Kruczysko Kruczysko
ocena: 4

I który lepszy? Oba opowiadają dokładnie tą samą historię, różnice między nimi, poza jedną nieco wyraźniejszą w samej końcówce, są zaledwie kosmetyczne. Jednak moim zdaniem lepiej wypada młodsza o 15 lat adaptacja. Dlaczego? Bo jest po prostu zdecydowanie lepiej zagrana. Gra aktorska to najsłabsze ogniwo w 'Manhunterze'. Do tego film jeszcze mniej poświęca portretowi psychologicznemu postaci (a w zasadzie nie poświęca niemal nic) niż "Czerwony smok'. Ogółem nie wypada to zbyt pozytywnie, ale najlepiej porównać samemu, wyrobić swoje zdanie na ten temat. A już abstrahując od oceny: 'Manhunter' i 'Red dragon' mogą posłużyć jako świetny materiał dla studentów filmoznawstwa czy podobnych kierunków do prześledzenia ewolucji w kinie. Scenariusz jest niemal dokładnie ten sam, niektóre sceny są dokładnie identycznie napisane, różnią się grą, zdjęciami, muzyką. Nie widziałem jeszcze lepszego materiału do porównania kina lat 80 i początku obecnego tysiąclecia.

  • Winkelried_filmaniak Winkelried_filmaniak
    ocena: 10

    "Łowca", mówiąc delikatnie, bije na głowę nie tylko beznadziejnego "Czerwonego smoka", ale też znakomite "Milczenie owiec". Po prostu filmy Manna mają duszę, choć są tak skonstruowane, że ogląda się je z dystansem do opowiadanej historii. Przeciwnicy "Manhuntera" po prostu łyknęli komercyjną szmirę, bo gra tam genialny Hopkins. A portret psychologiczny? Wystarczy porównać sobie obydwie sceny głaskania tygrysa.

    • Kruczysko Kruczysko
      ocena: 4

      Bzdura. 'Red dragon', mimo że sam żadnym arcydziełem nie jest jest zwyczajnie lepszy od 'Manhuntera', nie tylko pod kątem gry aktorskiej ale również czysto technicznie, lepiej nakręcony i zrealizowany. A tezy, że 'Manhunter' jest po prostu filmem do oglądania nie interpretacji, że nie ma żadnej psychologii w filmie będę bronił. Bo nie ma. Z całej serii filmównajlepsze jest 'Milczenie owiec', jednak jakbym miał polecić świetny film nie tylko pod kątem kina psychologicznego a również jako po prostu dobre kino skierowałbym się raczej w stronę czego innego, 'Donnie'go Darko' na przykład.

      • ganesa ganesa
        ocena: 7

        zgadzam się z twoją opinią, że ciekawa jest samo porównanie stylów filmowych, oba są charakterystyczne dla epoki w której powstały. Osobiście jestem raczej zwolennikiem Munhuntera, w Red Dragon Hannibal postać Hannibala została zbyt rozbudowana, a jego udział w śledztwie i pomoc dla Grahama zbyt wyolbrzymione, przez co film starał się być ukłonem w stronę Hopkinsa.

  • Havard Havard

    Ciezko okreslic... Zaden z w/w filmow nie byl wybitny, ale charakteryzowal sie wysmiemita gra aktorska... Jezeli jednak stanalbym przed wyborem, to oddam glos duetowi Hopkins - Norton

  • Picu Picu
    ocena: 10

    Chcesz się bawić w obiektywizm, to przyznaj najpierw - którą wersję widziałeś jako pierwszą?

    • Kruczysko Kruczysko
      ocena: 4

      Obie widziałem w odstępie niecałych piętnastu minut, tak więc myślę, że pobawić się w porównania mimo wszystko mogę. I nie jestem obiektywny w żadnym wypadku, napisałem coś takiego? Wręcz przeciwnie, MOIM ZDANIEM. Ba, akcentuję to kilka razy! Polecam poćwiczyć czytanie ze zrozumieniem. Ponadto zauważ, że Ty również nie jesteś obiektywny, na tym właśnie polega ocenianie, na mówieniu o SWOICH odczuciach.

      • Picu Picu
        ocena: 10

        Nie mówię, że jetem - gdzie tak mówię?! Chodzi o , że pomyśl o ludziach, którzy ten film widzieli jako pierwsi bo nawet milczenia owiec wtedy nie było. Robiło to wtedy ogromne wrażenie, którego żaden film nie przebije. Najpirew film potem książka (ona jednak najlepsza) a potem skok na kasę czyli "Czerwony SkoK" z Hopkinsem, A jeślli chodzi o aktorstwo to sam Hopkins przyznał, że inspirował się Coxem. A potem to wyglądało na strojeni min. To nie jest aktorstwo.Przynajmniej kiedyś nie było. William L. Peteresn w porównania do Nortona oddał lepiej człowieka który pogrąża się w szaleństwie, żeby czegoś dowieść.Nie mów, że nie?

        • Kruczysko Kruczysko
          ocena: 4

          Nie, lepiej wypadł Norton. Że Hopkins się inspirował to oczywiste, tak samo Cox musiał mieć jakąś rolę na myśli, aktora, na którym się wzorował, ten aktor również i również, w ten sposób możemy dojść do braci Lumiere. I aktorstwo od zawsze polegało na strojeniu min, ba, kiedyś właśnie bardziej, vide kino nieme. Nie powiedziałbym, że robił wrażenie, akurat lata '80/'90 to według mnie najlepszy okres w historii kina i powstawały wtedy dziesiątki jeśli nie setki genialnych filmów, w porównaniu z którymi 'Manhunter' wypada słabo.

          • Picu Picu
            ocena: 10

            Dobra, nie łapmy się za tanie chwyty z kinem niemym, mi chodziło o to, że Hopkins spycha się na krawędź autoparodii w kontynuacjach. W książce był tylko postacią (najbardziej jednoznacznie negatywną w całej trylogii - zły i rozgoryczony), która gdzieś tam wisi nad Grahamem i pojawia się ze dwa razy i podobnie zostało w "Łowcy". W "Smoku" wywindowali to tak, żeby ludzie mogli sobie popatrzeć na Hopkinsa niczym na małpę w szklanej klatce i nie kleiło się to w odpowiedni sposób. Czuć było przesyt.

            Ale mnie naprawdę interesuje dlaczego, ktoś może uważać tę wersję za gorszą. Mniej więcej chodzi o to, że aktorstwo było bardziej powściągliwe, przez co człowiek sobie nieco więcej dopowiadał sam. Zupełnie nie ma w "Łowcy" psychologi? Ten zbiór emocji Petersena od gwałtowności po panicznych strach oraz motywację do działania pomimo pogarszającego się stanu psychicznego to nic? A poczucie winy u Fariny, której brak u Keitela? Rola Ralpha Fiennesa jest rozbudowana bardziej to fakt, natomiast Mann potrafi osiągać ten sam efekt używając skrótowości.

            • Kruczysko Kruczysko
              ocena: 4

              Autoparodia? Co masz na myśli? Którą swoją rolę miałby parodiować? Ostatnio w 'Rytuale' to już może rzeczywiście zaczął rozmieniać się na drobne, ale wtedy cały czas był w szczytowej formie i to właśnie on pociągnął całą serię filmów z Hannibalem. To właśnie wysunięcie go na sam przód, jako główną postać w połączeniu z jego geniuszem dało ten naprawdę niezły efekt.
              Ty nazywasz to powściągliwym aktorstwem, ja brakiem jakiegokolwiek aktostwa. Petersen przejechał cały film na jednej minie niewyrażającej dosłownie nic, nie mam zielonego pojęcia, gdzie doszukałeś się tam jakichkolwiek emocji. 'Manhunter' nie jest dla mnie w najmniejszym stopniu wyznacznikiem dobrej gry aktorskiej, wręcz przeciwnie, to jest główny powód, dla którego wyżej stawiam 'Red dragon', został po prostu dużo, dużo lepiej zagrany.

              • Picu Picu
                ocena: 10

                No parodiuje Lectera znanego nam z "Milczenia owiec" w dwóch następnych częściach. A w innych filmach nadal trzyma fason, spokojnie. To właściwie Norton mimo, że tak świetnie rokujący zaczął gorzej dobierać po tym filmie role, podobnie było chyba z Petersenem po "Łowcy". Nie na jednej minie, bo mimo, że starał się być opanowany widać było jak w pewnych momentach coś w nim wewnętrznie pęka i to najlepsze sceny w tym filmie. Trzeba było od razu powiedzieć, że jesteś fanem Hopkinsa jako Hannibala i mógłbyś oglądać to samo po 100 razy. Przepraszam za zabrany czas.

                ogromnie zaskoczyła mnie ta recenzja redakcji, sprawdziłem teraz i ona odpowiada dużo szczegółowiej o moich wątpliwościach może Ci pomoże: http://www.filmweb.pl/reviews/Ale+to+ju%C5%BC+by%C5%82o...-4...

                • Kruczysko Kruczysko
                  ocena: 4

                  Owszem, gra Hopkinsa mnie urzekła i od chwili, jak zobaczyłem tą kreację po raz pierwszy, wszystkich ekranowych psychopatów równam do niego, w zasadzie jakby nie ona to całej serii filmów, również i 'Milczenia owiec', w mojej ocenie filmu dobrego ale wcale nie arcydzieła, nie zapamiętałbym na dłużej. Grał to samo? Pytanie czy mógł zagrać lepiej. Uważam, że nie, dlatego dla mnie to nie jest wada. Dziękuję za poświęcony czas.

                  • apon apon
                    ocena: 5

                    Przecież ten film aż kipi amatorką.
                    Na prawdę marna produkcja.

  • Jorjan Jorjan

    Niestety (dla filmu z Hopkinsem) "Łowcę" obejrzałam wcześniej. W efekcie drażniła mnie w tej drugiej ekranizacji kawa na ławę jak dla Amerykanów ze środkowych stanów. Ta wersja sprawia wrażenie surowszej, ale jednocześnie mniej zmanierowanej. Mann nakręcił po prostu lepszy film.

wczytuję Ladowanie

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: