Na tle polskiej nędzy może i jakoś-tam błyszczy, ale w zasadzie to nic specjalnego. Ot, są gangsterzy, jest Małaszyński, który stracił żonę, jest trochę takich-samych-jak-zawsze scen z półświatka, plus żenująca końcówka, w której Dobry Bohater musi być Dobry oraz Zbawiony Miłością.
Ani "Kasyno", ani "Chłopcy z ferajny" to to nie jest.
/forum/21053569/topic/1847659/edit


Ladowanie