Ława przysięgłych 2

Wdowa oskarża producenta noży o smierć męża zakłutego w bójce ulicznej oraz producenta sztachet, którymi ofiara została pobita zanim zmarła. Ten film to policzek wymierzony logice. I gniot przy okazji mimo dobrej obsady.

6
  • A potrafisz może mi wymienić jakie inne zastosowania ma broń poza hmmm ... zabijaniem ?

    • Może służyć do obrony np. A pojęcie broni jest bardzo szerokie. Napisałem wyżej, może nią być sztacheta, butelka, nóż i klocek drewna. Zarzuty są bezsensowne jak i cały film. W życiu kieruję się logiką i na tego rodzaju absurdy jestem wyczulony. Oczywiście to moje subiektywne zdanie. Tobie się widzę podoba i nie widzę w tym nic złego.

      • Rozumiem, ale z tego co pamiętam to on kupił tę broń nielegalnie a korporacja wiedziała o tym, że spora część ich arsenału jest sprzedawana w ten sposób.

        • To nadal pozostaje w sferze absurdalnych zarzutów. Tak samo można by skarżyć producentów samochodów za śmierć bliskich na drodze. Zwłaszcza gdy sprawca jechałby autem skradzionym. Efekt - zamykamy fabrykę, plus milionowe odszkodowanie.
          Przykład jeszcze bardziej absurdalny: Katarzyna Wiśniewska skarży producenta kocyków z których wysunęła się mała Madzia, co spowodowało śmierć dziecka.
          Ciekawostka dla Ciebie. W USA temat rozbrojenia społeczeństwa jest co jakiś czas bardzo gorący. Próbowano tego wielokrotnie i spotyka się to ze słuszną krytyką społeczeństwa. Takie filmy powstają na potrzeby indoktrynacji bezrefleksyjnej części społeczeństwa. Tej która wierzy że jeśli nie będzie na rynku broni, to będzie spokój. Otóż nie będzie. A przestępca nie tylko zdobędzie broń bez trudu ale i nabierze poczucia bezkarności (breivik), bo ma świadomość że przypadkowy przechodzień nie wypali mu z obrzyna w łeb. Na szczęście obywatele amerykańscy na tyle zrośli się z tradycją posiadania broni że wyśmiewają każdego prezydenta który ośmieli się podjąć ten temat. A wypadki będą się zdarzać zawsze.

          • Wyobrażam sobie procesy w obu przypadkach które podałeś.

            Co do samochodu, to można by wygrać przy wykazaniu, że samochód miał wadę fabryczną, która doprowadziła do wypadku (w USA takie procesy zresztą się zdarzają, ale koncerny szybko idą na ugody z przyczyn wizerunkowych). Zastanów się dlaczego co jakiś czas (rzadko, ale jednak) koncerny odkrywają wady fabryczne i wzywają do serwisowania konkretnej części (oczywiście za darmo)? Bo wiedzą, że jakby z tego powodu doszło do wypadku, to oni by płacili za wszystkie skutki. W Polsce rzadka sprawa, bo mało kto jeździ nowymi autami.

            Co do kocyka, to można by wygrać przy wykazaniu, że kocyk był nadzwyczaj śliski i to doprowadziło do upadku. Oczywiście w konkretnym przypadku Katarzyny Wiśniewskiej nie ma szans, bo została skazana za zabójstwo, a nie za nieumyślne spowodowanie śmierci, to znaczy, że sąd (już prawomocnie) ustalił, że działała z zamiarem zabicia, a nie że dziecko jej wypadło. Takie ustalenie sądu karnego wiąże sąd cywilny, więc sprawa z góry przegrana, aczkolwiek proces wytoczyć można;)

      • Pozwolę sobie zacytować :
        "A pojęcie broni jest bardzo szerokie. Napisałem wyżej, może nią być sztacheta, butelka, nóż i klocek drewna. Zarzuty są bezsensowne jak i cały film. W życiu kieruję się logiką i na tego rodzaju absurdy jestem wyczulony. "

        Problem z bronią palną jest taki. że służy ona do konkretnego celu a mianowicie do zranienia i zabicia przeciwnika.
        Zaś zastosowanie sztachety - to bycie częścią płotu, butelki - przetrzymywania w sobie płynów, noża - krojenie, a klocka drewna - opał itd.
        Według mnie źle na to patrzysz, bo jak napisałam w pierwszym zdaniu, skoro broń palna jest produkowana tylko i wyłącznie w celu zranienia lub zabicia kogoś to czemu nie można zaskarżyć producenta tej broni palnej?
        Jeśli zaś chodzi o twoje twierdzenie że służy do obrony to powiedz mi jak niby się nią obronisz jak nie strzeleniem w przeciwnika ? Przecież po to jest stworzona.

        Uważam, że broń powinna być ściśle kontrolowana, powinien być całkowicie likwidowany czarny rynek, a ludzie (również cywile) ubiegający się o licencję na broń palną powinni przechodzić liczne i cykliczne badania psychiatryczne.

        • Broń nie tylko służy do strzelania i zabijania. Wystarczy, że np bandyta wie, że ktoś ma broń, że np policjant ma broń i z tego tytułu nie popełni przestępstwa.
          Broń to taka ochrona profilaktyczna, na zasadzie "wiem, ze ktoś ma nade mną przewagę więc nie zaczynam".
          Zabijać też nikogo nie trzeba bo wystarczy strzelić w powietrze i to powinno normalnego człowieka odstraszyć.
          Idąc Twoim tokiem rozumowania to po co komu wojsko? Do zabijania, podbijania innych? A może własnie tak samo jak broń, trochę profilaktycznie na zasadzie "nie zaczynajcie bo się możemy bronić", a jak zajdzie potrzeba to wtedy się tego wojska używa.

    • Strzelanie do rzutkow

  • Panie kolego, proces przeciwko producentowi broni oczywiście wydaje się absurdem, ale zdarzył się naprawdę! Film i powieść inspirowane są prawdziwym procesem. Filmu jeszcze nie widziałem, ale jeśli chodzi o prawdziwą sprawę, to bodajże doszło do ugody przed sądem. Także za sam temat nie można gnoić tego filmu. Absurdalne procesy się zdarzają, w Polsce również.

    • Wymieszałeś nam tu dwie różne sprawy przyjacielu. Słówko wyjaśnienia.
      Kiedy mowa o wypadku z udziałem auta z wadą fabryczną to zarzut jest JAK NAJBARDZIEJ słuszny. Żeby można było porównać te sprawy, musiałby wyglądać tak jak z opisu filmu, cytuję: "Wdowa oskarża producenta broni o śmierć męża, który zginął w strzelaninie."
      Analogicznie: Wdowa oskarża producenta samochodów o śmierć męża który zginął w wypadku.
      w tym zdaniu jest zawarty cały absurd tego oskarżenia. Nie oskarżała o wadę fabryczną (co sugerujesz), lecz o sam fakt produkowania broni i łatwego dostępu do niej. Innymi słowy: gdyby nie wyprodukowali broni, mąż by nie zginął.
      Więc nie produkujmy samochodów, noży i wiertarek. Bo można tym zabić.
      Sprawa druga. Ja nie twierdzę że proces się nie odbył. Ameryka jest krajem absurdów i skądinąd głośna była sprawa kobiety która oskarżyła producenta campera, w którym podczas jazdy wstała zza kierownicy i udała się na tył pojazdu, powodując tym wypadek. Otrzymała wysokie odszkodowanie, ponieważ nie było nigdzie ostrzeżenia że w czasie jazdy nie można opuszczać siedzenia kierowcy. Nie twierdzę więc że takie rzeczy są niemożliwe. Twierdzę tylko że są absurdalne i nie powinny mieć miejsca, robiąc z nas istoty pozbawione rozumu.

      • Ok. O sprawie campera też słyszałem. Niemniej jednak uważam, że absurdalne procesy są dobrym tematem do powieści i filmów, bo są ciekawe. Poza tym, nawet z pozoru absurdalna sprawa może prowadzić do ciekawych rozważań i wniosków, a nawet do interesujących wyroków, które - z pozoru absurd - uznają za właściwe rozumowanie!

        Najlepszym przykładem sprawa - oczywiście z USA - gdzie kobieta sama oblała się wrzącą kawą ze Starbucksa. Wygrała w sądzie odszkodowanie to raz, a dwa: od tego czasu nigdzie nie podają kawy w formie wrzątku, na każdym kubeczku jest ostrzeżenie przed możliwością poparzenia, a także wprowadzono nakrywki oraz zaczęto stosować kubki, które można trzymać w dłoni mimo wysokiej temperatury. Zatem z pozoru absurdalna sprawa okazała się nie taka absurdalna i przełomowa. Uważam wręcz, że tylko absurdalne sprawy są naprawdę ciekawe.

        • To nie są moim zdaniem żadne dobre rozwiązania. Służą jedynie do jeszcze większego ogłupiania społeczeństwa. Wyobrażasz sobie na wycieczce w lesie, wiszące na każdej gałęzi tabliczki z ostrzeżeniem: Uwaga! Możliwość utraty oka! Dzisiaj brzmi jak absurd ale poczekaj kolejne 10 lat. To prowadzi do regresu intelektualnego, nie postepu. Osoba która oskarża kawiarnię że podano jej gorącą kawę, powinna zostać ograniczona w swoich prawach jako częściowo upośledzona. Nawet kierowca ciężarówki co roku musi wypełnić testy psychologiczne żeby sprawdzić czy potrafi skorelować skutek z przyczyną. Jeśli tę zdolność straci, jego prawo jazdy zostaje zatrzymane. To samo powinno dotyczyć tego rodzaju absurdalnych zarzutów jak ten z gorącą kawą, camperem itp. Założę się że te procesy skończyłyby się jak ucięte nożem. Już dziś, na ulicach widzę ofiary tego piętrzenia przepisów i obostrzeń na każdym kroku. W centrum Londynu z powodu awarii, wyłączono na pół godziny sygnalizację świetlną. Ludzie stali po obu stronach ulicy bezradni jak dzieci. Nauczeni przez lata że zelone oznacza: idź. Brak światła ich zdezorientował i unieruchomił. Jako jedyny ruszyłem na przejściu dla pieszych oznaczonym zebrą które dla każdego kierowcy oznacza: stój. Ustąp pierwszeństwa pieszemu. Za mną nieśmiało, ruszyło całe to stado. To jest przerażające. Jako społeczeństwa, idziemy po prostu w złą stronę. Czas pokaże który z nas miał rację.

  • Uczciwie napisze, ze ja lubie dramaty sadowe, stad i ten przypadl mi do gustu, pomimo negatywnego werdyktu. Natomiast zupelnie zgadzam sie co do reszty - proponuje skarzyc producentow nozy, palek, kijow itd. Mozna wymieniac bez liku - na dobra sprawe mozna zabic rowniez zelazkiem, wazonem i czymkolwiek co ma sie pod reka. Nie rozumiem werdyktu. Nie mam co prawda broni i nawet (o zgrozo) nie jestem pewna czy musze miec na nia pozwolenie w tym stanie, ale nie przeszkadza mi, ze moj sasiad ma takowa. Kazdy ma prawo bronic sie jak chce. A jesli ktos chce zabic, to karabin wcale nie jest mu potrzebny.

  • Zarzut dla producenta broni jest oczywiście idiotyzmem (kiedy przywrócą obowiązkowe lekcje logiki w gimnazjach?).
    Ale jeśli rzeczywiście taka historia się wydarzyła (co w Ameryce nie dziwi, każdy ma prawo stawiać idiotyczne zarzuty), to chętnie zobaczę, jak to ujęli twórcy filmu.

  • "Noże i sztachety" są produkowane dla ludzi, a nie przeciw ludziom. Mają im służyć do życia, a nie do zabijania. Oczywiście człowiek może wykorzystać każdą rzecz do zabijania, nawet poduszkę.
    Natomiast broń służy ewidentnie do pozbawiania życia. Piszę to nie będą jednocześnie przeciwnikiem broni, a wręcz będąc zwolennikiem powszechnego dostępu do niej. Nie mniej jest różnica między bronią, a rzeczami powszechnego użytku, które są produkowane dla usprawnienia życia.

    • Broń służy przede wszystkim do obrony, jak sama nazwa wskazuje.

      • Broń jądrowa też nazywa się bronią ale tylko ktoś bardzo naiwny powiedziałby, że stworzono ją dla obrony.
        Broń służy Do zabijania, nie do obrony. To, że po polsku nazywa się to bronią, i kojarzy się z obroną nie oznacza, że w innych językach jest podobnie. Po angielsku to jest "gun" i nijak nie ma tutaj nawiązań do obrony w tym słowie.
        Broń palna została stworzona z myślą o zabijaniu - taki był cel jej twórców.
        Tak samo broń jądrowa została stworzona by zabijać, nie bronić.

        • weapon (broń) - An instrument of attack or defense in combat or hunting.

          narzędzie służące do ataku lub obrony w walce lub polowaniu. Tyle definicja.
          Zatem narzędziem takim może być wszystko: od sztachety do bomby atomowej. Dlatego sprawa poruszona w tym filmie nie ma najmniejszego sensu i taki był sens pierwszej wypowiedzi. Co do interpretacji o broni jądrowej jako narzędziu tylko ataku, nie zgadzam się. Państwa posiadające broń jądrową czują się bezpieczniejsze właśnie dlatego że ją posiadają. Można więc równoważnie interpretować że posiadanie broni jądrowej służy do obrony. Oba argumenty są równoważne więc się znoszą.

          • No tak ale to jest definicja broni. Ty powiedziałeś, że sama nazwa wskazuje, iż służy ona do obrony. W języku polskim tak jest rzeczywiście ale niekoniecznie w innych językach, w tym angielskim, gdzie słowo "gun", "weapon" nie jest w żaden sposób językowo powiązane z bronieniem się. Taka mała uwaga tylko.
            To, że broń jądrowa jest odstraszaczem jest oczywiste ale ja tylko wykazałem powyżej nieścisłość w twojej wypowiedzi, gdzie stwierdziłeś, że słowo "broń" jest synonimem obrony. Cóż, jest ale ponownie, w języku polskim, niekoniecznie w innych językach.
            Z drugiej strony broń jądrowa została stworzona nie z myślą o obronie ale zabijaniu. Taki był nadrzędny cel dla którego w ogóle powstała. Tak samo broń chemiczna, która służy tylko i wyłącznie do zagłady.
            Ja uważam, że oba te argumenty nie są równoważne. Dlatego, że nie można użyć broni jądrowej w obronie. Można się wstrzymać przed jej użyciem ale tego nie nazwałbym obroną. Posiadacz pistoletu może w obronie własnej zranić przeciwnika, w przypadku broni jądrowej taka możliwość nie istnieje, tutaj można tylko i wyłącznie zabić.
            Jeżeli ktoś trzymałby dynamit w domu, to chyba nikt rozsądnie myślący nie powiedziałby, że taka osoba robiła to dla obrony. Broń jądrowa jest odstraszaczem ale z calą pewnością z obroną nie ma nic wspólnego, gdyż nie daje przeciwnikowi szans na przeżycie, a co dopiero obronienie się. Ja wiem, że można z tym polemizować i się nie zgadzać ale tak to wygląda niestety.

            • Tutaj masz cytat z wikipedii: "While just about any ordinary objects such as sticks, stones, cars, or pencils can be used as weapons, many are expressly designed for the purpose..."

              Większość rzeczy teoretycznie można określić mianem bronii ale jest też broń, która została specjalnie stworzona do tego celu i ma tylko jedno zastosowanie: militarne. Sztacheta w płocie staje się bronią dopiero wtedy, kiedy się jej w tym celu użyje. Broń militarna, jest bronią już z samej definicji ponieważ została w tym celu stworzona.

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: