Wenecja 2011: Jak oni chorują

Filmweb   |   autor: Łukasz Muszyński   |    |   Relacja
photo.title Gdy na pokazie "Contagion - Epidemia strachu" siedząca obok mnie pani głośno kichnęła, ktoś z sali rzucił: Oho, już się zaczęło! Po obejrzeniu thrillera o dziesiątkującym ludzkość wirusie Wy również podejrzliwym okiem spojrzycie na każdego, kto w Waszym towarzystwie będzie pociągał nosem albo zanosił się od kaszlu.

Steven Soderbergh zaczyna film z grubej rury, uśmiercając w ciągu pierwszych dziesięciu minut jedną ze swoich gwiazd (dla czystego sumienia nie napiszę, o kogo chodzi, ale i tak wszystko widać na zwiastunie). W ten sposób ostrzega nas, abyśmy za bardzo nie przyzwyczajali się do bohaterów. W "Contagion - Epidemia strachu" sława i wysokie zarobki nie gwarantują aktorom, że ich postać przeżyje. W epidemicznej zawierusze udział biorą: mąż pierwszej ofiary, pracownica Światowej Organizacji Zdrowa, amerykańscy naukowcy oraz bloger, który jako pierwszy przewidział nadciągające niebezpieczeństwo. Poszczególne wątki łączą się ze sobą, współtworząc krajobraz w trakcie bitwy.

Soderbergh powtarza bardzo lubianą przez twórców kina katastroficznego tezę, że istnienie naszego gatunku cały czas wisi na włosku. Na cud zakrawa w ogóle, iż udało nam się przetrwać na Ziemi tyle tysiącleci, skoro ze wszystkich stron czyhają na nas zagrożenia. Wystarczy drobny przypadek i nieszczęście gotowe. Z "Contagion - Epidemia strachu" można się między innymi dowiedzieć, że najprostszym sposobem na zarażenie się paskudną chorobą jest... dotykanie dłonią własnej twarzy. Tymczasem, jak wynika ze statystyk, powtarzamy tę czynność co najmniej trzy razy minutę! Należy też uważać, komu podaje się rękę na powitanie, a w restauracji przed spożyciem każdego posiłku najlepiej przeprowadzić test na obecność wirusa w jedzeniu. Strzeżonego pan Bóg strzeże.

photo.title   photo.title

Muszę się, niestety, przyznać, że z pokazu "Contagion - Epidemia strachu" wyszedłem odrobinę niedopieszczony (może to wina mojego zblazowania?). Niby mamy tu wszystko, czego potrzeba w tego rodzaju kinie (worki z trupami, zamieszki ludności, opustoszałe dzielnice, groźni wojskowi), ale po pewnym czasie cały ten pandemiczny sztafaż przestaje budzić grozę. Ba, parę razy w trakcie seansu można się nawet porządnie uśmiać! Jest to jednak śmiech jak najbardziej zamierzony przez twórców. Soderbergh dołożył bowiem do swojego filmu satyrę na korporacje farmaceutyczne próbujące zbić ciężką kasę na przerażonych ludziach. Narzędziem w ręku szczwanych biznesmenów jest niezależny rzekomo dziennikarz, który (jak ciągle powtarza) chce tylko nieść światu prawdę.

Jeśli kogoś nie interesuje apokaliptyczna tematyka "Contagion - Epidemia strachu", zawsze może wybrać się do kina ze względu na naszpikowaną znanymi nazwiskami obsadę. Nie spodziewajcie się jednak, że aktorzy wspięli się tym razem na wyżyny talentu. Większość bohaterów jest dla reżysera wyłącznie pionkami, które ten przesuwa do woli dla uatrakcyjnienia historii. Z kolei wątek pani doktor granej przez Marion Cotillard wydaje się doczepiony do fabuły w wyniku zawirusowania laptopa scenarzysty. W sumie "Contagion - Epidemia strachu" to jednak bardzo przyzwoite kino. Aż szkoda, że Soderbergh zapowiedział zakończenie kariery w biznesie filmowym.

photo.title Weneckiej publiczności spodobał się wczoraj "Kurczak ze śliwkami" w reżyserii Marjane Satrapi i Vincenta Paronnauda, twórców pamiętnego "Persepolis". Choć tym razem jest to produkcja aktorska, para artystów nie zrezygnowała całkowicie z elementów animacji. W kilku scenach zostaje ona nałożona na ekran jako tło. Obniżyło to zapewne koszty produkcji związane z budową drogiej scenografii i zdjęciami w egzotycznych plenerach.

W historii skrzypka (Mathieu Amalric z wąsem sołtysa), który po stracie ukochanego instrumentu postanawia umrzeć, zawarta została metafora losu każdego artysty. Według Satrapi prawdziwa sztuka nie może obyć się bez cierpienia. To ono napędza wyobraźnię i talent twórcy. Bez cierpienia jest on wyłącznie rzemieślnikiem, który umie, ale nie czuje. Ta ekscentryczna mieszanka baśni i groteski jest równie smakowita co kurczak ze śliwkami – ulubiona potrawa głównego bohatera.

zobacz też:

komentarze

Dodaj komentarz

i jest zakończony przecinkiem, więc może to nie cała prawda jaką chciał Pan Marcin przekazać.

Genialny, prześmiewczy tekst. Bardzo miło się czyta. To wyższa szkoła pisarstwa i dowcipu, czyli nie dla zwykłych śmiertelnków ;)
Tylko dlaczego pokrywa się z recenzją Contagionu, którą pisał ktoś inny? Czyżby obaj autorzy siedzili w kinie obok kichającej straruszki? ;>

Buri, spójrz na autora. Nie wymagajmy zbyt wiele.

trochę głupkowaty ten artykuł

spodziewam się, że contagion to będzie niezły film o epidemii, ale bez żadnej rewelacji ;)

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu:

zmierz Twój gust filmowy!

Oceń 50 filmów, a otrzymasz rekomendacje filmów w Twoim guście!

2011
2011-09-03
2011
2011-10-28
2011-09-03

newsy

zobacz wszystkie newsy

gorące newsy

magazyn