REGUŁY GRY: Jak sprzedać superbohaterów starszym odbiorcom

Filmweb   |   autor: Paweł Olszewski   |    |   Artykuł
Koło dwunastych urodzin przestajemy w superbohaterach dostrzegać owo "super", a zauważamy infantylność obcisłych strojów, głupotę kolorowych masek i naiwność motywów uzasadniających nadludzkie umiejętności. Skoro już nastolatki podchodzą z dystansem do tego typu postaci, to jak przekonać dorosłych, by sięgnęli po kolejną ekranizację "X-Men" czy wchodzący właśnie na sklepowe półki "nieSławny: inFamous 2" na PlayStation 3?

photo.title O ile jeszcze parę lat temu większość produkcji o superbohaterach przedstawiała czarno-biały świat zaludniany przez dwa rodzaje charakterów – altruistów o sztywnych jak pal kręgosłupach moralnych i bezwzględnych typów spod ciemnej gwiazdy, tak dzisiaj, owa dychotomia nie ma racji bytu. Wiemy, że Spider-Man jest tym dobry, a Goblin zły, ale czy po obejrzeniu filmów z Człowiekiem Pająkiem w roli głównej nie czujemy trochę większej sympatii dla jego przeciwnika? Znamy przesłanki kierujące tą postacią – wciąż komiksową i przerysowaną, ale jednak posiadającą jakiś ludzki pierwiastek. Chociaż "Mroczny rycerz" nadal opowiada historię o człowieku z gumowymi uszami, to przecież relatywizm i wiązane z nim próby przedstawienia ludzkiej twarzy superbohaterów są powiewem świeżości w gatunku. Podobnie jak portrety odwiecznych wrogów, którzy z karykaturalnych psychopatów przemienili się w wypełnionych goryczą, skrzywdzonych ludzi.

photo.title "X-Men: Pierwsza Klasa" kontynuuje trend przemycania ambitniejszych wątków pod płaszczykiem stworzonego przez komiksowych twórców uniwersum. Jak w kalejdoskopie zmieniają się i ewoluują definicje abstrakcyjnych pojęć, takich jak dobro czy zło. Co ważne, zamiast klasycznego dla hollywoodzkiego kina patosu pojawia się ironia, czerpana zarówno z amerykańskiej rzeczywistości lat 60. jak i z samych superbohaterów. Gry wideo traktujące o zmutowanych bohaterach też przechodzą ewolucję, o czym najlepiej świadczy "inFamous 2", tytuł równie świeży co "Pierwsza Klasa".

Podobnie jak w filmach, w grach wideo też pojawiają się pytania o naturę dobra i zła, o odwieczny antagonizm między ciemną i jasną stroną superbohaterów. Problem ten był wyraźnie zarysowany już w pierwszej części "inFamous", "dwójka" kontynuuje wątek pozwalając graczowi na wybór własnej ścieżki. Główny bohater, Cole, w skutek nieszczęśliwego wypadku dostał dar lub przekleństwo, zależy od interpretacji, władania elektrycznością. To Cole, czyli de facto gracz, decyduje o sposobach wykorzystania mocy. Tytuł można więc skończyć w skórze wielbionego przez tłumy bohatera lub budzącego grozę mutanta – odbiorca sam wybiera jedną ze ścieżek rozwoju. Motyw ten, nieosiągalny w nawet najlepszym, ale jednak linearnym filmie, został przez dewelopera wyraźnie zarysowany, a moralność Cole'a nie ogranicza się tylko do banalnych, zerojedynkowych wyników. Bardzo często skutki pozornie słusznej decyzji okazują się opłakane. Czasami dochodzi też do sytuacji bez wyjścia, kiedy to jedyną opcją jest wybór mniejszego zła. Mechanika "inFamous" podkreśla jeszcze jedną bardzo ważną rzecz, którą niezmiernie trudno przedstawić w filmie – łatwość wyrządzania zła. Developer oddaje graczom kontrolę nad zwykłym człowiekiem w niezwykłej sytuacji i tylko od nas zależy, jak potoczy się jego dalsza historia.

Struktura gry odgrywa ogromną rolę, jednak równie ważna jest świeża marka, konkretnie brak sztywnego powiązania z dobrze znanym komiksowym czy choćby nawet filmowym odpowiednikiem. Deweloperzy tworząc fabułę "inFamous" nie są skrępowani niczym poza własną wyobraźnią. Nie mają punktu odniesienia, do którego muszą dążyć. Problem wielu reżyserów, czyli spójność filmu o superbohaterze z pierwowzorem, zupełnie nie dotyczy deweloperów kreujących własne postacie.

photo.title   photo.title

Nowocześni herosi na pierwszy rzut oka niczym nie różnią się od zwykłych przechodniów. Cole jest ubrany jak każdy młody mężczyzna, Hancock też nie miał żadnych specjalnych atrybutów (może poza nieświeżym oddechem). Współcześni superbohaterowie nieposiadający komiksowych rodowodów wydają się bardziej przekonywujący niż ich wywodzący się jeszcze z zeszytów Marvela koledzy.

Problemem ekranizacji przygód superbohaterów jest dobór aktora do filmowej roli. Na ogół kończy się karuzelą obsad. O dziwo problem ten dotknął także twórców "inFamous", którzy niczym filmowi reżyserzy zmienili grającego główną rolę Cole'a. Może zabieg ten miał zbliżyć "inFamous 2" do kinowych produkcji, w których liczy się tytuł, a nie przywiązanie do aktora, nawet tego wirtualnego?

W przypadku ekranizacji komiksów zawsze istnieje obawa o zrobienie filmu ocierającego się o kicz. Z elektroniczną rozrywką jest łatwiej, gracze mają trochę inną wyporność i po japońskich wynalazkach w stylu Bayonetty trudno jest ich jeszcze czymś zaskoczyć. Zabieranie się za temat znanych w popkulturze herosów jest też wyzwaniem, bo reżyser musi sprostać nie tylko nastoletnim odbiorcom, ale także już dorosłym widzom z rozrzewnieniem wspominającym komiksowe postacie sprzed lat. Należy zatem nakręcić film uniwersalny, bawiący młodzież i satysfakcjonujący starszych widzów, z odpowiednią proporcją efektów specjalnych do fabularnych twistów i nawiązań do codziennych spraw. Tworzenie gry wideo z nową postacią wydaje się łatwiejsze, daje deweloperom pole do popisu i niedostępne dla filmowych reżyserów środki wyrazu.

Dlaczego zatem wciąż powstają ekranizacje komiksowych bohaterów sprzed lat? Ze względów ekonomicznych. O wiele łatwiej jest sprzedać bilet do kina na kolejną część X-Mena, Spider-Mena czy jeszcze innego Mena niż wejściówkę na film z jakimś anonimowym bohaterem, nie mówiąc już o nieporównywalnie droższej grze wideo.

komentarze

Dodaj komentarz

Hancock też nie miał żadnych specjalnych atrybutów (może poza nieświeżym oddechem)- to się nazywa poczucie humoru

nie wierz mu! belzeboobies kłamie!

FW = reklamowe gówno

BUNCH, od kiedy wszystkie gry są głupie i kogo interesuje, że TY tu sobie życzysz tak czy inaczej? Wierz mi, nikogo.

Słuchaj kolego, nie pisz mi tutaj rzeczy w stylu: "Wiadomo że dziś gry są blisko kina" bo akurat chcę wchodzić na portal filmowy i słyszeć informacje o filmach, a nie grach. Od gier są inne serwisy.
Idąc tym tropem to może od razu domagaj się klanów, galerii własnych fotek i serwisu społecznościowego?

Cóż za niewiarygodny spadek formy. Filmweb się sprzedał.

@Izone
Wszystko co napisałeś jest prawdą. Zauważ jednak, iż Paweł Olszewski opisał w superlatywach tylko JEDNĄ grę. Grę, która dziwnym trafem właśnie ląduje na półkach sklepowych.
Na Filmwebie powinny pojawiać się artykuły traktujące o grach oraz ich wpływie na popkulturę i związku z przemysłem filmowym. Tyle tylko, że ten powyższy tekst zbytnio przypomina opis developera,i ewidentnie ma na celu zachęcenie do zakupu gry (brakuje jedynie ceny i linku do strony producenta).

@Izone: Pięknie napisanie, ładnie stylistycznie, trochę przydługawo, ale za to jaki odnośnik do literatury!
Mówisz, że jest powiedzenie "kto się nie rozwija ten się cofa". Jest też inne powiedzonko "co jest do wszystkiego, jest do niczego". Nie mam ochoty nawet roztrząsać tego, czy jest to reklama (bo jest) i jak bardzo to mi się nie podoba. Gdy chcę poczytać kawałek dobrej publicystyki o grach, to nie wchodzę na FilmWeb, tylko na poligamię albo kupuję odpowiednie czasopismo. Tutaj jej nie znajdę, czego powyższy artykuł jest najlepszym przykładem. O grach, jak i o wszystkim innym, nie można pisać z doskoku. Trzeba lubić gry, poruszać się w branży i umieć wyrazić swoje poglądy na papierze, również tym elektronicznym.

Tak się niefortunnie składa, że znam grę inFAMOUS bardzo dobrze i dla mnie powyższy artykuł nie jest zbiorem przemyśleń i wniosków płynących z gry, a z parafrazowaną notką prasową wysyłaną przez wydawce na redakcyjną skrzynkę. Sama gra ni jak się ma do tytułu "Jak sprzedać superbohaterów starszym odbiorcom", bo iF jest prostą, przyjemną, lekką opowieścią o superbohaterze, z czarno białymi postaciami, zaś decyzje które w niej podejmujemy są do bólu proste i przewidywalne. Co więcej, twórcy nie ukrywają, że inFAMOUS jest właśnie grą powstałą w stylu komiksów o superbohaterach, typowo Marvelowskich, a autor insynuuje (bo porządnej konkluzji brak), że to nie tędy droga.

Nazwanie Bayonetty "japońskim wynalazkiem" i to z tak negatywnym posmakiem też nie najlepiej świadczy o autorze. Tak się składa, że to świetna gra, w swoim gatunku jedna z najlepszych spokojnie mogąca stanąć w szranki z Devil My Cry czy God of War. Jeżeli już szukamy japońskich wynalazków, to dużo lepszym przykładem będzie gra Catherine, której premiera w USA powinna przypadać na najbliższe dni.

Ten artykuł o grze inFAMOUS powinien najwyżej wspomnieć, dużo więcej powinno być napisane o Nolanowskim Batmanie, a mamy tu raptem 2 zdania o tych filmach. Konkluzja? Bez problemu można dostrzec, że na stronie MIAŁ pojawić się artykuł o inFAMOUS w okolicy premiery, jednak nie powinien się tu znaleźć, a już na pewno nie powinien być tak napisany.

PS: Najbardziej się uśmiałem w akapicie o zmianie aktora. Jak już o czymś piszemy, to warto byłoby się dowiedzieć o czym, bo czytelników wprowadzamy w błąd.

po takim wywodzie chyba nikt nie będzie się chciał wdawać w dyskusje:) ale powiem od siebie krotko i na temat samych gier na filmwebie (nie reklam, pseudo reklam, ukrytych reklam i innych) Jak już mają być gry na filmwebie to niech będą tylko związane z filmami - gra na podstawie filmu jub film na podstawie gry, lub gra nawiązująca do filmu jakiegoś lub inaczej powiązana z filmem, wiem ze aktorzy znani bardziej lub mniej podkładają pod gry swoje glosy ale te informacje są niejako już w ich filmografiach. Ale to już luźne wywody moje :)

Podążając tokiem myślenia osób, które drażni ponoć reklamowy charakter ww. artykułu, można by każdy artykuł na świecie, niezależnie od mediów, a traktujący o podmiotach komercyjnych potraktować jako reklamę, ergo: każdy artykuł, np. na Filmwebie o filmach jest takowych reklamą bo co: bo go opisuje. Moim zdaniem wielu odniosło 'wrażenie reklamowe' z uwagi na odmienną tematykę od całokształtu tematycznego Filmwebu. Moim zdaniem nie ma tu reklamy bo brakuje kilku dla tej formy promocji elementów, a które to elementy ja określają: promocja, uwypuklanie bezkonkurencyjności, wskazywanie niekwestionowanych (z punktu widzenia reklamującego) korzyści jakie przyniesie ów produkt oraz forma i źródła/drogi dystrybucji - jednym słowem tego co w każdej reklamie składa się na tzw. must-have. Moim zdaniem autor odniósł się do samego bohatera gry a nie samej gry w sobie. Porównał go do innych stereotypów superbohaterów i średnio mu trochę to wyszło z uwagi na nierozwinięcie istotnych, choć przyznam że trafnych spostrzeżeń.
Faktem jest, że świat rozrywki zaczyna być konsystencją bardzo płynną, coraz bardziej multimedialną. Po rewolucji 3D co może być kolejnym etapem w rozwoju sztuki filmowej? Sądzę, że logiczną konsekwencją są filmy interaktywne (widz ma jakiś procent wpływu na rozwój fabuły). Czy to nie właśnie definiuje dzisiejszą grę wideo? Obie te sztuki ewoluują nieubłaganie do wspólnego celu i ślepym jest ten kto temu zaprzeczy - takie są trendy, technika, rozwój. Wspomniana interaktywność będzie zaś tylko przedsionkiem do maksymalnej wirtualizacji i przenoszenia nas do 'matrixa' innych nie/rzeczywistych światów. Większość się zachwyca wizjami przyszłości przedstawianymi w produkcjach Sci-Fi, ale kiedy świat faktycznie do tego zmierza coraz większymi krokami to podnosi się larum, że nie mieszać filmów z grami! To niepoważne i nieprzemyślane trochę poglądy. Jest starą zasadą, że jeśli ktoś się nie rozwija to się uwstecznia bo zatrzymać się w rozwoju nie można. Upływ czasu sam w sobie temu zaprzeczy - teraźniejszość jest jak wagonik na szynach czasu, cały czas pędzi do przodu i kto nie podąża z rozwojem to nie znaczy, że zatrzymał swój wagonik, ale że z niego wysiadł. Drugą sprawą jest, że nie można brać na ślepo całej papki tak jak leci, odrobina krytycyzmu i dystansu zawsze jest wskazana, ale nie krytykanctwa.

Myślę, że nie ma się co zadrażniać, że artykuł taki znalazł się na Filmwebie. Jest on o postaciach a nie o formach przekazu ich fabuł. Te formy zostały przytoczone jako źródło pochodzenia i nie dziwi mnie, że autor otarł się o inne medium - gry wideo. Każdy światły człowiek, poruszając jakiś temat nie może mieć klapek na oczach bo nie będzie obiektywny aby dostatecznie ukazać swój punkt widzenia. Superbohaterowie nie należą do świata filmów. Należą do literatury, filmów, gier (nie tylko wideo) i też naszej wyobraźni. Wspominając więc o nich nie sposób wspomnieć o innych nośnikach niż film. To niemożliwe. Brak mi, jeszcze raz podkreślę, rozwinięcia przemyśleń autora.

Co bardziej sfrustrowanych odsyłam do wiersza Adama Asnyka: 'Daremne Żale'.

Pozdrawiam, i życzę więcej optymizmu wszystkim. Nie unikniemy postępu. Mądrze wybierajmy to co wartościowe.

A właśnie że fajnie. Wiadomo że dziś gry są blisko kina. Gry czerpią z filmów, filmy z gier, przyspiesza to ewolucję jednych i drugich. Fajny artykuł:)

mrubiec - popieram

Naprawdę lubię czytać te artykuły – ale proszę nie łączmy artykułów o filmach z grami (jeżeli nie są ich adaptacją) lubię ten „filmowy” portal nie róbcie z niego takiego zmiksowanego syfu.
proszę

Rudy992 - można tylko ze nie na portalu i filmach, gdyby tak FilmWeb zaryzykował zrobienie sondy w tej sprawie: Czy widzisz zasadność istnienia stworzonego niedawno działu z grami na Naszym Portalu?" Zobaczymy wtedy kto wygra, choć pewnie nic nie zmieni. Ale FilmWeb będzie wiedział, że robi źle (lub dobrze) i nikt już nie będzie miał wątpliwości i pretensji.

"A nie o głupich grach"... kompleks? Stereotyp? Uprzedzenie?
O grach też można pisać ciekawie i na poziomie. Ale tutaj takich tekstów bym się nie spodziewał.

Nie "wypierdalać jak nam nie pasuje" drogi człowieku, tylko niech portal trzyma klasę. To portal filmowy, a nie jakieś gówienko o wszystkim. Ja tu wchodzę by czytać o filmach a nie o głupich grach. Niestety i tak Filmweb już zrobił błąd merytoryczny wprowadzając tutaj głupkowate gry. To jest jak dla mnie jedna z gorszych decyzji jaką kiedykolwiek podjęto. Tyle co o tym mówiłem.

do wszystkich po de mną: WYPIERDALAĆ JAK WAM NIE PASUJE!!!

sram na media bracia

do wszystkich po de mną: WYPIERDALAĆ JAK WAM NIE PASUJE!!!!

Może po prostu mu się spodobało? Niee, wtedy by chociaż wspomniał o innych tytułach ;p

WSADŹCIE SOBIE TEN SPONSOROWANY ARTYKUŁ. REKLAMA GRY KOMPUTEROWEJ POD OTOCZKĄ "FILMU". DZIĘKUJĘ.

Po prostu Filmweb sprzedał się za przysłowiowe "trzydzieści srebrników"... Ja nie mogę do dzisiaj przeboleć debilnej ekranizacji gry "Street Fighter" :(

Żenujące, tak chamskiej reklamy na Filmwebie jeszcze nie było.

Nie będę nic mówił już o reklamie, która tutaj jest ukryta.

Jednak drogi Filmwebie - jesteście portalem o filmach, i o nich publicystykę trzymacie na poziomie. Zostawcie gry w spokoju, bo średnie macie pojęcie o nich i nie umiecie pisać i poruszać się w tej tematyce.

wstyd.

Slowianin: bo to troszkę co innego - jawna reklama u góry strony a przemycanie treści reklamowych w artykule. Bo to drugie jest po prostu nie w porządku.

Dlaczego 'musieliby' napisać 'artykuł sponsorowany'? Po prostu mieli zareklamować grę, więc piszą artykuł o wybranej tematyce, wciskając tam 'ukrytą' reklamę gry. Oficjalnie to nie jest artykuł sponsorowany, nieoficjalnie - widać reklamę gołym okiem...

Jestem miłośnikiem gier PS3. Dużo gram i interesuję się tematem. Uważam, że inFamous 2 to świetna gra, ale Filmweb zawsze był o filmach i denerwuje mnie fakt, że to się zmienia. Faktycznie stron o grach jest bardzo dużo, dlatego nie niech Filmweb nie przekształca się w Gameweb. A ten artykuł to podła reklama, nic więcej. Czyżby przemysł gier wideo aż tak zdominował inne dziedziny rozrywki?

jeeeeeessss jakby to była reklama- reklama to musieliby napisać "artykuł sponsorowany" jak tak nie ma to po prostu piszą o grze i tyla

Slowianin, nikt nikomu nie zazdrości - po prostu "ukryte" reklamy są strasznie denerwujące i nie w porządku, to chyba musisz przyznać (choć nie uważam, żeby była to jakaś reklama).

A na inny temat. MrBlue ma trochę racji. Stron o grach jak much na gównie. Na filmweb przychodzę poczytać o filmach. I tyle.

Gra jest naprawdę dobra, wciąga niemiłosiernie. Zobaczcie gameplay tej gry na youtube to zrozumiecie o co chodzi.

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu:

zmierz Twój gust filmowy!

Oceń 50 filmów, a otrzymasz rekomendacje filmów w Twoim guście!

2011
2011-06-07
2009
2009-05-26
2011
2011-10-25

newsy

zobacz wszystkie newsy

gorące newsy

magazyn