konradorki konradorki
ocena: 5

Niestety z filmu wyniosłem dziwne wyobrażenia na temat Margareth.Gdybym jej nie znał pomyślał bym, że jest niezrównoważoną kobietą, która po dymisji zwariowała i stała się niemalże warzywem. Sukcesy polityczne zostały okrojone do minimum i pokazane w taki sposób jak by nie chciano pochwalić jej za dokonania. Scenariusz słaby ale dzięki grze aktorki i dobrej muzyce przygoda z filmem minęła dość przyzwoicie. Zawiodłem się na obrazie ale nie na aktorstwie i muzyce co wystarczyło na wystawienie i tak wysokiej oceny. Pięć z plusem na dziesięć możliwych oczek ...

  • dzejzor dzejzor

    Margaret Thatcher :)

    • konradorki konradorki
      ocena: 5

      Ale wiocha sorry Żenada z mojej strony :). Takie Byki

  • lexor_2

    Wydaje Ci się,że znałeś Margareth,że na pewno była "żelazna" do końca,jestem w stanie uwierzyć scenarzystom filmu,że fiksowała
    na koniec,uważam,że jest to pięknie przedstawione w omawianym filmie,dla mnie 8/10

    • konradorki konradorki
      ocena: 5

      Nie znałem jej osobiście tak jak i ty więc nie będziemy mieć pewności jak było w stu procentach naprawdę. Osobiście jednak chciałem zobaczyć Margareth w akcji a nie jej starość. Na jej miejscu wstydził bym się za taki film. Choroba (Jeśli takowa była) nie jest najważniejszym newsem dla ludzi chcących poznać kawałek historii w filmie fabularnym. Jeśli tobie się to podobało to oczywiście szanuje to i nie podważam, wyrażam jedynie swoją opinie po seansie na którym się zawiodłem bo nie tego akurat byłem ciekawy z jej biografii. Starość Thatcher to osobista sprawa tej pani a wywlekanie jej choroby na wierz po przez film biograficzny i skupieniu się przede wszystkim na tym to czysta przesada moim zdaniem. Znam filmy biograficzne o zacznie mniej znaczących osobach w świecie a dających więcej motywacji i energii do życia i walki o lepsze jutro niż pokazano to w filmie o kobiecie łamiącej wszelkie bariery!!!

      • bumbleble bumbleble

        taktaktak!

      • Mikoxik

        Piszesz o Margaret w czasie przeszłym, a przeciez ta kobieta jeszcze zyje! I od dawna nie wypowiada sie juz publicznie, bo jest chora, ale nie jest wiadomoscia publiczna na co.
        Ja uwazam ze Streep stała się Thatcher jak obejrzysz sobie filmiki na jutiubie z oryginalnych wystąpień żelaznej damy, to docenisz jak bardzo Meryl się postarała w tym filmie.
        Zgodzę się, że scenariusz może nie był najlepszy dla filmu biograficznego, ale uwazam ze nie o to tworczyniom filmu chodziło. Jest to dość uniwersalna opowieść o dokonaniach i osądzie historii oraz o rozdzwieku jaki pojawia się w zyciu ludzi poswieconych pracy miedzy dokonaniami a zyciem rodzinnym. Oraz o uzalezniajacej sile władzy. Dla mnie w filmie zabrakło wielu scen z życia żelaznej damy, by nazwać ten film dobrą biografią, ale sceana jak tańczy z Reganem na tle uwielbiajacych ja nogłówków gazet doskonale to podsumowuje.
        Przesłanie jest dla mnie takie: ilebyś walk w zyciu nie stoczyl, jednej na pewno nie wygrasz. Czegokolwiek bys nie dokonał, w końcu rozbijesz się o najprostsze fizjologiczne aspekty życia.
        Jedno przesłanie o Thatcher jednak zostało silnie utrwalone, że była osobą o silnym charakterze, z silną wiarą w swoje racje, co było potrzebne na trudne czasy, ale do zycia codziennego zarówno politycznego jak i rodzinnego nie do zniesienia dla jej otoczenia.

        • bumbleble bumbleble

          to że M.S doskonale zagrała, nie znaczy że film jest dobry.
          scenariusz jest najgorszy z możliwych do filmu biograficznego- ja wolę zapamiętać M.T jako żelazną damę a nie sfiksowaną staruszkę...
          gdyby władza w tym przypadku była uzależniająca nie sądzę że dobrowolnie nie startowałaby w wyborach, wręcz przeciwnie!

        • Bris Bris
          ocena: 7

          Przecież konradorki zachwalał grę aktorską M. Streep, co więcej napisał, że dzięki jej grze filmowi wystawił tak "wysoką"ocenę :)

        • konradorki konradorki
          ocena: 5

          Dokładnie Mikoxik Piszesz mi o grze aktorskiej jak bym ją źle ocenił a właśnie ten aspekt oceniłem jaki jeden z nielicznie dobrych :) Mikoxik czytaj uważnie a później krytykuj.

          • Mikoxik

            Owszem napisałeś ze gra Meryl ratowała ten film, nie podobało Ci się tylko co grała w tym filmie. Przepraszam, jesli poczułeś się krytykowany na ten temat. co chciałem przekazać moim postem jest moje prywatne odczucie będące w sprzeczności z Twoim, jakoby Thatcher została źle tą wspaniała grą aktorską przedstawiona.
            Wiadomo jest że jest stara i schorowana i nie wypowiada się publicznie, a z kolei za życia była twarda i nieustępliwa, a wręcz zarozumiała i tak niesamowicie pewna swoich racji, że aż jej najbliższych to denerwowało. Jeśli chcesz oglądać rzetelne biografie to polecam BBC nakręciło świetny dokument, który jest dostepny na jutiubie. Poza tym postać jest na tyle kontrowersyjna, że trudno jej dokonania jednoznaczenie ocenić, a pokazanie stron tego sporu już zostało pokazane przynajmniej kilkukrotnie, chociażby w filmach takich jak "Goło i wesoło".
            Ten film skupiał się na Thatcher jako osobie, złożonej z ról jakie w życiu grała, takich jak premier, żona, matka, minister, etc. I pokazywał, że za nieustępliwość w życiu często płaci się wysoką cenę. Była na tyle zaangażowana w swoją walkę, że nie potrafi siedzieć spokojnie w domu i cały czas musi z czymś walczyć - życiowa pasja. Plus to na pewno ciekawa wizja patrzeć na kogoś z perspektywy jego niespokojnej starości, a żadna biografia nie byłaby pełna, nie odnosząc się do tego, że jednak była stara.
            @ bumblebee: oczywiście że władza uzależnia, a MT zrezygnowała nie zupełnie z własnej nieprzymuszonej woli. Została postawiona w takiej sytuacji, że mogła wyjść wśród róż albo wśród gwizdów z poczuciem przegranej i zdrady... Nie mniej jednak na pewno brakuje jej tych wspaniałych czasów u steru...

            • konradorki konradorki
              ocena: 5

              Nie obraziłem się ani nie uraziłem ale nadal piszesz o czym innym. Nie podobała mi się Historia filmu czyli scenariusz. Ale gra Meryl była naprawdę dobra pomimo kiepskiego scenariuszu (w moim odczuciu). Miliony widzów miliony gust. Wiem jedno gdybym był Panią Thatcher zasmucił bym się widząc co twórcy robią z mojej bogatej biografii skupiając się na mojej chorobie nie mając o niej pojęcia (skoro nie wypowiada się publicznie). Nie przekonam się do obrazu jeśli ktoś pokazuje głownie wady kogoś znaczącego. Również nie lubię jeśłi się kogoś gloryfikuje na maxa pomimo wiedzy na temat różnorakich występków X osób...

              • Mikoxik

                No to teraz rozumiem! Zal ci Pani Thatcher, ze nie zostala pokazana z pietyzmem jaki w naszej narodowej tradycji nalezy sie bohaterom. (Swoja droga ciekawe jak pokaze Walese Wajda w swoim nowym filmie.)
                Dla mnie historia byla ciekawie ujeta, choc niestandardowo. Tez wolalbym zobaczyc wiecej scen z zycia i wielkosci, zwlaszcza z konstruowania tych wygranych bitew, niz z nudnej i osamotnionej starości, ale taka wizję miały twórczynie i wizję tę rozumiem i doceniam.
                Moim zdaniem dlatego rola Streep była ciekawsza a film krótki, inaczej byłaby to kolejna hagiografia.
                Wiec ogolnie widze ze mamy podobne poglady i gusta i tylko tak dla zabicia nudy toczymy sline na forum:)

            • KatarinaN KatarinaN
              ocena: 9

              Też byłam nieco rozczarowana niedokładnym przedstawieniem życia Margaret, zwłaszcza potraktowania tego, jak doszła do swojego stanowiska "z kopyta", nawet jej relacje z rodziną za czasów jej rządu były pokazane bardzo oszczędnie, wręcz tylko zasygnalizowane... Ale myślę, że ten film nie pretenduje do bycia autobiografią z krwi i kości - od tego są dokumentalne produkcje BBC właśnie. Dla mnie "Żelazna Dama" jest bardziej portretem osoby - portretem bardzo interesującym, nawet jeśli trochę rozdmuchującym problemy starości. Z drugiej strony skoro prawdą jest, że obecnie lady ukrywa się w domu z nieznaną chorobą, to to właśnie nadaje temu filmowi niezwykłego wręcz realizmu. (wyobrażam sobie, jak Thatcher siedzi w domu i ogląda scenę w tym filmie, gdzie jej postać siedzi przed telewizorem oglądając materiały telewizyjne o sobie... naprawdę ciekawa wizja)

  • kocurek244 kocurek244
    ocena: 1

    muszę się z Tobą zgodzić!!

  • asik_87 asik_87
    ocena: 7

    Mam bardzo zbliżone odczucia. Jeśli idę do kina to na film, który w moim mniemaniu warto obejrzeć na dużym ekranie. Po "Szpiegu" spodziewałam się zbliżonego poziomu "Żelaznej Damy" ale mocno się rozczarowałam. Rozczarowały mnie, jak ładnie to ująłeś, obrazy. Kadry były wręcz szkolne i prostackie. Kamera prowadzona po najmniejszej linii oporu, bez własnej kreatywności i co gorsza bez pomysłu. Powtarzały się podobne ujęcia, poszczególne sceny zamiast zaciekawić, męczyły mnie. Tragicznie pokazane dyskusje w parlamencie - praktycznie tylko z dwóch(!) przeciwległych narożników ze zbliżeniami na twarz. Zupełnie brakło w tym wszystkim pomysłu i umiejętności. Dla mnie jest to zdecydowanie zmarnowany potencjał filmu, z arcydzieła zrobiono gniota. Podobnie kolorystyka nie trzymała się kupy. Jasne sceny przeplatały się z ciemnymi, bez ładu i składu, a z tego można było wydobyć naprawdę wiele. Jedyne co przypadło mi do gustu w obrazie to ten "szum".
    Zastanawiałam się w kinie co reżyser miał na myśli. Chcąc pokazać starość zrobiłby dokument, chcąc pokazać władzę i stanowczość dał by więcej polityki, chcąc pokazać miłość miedzy małżonkami wystarczyłoby parę scen. Czytałam o sprzeciwach rodziny przeciwko temu filmowi i zgadzam się z nimi. Zaserwowana została rozmiękczona papka, która ni jak ma się do polityki Margaret Thatcher, co gorsza nie pokazuje jej w rzeczywisty sposób tylko karykaturalnie przerysowuje wszystko.
    Dla mnie muzyka (szczególnie sceny protestów łączone z muzyką rockową) i kostiumy ratowały całość. Gra Meryl przyzwoita ale bez polotu. Domyślam się, że gdyby miała bardziej wymagających pracodawców potrafiłaby z tej postaci wycisnąć więcej. Przecież ona to potrafi! Drugoplanowi aktorzy całkowicie zawiedli - nie było tam (dla mnie) nikogo kto zapadałby w pamięć po wyjściu z seansu i na kogo zwróciłam uwagę. Scenariusz mierny. Naprawdę - pasowałby go wrzucić przy pierwszym czytaniu do kosza i zacząć od nowa. Wszystko co zostało tam zawarte już było w kinie - sceny gdzie stara kobieta patrzy na zdjęcia i wspomina młodość, proszę... to było już tyle razy, że aż do znudzenia. To obraza dla widza w całości tak prowadzić akcję.
    Daję 6,5/10 - za kostiumy, fryzury, muzykę, wnętrza i grę Meryl. Prowadzenie kamery, kadry, reżyser, scenariusz na duży minus.

    • KatarinaN KatarinaN
      ocena: 9

      "Gra Meryl przyzwoita ale bez polotu"
      Tu już trochę pojechałeś/aś. Ogólnie nie przepadam za filmami, rzadko kiedy zwracam uwagę na jakość gry aktorskiej i nie umiem powiedzieć, czy ktoś ma potencjał, czy grał dobrze, czy dość dobrze - jednak nawet mój niewrażliwy na sztukę aktorską umysł został pod wielkim wrażeniem Meryl Streep.

      • asik_87 asik_87
        ocena: 7

        Pojechałam;) Lubię Maryl i jej grę. Co do filmu: owszem - zagrała dobrze. Na miarę swoich możliwości, bym dodała. Ona jest aktorką wysokiego kalibru, która potrafi grać lepiej. O to mi chodziło, że gdyby miała bardziej wymagających pracodawców potrafiłaby z tej postaci wycisnąć więcej. Nie miałam na celu pisania, że zagrała źle. Zagrała poprawnie, dobrze i na pewno zostanie zapamiętana jako Żelazna Dama ale wg mnie ona potrafi grać lepiej niż pokazała to w tym filmie. Aktorom, których lubię i cenię stawiam poprzeczkę nieco wyżej i więcej się po nich spodziewam. pozdrawiam;)

  • totmes_2
    ocena: 7

    Przyznaję, że scenariusz oraz realizacja filmu są raczej przeciętne. Pomysl nie wpełni wykorzystany. Zgadzam sie, że reżyser chyba chcial bardziej skrytykować główną bohaterke, niz podkreslic jej dokonania. Oczywiscie genialna gra Meryl Streep (zwłaszcza na samym początku filmu). Obraz nie zrobił na mnie szczególnego wrażenia, natomiast sama postać Margaret Thatcher - jak najbardziej godna podziwu.

  • Wikuu Wikuu

    Wy tu narzekacie, że Margaret nie taka, bo coś o niej wiecie i to się kłóci z filmem. Macie na ten temat pojęcie. Ja poszłam na film bez najmniejszej wiedzy na temat tej kobiety. Film przyciągnął moją uwagę ze względu na Meryl i na to, że jestem zagorzałą feministką, dlatego po wyjściu z kina nie narzekałam, ale mogę teraz się boję, że ta kobieta wcale nie odniosła tyle sukcesów, bo patrząc na te wszystkie komentarze już nie wiem co myśleć... ;<

    • dzejzor dzejzor

      Zamiast czytac komentarze, ktore sa glownie zapisem emocji w odniesieniu do fllmu i osoby M.T. przeczytaj cos rzetelnego np. 11-12.02 dodatek do Rzepy "PlusMinus" a w nim art.pigulka o M.T. w odniesieniu do filmu. Osoba M.T. jest trudna do zaszufladkowania, a jej decycje polityczne i ekonomiczne nadal umykaja prostym definicjom slyszne/bledne. O swoich powiedzmy emocjach dosc szeroko napisalem na:
      http://prostozjeziora.blogspot.com/2012/02/zelazna-dama-iron...

  • milkywayy

    Zapraszam do dyskusji
    http://moviee.mylog.pl/

wczytuję Ladowanie

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: