• A
  • A
  • A

Rozmowa z nowym dyrektorem Filmoteki Narodowej
[Wywiad] (2008-04-29 07:47)

photo.title Wszystko, co filmowe i tak do nas trafi – rozmowa z nowym dyrektorem Filmoteki Narodowej Profesorem Tadeuszem Kowalskim

Został Pan powołany na stanowisko dyrektora Filmoteki Narodowej. Czy decyzję o przyjęciu stanowiska podjął Pan od razu? Wahał się Pan?
Muszę przyznać, że po otrzymaniu propozycji, zacząłem się poważnie zastanawiać czy w ogóle ją przyjąć. Miałem bowiem wiele możliwości rozwoju zawodowego. Praca w Filmotece ma jednak głęboki sens. To, jeżeli można użyć metafory, jak inwestowanie w alfabet. Pół żartem i z pewną przesadą można powiedzieć, że jest to praca dla wieczności. Misja Filmoteki jest dużo szersza i istotniejsza niż sprawy doraźne. Jeżeli uda się pewne kulturowe artefakty zachować dla potomności, to ma to wielki sens. Filmoteka to jedna z zasadniczych dla polskiej kultury instytucji, równie ważna jak Biblioteka Narodowa.

Jak postrzega Pan rolę Filmoteki Narodowej w XXI wieku?
Myślę, że przede wszystkim trzeba zrównoważyć wszystkie funkcje tej instytucji. Po pierwsze: zasoby - należy zapewnić im przetrwanie. Inną powinnością Filmoteki jest upowszechnianie wiedzy o filmie i edukacja. Musimy udostępniać nasze zbiory w różny sposób. Z Pana pytania wnioskuję, że interesują Pana kwestie nowych technologii. Jesteśmy na nie jak najbardziej otwarci. Ale to nowe pole eksploatacji, z którym wiąże się wiele problemów, przede wszystkim prawnych. Eksperci z którymi rozmawiamy, twierdzą, że przy obecnym stanie prawnym nie mamy zbyt szerokiego pola działania. Inaczej mówiąc: prawo bardzo nas ogranicza. Trzeba dążyć do jego nowelizacji. Dzisiaj stan ochrony prawnej sprawia, że nasz rynek staje się coraz bardziej peryferyjny.

Pana poprzednik, snuł plany dotyczące cyfryzacji i, jeżeli można tak powiedzieć, multimedialności zbiorów. Czy zamierza Pan to kontynuować?
Trudno mówić o kontynuacji, niewiele bowiem w tej sprawie zrobiono. O cyfryzacji myśli się często w sposób doraźny, a przecież nie chodzi tylko o to, aby przegrać dany materiał na betę czy DVD. Prawdziwa cyfryzacja to przede wszystkim sposób przechowywania zasobów. Chcielibyśmy doprowadzić do sytuacji, w której najważniejsza część zbiorów będzie istniała w postaci negatywów oraz cyfrowego zbioru negatywowego. To musi być wykonane zgodnie z najwyższymi standardami i jest związane także z rekonstrukcją zbiorów, która należy do naszych obowiązków. Archiwa zagraniczne działają właśnie w ten sposób. Zainteresowana osoba ma dostęp do pełnych zasobów. Dany element można nawet legalnie ściągnąć czy skopiować, warunkiem jest oczywiście posiadanie licencji. Ten model uważam za właściwy i jestem przekonany, że świetnie sprawdziłby się i na naszym gruncie. Na razie opieramy się wciąż na pisanych na maszynie katalogach, na podstawie, których wyszukujemy w magazynach odpowiednie pozycje. To anachronizm.. Przed nami ogromna praca do wykonania.

Gdyby miał Pan wymienić trzy główne wyzwania, które przed sobą stawia...
Po pierwsze stworzenie wreszcie właściwej siedziby dla Filmoteki Narodowej. Miejsca, które łączyłoby dwie podstawowe funkcje: archiwizowania zbiorów oraz ich upowszechniania. To musi być ośrodek kultury filmowej, gdzie odbywałyby się seminaria, pokazy filmowe, wszelkiego rodzaju dyskusje czy konferencje. A także ośrodek prowadzenia badań. W tej chwili część - nazwijmy to - audiowizualna naszej kultury jest na całkowitym marginesie zainteresowań władz Państwa. To są wieloletnie zaniedbania. Drugie zadanie to wspomniana już cyfryzacja zasobów, która zwiększy możliwości ich udostępnienia i przechowywania. Trzecie zadanie to rekonstrukcja zasobów filmowych, w szczególności tych najstarszych, najcenniejszych. To jest oczywiście niezwykle kosztowne zadanie, łączy się z zastosowaniem techniki cyfrowej i jest to praca, na którą ciągle brakuje funduszy. Zamierzam szukać partnerów dla tego przedsięwzięcia.

Od czego Pan zacznie?
Od tego, od czego powinien zacząć każdy menadżer. Spróbuję tę instytucję uporządkować, wyraźnie określić zakresy zadań i strukturę organizacyjną Filmoteki. Narzucić standard dobrego działania. Wystąpiłem z prośbą do Ministra Kultury o zmianę statutu. Przedstawione propozycje zmierzają do usprawnienia w zarządzaniu firmą. Nawet przychodząc z zewnątrz dostrzegłem brak pewnych procedur. Zdarzyła mi się rzecz, która w ogóle nie powinna mieć miejsca. Otóż stanął przede mną pracownik Filmoteki, który de facto reprezentował interesy innej spółki. To jest rzecz niewyobrażalna w każdej firmie. Pracownik Filmoteki powinien się z nią i jej celami utożsamiać.

Czy mógłby Pan powiedzieć, jaki los czeka Iluzjon. Od dłuższego czasu krążą plotki o remoncie kina, zamknięciu itp.
Mam pewne plany związane z Iluzjonem, których z rożnych względów nie mogę na razie ujawnić. Natomiast chciałbym wyraźnie powiedzieć, że to kino jest dla mnie priorytetem. Obecny stan budynku, w którym mieści się Iluzjon, jest przygnębiający. Publiczność jest przyzwyczajona do innych standardów. Mimo ograniczonych możliwości spróbujemy coś z tym zrobić. Uważam, że Iluzjon jest jedną z najważniejszych marek Filmoteki. To wartość sama w sobie, o którą trzeba dbać.

Filmoteka Narodowa to nie tylko wspaniałe zbiory filmowe, ale i piśmiennicze. Czy wiąże Pan z nimi jakieś plany?
W nowej siedzibie Filmoteki Narodowej program biblioteczny będzie bardzo istotnym elementem. Filmoteka posiada wspaniałe zbiory dokumentacyjne. Mamy np. rewelacyjną kolekcję plakatów filmowych. To wszystko musi być w odpowiedni sposób udostępnione. W tej chwili cieszymy się dużą przychylnością Ministra Kultury. Jak się dowiedziałem Minister Kultury dopiero niedawno był po raz pierwszy w siedzibie Filmoteki Narodowej. Przyszedł wręczyć mi nominację, ale też zobaczyć, w jakich warunkach pracujemy. Inaczej bowiem widzi się pewne rzeczy z perspektywy Krakowskiego Przedmieścia, a inaczej stąd. My mamy tutaj taki problem, że brak nam kawałka podłogi. Wszystko jest wynajmowane, dzierżawione. Aby skorzystać z funduszy europejskich, trzeba być właścicielem. Myślę, że Filmoteka może być miejscem interesującym, żywym, otwartym, ciekawym. Miejscem dla ludzi z nowymi inicjatywami, gotowymi na twórcze eksperymenty.

Brzmi interesująco...
Filmoteka daje pewną rangę. Można powiedzieć, że wcześniej czy później wszystko, co filmowe i tak do nas trafi.
Podziel się z innymi:
źródło:
  • Filmweb

komentarze

Dodaj komentarz
Sunny Sunny

Spodobało mi się określenie cyfryzacja zasobów, widziałem już parę polskich filmów w wersji wcześniej SVCD teraz DVD. Na pewno przy takim procesie, bo nie mówimy tutaj o półeczce w domu z paroma filmami nagranymi na kasetach VHS, które wymienimy lub odsprzedamy i nabędziemy sobie nowe wersje w formacie DVD, będzie zaangażowanych wiele osób, operatorów nowego komputerowego sprzętu i tego zabytkowego. Tylko że to przedsięwzięcie nie może wlec się miesiącami, przecież za rok lub 1,5 roku sposób zapisu płyt DVD odejdzie do przysłowiowego lamusa. Biorąc po uwagę ostatnie wypowiedzi stowarzyszenia 'Blu-ray Disc Association' możemy już w tej chwili zacząć zmieniać domową biblioteczkę z filmami. Może idealnym rozwiązaniem dla Filmoteki Narodowej jest zakup większej ilości serwerów danych, które będą gromadzić informacje, a nie tylko przechowywać tymczasowo. Zarazem ich zadaniem byłaby odpowiednia konserwacja baz danych i raportowanie. A właściwie dlaczego Warszawa, co takiego wyjątkowego jest w tym mieście, że Filmoteka Narodowa będzie znajdowała się w tym miejscu. Osobiście zaproponowałbym centralizację, np. okolice Łodzi.

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: