7/10

Siergiej Łoźnica to taki twórca, który wpędziłby w depresję nawet Wojciecha Smarzowskiego. Sposób w jaki portretuje codzienne życie naszych wschodnich sąsiadów jest dobijająco ponury. I przygnębiająco podobny do życia w Polsce, z tym że wszystko jest „bardziej”, bo im dalej na wschód, tym bardziej intensywne są pewne emocje i zachowania. Szczególnie te negatywne. Jeżeli podróż pociągiem, albo spotkanie towarzyskie, przerwa w pracy, oczekiwanie na coś, to tylko w oparach wódki. W interakcje społeczne nieustannie wdzierają się negatywne emocje – agresja, irytacja, skłonność do kłótni, niechęć do obcych, brak życzliwości. Urzędniczki, wszystkie te „panie w okienkach”, stemplujące, akceptujące, przekazujące i wydzielające, są nieprzyjazne petentowi, niepomocne, bardziej skore do rzucania kłód pod nogi jak usuwania ich z drogi. Zawsze trzeba liczyć się też z tym, że druga osoba może oszukać, wykorzystać, skrzywdzić lub rozczarować. A władze… lepiej nawet nie zaczynać litanię o władzy.

Kobieta otrzymuje pewnego dnia przesyłkę. Jest to paczka, którą wysłała do męża odsiadującego wyrok. Bohaterka nie jest w stanie uzyskać informacji o tym, dlaczego zarząd więzienia odrzucił przesyłkę, rusza więc w podróż przez kraj, żeby doręczyć ją osobiście i przy okazji zobaczyć małżonka. Na miejscu okazuje się, że nie może tego zrobić, nie otrzymuje żadnego wytłumaczenia, a próba uzyskania jakichkolwiek informacji od urzędniczki kończy się zirytowaniem kobiety oraz pozostałych ludzi stojących w kolejce do jej okienka. Bohaterka wraca więc do więzienia kolejnego dnia, ale efekt jest podobny. Zaraz znajdują się różne osoby oferujące pomoc, ale żadna z nich nie sprawia wrażenia kogoś godnego zaufania. Wbrew zdrowemu rozsądkowi, kobieta daje się im prowadzić w różnych kierunkach, biernie wykonując ich polecenia, co wynika z jej charakteru – pasywnej postawy na rzeczywistość.

Jest to bardzo dobra rola, obok Diane Kruger najlepszy kobiecy występ w tegorocznym canneńskim konkursie. W udręczonej twarzy aktorki (Vasilina Makovtseva) odmalowują się wszystkie uczucia jakie towarzyszą odbiorcy podczas seansu. W coraz bardziej zmęczonych oczach, widzimy wyczerpanie, rozpacz, ale też pogłębiające się uczucie zrezygnowania. W nerwowo napiętych mięśniach dostrzegamy sygnały narastającej frustracji, która może zaowocować nagłym, ale bardzo intensywnym wybuchem, możliwy jednak jest też odwrotny scenariusz – wewnętrzna implozja, ostateczne wdeptanie bohaterki w ziemię i rozerwanie na strzępy resztek jej woli do walki z systemem i rzeczywistością.

Film Łoźnicy jest powolny, niełatwy, nieprzyjemny w kontakcie, bardzo ponury, obdzierający ze złudzeń, a przez to cholernie fascynujący. Oniryczny finał wydaje się wprawdzie zbytnio oderwany klimatem od reszty historii, a do tego zbyt długi, ale oferuje on bohaterce substytut konkluzji w nieprzyjaznym świecie, który zbyt często odbiera nadzieję na uzyskanie takowej.


http://www.kinofilia.pl/2017/05/krotkaya-recenzja.html

Więcej recenzji oraz innych materiałów z Cannes:
https://www.facebook.com/blog.kinofilia/

5
  • Ciekawe, że wspomniałeś akurat o Smarzowskim, bo rzeczywiście podobnie postrzegają świat tzn. wszystko jest beznadziejne i nie ma żadnej nadziei. Jak się okazuje obaj panowie współpracują z tym samym drugim reżyserem Markiem Cydorowiczem, stąd faktycznie jest jakiś punkt zaczepienia pomiędzy ich twórczościami

  • Ciekawa recenzja.
    Uważam tylko, że do zdań typu: "I przygnębiająco podobny do życia w Polsce" powinno zawsze dodawać się przypis mówiący, że to przeklęci KOMUNIŚCI zrobili z nami i wschodem Europy to, co zrobili - nadali nam taką mentalność... To nie nasza wina :)
    Ale powoli zaczynamy z tego wychodzić.

    • Mentalność musiała być u nas podobna od wieków. Przynajmniej we wschodniej części. Dlatego komunizm, a wcześniej ustrój pańszczyźniany, się dobrze przyjął ...treść

      • Raczej nie. W okresie np. międzywojennym Polacy byli uważani za jeden z najbardziej otwartych i tolerancyjnych narodów (np. w 1958 r. w Brukseli w zoo na wybiegu była pokazywana afrykańska dziewczynka, podczas gdy u nas w 1944 r. Murzyn - August Agbola - walczył w Powstaniu Warszawskim, a wcześniej pracował w lokalach z jazz'em). Dopiero nieustanna inwigilacja UB, SB do tego ORMO, ZOMO zastraszyła nas i sprawiła, że jesteśmy małostkowi, cwaniakujemy i kombinujemy, zamiast przykładać się np. do pracy w urzędach ;)

      • Porównywanie takich jednostkowych przypadków nie ma większego sensu. To, że murzyn walczył w PW to jest zdarzenie w kategorii błędu statystycznego. Z drugiej strony można powiedzieć, że czarni walczyli np. we francuskiej armii w 1941 r., że o różnych oddziałach kolonialnych nie wspomnę.
        Nie wiem też, za co byli uważani Polacy, ale w tej rzekomo otwartej i tolerancyjnej II RP dochodziło do instytucjonalnej dyskryminacji obywateli pochodzenia żydowskiego czy ukraińskiego, a niechęć do obcych czy cwaniactwo towarzyszy nam znacznie dłużej niż PRL, tak więc Twoja teza jest trochę na wyrost.

      • Nie porównuj mentalności polskiej do rosyjskiej - kłaniają się braki z historii - Rosjanie od początku swej państwowości do prawie końca XV wieku byli niewolnikami pod panowaniem Azjatów.Zawsze fascynowało mnie pytanie skąd to poddaństwo u Rosjan,ten brak buntu,to godzenie się z losem,brak ducha wolności - dlatego przeczytałam "Historia Rosji" Bazylowa.I jak się okazało to nie carowie byli przyczyną(jak myslałam wcześniej),tylko 5 wieków niewoli srogiego,bezwzględnego niewolnictwa,gdzie życie człowieka nie było nic warte - oni już to mają w genach.

        • Stereotypy. Po pierwsze- geny to mamy w co najmniej 50-60 % wspólne. 5 wieków niewoli, o których wspominasz, to chyba o kilka za dużo. Mógłbyś podać daty ? Zresztą od kiedy możemy mówić o "Rosjanach"? Pod "panowaniem Azjatów" (co praktycznie sprowadzało się do płacenia trybutu i zależności politycznej) to znajdowała się część późniejszej Rosji- sporo dzisiejszych rosyjskich ziem należało wówczas do Wlk. Ks. Litewskiego, a potem do I RP. A co do braku buntów- to przeczytaj historię choćby XIX wieku- ciągłe spiski wojskowych, ruchy rewolucyjne, terroryzm. Ilu skazanych, zesłanych za wywrotową działalność. Nie wspominając, jak kończyli carowie rosyjscy, ile z nich zmarło śmiercią naturalną. A przede wszystkim kilka rewolucji, w tym najważniejsza Październikowa. Ale fakt- bunty (pomijając jakieś incydentalne i pozbawione szerszych perspektyw i horyzontów rabacje) były zasadniczo obce chłopom pańszczyźnianym, stan ich świadomości politycznej, czy jak się mówiło- klasowej- był żaden. Ale to dotyczy także chłopów z ziem litewskich, polskich, ruskich. Może nie tyle narodowość determinuje postawę, ile przynależność do danej grupy społecznej i sytuacja tej grupy w społeczeństwie względem pozostałych.

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: