The name's Błąd. James Błąd;)

Miałem wczoraj wątpliwą przyjemność odświeżyć sobie to "arcydzieło" dzięki naszej ukochanej telewizji. Uważam siebie za maniaka całej serii i mogę potwierdzić - oto najgorszy Bond. Już uzasadniam dlaczego;0 Po pierwsze, fabuła. Całkowicie bzdurna historia z maszynką do zamiany DNA I handlem diamentami. Po drugie, efekty specjalne. Maksymalne ich przesycenie zbliża ten film momentami do gatunku s-f, a niektóre sceny jak ta na desce w Islandii budzą uśmiech politowania;) Kolejny zarzut to kobiety Bonda. Może narażę się kilku osobom, ale laski nigdy nie były tak mało hot jak tutaj. Berry ani trochę mnie nie rusza i nawet to nawiązanie do Dr No kiedy wyłania się z morskiej piany nie ratuje tego gniota. Znikł gdzieś ten czar w postaci kasyna, elegancji i humoru. Dodajmy do tego kilka skrótów akcji oraz przegiętych na maksa scen sensacyjnych i mamy film, który tak bardzo wykracza poza serię, że ją wręcz ośmiesza. Jedyny plus to muzyka i świetny utwór tytułowy. Idealnie odzwierciedla on "chory" klimat tej produkcji. Oj myślę, że nawet Freud by tego nie zanalizował:P Ogólna ocena tego filmu świadczy o braku jakiegokolwiek smaku naszych rodaków i jest kolejnym dowodem na to, że prawdziwi fani serii wychowali się Connerym.

11
  • Zgadzam sie ze wszystkim oprocz kobiet bo to ocena bardzo subiektywna

  • 100% racji! Ten film to totalna porażka na każdym polu.

  • Stary temat ale wart odkopania, bo masz absolutną rację. Oglądając go, na raty, bo na raz nie dało rady, byłem w szoku, że aż taki gniot trafił się w serii filmów o Bondzie. Do listy zarzutów dodałbym jeszcze fatalną pracę kamery, zwolnione/przyspieszone ujęcia i fatalne udźwiękowienie. Że o grze aktorskiej nie wspomnieć, bo to jakaś kpina i choć za Piercem nie przepadam, to i tak spośród całej reszty głównych bohaterów był najmniej irytujący. To chyba jedyny film z serii, którego odpuszczenie poleciłbym z czystym sumieniem każdemu, kto nie chce psuć sobie zdania na jej temat.

  • NAJGORSZY FILM O BONDZIE JAKI KIEDYKOLWIEK POWSTAŁ! NUDA, DNO, WODOROSTY I TOTALNY DEBILIZM.

  • Zgadzam sie, ze to najgorszy Bond, jaki widziałem. W ogóle uważam Pierca za najgorszego odtwórcę, a ten film najgorszy z najgorszych. Kazdy fan Bonda chce byc troche oszukany tym co oglada na ekranie, ale tutaj przeszli samych siebie. Jak zobaczylem Bonda jak serfuje na kawalku blachy ze spadochronem (to sie chyba nazywa kitesurfing) pomiedzy kra lodu, to parsknalem smiechem, ale gdy wylecieli z planacego samolotu tym helicopterem, na ktory dodatkowo lecialy szczatki wraku, to juz jakby mi ktos dal w ryj. Poza tym irytujace ujecia zwolnione, przyspieszone, glupie teksty, etc.

  • Zgadzam się prawie z każdym słowem, z wyjątkiem opinii na temat muzyki, bo według mnie tytułowa piosenka z tej części jest zdecydowanie najgorsza ze wszystkich. Jedyna podczas której muszę wyłączać dźwięk. Dziwi mnie, że podoba się komuś, kto ma na awatarze okładkę "Electric Ladyland" Hendrixa, ale podobno o gustach się nie dyskutuje. Co do samego filmu całkowicie się zgadzam - beznadziejna fabuła, składająca się praktycznie z samych absurdów, fatalne dialogi, itd. No i sam Brosnan, który był najgorszym odtwórcą roli Bonda. Nie wystarczy rzucać głupich tekstów po każdym zabójstwie i co chwilę poprawiać krawat, by być Bondem. Właściwie wszystkim czterem częściom, w których zagrał (wg mnie są to cztery najgorsze części z całej serii) można zarzuć dokładnie to samo, tylko że tutaj wszystkie te wady występują w maksymalnie zwiększonym natężeniu.

    Już lepiej, gdyby zamiast tego gniota nakręcili film o tych 14 miesiącach, kiedy Bond przebywał w koreańskiej niewoli. Przynajmniej byłoby to coś świeżego i - jak na tę serię - oryginalnego. A jednocześnie miało więcej wspólnego z "klasycznymi Bondami", w których przecież wcale nie o to chodziło, by było jak najwięcej akcji.

  • Całkowicie się zgodzę z twoją opinią najgorszy bond w historii , gadżetmania całkowicie zabiła film.

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: