Dymas Dymas
ocena: 8

Po obejrzeniu filmu Godarda "Żyć własnym życiem" myślałem że jest to po prostu krytyka pazerności i pychy człowieka ale to uproszczenie. Nana która dla złudnej kariery zostawia dotychczasowe życie ,marzy o pozycji ,sławie,pieniądzach. Ale czy tylko tego chce ? Może po prostu potrzebuje zmiany, jej związek był nieszczęśliwy i chce obrać inną drogę by znaleźć miłość,szczęście. Nana z pewnością chce poczuć się wyjątkowa, dojść do czegoś i nie być kimś zwyczajnym,pospolitym . Film jest ciekawie nakręcony mimo że ujęcia nie są jakieś nadzwyczajne to jednak całość ma klimat. Tak naprawdę najmocniejszą stroną filmu są dialogi, w przeciwieństwie do "Do utratu tchu" tutaj żadna rozmowa nie jest przypadkowa a wypowiedziane słowa mają konsekwencje lub odniesienia w następnych scenach.Dochodzi do tego świetne aktorstwo. Pragnienia Nany powoli ją wyniszczają. Ale czy to ma symbolizować konsumpcjonizm ? Według mnie nie :P.

  • jamesbond007 jamesbond007
    ocena: 10

    Tak , chciała żyć własnym życiem czyli lekko i przyjemnie. Brać odpowiedzialność jak to było powiedziane. Być niezależną i mieć pieniądze. Ale jak sie okazał niezależności nie ma.

    • szczawik151 szczawik151
      ocena: 8

      Ja bym bardziej to określił tak - można w zasadzie być niezależnym i 'zyc wlasnym zyciem' ale im wiecej tej wolnosci tym proporcjonalnie zwiększa się ryzyko i niebezpieczeństwo. Oraz nieprzewidywalność. Ciekawsze,ale bardziej ryzykowne życie kręciło Nane, ale nie zdawała sobie sprawy z prawdziwego niebezpieczeństwa.

      ZAjebiście jest to podkreslone fragmentem prozy Poe.

      Egzystencjalizm, po raz kolejny, w kinie przełomu la 50/60 ;).

      • Urwany_Film Urwany_Film
        ocena: 6

        To ja może jeszcze dodam od siebie, że to strasznie przygnębiający, depresyjny film, a najbardziej tableaux bodajże ósme - kiedy Nana przechodzi pod "opiekę" Raoula, widzimy jak przyjmuje kolejnych klientów, a z offu słyszymy wywiad/statystyki dotyczące prostytucji... Do tego jeszcze ten przejmujący motyw muzyczny, który przewija się przez film - nie mógł opuścić mojej głowy przez cały wieczór, brr...

        "(...) Film jest ciekawie nakręcony mimo że ujęcia nie są jakieś nadzwyczajne (...)" - powiedziałbym nawet, że nakręcony jest doskonale, jego dokumentalna maniera czyni z widza prawdziwego voyeura...

        • sconosciuta sconosciuta

          pomijając nowatorską formę i narrację filmu zapadają w pamięć świetne dialogi (szczególnie Nany z fiozofem) wywiązujące się właściwie ad hoc, zupełnie niewymuszone. Robi wrażenie duża ilość aluzji literackich i filmowych, co jest zresztą typowe dla filmów Godarda. Doskonała scena, gdy Nana ogląda ''Męczęństwo Joanny D'arc'' i widzimy ''film w filmie'' , bardzo niekonwencjonalny chwyt. Nie da się też ukryć,że film jest dosyć surowy ( w założeniu ) nawet nie próbuje grać na uczuciach widza, nie ma oceny moralnej bohaterki. Znacznie lepszy od '' do utraty tchu'' , nie przytłacza tak formą i jest dla mnie, mimo wszystlo bardziej logiczny.

          Anna Karina - dobra ,oszczędna gra aktorska, zresztą piękna kobieta ;)

wczytuję Ladowanie

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: