Wywiad z Ivanem Raimim - scenarzystą "Wrót do piekieł"

Informacja nadesłana przez dystrybutora   |    |   Wywiad
Podczas gdy wielu początkujących scenarzystów marzy o pracy przy kinowych hitach, dla Ivana Raimiego to tylko dodatkowe zajęcie.

photo.title Jako scenariuszowy partner całkiem dobrze znanego reżysera, jego młodszego brata Sama, do swojego portfolio Ivan Raimi może zaliczyć "Człowieka ciemności", "Armię ciemności", "Spider-Mana 3" i "Wrota do piekieł", prosty w formie horror z elementami thrillera, który wejdzie do kin 1 stycznia. Jednak, kiedy nie "wymyśla historii" ze swoim bratem, poświęca czas osteopatii – w tym zawodzie wyobraźnia ma czasem równie zasadnicze znaczenie. 

"W medycynie, zwłaszcza interwencyjnej, masz niewiele czasu, żeby zorientować się, co się naprawdę komuś przytrafiło" wyjaśnia Raimi. "Ja przyglądam się historii, która doprowadziła pacjenta do jego obecnej sytuacji. Początek, środek i koniec, które wiele mogą zdradzić, a czasem mówią więcej niż testy medyczne. One są tylko po to, żeby potwierdzić diagnozę".

photo.title Bywa, że opowieści pacjenta są równie fascynujące jak filmowy świat stwarzany przez braci Ramich. "Trudno uwierzyć, ale zdarza się, że pacjent mija się z prawdą", ujawnia Raimi. "Ile pan wypił? Jaki cudem ta butelka znalazła się we wnętrzu pańskiego ciała?  Najbardziej niebezpieczne zdaje się pilnowanie własnego nosa. ".

photo.title Zanim Raimi zaczął pracowitą noc na pogotowiu, podczas której badał wywołane histerią przypadki świńskiej grypy, spędził nieco czasu, odpowiadając na pytania zadane na stronie West Web, należącej do Writers Guild of America, dotyczące genezy "Wrót do piekieł", tego jak to jest pracować z Samem i tego, że Hollywood nie ceni lekarskiej opinii – dopóki, rzecz jasna, ktoś nie spadnie z konia.





Co sądzi Pan o najnowszym trendzie "gore porn" w horrorze?


Jeśli ludzie w filmach mają cierpieć, to już wolę, żeby robiły to gumowe potwory.

Ale czy w jakimkolwiek stopniu ten trend wpłynął na Pana podczas pisania scenariusza do "Wrót do piekieł"? Czy film musiał być bardziej krwawy niż zwykle, żeby mieścił się we współczesnych standardach?

To dobre pytanie. Zaczęliśmy pisać ten scenariusz bardzo dawno temu. Jeśli dobrze pamiętam, pracowaliśmy wtedy nad "Człowiekiem ciemności". Mieliśmy jakiś przestój, a w związku z tym wolny weekend, więc postanowiliśmy zająć się czymś innym. Rzuciliśmy sobie wyzwanie, żeby w tym czasie napisać opowiadanie. To było coś, co miało wystarczyć na półgodzinny film telewizyjny. Tak zrodziły się "Wrota do piekieł". Chcieliśmy napisać historię o cygańskiej klątwie. Opowieść o tym, jak zachowałby się ktoś, kto niechcący ściągnął na siebie klątwę i do czego taka osoba by się posunęła, żeby się od tej klątwy uwolnić. Wtedy spotykałem się z kasjerką z banku i w ten sposób bohaterka dostała taki właśnie zawód.

Scenariusz trafił na dno szuflady, ale mieliśmy zamiar kiedyś do niego wrócić. Od czasu do czasu go odkurzaliśmy i udoskonalaliśmy. Wreszcie, Sam założył wytwórnię Ghost House Pictures i powiedział: "Powinniśmy rozwinąć ten projekt dla Ghost House". I sprawa nabrała tempa. Szła kilkoma różnymi ścieżkami. Zawsze chodziło o krótką historię. Za każdym razem, kiedy mieliśmy opowieść B, ciężko pracowaliśmy, żeby włączyć ją do historii A, ale ona nie chciała się taka stać. Zawsze chciała być bardzo prostą, linearną opowieścią o klątwie, uciekającym czasie i o tym, jak się od niej uwolnić. Przeszła wiele wariacji, by wreszcie wrócić do tego, czym miała być na początku. To prawie w całości opowieść A. Nie ma w niej zbyt wiele wątków pobocznych, ani podtekstów. Główna bohaterka pozostaje na ekranie przez 95 procent czasu.

Brzmi to jak stara szkoła braci Raimich.

Tak, a poza tym to reakcja na pracę nad filmami o Spider-Manie. Nabierały coraz większego rozmachu. W "Spider-Manie 3" trzeba było zająć się wieloma postaciami oraz oryginalnym motywem. To się nam podobało, ale budziło w nas też mieszane uczucia. Był tam Venom, dobry Spider-Man/zły Spider-Man, Sandman. Mnóstwo wyjaśniania, więc prosta historia typu A to był dla nas prawdziwy powiew świeżego powietrza, prosta historia o problemie pewnej kobiety.

Jak wygląda Panów proces twórczy jako scenarzystów tworzących zespół?

Sam lubi sobie wmawiać, że ma nade mną kontrolę. Lubi kontrolować, ile słodyczy mogę zjeść, ile mleka mam wlać sobie do kawy, a ja lubię dawać mu poczucie, że rzeczywiście ją posiada. Jeśli chcę go pomęczyć, siadam na jego fotelu.

Zwykle piszemy ramię w ramię. Oczywiście, on każe mi siadać po swojej lewej. Często pracujemy przez dużą część dnia i trwa to 2-3 dni, a potem wracamy do tego materiału, czasem za tydzień, za dwa tygodnie albo za miesiąc.

Kiedy piszemy, stawiamy przed sobą zadanie albo Sam lub ja rzucamy jakąś prostą myśl, którą następnie próbujemy rozwinąć na kilku stronach, po czym razem rozpisujemy ją na pięć stron, a potem tworzymy na ich podstawie opowiadanie na jakieś dziesięć. Następnie tworzymy zarys całej historii na tyle, na ile pozwolą nam na to nasze ograniczone mózgi i wreszcie nadajemy jej strukturę opartą na trzech aktach. Ale nie jesteśmy wielkimi fanami struktury.

Bywa, że Sam albo ja piszemy coś na własną rękę, ale kiedy piszemy razem, jest to jakby przedłużenie zabawy. Jak bycie dzieciakami, które zmyślają historyjki. Na tym polega wyższość pracy z własnym bratem.

Żyją Panowie w przyjaźni, czy często się kłócą?

Cóż, kiedy się kłócimy, mamy o tyle łatwiej, że potrafimy odczytać nawzajem mowę swojego ciała i możemy się gniewać, ale nigdy nie trwa to dłużej niż kilka godzin. Myślę, że z innym scenarzystą, którego człowiek nie znałby tak dobrze, uraza utrzymywałaby się dłużej albo sprawy nie układałyby się tak dobrze. My się spieramy, nawet ze sobą walczymy, łącznie z fizyczną przepychanką, ale i tak się dogadujemy.

Jest Pan doktorem medycyny i scenarzystą piszącym horrory. Jak łączy Pan te dwa aspekty?

Staram się zachować dystans pomiędzy tymi dwoma światami. W pracy nie rozmawiam o filmach, a w świecie pisarzy nikogo nie interesuje medycyna. Na przykład, w "Darkmanie" jest ofiara poparzenia, a Sam próbował wprowadzić do scenariusza tekst "i wtedy używa Bactine w sprayu". Ja oponowałem: "Dlaczego to robisz, Sam?", a on na to: "Przecież tak się leczy poparzenia". Na co ja odpowiadałem: "Nie, my jesteśmy ponadto. Wyrzuć to z głowy". A mimo to próbował przemycić tę informację do scenariusza, jakby chodziło o prawdziwą kurację.

Albo pytał: "Jakiego sprzętu byś użył, żeby ten popalony gość zwisał do góry nogami i obracał się wokół własnej osi, z poprzyczepianymi wszędzie kroplówkami?", ja na to: "Tak się nie leczy poparzeń, Sam". Na co on: "Okay", po czym i tak wpisywał to do scenariusza. Ostatecznie w Hollywood chcą oglądać takie obrazki, więc do diabła z faktami.

Podejrzewam jednak, że Pana wiedza przydałaby się, gdyby trzeba było napisać scenę, w której ktoś wypruwa komuś wnętrzności.

Tak, takie kwestie wypływają. Z niewiadomych przyczyn, zawsze, kiedy jestem na planie, zdarza się wypadek i chcąc nie chcąc, muszę być lekarzem. W "Armii Ciemności" ktoś spadł z konia, a w "Szybkich i martwych" ktoś miał atak serca i musiałem lecieć do szpitala. Jednak zazwyczaj staram się trzymać te dwa światy z daleka od siebie, ponieważ muszę pozostać skupiony. Co nie znaczy, że w dłuższej perspektywie zyskam większy szacunek albo będę lepszym lekarzem.


Autor: Denis Faye 

komentarze

Dodaj komentarz

Dokładnie Palpatine - ciekawych wywiadów i podobnych "newsów" im więcej tym lepiej, a w szczególności, podczas gdy FW wypuszcza coraz więcej tych "pudelkowatych":/

btw to jest "Informacja nadesłana przez dystrybutora" więc inicjatywa FW nie jest tu tak duża jak z tym zestawieniem najlepszych filmów Sama;)

No i bardzo dobrze, oby więcej tego typu "newsów". Jeśli dwa artykuły w dobrym stylu to nakręcanie... to czym są codzienne wiadomości o nowych klipach, zdjęciach i gadżetach z "Avatara" (na szczęście po premierze wreszcie się to skończyło).

Coś ostatnio filmweb nakręca hype na braci Raimich. Najpierw zestawienie najlepszych filmów Sama, a teraz wywiad z Ivanem.

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu:

newsy

zobacz wszystkie newsy

gorące newsy

magazyn