Nie wiem skąd u niektórych te niskie oceny...

Nie zgodzę się, że film jest nudny. Wręcz przeciwnie. Nie ma tam za dużo czystej akcji, ale czy to ważne? Film ma świetny scenariusz, jest bardzo klimatyczny a muzyka to mistrzostwo świata.

Dla mnie liczy się pomysł, atmosfera i wciągająca historia. Ten film ma to wszystko.

59
  • Zgadzam się z tą opinią.Po prostu sporo osób oczekiwało czegoś w rodzaju Gwiezdnych wojen.Właśnie klimat to najmocniejsza strona filmu,ten wciągający klimat,atmosfera .Ten film oglądałem kilka razy w dośc dużych odstępach czasu i zawsze inaczej go odbierałem,zawsze coś inaczej widziałem i właśnie za to odkrywanie czegoś nowego szacun dla twórców filmu.

    • Nie oczekiwałem czegoś w rodzaju SW. Po prostu jeśli opierasz film na poetyckiej narracji to dopracuj głębie psychologiczną postaci. W innym wypadku zrób pościgi, efekty i baw dobrze widza. Ten film ma klimat - zgoda. Ma też fajny pomysł na Androidy wzbudzające współczucie i ludzi postępujących w cyniczny, wyrachowany sposób. Nie umie tylko tego przedstawić. Nie licząc już nawet niedoróbek fabularnych, które aż rażą po oczach.

      • Czego nie umie przedstawić ? Przecież przedstawia to znakomicie.
        Jakie niedoróbki fabularne ? Poza naprawdę nieistotnymi drobiazgami nie ma w filmie żadnych niedoróbek.

        • Moim zdaniem głębi psychologicznej postaci :) To że ktoś chodzi po pustym mieszkaniu i patrzy smutnymi oczami to jeszcze nie głębia (przynajmniej dla mnie). Kilka niedoróbek jest. Najlepszy łowca przy spotkaniu z każdym Androidem wychodzi z opresji przez przypadek. Postępuje nielogicznie, jak w przypadku finałowej sceny i ucieczki na dach. Zakochuje się od pierwszego wejrzenia (może od drugiego) i takich kwiatków jeszcze parę było.

          • Szanowny kolego, ze wszystkim co napisałeś muszę się zgodzić. Trochę tylko inaczej na to patrzę.
            1) Nie ma w filmie głębi analizy psychologicznej postaci - bardzo dobrze. Psychologia jest jego częścią, ale nie analiza psychologiczna konkretnych postaci.
            2) Myślisz, że bohater wojenny, który okazał się świetnym żołnierzem, zabił mnóstwo wrogów i wyszedł cało ze wszystkich opresji jest herosem jak NEO i umie się uchylać przed kulami. Nie. On robił wszystko bardzo dobrze, jak wielu jego kolegów, którzy zginęli. Jedyna różnica to taka, że miał szczęście i błędy które popełnił nie odebrały mu życia. Film o nim nie byłby najbardziej prawdopodobną wersją wydarzeń. Gdyby był takim supermenem, to miałbyś kolejny film o Rambo czy Robokopie...

            • Nie chodzi o bycie Supermenem. Bynajmniej. To co piszę nawiązuje do sprytu, doświadczenia. On tego nie posiadał, a z racji na status powinien. Przecież spotkanie z pierwszym Androidem w przymierzalni było totalnie źle rozegrane. Zresztą tak jak końcowa scena, gdzie, jak pisałem, uciekał na dach, zamiast na ulicę. Tak jak napisałem było tam więcej takich rzeczy. Mi to nie przeszkadza, kiedy mam do czynienia z prostym filmem akcji. Inaczej jest jednak jak dostaję coś na wzór "głębokiego sci-fi". Mamy tu trochę spraw do przemyślenia. Zostają zadane ważne pytania, a wokół dzieją się takie absurdy. Mi to przeszkadza. :)

              • Twoimi zastrzeżeniami się nie zgadzam, ale to nie istotne i nie będę polemizował. Nawet gdyby były w 100% słuszne, to ocenę 5 (średni) dla filmu poruszającego taki niebanalny i coraz bardziej aktualny temat z taką muzyką i takim klimatem uważam za wielce, wielce, WIELCE krzywdzącą. Jestem miłośnikiem filmu i literatury SF. Czytam i oglądam wszystko co mi wpadnie w ręce, w większości po kilka razy . Łowce uważam za wyjątkową perełkę. IMHO takie perełki zdarzają się niezwykle rzadko.

