poprawna interpretacja filmu [ S P O I L E R ]

hehe ujecie filmu pod wzgledem podzialu scenariusza na 3 calkiem osobne historie jest bledne i bez powodu wprowadza w zamieszanie; niemalze "dorownuje" rewolwerowi, jednakze tutaj autor nie pogubil sie az tak bardzo i mozna dostrzec glebszy sens

rownoznacznie motyw o przeplataniu sie historii rowniez nie jest do konca jednoznaczy, przyznam sie, ze na poczatku dalem sie nabrac

historia, w rozumieniu jako glowny watek fabularny, jest jedna

glowny watek stanowi postac w przyszlosci, terazniejszosc to wspomnienia bohatera z okresu, gdy jego 'ukochana' jeszcze zyla; w tym okresie pojawia sie motyw kory z drzewa pozwalajacego przedluzyc zycie i ten motyw jest uwzgledniony pozniej, gdy bohater po 500set latach i powolnym umieraniu drzewa zabiera je do mglawicy, aby moglo sie odrodzic na nowo i tym samym przedluzyc mezczyznie zycie, w miedzy czasie ow mezczyzna majaczy, widzac swoja milosc

historia z przeszlosci to wizualne wyobrazenie na temat ksiazki, ktora zaś bohaterka pisała w naszych czasach

nie bez powodu poczatek filmu to niemalze koniec tejze historii; to sen o niedokonczonej ksiazce; na finał bohater, gdy drzewo juz umarlo a on sam jest u kresu swoich ostatnich chwil, konczy historie na wlasna reke, przypisujac jej zakonczenie w postaci objawienia sie wizerunku ojca przed indianinem

podsumowujac, niezle skomponowane i jeszcze lepiej ukryte, 9/10

10
  • Dla mnie głównym wątkiem jest ten z teraźniejszości czyli wtedy gdy Tom i Izzy żyją razem. Natomiast przeszłość jest opowieścią pisaną przez bohaterkę - takim jej pamiętnikiem, a przyszłość stanem ducha głównego bohatera.

    Pozdrawiam.

    • Dokładnie !!!! Ciesze sie ze ktos tez oprócz mnie zrozumiał jeszcze ten ten film ! to rewelacyjny film ! nie ma tu wcale 3 historii ! jest jedna i dzieje sie w czasch wspolczesnych - naukowiec opracowywuje lek na raka w czym pomaga mu znalezione w amazonii drzewo ... nie ma czasu dla swojej wrazliwej zony (pisarki) ktora to wlasnie pisze opowiesc o konkwiskadorze i jego wyprawie w głąb dzunglii amazonskiej w celu znalezienia fontanny mlodosci ... naukowiec gdy dowiaduje sie o chorobie zony stara sie gorączkowo przyspieszyc prace nad badaniami oraz poswiecic wiecej czasu swej kochanej zonie, czy jednak zdąży ? starając sie uciec od podłej rzeczywistości mezczyzna snuje futurystyczne obrazy o swej wedrówce w przestrzeni kosmicznej ... film piekny film cudowny o tym, ze to co dla nas najwazniejsze najczesciej zostaje niedostrzezone a gdy juz uda nam sie to zobaczyc ... odchodzi pozostawiając ogromny ból i pustke, pustke jaką odczuwal kosmonauta w swej szklistej kuli w filmie ... i to jest poprana interpretacja a nie jakies farmazony ;)

      • Odebrałem to podobnie:

        Film ma 3 płaszczyzny 1 historii

        1. Konkwistador to postać z całkowicie zmyślonej historii jaką napisała Izzi. To wewnętrzne przeżycia Izz i jej własna walka z nieuchronną śmiercią sprawiły, że opowieść o konkwistadorze jest w przełożeniem na XVI wieczne realia historii o niej - "umierającej Hiszpanii" i o jej mężu - "wiernym rycerzu królowej" (zaślepionym miłością do Niej i gotowym na wszystko).
        W końcu ta historia (snuta/czytana w głowie Toma i zapisana w postaci realnych 11 rozdziałów) to prezent dla męża - aby poczuł, że jest potrzebny po jej śmierci, aby dokończył to, czego Ona już nie zdąży/nie ma siły. To dar od niej dla niego (mocno "kobiece" podejście).

        2. Teraźniejszość aż do śmierci Izzi jest główną i prostą historią o umierającej kobiecie, która w końcu godzi się ze swoją śmiercią, oraz o jej mężu, lekarzu, który do końca na marne walczył (w sobie i w laboratorium) z tym, co nieuchronne.
        W oczywisty sposób stracił to co najcenniejsze - ostatnie chwile życia swojej ukochanej.

        3. "Astronauta" - to tylko i wyłącznie artystycznie pokazany stan ducha bohatera.
        Ta płaszczyzna filmu pokazuje wewnętrzną metamorfozę Toma (lekarza) i dojście do prawdy o życiu i śmierci.
        Każdą inną interpretacje przyjmę, niestety:) jako nadinterpretację (skąd XXVI wiek?)

        Fakty wg. mnie:
        - śmierć Konkwistadora: to dopisany przez Toma 12 rozdział. Lekarz zrozumiał już swój błąd i w zakończeniu książki zapisał morał ze swojego życia - chciwość i zaślepiona żądza prowadzi do zguby
        - ten film ma w sobie metafizykę, ale nie ma ani grama S-F (co najwyżej powiedzmy że fantastykę)
        - Tom był dupkiem i zachowywał się jak typowy facet: bił głową w mur, kiedy powinien go obejść (dać spokój szukaniu leku i poświęcić cały czas umierającej żonie). My faceci tak mamy, to typowo męskie podejście.
        - Tom był skończonym egoistą: żona umiera, a on użala się nad własną nadchodzącą samotnością (to z tym walczy Tom i tego się boi).
        To już ludzka przypadłość.

        - NAJWAŻNIEJSZE - ostatnia scena, kiedy Tom zamiast operować orangutana idzie za żoną jest TYLKO pokazaniem tego, co mogłoby się stać, gdyby wybrał dobrze.
        W życiu mamy tylko 1 szansę na dokonanie ważnych decyzji i główny bohater zrozumiał to za późno.
        Przynajmniej "doleciał" do umierającej gwiazdy, czyli pogodził się ze swoją śmiertelnością (i żony) oraz na kanwie tych doświadczeń dopisał 12 rozdział książki, czyli świadectwo własnych przeżyć, własnej zguby.

        • Tom przecież bardzo kochał Izzi i nie chciał żeby umarła. Nie chodzi o to, że nie miał czasu dla Izz tylko szukał leku po to żeby ją z tego wyleczyć. Był już bardzo blisko, wtedy kiedy jego żona umarła, dowiedział się, że lek który testował okazał się lekiem na śmiertelność. Zażył ten lek i stał się nieśmiertelny, ale po co mu nieśmiertelność kiedy nie może jej dzielić z Izz. Odnalazł drzewo życia i chciał się udać do Shibalby (czy jak to się pisze;p) bo Izzi wierzyła w to, że tam jest początek życia, tam się wszystko zaczeło i próbuje ją ożywić. W filmie było też o tym, że jakiś tam koleś umarł i pochowali go koło drzewa i że on złączył się z tym drzewem. Tom więc pochował Izz pod drzewem życia i ona sie z nim zrosła. Postanowił wyruszyć w kosmos w jakiejś kuli czy co to było. Głównym wątkiem tego filmu jest powstanie i zakończenie życia, tak mi się wydaje przynajmniej:pp

        • podpisuje się pod tą interpretacją obiema rękami - dokladnie tak samo zrozumiałem ten film.

        • Ja myślę ze nie chodziło tu o to że Tom bał się samotności, on nie był w stanie pogodzic z wlasnym czlowieczenstwem oraz nieuchronnoscia losu. Film ukazuje walke czlowieka ogarnietego pycha i poczuciem wszechmocy ktoremu zdaje sie na poczatku ze wszystko jest w stanie kontrolowac i na wszystko miec w zyciu wplyw, nawet na smierc zony. Byc moze to wydarzenie postrzegal w kontekscie wlasnej porazki, dopiero pozniej dostrzegl jak mali jestesmy i bezradni w obliczu smierci i nie na wszystko w zyciu jestesmy w stanie miec wplyw. Smierc zony w pewnym sensie nauczyla go pokory co pokazuje scena w ktorej po wypiciu zyciodajnego plynu wyrastaja z jego brzucha roslinki. Ta scena jest swoista lekcja bohatera którego zachowanie doprowadzilo do zguby poniewaz czuł się ponad ludzkie prawa ktore kieruja zyciem i w wyniku tego ze stracil z oczu to o najcenniejsze czyli czas ktory mogł poswiecic ukochanej zonie. Mysle ze to historia przede wszystkim o ludzkiej naturze owladnietej slabosciami oraz jej walce i w koncu pogodzenie z nieuchronnym losem smierci oraz koleją ludzkiego zycia.

      • Zgadzam się z prawie wszystkim co napisałeś ( cała akcja dzieje się w teraźniejszości, główna bohaterka pisze powieść wyobrażając sobie jak jej rycerz odnajduje lek na śmierć - drzewo życia, czyli analogia do badań, które tak zaciekle prowadził jej mąż w realnym świecie ) jednak mi się wydaje, że opowieść o astronaucie jest 12 rozdziałem dopisanym przez głównego bohatera. Podczas wspólnego oglądania nieba Izzy mówi mu, że historia jej powieści zaczyna się w czasach Majów a kończy w kosmosie. Następnie w szpitalu daje mu całą książkę i prosi go aby to on ją dokończył opisując po jej śmierci jego przeżycia. Bardzo podobał mi się w filmie motyw narodzin i śmierci ( gwiazda w chwili swojej śmierci wyrzuca w przestrzeń pierwiastki, dzięki którym mogą powstać planety, związki chemiczne i samo życie ). Ten film przedstawia cykl życia oraz to jak po naszej śmierci nadal jesteśmy lub możemy być częścią życia kolejnych organizmów ( Izzy mówiła, że ktoś został częścią drzewa a w momencie, gdy ptak zjadł owoc tego drzewa to odleciał wraz z tym ptakiem ). Koniec końców w filmie jest wiele różnych nawiązań zarówno do mitologii jak i do naukowego pojmowania wszechświata. Arronofsky stworzył dzieło, które w piękny sposób zgłębia tajemnice życia i jego sens.

    • w 10000% sie zgadzam ...a widziałem ten film dziesiatki razy ,bo to mój nr 1

  • Hmm, mam rozumieć, że interpretacja poprawna poniważ jest Twoja?

    Sama się zastanawiałam, którego (lekarza, czy postać z przyszłości) wziąść za punkt odniesienia do całego filmu. To znaczy, który "opowiada" te historie. Ale po obejrzeniu jeszcze raz, jestem pewna, że jest nią Tommy lekarz. Twojej teorii o tym, że wszystko to wspomnienia z przyszłości tego łysego Tommiego nie moge zaakceptować. W scenie, w której Izzy i Tommy siedzą na dachu zaczynają mówić o książce Izzy:
    T: Myślałem, że akcja dzieje się w Hiszpani?
    I: Tam się zaczyna... a kończy tam
    I wskazuje palcem na mgławicę. Dla mnie ten dialog wskazuje na to, że Izzy sama zaczęła pisać o człowieku z przyszłości. To go wyklucza z bycia postacią, która miałaby być centrum całego filmu.

    Poza tym, samo zakończenie filmu. Tommy sadzi drzewo na grobie Izzy i mówi coś takiego (dobrze nie pamiętam) "Już wszystko w pożądku". To jest, przynajmniej dla mnie kolejny dowód na to, że wszystkie historie opróczy tej o lekarzu, są fikcją; zawartością książki Izzy.

    "...przypisujac jej zakonczenie w postaci objawienia sie wizerunku ojca przed indianinem "

    A tego zdania w ogóle nie rozumie. Czyjego ojca? Jeśli chodzi Ci o łysego Tommiego który ukazał się przed tym całym szamanem, to jest to już właśnie cześć zakończenia które dopisuje Tommy.
    Zauważ, że początek filmu zaczyna się od tego, jak Tommy - konkwistador ginie. To jest właśnie ostatni rozdział napisany przez Izzy. Potem Tommy dopisuje końcówke, czyli konkwistador mimo rany dochodzi do drzewa życia.
    Podsumowując, opowieść konkwistadora i człowiek z przyszłości to historie opisywane w książce Izzy, później dopisane przez Tommiego. A centrum całego filmu jest Tommy jako lekarz, walczący z chorobą swojej żony.


    • nie wygladasz mi na fanke filmow s-f ;-)

      osoba z przyszlosci nie jest czescia historii z ksiazki, gdyz kregi wytatuowane na ciele tommego jak i rowniez moment, w ktorym 'duch' izzy wspomina o dokonczeniu fabuly, po prostu nie pasuja do calosci

      zas poswiecanie 1/3 filmu na zmyslona historie tylko w celu ukazania stanu ducha tommego wydaje sie dosc nijakie

      stad fakty wskazujace na realnosc historii z przyszlosci sa o wiele bardziej wiarygodne niz te, ktore mialby swiadczyc odwrotnie

      zreszta pomimo wszystko.. mozna uznac, ze film ma otwarty scenariusz i wiekszosc interpretacji moglaby byc prawidlowa

      • Ale to by było trochę bez sensu szczególnie patrząc na ostatnią scenę gdy Tommy wrzuca chyba kasztan do ziemi, a na niebie widzimy rozbłysk - czyli wybuch gwiazdy. Jeśliby traktować przyszłość jako tą prawdziwą historię, to tego rozbłysku na niebie nie powinno być, bo oznaczałoby to, że przyszłość jest teraźniejszością.
        Wg mnie ta scena jest potwierdzeniem, że medytujący Tommy jest przedstawieniem stanu ducha głównego bohatera, i właśnie w tej scenie, gdy wreszcie zaczyna rozumieć, że Izzy pogodziła się ze śmiercią i on też powoli zaczyna się godzić z koleją rzeczy, jego cierpienie, chęć wstrzymania czasu, utrzymania przy życiu ukochanej kobiety pryska.

        Pozdrawiam

      • Nie wygladam na fanke bo nie akcepuje Twojej teorii?
        Tommy, po śmierci Izzy wbija sobie pióro, które dostał od Izzy w miejscu, gdzie miał obrączke. Później jakoś wpuszcza tam atrament i powstaje ciemny okrąg. A łysy Tommy z przyszłości, owszem ma i to o wiele więcej kręgów, ale to wcale nie musi być faktem korzystnym dla Twojej teorii. Łysego Tommiego z kręgami, mógł dopisać już sam Tommy lekarz. Ponieważ, człowiek z przyszłości jest odzwierciedleniem stanu Tommiego.

        "zas poswiecanie 1/3 filmu na zmyslona historie tylko w celu ukazania stanu ducha tommego wydaje sie dosc nijakie "

        Jak dla kogo. Mi to jak najbardziej odpowiada i myśle, że większości osób. Ten film nie jest typowym filmem z rodzaju since fiction. Ty zapewne jesteś wielkim fanem tego gatunku, dla tego tak właśnie interpretujesz Źródło.

        Ale, ilu jest ogladających, tyle teorii będzie przedstawianych. I takie właśnie filmy są najlepsze; w których nie ma jednoznacznych odpowiedzi i rozwiązań. Każdy odbiera go na swój sposób.

        • hmm... wiecie Co.. odnośnie rozbłysku gwiazdy na końcu filmu, kiedy to Tommy - lekarz, wrzuca obok grobu Izzy kasztana..czy jak kto woli nasionko jakiegoś drzewa.. ja osobiście odebrałem ten rozbłysk symbolicznie.. jako narodziny nowego życia.. pamiętacie jak Izzy opowiadała Tommiemu o tym, że ojciec tego przewodnika z wycieczki (scena w szpitalu) chciał, aby na jego grobie wyrosło drzewo.. jego prochy stały się życiodajną glebą dla narodziny nowego istnienia, w tym przypadku drzewa.. i dzięki temu ojciec tego Maja mógł żyć nadal.. myślę, że ten wybuch, właśnie w tym momencie w chwili zakopania tego nasionka przy grobie Izzy miał podnieść znaczenie tej sceny.. Izzy narodzi się na nowo.. jako drzewo z przyszłości, które popędzi wraz z Tommim (z przyszłości) do umierającej gwiazdy.. pamiętacie determinację Tommiego lekarza po śmierci Izzy kiedy wrócił do labolatorium? Chciał pracować nad środkiem, który potrafiłby przedłużyć życie.. widocznie udało mu się opracować takie serum, które pomogło mu przedłużyć zycie nawet na tyle, aby ten Tommy (z przyszłości) mógł odbyć podróż do gwiazdy.. stąd te tatuaże.. a Izzy za ten czas wyrastała i starzała się na nowo.. Tommy lekarz a Tommy z przyszłości to dla mnie jedna i ta sama osoba.. jedynie w chwili kiedy pojawienia się Tommiego (z przyszłości) przed Majem - wojownikiem z "ognistym mieczem".. jest to stan ducha Tommiego, fikcja literacka w jego umyśle,duchu i sercu.. dokończenie opowieści Izzy o którą tak bardzo prosiła..
          I jeszcze jedna rzecz na koniec.. zwróćcie uwagę na moment wybuchu gwiazdy.. Tommy z przyszłości ginie, gdyż jest tylko człowiekiem (choć jakimś cudem z ekstremalnie przedłużonym życiem).. ale każda jego cząstka opada na martwe już drzewo - Izzy, które odżywa.. Tommy poświęcił swoje własne życie, obdarował nim Izzy, która w momencie śmierci gwiazdy (i jego własnej) odrodziła się na nowo.. Tommy i Izzy zespolili się w jedności, jak ten związek starego drzewa ze związkiem jednego lekarzy kiedy operowali małpkę (gdzieś jakaś scena na początku filmu).. dzięki swej wzajemnej miłości.. miłości nawet po śmierci teraz żyją wiecznie RAZEM.. są jednością..
          Eh.. tyle jak na razie mojej własnej interpretacji kilku scen z tego - jak dla mnie - naprawdę niesamowitego filmu ..
          ciepło pozdrawiam

          • Definitywnie drzewo Tommiego z przyszłości to jest, że tak powiem, "drzewiasta" forma Izzy. To nie ulega wątpliwości,podobieństwo choćby "włosków" do których mówi Tommy nie jest przypadkowe. Nie rozumiem do końca słów Tommiego z przyszłości, który mówi: "ja umrę" i się uśmiecha.Czy to było celem jego kosmicznej wędrówki??Czy jest to ten sam Tommy-lekarz,który przedłużył sobie życie??(mam wrażenie że tak).Tak czy inaczej konstrukcja filmu pozwala na wiele dywagacji.Jednokrotne obejrzenie filmu stwarza miłe wrażenie, że nie do końca rozumie się zamysł reżysera;) Ale jest to przyjemny stan... Ogólnie 9,5/10:)

            • Jak dla mnie, gdyby Tommy z przyszłości był prawdziwy, to film traciłby na swojej sile. Bo wg mnie "Źródło" jest nie o chęci bycia nieśmiertelnym, ale o tym, że każdego z nas czeka śmierć i trzeba się z tym pogodzić i tylko wtedy będziemy w stanie normalnie żyć. Gdyby Tommy z przyszłości był realny, to ten przekaz by tu nie pasował.

              A wypowiadane z uśmiechem słowa "Ja umrę" są wg mnie potwierdzeniem tego iż kosmonauta Tommy jest przedstawieniem wewnętrznych uczuć Tommiego lekarza, jego cierpień i bólu, dlatego też cieszy się on na swą śmierć, gdyż wtedy uwolni się on od wyrzutów sumienia i będzie mógł normalnie żyć.

              Pozdrawiam

              • Zgadzam się z teorią że Tommy z przyszłości to stan ducha Tommy'ego z terźniejszości. Kiedy wypowiada on słowa "Ja umrę" godzi się z koleją rzeczy i tym co próbował powstrzymać, zaczyna rozumieć że śmierć oznacza nieśmiertelność, życie wieczne to coś co otrzymamy paradoksalnie dopiero gdy odejdziemy z tego świata...

                To tylko moja teoria ;] Pozdrawiam fanów tego wybitnego dzieła ;)

          • Lizzard, wyraziłeś dokładnie to samo co ja myślę o filmie. Według mnie twoja wersja interpretacji utworu jest naprawdę dobra i ja też się pod tym podpisuję.
            A tak w ogóle film świetny, bardzo mi się podobał i jeszcze długo po jego obejrzeniu rozmyślałem nad opowiedzianą historią i jej sensem. Pozdro dla wszystkich!!

          • w tym filmie nie ma kompletnie nic z science fiction ! ludzie obudzcie sie ...

  • Polecam ten artykuł: http://www.stopklatka.pl/film/film.asp?fi=11307&sekcja=1 - o filmie wypowiada się sam reżyser.

    • raczej dystrybutor :)

      w niusrumie na filmwebie jest pare wypowiedzi d.a. na temat "Źródła"

    • To nie artykul, tylko pressbook ktory jest rowniez tu na filmwebie:
      http://zrodlo.filmweb.pl/%c5%b9r%c3%b3d%c5%82o+2006+pressboo...

      • Zgadzam się z pierwszym akapitem wypowiedzi Lizzarda. Co do reszty, trudno powiedzieć. Długo zbierałam się do obejrzenia filmu, obejrzałam, zatkało mnie, minęło parę tygodni, myśli kiełkowały i cały czas nie jestem pewna swojej opinii, na pewno obejrzę "Źródło" jeszcze raz.
        A oto kluczowa wypowiedź z pressbook'u, dla tych, którym nie chce się czytać wszystkiego (nie popieram lenistwa, ale ten fragment rozwiązuje cały spór):
        "Jackman wierzy, że ta sama miłość kieruje jego bohaterem z XXVI wieku, Tomem Creo. ?Kiedy Izzi odeszła, spotykamy Toma przemierzającego kosmos z Drzewem Życia. Przeniósł swoją miłość z Izzi na Drzewo: dopóki żyje Drzewo, żyje i ona. W końcu zrozumiał, że nie mógł jej uratować, ale może ocalić Drzewo. To Izzi opowiedziałą Tommy?emu o Xibalbie ? kiedy mgławica eksploduje, żyjące wokół niej dusze powrócą do życia. Tom ma nadzieję, że jeśli dotrze tam z Drzewem, znów on i Izzi będą razem?. "

        • to rewelacyjny film ! nie ma tu wcale 3 historii ! jest jedna i dzieje sie w czasch wspolczesnych - naukowiec opracowywuje lek na raka w czym pomaga mu znalezione w amazonii drzewo ... nie ma czasu dla swojej wrazliwej zony (pisarki) ktora to wlasnie pisze opowiesc o konkwiskadorze i jego wyprawie w głąb dzunglii amazonskiej w celu znalezienia fontanny mlodosci ... naukowiec gdy dowiaduje sie o chorobie zony stara sie gorączkowo przyspieszyc prace nad badaniami oraz poswiecic wiecej czasu swej kochanej zonie, czy jednak zdąży ? starając sie uciec od podłej rzeczywistości mezczyzna snuje futurystyczne obrazy o swej wedrówce w przestrzeni kosmicznej ... film piekny film cudowny o tym, ze to co dla nas najwazniejsze najczesciej zostaje niedostrzezone a gdy juz uda nam sie to zobaczyc ... odchodzi pozostawiając ogromny ból i pustke, pustke jaką odczuwal kosmonauta w swej szklistej kuli w filmie ... i to jest poprana interpretacja a nie jakies farmazony ;)

  • dziękuję autorowi tego tematu. Przywracasz mi wiarę w ludzi, bo ktoś tu wreszcie zrozumiał ten film.
    Skąd Wy wszyscy wzięliście ten "stan ducha"? Historia z "czasów obecnych" to przeszłość bohatera. Zakładając, że "astronauta" to tylko stan ducha bohatera strasznie spłycacie ten film. Brakuje mu wtedy zakończenia, morału i odbiera trochę sens.

    • Brzytwa Ockhama... Panie i Panowie.

      Szukacie, mnożycie, wymyślacie, zakopujecie się w swoich teoriach... moja lepsza, nie!!! moja, nie!!! jego...a przekaz leży tuż pod Waszym nosem. Oczywiście w każdym jest ziarnko prawdy, jednak brak tu meritum.
      Symbolika? Jak połączyć wszystkie składniki? co autor miał na myśli?

      Moi drodzy, niewiedza Was nie tłumaczy...

      Religia większości z Was się na tym opiera, tak jak opierają się na tym inne religie, tak jak teoretycznie opiera się na tym czas, życie, energia - szukajcie, czytajcie, internet to skarbnica wiedzy.

      Zostawię Wam małą podpowiedź... Pierwszy krok to Mitologia Nordycka (Jak najbardziej wskazane podążanie za tytułem)





      • Wątęk Hiszpański - to opowiadanie bohaterki i jej uczucia
        Wątek kosmonauty - to uczucia i stan ducha Bohatera

        Wątek główny teraźniejszy to co się dzieje od początku do końca filmu. Ameno

        • Śmiało google i axis mundi - polecam, ciekawa lektura... wraz z wszystkimi podlinkami.

          • dobra, dobra Resorsky. wszystko pięknie. axis mundi, oś wszechświata, przenikanie się czasów.
            pięknie.
            piątka z mitologii nordyckiej.
            ale czy przypadkiem Izzi nie mówiła o nawiązaniu do księgi genesis?

            polecam uważniejsze oglądanie przed zabieraniem się do własnych interpretacji i nie naciąganie ich do swoich,(jak mniemam), zainteresowań, bo axis mundi to motyw znacznie starszy od mitologii nordyckiej.

            pozdrawiam
            wardeusz

            • Napisałem, pierwszy krok, bo jest to tam jak na dłoni. Nie pisałem, że to podstawa, a i tak nie każdy zrozumie - trzeba napisać dużymi literami, że właśnie o to chodzi. Zresztą odniosłem się nie tylko do mitologii, co można przeczytać dwa posty wyżej. Bardziej chodziło mnie o to, że interpretacja w sposób całkowicie przyziemny i właśnie na własny sposób nie musi być poprawna, skoro wszystko zostało przedstawione wg pewnego schematu. Rozmowa, była na temat interpretacji, ukrytego przekazu... więc podałem wzór, co lepsze najbardziej pasujący wzór. Jeżeli Twoje zdanie, nie będzie wymierzone tylko w mitologię np nordycką, ale odniesiesz się również do każdej innej religii, nawet buddyzmu oraz będzie podparte to mocnymi dowodami to nie odważę się podjąć konfrontacji. W przeciwnym razie, stawia Cię to na pozycji człowieka który nie zna tematu, bo nawet w księdze rodzaju jest mowa o drzewie życia, czyli o naszym AM

              Może się mylę, nie wiem...


              PS. Wiesz jaki jest wiek mitologii i drzewa życia? Cholera, muszę Cię poznać...



              • zrozumiałem, że nie jest to podstawa, nie uważam jednak, by pierwszym krokiem, (jak na dłoni), było odniesienie do mitologii nordyckiej. nie wiem skąd ten pomysł, skąd akurat mitologia nordycka, wybacz.
                co do wieku mitologii i drzewa życia. nie wiem, po co ten sarkazm i próba ośmieszenia. sam środek (ironia) jest w porządku, nie powiem, sam często używam, ale tu nie do końca jest na miejscu.

                oczywiste dla każdego, kto odrobinę poszuka o dziejach motywu jest (nie chcę udawać bardziej wyedukowanego, niż jestem; nie wiedziałem tego - po prostu poszedłem Twoim tropem i znalazłem), że najstarsze odwołania pojawiają się w Egipcie, Mezopotamii i Grecji. Sama Biblia nawiązuje do tradycji mezopotamskiej.
                to historycy, nie ja, uznają te starożytne kultury za starsze od nordyckiej. obal ich tezę, potem możesz się ze mną nie zgadzać. ja opieram się tylko na informacjach mądrzejszych ode mnie; sam wyciągam jedynie wnioski.

                pierwszym krokiem, wydaje mi się więc Biblia - droga ukazana przez samą bohaterkę. tam jak napisałeś jest Drzewo Życia, Axis Mundi. (uznałem, że to jasne i że nie muszę tego pisać).

                nie chcę Ci moim wywodem udowodnić, że jestem lepszy, ani tym bardziej, iż Ty jesteś gorszy. po prostu staram się dołożyć w miarę rzeczową cegiełkę w szukaniu interpretacji.

                Pozdrawiam.

                • Nie, nie :) nie myśl,że Skandynawia mnie interesuje... Wydało mnie się to najlepszym przykładem do skojarzenia, bo chyba ciężej jest porównać AM do drzewa w raju obok Adama i Ewy(poza tym kto w dzisiejszych czasach sięgnie do starego testamentu, by interpretować film:)), góry Olimp, nawet Janusa, czy jak powiadasz do starożytnej trzciny, niż do drzewa podtrzymującego świat. Chociaż tak szczerze kto wie jak to było i jakie ma znaczenie (dobry krok - wnioski). Stąd Mit.Nord. bo może zaciekawi i przy okazji nauczy "masy" kojarzyć, szukać, wnioskować. Jedno jest pewne, najważniejszy cel i efekt. Dobrze, że wyszliśmy na prostą.


                  Pozdrawiam serdecznie.

                • NIe ma to jak szukać dziury w całym. piszę tak ogólnie. Bo rozwodzicie się nad prostym filmem jakby nie wiadomo co to było. Już lepiej pogłówkować przy Wynalazku czy czymś na prawę bardziej dającym do móżdżenia a nie prostej ale pięknej historii opowiedzianej na różnym etapie ducha i myśli.

  • tommy z przyszłosci jest prawdziwy bo rysuje sobie słoje - kreski na ręce - odlicza ile czasu mineło od śmierci izzi. pierwszym słojem jest to miejsce na obrączkę co sobie zrobił odrazu po jej smierci. o!

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: