia po napisach "Killzone 3". Wiem tylko, że przeszedłem grę i nie dostałem tego, czego się spodziewałem - zakończenia! Naprawdę spędziłem 8 godzin po to, żebyście mi powiedzieli, że to było NIC w porównaniu do tego, czego developerzy jeszcze nawet nie zaczęli wymyślać?

Ciekawy jest również zupełnie inny aspekt tego problemu: jego wpływ na recenzowanie gier wideo. Recenzenci powinni przechodzić gry, o których się publicznie wypowiadają. Oczywiście w granicach rozsądku - jeśli ktoś pisze recenzję "Star Wars: The Old Republic", nie obejrzawszy endgame'u (podobno 100 godzin) czy "Dark Souls", nie ukończywszy 80-godzinnej kampanii, rzucać kamieniami w niego nie będę. Ale jeśli mówimy o w miarę standardowych grach akcji, powinno się je przechodzić. Chociażby po to, żeby słabe zakończenia nie uchodziły wydawcom na sucho - jest to pewien rodzaj obowiązku, chyba bardziej wobec samych gier wideo niż wobec graczy (z których większość i tak do zakończenia nie dotrwa, o ironio).

Chciałbym poczuć, że grając w nową grę, faktycznie czekam na jej zakończenie. Niestety, ostatnimi laty czeka się na kilka kluczowych scen "po drodze" - zwykle odpowiednio już zaanonsowanych w zwiastunach czy na pokazach prasowych (gdzie zwykle prezentuje się najciekawszy fragment całości). To pewien paradoks, że niektórym developerom częściej udaje się magiczna sztuka wywołania poczucia więzi pomiędzy graczem a bohaterem niż - wydawałoby się - proste zakończenie wspólnej przygody poprzez huczny finał. Pozostaje wrócić myślami do "Władcy Pierścieni" i znów zastanowić się, na ile części współczesny świat podzieliłby historię opowiedzianą przez Tolkiena w raptem trzech tomach. Myślę, że nie starczyłoby na to numerków "Final Fantasy".    

****
Autor jest producentem tvgry.pl.

komentarze

Dodaj komentarz

Niekumam @ myślę, że chodziło jednak o gry oparte na powieści Tolkiena, a to z tego względu, że autor tego artykułu przyrównuje umieszczenie wydarzeń z władcy do serii Final Fantasy, czyli moim zdaniem sugeruje komputerowe adaptacje Tolkienowskiej sagi.
lenarkuba @ super gameplay a kijowe zakończenie to nie jest dobre połączenie, chyba że tworzysz grę arcade bez żadnej górnolotnej fabuły i stawiasz tylko na dobrą zabawę, ale jeśli mam przedstawioną jakąś konkretną, głębszą historię, jak w przypadku Rage, dostaję zajebisty gameplay, a wszystko kończy się tak kiczowato no to sorry ale to nie tak miało być. Nie grałem w Heavy Rain właśnie ze względu na ograniczenie sprzętowe (nie mam ps3 i nie zamierzam mieć), ale z tego co o tej grze czytałem i z tego co widziałem wynika, że to taki dobry film bardziej, a gier które mają świetny gameplay jak i zakończenie sporo jest. Problem tylko taki, że większość z nich ma na karku 10 i więcej lat, a teraz nie uświadczamy już tak dobrych produkcji jak kiedyś. Miło mnie zaskoczył z najnowszych gier Afterfall InSanity, gorąco polecam wszystkim, którzy cenią sobie ciekawą fabułę, mroczny postapokaliptyczny klimat i zaskakujące, ciekawe zakończenia.

Szkoda że autor nie wspomniał o tytułach z rewelacyjnym gameplayem oraz zakończeniem. Jest tylko jedna gra która do tego stopnia wgniotła mnie w fotel. Mówię tu oczywiście o Heavy Rain. Gra bardzo dobra a jedynym jej problemem było to ze została wdana jedynie na Playstation 3. Jeśli posiadacie konsolkę to polecam dokupić tę grę!

Moim zdaniem gry to trudny grunt pod opowiadanie historii w ogóle, dlatego nie spodziewam się jakichś rewelacji gdy którąś grę skończę. Samo jej ukończenie to dla mnie duża satysfakcja. Jeżeli już trafi się jakiś ciekawy finał to fajnie, jednak nie jest to czynnik wpływający na moją opinię o danym tytule. Myślę, że zakończenie nie stanowi o jakości gry, najważniejsze jest to co w środku, tzn. pomiędzy początkiem a końcem, czyli po prostu sama rozgrywka, to co dla mnie stanowi sedno tego czegoś co nazywamy grą komputerową. Dzięki. Pozdrawiam.

Arkham City i zakończenie niesamowite? Dajcie spokój o tym kto stoi za Strangem można się domyślić po jego pierwszej gadce o "Czyszczeniu Gotham a potem świata" normalnie nowość. No kto chciał czyścić świat miał kupę kasy i władzy no kto?
Drugi wielki wątek choroby już był ciekawszy i nawet zakończenie nie było takie złe, acz w Gotham ludzie lubią zmartwychwstawać.

Art naprawdę ciekawy, nie zgadzam się jednak z opisem DE:HR, przede wszystkim dlatego że założeniem twórców było odtworzenie klimatu oryginalnego DE, a tam zakończenia właśnie tak wyglądały. Ja się z tego cieszę, poza ty tym było to (jak to ktoś już tutaj wspomniał) jedno z bardziej dojrzałych zakończeń w grach, zmuszających ludzi do myślenia. Z ostatnich doniesień z osiągnięć nauki, świat z tej gry wcale nie jest tak odległy od rzeczywistego.

@TheHush, a dlaczego nie mozna wrzucać Red Dead do jednego wora z GTA. Wytłumacz mi to. Gralem w RDR dosyć sporo (zrobilem juz kilka misji w meksyku) i dla mnie to właśnie Grand Theft na dzikim zachodzie.

Brawo za wspomnienie o "Arkham City", bo w przeciwieństwie do "Asylum" zaskoczenie jest nie tylko zupełnie zaskakujące (a sam finał w zasadzie rozpisany na dwa akty), to jeszcze odważnie podchodzi do komiksowego kanonu. I ma znamiona ostateczności.

Aż się zalogowałem kiedy to przeczytałem. Wrzucanie Red Dead Redemption do jednego wora z GTA świadczy o tym, że autor już więcej o grach wypowiadać się nie powinien.

Co do Rockstara, 100% racji, zupełne przewidywalne i słabe, ponadto nie klimatyczne, jednak Deusa Exa nie było takie złe, mnie się nawet podobało, może walka z finałowym bosem słaba, ale zakonczenie nawet nawet. Może gra mnie tak urzekła, że mi nie przeszkadzało. Swoją droga to głupota oceniać całokształt za zakonczenie, gry powinny cały czas trzymać jakiś poziom, nie tylko na końcu. Niech każdy sam oceni. A artykuł fajny.

Zgadzam się z autorem tekstu :D
@mishima 2 - autorowi chyba chodziło o to ze jest za dużo nawiązań do 3 części której nawet jeszcze nie ma
to zakończenie i finałowa walka?! zawiodłem się, po tak świetnej grze spodziewałem się czegoś lepszego.Co do złych zakończeń to dochodzi jeszcze dragon age 2 :D .Za to świetne zakończenie miało nowe Medal of honor. Jednak wróćmy jeszcze do wiedźmina :> w grze dragon age : początek na końcu gry było podsumowanie wyborów i ich konsekwencji, wiem ze twórcy (wiedźmina) chcieli wszystkie konsekwencje pokazać w trzeciej części i nimi gracza zaszokować ale sadze ze przez to dwójka dużo traci... przy reszcie wypisanych gier zgadzam się z autorem tekstu, oprócz oczywiście mass effect ale autor napisał ze się waha czyli jest ok.W serię assassins creed przestałem grac po drugiej części i nie żałuje ponieważ teraz twórcy serwują graczom którzy chcą poznać wreszcie całą historie odgrzewany kotlet, czy wprowadzili coś nowego?taaa tryb multiplayer który znudzi się po kilku godzinach i wrócisz do cod'a albo bf'a.
P.S ahh gdybyśmy mogli znalezć gościa który wymyślił dodatki dlc :D

Krzysiu :D Najpierw pograj potem napisz : } nie inaczej.

Jak można napisać taki artykuł bez zagłębiania się w fabuły serii Uncharted (szczególnie tegorocznej trójki) Gears of War (szczególnie tegorocznej trójki) i Resistance (szczególnie tegorocznej trójki). Co więcej 2 ostatnie nazwać sztucznym przeciąganiem fabuły -.-'

Co więcej warto tu (moim subiektywnym zdaniem) wspomnieć o inFAMOUS 2, którego poprzedniczka miała bardzo ciekawe zakończenie.

Brak MW3 i BF3 komentować już nie będę :)

Co do Killzone 3 zgadzam się, kicha straszna z zakończeniem a w porównaniu z "dwójką" to istna katastrofa.

scorpeus@
Myślę, że autorowi chodziło o książkę "Władcę Pierścieni" Tolkiena, a nie jakieś komercyjne chłamy mające wydusić kasę z fanów Śródziemia.

Dla mnie zakończenie nowego Deus Exa było całkiem interesujące, nie będę zdradzał szczegółów ale skłoniło mnie do długiej refleksji. Epilog Wiedźmina 2 był zaś bardzo przeciętny. Wspomniany wyżej Batman: Arkham City kończy się faktycznie nad wyraz niespodziewanie i radykalnie, stawia wręcz pod znakiem zapytania kolejną część.

To tak jakby oceniać film widząc zwiastun

A to nie powinno się raczej znaleźć na esensji, gry-online albo jakimś blogu?

Być może czegoś nie zrozumiałem, ale zastanawiam się jakie zarzuty kieruje autor w stronę trylogii Resistance, Gears of War i Mass Effect. Killzone rzeczywiście został zamknięty mało spektakularnie, i w sposób, który nie dawał tej satysfakcji "Wreszcie żem to przeszedł!", ale wydaje mi się, że trzy tytuły, które padły są nie dość, że bardzo spójną kompozycją(oczywiście każda trylogia z osobna) to doczekały się (poza ME, na które wciąż czekamy) naprawdę konkretnych, dopinających i wyjaśniających wszystko, i oczywiście diabelsko satysfakcjonujących zakończeń.

Mass Effect na siłe przedłużany? Autor teksty zna się jak świnia na pieprzu. Mass Effect z założenia miał być 3 częściowy. Napisano też scenariusz do filmu.

Stare, ale część za częścią wciągająca "trylogia" Księcia Persji :) 4 to nowa opowieść a w Zapomniane Piaski nie grałem, lecz bohater podobny jest do księcia.

Co do Mass Effecta uważam że idea trylogii dla jednego bohatera jak najbardziej się sprawdza i z niechęcią będę się żegnał po trójce z tą serią.

Haha akurat co do Władcy Pierścieni polecam autorowi artykułu ukończenie Wojny na Północy i wypowiedzenie się na temat jakości gier o uniwersum LOTRa bo to co w tej grze się dzieje na sam koniec to mniej niż żenada ! Niewykorzystana mapa świata na której widzimy od groma lokacji do których nie będziemy mieli dostępu, linia fabularna strasznie przeciętna, rozgrywka na max 2 dni grania i to tak po parę godzin a nie cały dzień. Co do dobrych zakończeń to odziwo Bulletstorm i Dead Island całkiem miło zaskoczyły. Co do reszty opisanej w artykule się zgadzam bo sam byłem straszliwie zawiedziony i długością i zakończeniem w Rage a także w Duke Nukem Forever. Ale cóż taka cena ukonsolowienia gier i produkcji tytułów gdzie nie trzeba myśleć, można przejść je na szybciora i dostowania ich do dzieci, które w ten sposób się rozleniwia i rozpieszcza jedynie ładną grafiką i niczym innym.

Deus Ex to wg. mnie najlepszy przykład. Nawet nie chciało mi się wgrywać sejwa aby zobaczyć pozostałe zakończenie. Jedynym usprawiedliwieniem dla takiego rozwiązania jest fakt, że w poprzedniej części było podobnie (wybór zakończenia nie poprzez decyzje podejmowane podczas gry lecz przez końcowy dialog). Nie pamiętam niestety jak było w części pierwszej.

Powiem szczerze, że nie zgadzam się ze zdaniem "Chciałbym poczuć, że grając w nową grę faktycznie czekam na jej zakończenie". Uważam, że dobrą grę poznać można po tym, że nie chce się jej ukończyć jak najszybciej, gdyż historia jest przepięknie opowiedziana.

Świetne zakończenie ma też np. "A New Beginning", ale kto by pisał o tych gupich przygodówkach... :(

dobry tekst, jednak co do wiedzmina...to dość chybiony przykład, ponieważ jest jedna wielka przygoda rozpisana na 3 akty(trylogia...i ostateczny werdykt (jezeli chodzi o fabułe)wydajmy dopiero po 3 cześci

Świetny artykuł!

Podpisuję się również pod tym tekstem. Celne spojrzenie na sprawę.

przeczytałem całe w gamingu i branży siedzę na poważnie od 4 lat i co ?? czemu ten artykuł miał służyć ?? jak ktoś po Killzonie 3 spodziewa się głębokiej fabuły to ja nie mam innych pytań LOL - swoją drogą dlaczego nie wspomniał a Call Of Duty albo nowym NFS:The Run gdzie story mode pęka w nieco ponad 2 godziny !? LOL

jestem na tak takim artykułom

deus ex nowy faktycznie pozostawia niedosyt - wczytywałem sejwa żeby zobaczyć 3 zakończenia różne i każde było pseudofilozoficznym bełkotem.

teraz gram w Skyrima - nie liczę na ciekawe zakończenie, ale już sama gra sprawia mi niebywała przyjemność nie żałuję wydanej kasy

teraz pytanie warto wykosztować się na modern warfare 3 ? podobno kampania wymiata, ale nie wiem czy warto dla tych kilku godzin - tym bardziej, że nie mam czasu ani ochoty na multi

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu:

zmierz Twój gust filmowy!

Oceń 50 filmów, a otrzymasz rekomendacje filmów w Twoim guście!

2010
2010-10-05
2008
2008-04-29
2002
2002-10-27
2001
2001-10-23

newsy

zobacz wszystkie newsy

gorące newsy

magazyn