Niuanse

Uważam ten film za obrazę dla szczecinian. Od razu uprzedzam, że chodzi mi o formę, nie o treść. Dlaczego?

- wita nas i żegna Żmijka na promie. Włos mi się zjeżył na starcie. Promy śródlądowe w Szczecinie dla uciechy turystów i mieszkańców nie pływają, ponieważ mamy kilka(naście) mostów. Użyto Gryfii II, która transportuje pracowników do Stoczni Remontowej Gryfia (nie ta sama co Stocznia Szczecińska Nowa) i nawet jeśli by bronić tej idei z myślą, że bohater tam pracował, to po kiego grzyba mu w pracy auto z lawetą, a na lawecie grat?

- i kapitan, i VTS w filmie zaczynają wypowiedź tak samo: "Szczecin Traffic Dziewanna", a przecież ma znaczenie, kto jest nadawcą komunikatu a kto odbiorcą - na Wałach jest Akademia Morska, mogli twórcy się skonsultować, jeśli nie wierzyli słowom kapitanów lokalnych łajb [zakładając, że o cokolwiek pytali]

- scenka u fryzjera: podwójna kompromitacja. Chodzę dużo po mieście, ale u żadnego nie widziałam takiego koszmarnego wystroju rodem z PRLu. Toć to nie jest prowincjonalna dziura, tylko miasto wojewódzkie! Drugi szok: w Szczecinie epoka burmistrzów skończyła się podczas II wojny, a Piotr Zaremba, którego imię nosi Trasa Zamkowa, był pierwszym polskim PREZYDENTEM Szczecina w latach 1945–1950 i ten tytuł jest używany do dziś. Gdyby nie wydawane w kraju od 2001 pismo w rękach żony nie-wiadomo-kogo, miałabym problem z umiejscowieniem akcji w czasie

- Dni Morza przedstawione jak malutki rodzinny piknik, mimo że w rzeczywistości wtedy sporo się dzieje na Wałach Chrobrego

- na koniec kompletny brak profesjonalizmu aktorów. W przygotowanym dowodzie widnieje ul. Leśna, a odtwórcy wierzą w Lipową. O zaangażowaniu w role nie wspomnę. Chyba wszyscy mieli jakieś pilne wydatki i łapali każdy scenariusz, który dostali...

Całość tak nierealnie papierowa, że aż chce się spuścić zasłonę milczenia na to wyprodukowane w pośpiechu, a napisane na kolanie dziełko.

2

    Zgłoś nadużycie

    Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu:
    o