                Pozwolę sobie jeszcze zacytować swoją wcześniejszą wypowiedz na FilmWEB na temat Łowcy:
                "Jeden z najlepszych filmów SF w historii kina i jeden z najlepszych filmów w ogóle. Jest dość trudny w odbiorze i czasami nawet entuzjaści SF nie od razu go doceniają. Trzeba poczuć przesyt filmów typu Gwiezdne wojny (IMHO bardzo dobry film ), Avatary (również bdb.) i Terminatory żeby rozsmakować się w Łowcy androidów. Książka dobra i sławna, ale ani nie najlepsza w twórczości Dicka, ani jakaś wybitna (przepraszam miłośników Dicka). Film IMHO to arcydzieło. Wspaniałe aktorstwo, wspaniałe zdjęcia,wspaniałą muzyka, wspaniały klimat i wszystko co najlepsze z książki. Polecam w jesienny deszczowy wieczór, w ciemnym pokoju, w samotności, na dobrym telewizorze lub projektorze z dość mocno rozkręconym dźwiękiem. Dorosłym polecam jeszcze setkę czystej przed i mocnego papierosa pod ręką. (jest taki moment w którym trzeba zapalić) Mimo że jestem mało trunkowy i zupełnie niepalący, dla tego filmu robię wyjątek. Arcydzieła wymagają specjalnej oprawy."

              • Trochę masz racji, że w niektórych momentach film można by powiedzieć jest dość infantylny, jednak oprócz Forda który w tym filmie mi tak jak Tobie też trochę nie pasował (no może nie aż tak jak Tobie bo sam jestem jego fanem od dziecka za sprawą Indiany Jones'a :) )

                Dla mnie jednak pozostałe postacie jak i sama fabuła wynagradza wszystko i według mnie film nie ma odpowiadać na pytania a zmusić do refleksji tak właśnie powstają kultowe filmy.

                Trzeba też niestety wyciągać sentencje i motywy z tego filmu i trochę sie nad nimi skupić i przemyśleć. Pojedyńcze zdania w tym filmie potrafią wykazać większą głębie niż niejeden dialog.

                Film nie jest dla mnie mocno psychologiczny a raczej głęboko filozoficzny.

                • Zgadzam się, że film jest kultowy. Do tego zgodzę się, że skłania do głębokiej refleksji. Tylko na końcu pozostaje reszta, która mnie, wręcz drażniła. Szczerze cierpiałem oglądając ten film, a to zacięcie filozoficzne wynagradza seans tylko połowicznie. Dlatego dla mnie film jest na 5. Nie chcę go natomiast deprecjonować. Na pewno wniósł sporo do rozwoju gatunku. Tylko, że moim zdaniem nie obronił się po czasie. Może gdybym obejrzał go zaraz po premierze. Dziś to nie potrafi się sprzedać. Przynajmniej dla mnie ;)

                • Brak elementarnej wiedzy nt. historii świata i historii filmu.
                  Brak odniesienia do innych, wcześniejszych filmów i dzieł.
                  Brak krytycyzmu do siebie i otoczenia, wręcz narcyzm.
                  Traktowanie filmów na zasadzie "czy to COŚ ma siłę i ambicje aby mi się dziś spodobać?"

                  Typowa Lemingoza czyli ignorancja przechodząca wprost w arogancję
                  (nie znam tego, nie rozumiem tego, boję się tego więc warczę i nie akceptuję)
                  "Film jest kultowy, dlatego daję mu 5/10"
                  "Skłania do głębokiej refleksji dlatego daję 5/10"
                  "Wniósł sporo do rozwoju gatunku dlatego daję 5/10"
                  "Dziś nie potrafi się sprzedać" to już żałosne, bez komentarza ....
                  Faktycznie, nie posiada GŁĘBI Avengersów czy Iron Mana, LOL ...

                  "Od ludzi dumnych, kruchych jak sława, Ty oddzielaj nas
                  Oooo ... Przed pustką zasłoń nas
                  Przed błędnym hasłem, słowem, Ty mocno zasłoń nas"

                • Wyluzuj.To tylko opinia o filmie. Może niedojrzała,może krzywdząca, ale tylko opinia.

                • Moge się wypowiedzieć na temat tego filmu jako czlowiek, który czytal książkę.
                  No niestety, ale gdy ksiażkę nadal czyta się fajnie (post apokaliptyczna przyszlosć A.D 1992) to film jest po prostu nudny i taki jakiś niespójny. Wiem, że nie zawsze można w filmie przedstawić to co w ksiązce, ale w tym filmie jedyne co zostało wspólnego z książką to poduszkowce i imiona. Nawet rok zmienili...

                • Film musi się bronić jako film właśnie, a nie jako dodatek do książki.

          • Bo ten film przemawia obrazem, psychologia jest podana subtelnie, z każdej sceny można wysączyć ogromną dawkę emocji. A Deckard jest świetny, to jest genialne, że on się tak zachowuje a nie inaczej, fajnie, że nie oglądam kolejnego twardziela. A że ucieka na dach? W co drugim filmie ktoś ucieka do góry a nie w dół. Bez tego nie byłoby powalającej na kolana sceny na dachu... Pomyśl o filmie jako o pewnej umownej rzeczywistości, która w swoich ramach jest skończona i kapitalna, jedno w niej logicznie prowadzi do drugiego i do finału, zamiast wymagać od bohatera, żeby był taki jak ty oczekujesz. Obaj: i Ford i Hauer są w tym filmie świetni, poczytaj jaką koncepcję roli Deckarda miał reżyser i Ford. Ford nawet zrezygnował z noszenia kapelusza żeby odciąć się od Indiany Jonesa. Deckard to miał by taki zmęczony i zgorzkniały Indiana Jones... Troszkę głupotki piszesz.

          • 100% agree

      • "Androidy wzbudzające współczucie i ludzi postępujących w cyniczny, wyrachowany sposób." W którym momencie filmu tak jest? Bo ciągle ktoś tu o tym pisze, a ja w ogóle nie widziałem tego w filmie.

        • Łowcy zostaje darowane życie - przecież android mógł go zabić. Robot daje dowód tego, że potrafi być lepszy niż jego prześladowcy.
          Roboty manipulowane przez wszczepianie nieistniejącej przeszłości, pamiętasz scenę, gdy Rachael dowiaduje się, że nie jest człowiekiem?
          Trzeba się bardzo postarać, żeby nie widzieć tego okrucieństwa i cynizmu.

          • Jaki to cynizm? To maszyny, nie ludzie. A jak mają je traktować? Szczególnie, że są bardzo niebezpieczne. Zabiły wielu ludzi. Rozumiem, że ktoś może replikantom współczuć, bo to takie smutne, że żyją tylko cztery lata. Ale gdzie jest ten cynizm i wyrachowanie ludzi? Szczególnie, że poza Deckardem inni ludzie są pokazani incydentalnie. Dlaczego wczepienie Rachael cudzych wspomnień jest takie okrutne? Raczej jest odwrotnie. Rachael, w przeciwieństwie do innych replikantów, dzięki temu nie jest szalonym mordercą. Może żyć jakby była normalnym człowiekiem. A to, że się tego dowiedziała nie było niczyim celem.

            • Jeśli uznajemy, że maszyny czują jak ludzie, myślą jak ludzie, marzą, tęsknią, boja się jak oni - to bardziej są maszynami czy istotami zbliżonymi do ludzi? System, którzy stworzyli ludzie jest cyniczny, ponieważ nie przyznał robotom prawa do podmiotowości, którą same próbują wywalczyć.
              Androidy zabijały, fakt. Ale większość usiłowała uciec, skryć się, żeby przeżyć. Instynkt przetrwania u maszyn? A jednak.
              Świadomość Rachael że nie jest człowiekiem... Wyobraź sobie, ze ty - żyjac przez lata w przekonaniu, że masz rodzinę, matkę, wspomnienia - w jednej chwili dowiadujesz się, ze cię - tak naprawdę - nie ma, że jesteś tylko androidem... Wyobraź sobie niewyobrażalne, a wtedy porozmawiamy o tym, co jest i nie jest okrutne.

  • użytkownik usunięty

    Mnie ow film zwyczajnie rozczarowal - stad "tylko" 6/10. Moze to dlatego, ze - jeszcze jako mala dziewczynka - uwielbialam ksiazke Dicka i liczylam na to, ze ekranizacja jej dorowna. Niestety, pomylilam sie.

  • Też się zgadzam z autorką wątku, mimo że ogólnie mamy inny gust filmowy...

    • Książka to jest drętwa, nudna i wiele wątków w niej jest bezsensownych.
      Co w ekranizacji jest wycięte i chwała za to reżyserowi.

      • Nie powiedziałbym, żeby była drętwa, ale (nudna owszem ;) w książce przedstawiona jest zupełnie inna historia. Między filmem, a książką jest taka przepaść, a wszystko dzięki scenariuszowi do filmu. Najpierw obejrzałem film, a potem przeczytałem książkę i byłem po prostu zaskoczony jak Ridley zrobił z tego niepozornego opowiadania takie arcydzieło. W ogóle czytając Dicka ja mam wrażenie, że może w ogólnym zarysie facet miał ciekawe pomysły, ale pisarz był z niego bardzo chaotyczny. Ciężko sklecić z jego prozy obraz tego co chce przedstawić. "Ubik" i "Człowiek z wysokiego zamku" były takie ... hmmm senne, nieskładne, przekombinowane trochę. Nie jestem specjalistą od Dicka więc mogę się wypowiadać tylko o nim na przykładzie tych trzech książek, które przeczytałem.

        • Hmm..
          Mi się szczególnie nie podobał pomysł z "nastawianiem emocji".
          Tak jak to ma miejsce zaraz na początku książki.
          Trochę autora poniosło bo to zupełnie bez sensu.
          Mam zły nastrój - pstryk -
          Dzisiaj będę mieć nastrój jak skowronek - pstryk -
          Przedstawienie ludzi jako nie mogących samemu funkcjonować, bezmózgich yeti.
          Albo Deckard jako farmer hodujący na dachu mechaniczne owce?
          Żonaty Deckard?
          To zupełnie nie pasowało by do filmu.

        • Mam dokładnie takie same odczucia jak Ty. Uważam Dicka za człowieka z przebłyskami absolutnego geniuszu, który miał baaardzo kiepski warsztat pisarski. Nie cierpię czytać jego książek, denerwuje mnie to, jak są napisane i jednocześnie nie mogę przestać o nich myśleć i zachwycać się jego pomysłami. Trudno opisać wrażenia jakie wywołuje czytanie jego książek. Najpierw 50 kartek bełkotu, który nie wiadomo czemu służy i nic do niczego nie wnosi, potem 5 akapitów nad, którymi człowiek rozmyśla 2 tygodnie. To tak jakby musieć przez 5 godzin słuchać najgorszego sortu disco-polo, i ni stąd ni zowąd usłyszeć perfekcyjne wykonanie 9 symfonii Beethovena. No może trochę przesadziłem, ale gdyby facet miał warsztat pisarski ... no nie wiem ... jak Dostojewski (uwielbiam), to wszyscy klękaliby przed nim, a tak to wielu w jego prozie nie widzi nic szczególnego. Ridley Scott w genialny sposób wyłowił z książki najlepsze pomysły i zrobił film , powiedzmy sobie szczerze, co najwyżej mocno inspirowany książką. Za to, jak dla mnie, genialny.

  • Nie każdy ma potrzebę pewnego rodzaju percepcji

  • użytkownik usunięty

    Blade Runner to coś więcej niż film. To głębokie, mistyczne przeżycie, które za każdym razem poraża inaczej.

  • Prawdę powiedziawszy musiałem obejrzeć ten film drugi raz po jakimś czasie by go docenić. Za pierwszym razem, cóż nie wiedziałem z czym mam doczynienia nie oglądałem ze zrozumieniem i wydał mi się po prostu niszowym kinem sci-fi. Teraz no cóż do dziś po głowie chodzą mi pytania które wytworzyl w moim umyśle ten film :)

  • Bierze się to ze zróżnicowania gatunku.

  • To proste. Przyzwyczajeni do odmóżdżających produkcji widzowie oczekują tylko odmóżdżających pokazów efektów specjalnych. Na dodatek wychowali kolejne pokolenie odmóżdżonych "widzów", którzy pewnie na tym portalu też się produkują. Dla tego typu ludzi, jakakolwiek produkcja skłaniająca do myślenia, refleksji jest właściwie bezwartościowa.
    Nie prezentuje utartych schematów, łatwych i sprawdzonych zakończeń, podanych na tacy rozwiązań po obejrzeniu, których można by przejść bezrefleksyjnie do oglądania kolejnego i kolejnego i kolejnego (tak do zarzygania) barachła.

    • Trochę po nie-w czasie, ale się podępnę. Świetnie to ująłeś. Na przykładzie Blade Runnera doskonale widać, jak przerażająca zmiana mentalna się dokonała. Dziś wszystko stało się jednorazowego użytku, w tym filmy. Wszystko ma być proste,szybkie i bezrefleksyjne. I jak ma byc tego jak najwięcej. Dlatego tak dużo ludzi nie łapie klimatu tego filmu (i wielu mu podobnych) Nie rozumie, że nie o samą akcję w nim chodzi,tylko o klimat,nastrój i refleksję. O możliwość rozsmakowania się w scenie,scenografii,ulotnych,aczkolwiek wiele mówiących spojrzeniach i gestach bohaterów. Alien,Blade Runner pozwalają poczuć ich atmosferę,poprzebywac wraz z bohaterami na Nostromo,czy w L.A przyszłości,wejść w ciemną uliczkę,zagubić się. Cholernie żałuję, że tak rzadko teraz choć zbliżone tamtym klimatem filmy. -EX Machina niestety "wiosny nie czyni"

  • skąd niskie oceny? wystarczy zobaczyć jakie notowania mają "nowe" gwiezdne wojny
    w tym filmie jest za mało wybuchow i jak to w jakimś skeczu mówili, "za mało k..." :)
    wychowałem się na SW, ale ten film + Ghost in the Shell to dla mnie, gdybym był obrzezany, TORA.

    namówiłem do obejrzenia i pokazałem ten film 17-latkowi. zasnął :(

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: