Zwierzęta atakują!

Filmweb   |   autor: Bartosz Czartoryski   |    |   Artykuł
Dzisiaj na ekrany wchodzi "Noc rekinów 3D" – próba powtórzenia sukcesu trójwymiarowej "Piranii" sprzed roku. Recenzje nie są przychylne, ale przecież krytyka nigdy nie zwykła klękać przed kinem spod znaku animal attack. Tak czy inaczej, nowa technologia wydaje się stworzona dla horrorów, w których aligatory co rusz obnażają przed kamerą zęby, ptaki wydziobują ludziom oczy, a niedźwiedzie szlachtują małe dzieci pazurami.

photo.title
"Noc rekinów 3D"

Podobno dla planie "Nocy rekinów 3D" wylano litry czerwonej farby, a zwiastuny filmu każą nam nauczyć się pływać we krwi. Reklamom zazwyczaj nie ma co ufać i choć nie warto skreślać filmu już teraz, można bezpiecznie założyć, że "Szczękom" nie dorówna. Bo dzieło Stevena Spielberga było (i jest!) znaczące nie tylko z powodu swojej wartości jako filmu grozy, ale i z powodu szczególnego miejsca, jakie zajmuje w historii światowego kina. Rok 1975, kiedy weszła na ekrany ta zjawiskowa ekranizacja książki Petera Benchleya, uważa się za początek nowej ery – ery letnich blockbusterów. Dzisiaj pojęcie to zdewaluowało się zupełnie za sprawą wysokobudżetowej tandety zalewającej multipleksy, lecz wówczas tłumy drzwiami i oknami waliły na "Omen", "Gwiezdne wojny" czy właśnie "Szczęki", dziś uznawane za klasyki kina popularnego. Interesujący jest fakt, że swoją powieść Benchley oparł luźno na wydarzeniach prawdziwych – zapiskach o serii rekinich ataków na letników wypoczywających na plażach New Jersey w 1916 roku. Fakty posłużyły też za kanwę innego filmu z rekinami, "Ocean strachu". Tam z kolei opowiedziano dramatyczną historię pary pozostawionej przez nieuważną załogę łodzi na otwartych wodach, zainspirowaną dramatem małżeństwa Lonerganów, które zaginęło w 1998 roku nieopodal Wielkiej Rafy Koralowej. Dowodów na atak zwierzęcia nie było, więc nie ma co wierzyć w dokumentalną wartość filmu, ale chodziło przecież o sensacyjność spektaklu.

photo.title   photo.title
"Szczęki" / "Ocean strachu"

Pod powierzchnią

Wydaje się, że w ostatnich latach specjalistami od animal attack stali się Australijczycy. Prócz świetnego filmu Grega McLeana "Zabójca", traktującego o zmaganiach grupki uwięzionych na wysepce turystów z ogromnym krokodylem (dla którego modelem był faktycznie żyjący, słynący w latach siedemdziesiątych z notorycznych ataków na łodzie, australijski gigant o ksywce Sweetheart), w Polsce dystrybuowane były "Martwa rzeka" i "Rafa", pod którymi podpisał się Andrew Traucki. Pierwszy z filmów, również zainspirowany prawdziwymi wydarzeniami, ma bliźniaczo podobny punkt wyjścia, co wspomniane dzieło McLeana, i choć nakręcony został za mniejsze pieniądze, wcale mu nie ustępuje. Obu reżyserom udało się zrealizować widowisko nietuzinkowe, grające na napiętych jak postronki nerwach widza.

photo.title Niewidzialny, skrywający się pod powierzchnią wody przeciwnik jest tak samo przerażający i niebezpieczny jak konkurencyjne "straszaki" kina grozy – nieśmiertelni mordercy czy żądne krwi upiory. Filmy animal attack często zestawiają człowieka z nieujarzmionymi siłami natury, obnażają słabość jednostki pozbawionej wsparcia cywilizacji i techniki. Z ekshibicjonistyczną satysfakcją pokazują ludzką małość w obliczu zderzenia z dziką przyrodą. Traucki w drugim swoim filmie, "Rafie", ponownie sięgnął po animal attack, tym razem przyglądając się pięciorgu przyjaciołom próbującym wyjść cało z konfrontacji z żarłaczem białym. Także ta historia oparta była na faktach – w roku 1983 z podobnej sytuacji udało się ujść z życiem niejakiemu Rayowi Boundy'emu. Mylny będzie jednak wniosek, jakoby wszystkie filmy animal attack swój początek miały w prawdziwych wydarzeniach. Nieźle folgują sobie choćby twórcy serii  "Atak rekinów", szczególnie w części trzeciej, w której plaże terroryzuje przerośnięty, prehistoryczny rekin. Mocno ironiczna jest trylogia "Aligator – Lake Placid", mieszająca elementy horroru i komedii, podobny wydźwięk ma też "Aligator" w reżyserii Lewisa Teague'a, udanie wykorzystujący motyw miejskiej legendy o spuszczonym w toalecie gadzie, który mutuje w ściekach i poluje w systemie kanalizacyjnym Chicago na bogu ducha winnych obywateli.

Na lądzie i w powietrzu

Kino zafundowało nam już chyba inwazje wszystkich wytworów flory i fauny, wystarczy spojrzeć na niektóre tytuły – "Żaby", "Ptaki", "Ślimaki", a nawet "Komary" i "Kleszcze". I choć nie wszystkie z wymienionych filmów wpisują się w animal attack, to znakomicie obrazują naszą fascynację tym, co w przyrodzie niezbadane i niewyjaśnione, a wiele produkcji powstało w wyniku eksploatacji naturalnych lęków przed owłosionymi pajęczakami czy lepkimi płazami. Bo animal attack rzadko kiedy opiera się na faktycznych, rzeczywistych zachowaniach zwierząt –  bazuje raczej na zakorzenionych stereotypach, a nie konsultacjach z biologami i raportach zoologów. Tego typu kino nie ma też wcale takich ambicji, to produkcje rozrywkowe, często realizowane z przeznaczeniem do emisji telewizyjnej lub trafiające od razu do obiegu sklepowego. Jednak nietrudno wymienić tytuły, które jednak do kin trafiły i swojego czasu wywołały sporo szumu – miejmy nadzieję, że ta sztuka uda się także "Nocy rekinów 3D" i zapanuje moda na wysokobudżetowe kino animal attack.

Zostawiając jednak sferę marzeń i pobożnych życzeń, w przygotowaniu na ten trójwymiarowy seans warto pogrzebać w zakurzonym kartonie z kasetami VHS i wydostać z niego choćby "Rój" z 1978 roku – film, o którym Stephen King powiedział, że jest to produkcja za dwanaście milionów, który wygląda jak zrealizowana za dolara dziewięćdziesiąt osiem. Faktycznie, to rzecz wielce nieudana i jako taka osiągnęła status dzieła kultowego, a dzisiaj głośno mówi się o nadchodzącym remake'u. W tym samym roku Joe Dante nakręcił swoją "Piranię", przesyconą pastiszowym humorem (sam projekt plakatu wyraźnie nawiązuje do posteru reklamującego "Szczęki"), brutalną fabułę o ławicy krwiożerczych ryb dybiących na żywota plażowiczów. Oba wspomniane filmy przynależą w większym stopniu do nurtu monster movie niż animal attack, lecz, co znamienne, to właśnie sukces obrazu Spielberga natchnął producentów do inwestowania w owym czasie w podobne produkcje.

photo.title
"Pirania"

Do tej pory mówiliśmy o przeludnionych kurortach i bezkresnych oceanach, ale kilka filmów poszło dalej, wyciągnęło dzikiego zwierza z jego środowiska naturalnego i wrzuciło komuś za kołnierz. Niemalże dosłownie. Tak mniej więcej wygląda bowiem fabuła filmu "Burning Bright" – w zamkniętym na cztery spusty domy z zabitymi oknami (jak zgrabnie wyjaśnia scenarzysta, są to zabezpieczenia na wypadek nadchodzącego huraganu) szaleje tygrys, a kryjówki przed nim szuka niedoszła studentka Kelly i jej autystyczny brat, Tom. Film skonstruowany jest niczym wyborny slasher, w którym przed bezlitosnym mordercą bohaterowie kryją się do szafy i pod łóżkiem. Nieprawdopodobna sytuacja, dzięki sprawnej reżyserii, staje się wiarygodna i film dotrzymuje kroku tym lepszym dokonaniom nurtu, a intensywnością i emocjonalną siłą oddziaływania wcale nie odbiega od znakomitego, wywiedzionego z prozy Stephena Kinga, "Cujo".

Miejmy nadzieję, że "Noc rekinów 3D" będzie dla producentów sygnałem, by w niedalekiej przyszłości dawać nam więcej okazji do obcowania z morderczą naturą, gdyż w kolejce do trójwymiarowej konwersji za rekinami czeka cały zastęp ludożerców.

zobacz też:

komentarze

Dodaj komentarz

nie polecam ten film to pomyłka !!!

http://www.filmweb.pl/film/%C5%9Alimaki-1979-361898

Brawo, animal atack- film dokumentalny o winniczku... autor by chociaż przeczytał opisy filmów których tytuły wkleja do swojego artykułu.

ybraks, świetny pomysł =)
A na serio to ja chyba pozostanę wierna klasycznym Szczękom.

Proponuję stworzenie filmu o nazwie "Zmutowane grizzlie atakują ludzi"

Zapomnieliście jeszcze o Deep Sea

Dzięki wielkie Kombi o to właśnie chodziło oglądałem to z 10 lat temu i pamiętałem tylko że grał jakiś znany aktor i szukałem po różnych aktorach ale kompletnie mi wypadł z głowy mój ulubieniec Anthony Hopkins :O jakim cudem nie skumałem że on grał w tym filmie... cóż jak to się mawia "najciemniej jest pod latarnia"

Midark - film o którym piszesz to najprawdopodbniej "The Edge": http://www.filmweb.pl/film/Lekcja+przetrwania-1997-96

W roli główniej zagrał ten sam misio, co w "Niedźwiadku" Annauda, tylko już dorosły :)

nuda

może lekcja przetrwania z Hopkinsen?

A propo zwierząt. Był kiedyś taki film w którym kilka osób w jakimś lesie uciekało przed niedźwidziem. Trochę przygodowy trochę thriller bo ktoś tam zginął. kojarzy ktoś ten film? Byłbym wdzięczny za tytuł :)

Jeśli będzie tak straszny jak 'Piranie' to dziękuje.

ja tam czekam na "listonosz i święty mikołaj kontra dinozaury 3d"

Rój- tandeta, ale mnie się podobał....

Albo ''Smoczyce 3d'' lub ''Pornodinozaury atakują 3d''..

za rok w kinach"Kucyki Pony atakują 3D"..

zgadza sie, czarna owca była akurat spoko :D bo w postaci czarnej komedii, a nie durnego horrroru! spxx

też było już-co prawda nie krwiożercze,ale o ile pamiętam to były owce zombie.a tytuł chyba czarna owaca;)polecam

Heh, z tego co widzę, to są nawet "Żaby" może kiedyś wymyślą "krwiożercze owieczki"

a przydałoby się odświerzyc Crittersy:P

crittersy ;)pewnie i na nie przyjdzie czas...

Możemy pisać, że to głupota itd., że film dno ale... ludzie i tak do kin pójdą, a co za tym idzie będą kręcić kolejne tego typu filmy. Poczekajcie, jak tylko przyjdzie na "Ptaki 3D", "Omne 3D", film o tych kulkach co miały zęby - coś pokroju gremliny atakują bardziej horrorowate ;p, em co tam jeszcze - świty, zmierzchy i powroty "Żywych trupów 3D", "Mumia 3D" itd. Aż mi żal, że konsumenci sami nakręcają tą maszynę ;(

olać 3D...kino efektow i nic więcej.kiepski scenariusz nadrabiają efektami....

Mega badziew pt.: Oszukać Przeznaczenie 5 3D schodzi z ekranów, ale "na szczęście" w odwodzie już jest Noc Rekinów 3D! Kocham multipleksy!

Pirania 3D odniosła sukces komercyjny. Ba, dostała nawet Filmweb poleca! To świetny film kiedy nic się nie oczekuje od niego ;) Po prostu rozwód z mózgiem na calusieńkie 2 godziny ;) Podchodźcie z dystansem!!!

"proba odtworzenia sukcesu Piranii 3D"? czy ten film aby nie okazal sie klapa?
@Khaosth - fakt "Arachnofobia" byla swietna

Co za głupota kręcić kolejny głupi film po "Pirania 3D"

Szkoda że w artykule nie wymieniono więcej tytułów - choćby świetnej "Arachnofobii" i całkiem całkiem "Anakondy". Można wręcz odnieść wrażenie, że animal attacki niemal tylko i wyłącznie wodnymi stworzeniami stoją (a nawet jedynie rekinami i krokodylami, bo ośmiornica żadna się nie pojawia).
Można jeszcze wymienić dwa filmy o kotowatych: "Duch i mrok" oraz "Zdobycz", a także nieco bardziej rozwinąć temat pastiszowych i komediowych produkcji ("Night of the Lepus", "Eight-legged freaks").
Do nurtu możnaby nawet włączyć "Parki jurajskie" - wszak dinozaury to nie wymyślone potwory, a zwierzęta realne, tyle że wymarłe. Mógłby to być kolejny przykład na przeniesienie dziczy w bardziej cywilizowane miejsce.

Ogólnie cieszę się, że taki artykuł powstał, ale odnoszę wrażenie że został trochę za szybko wypuszczony i nieco za dużo w nim reklamowanej "Nocy ...". Może się czepiam, ale mogło być lepiej.

pirania była całkiem niezła, nie wiem czego ludzie się spodziewają po takich filmach

Pirania i sukces? Średnia 4,8 - zajebisty sukces ;] Film lipny, że szok.

Ciągle po pokazach "nocy rekinów" słyszę jeden komentarz- "beznadziejny film, dno i wodorosty"

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu:

zmierz Twój gust filmowy!

Oceń 50 filmów, a otrzymasz rekomendacje filmów w Twoim guście!

1975
1990-12-31
1975-06-20
1978
1978-08-03
2011
2011-09-09
2011-08-31
2002
2002-11-26

newsy

zobacz wszystkie newsy

gorące newsy

magazyn