Śmialiście się?

Przed seansem słyszałem wielokrotne twierdzenia "wojna na wesoło". Pierwsze 40 minut oczywiście lekkie i zabawne, ale nie zaśmiałem się już ani razu, od kiedy pojechali do obozu. Dla mnie to było maksymalnie przerażające, gdyby jechał sam to może by mnie to tak nie dotknęło, gdyż filmów o holokauście widziałem całe mnóstwo, ale sytuacja, w której się znalazł ojciec z dzieckiem była niesamowita. Mimo iż mówił zabawne rzeczy, to ja byłem zszokowany tym z jaką sytuacją musi sobie poradzić. Nie wiem czy Wy również odebraliście tak ten film, przed seansem liczyłem na śmiech, ale oczywiście w żadnym stopniu się nie zawiodłem, dla mnie film arcydzieło. Oglądałem w nieustannym szoku i przerażeniu.

PS. Normalnie ten temat nie miał być oznaczony jako spoiler, ale jak już piszę, to napomknę też o tym - scena, w której niemiec podczas kolacji wyjawia wielką sprawę do Guida, która ostatecznie okazała się zwykłą zagadką, to myślałem, że mnie wówczas coś rozerwie od środka. Niesamowite były jego słowa, w których tak bardzo przejmował się zagadką, podczas gdy Guido znalazł się w obozie z całą rodziną. Rozczarowanie i zdumienie na twarzy Benigniego w momencie, w którym do niego dochodzi o czym on mówi jest zagrane koncertowo.

28
  • Też spodziewałem sie wesołego filmu. Ale "Życie jest piekne" okazalo sie pieknym, poruszającym filmem. Niby gdy chłopiec zobaczył czołg to było pogodne zakończenie, ale nie mogłem sie uśmiechnąć. Żal mi było taty chłopca i mimo, że interesuje sie II wojną i znam się na Holocauscie to film troche wstrząsnął...

  • Dokładnie ta scena z zagadką mocna. Mnie najbardziej zapadło w pamięci jak mały pyta Guida czy to prawda, że będą z nich robić mydło, lub gdy wyjaśniał synowi pobyt w obozie jako grę albo gdy zgłosił się do tłumaczenia tego co mówił ten esesman.

  • Powiedziałabym, że był to śmiech przez łzy (mimo wszystko śmiałam się dosyć często, ale to nie były takie heheszki jak na głupawej komedii). W jakiś sposób główny bohater pozwala widzowi oswoić brutalne realia obozu koncentracyjnego.

  • "czy jeszcze gdzieś cię użądliły?" :)))

  • Również słyszałem recenzje typu "wojna w krzywym zwierciadle", ale czy aby tak do końca? Oczywiście, pierwsze minuty całkiem zabawne i wesołe. Sytuacja zmienia się diametralnie od podróży do obozu (a nawet kilka scen wcześniej), od tamtego momentu zamiast uśmiechu raczej na mojej twarzy dostrzec można było przerażenie. Widziałem wiele filmów o holocauscie, ale ŻADEN nie uderzył mnie tak jak ten. W mojej opinii absolutne arcydzieło. Rzadko mi się zdarza, żeby po wyłączeniu filmu długo nad nim rozmyślać, po "La vita è bella" nie mogłem usnąć, a do siebie doszedłem dopiero po kilku dniach.
    Kompletny, całkowity szacunek!

  • To w takim razie słyszałeś to od ludzi nie rozumiejących tego filmu. Bo gdyby twórcy rzeczywiście na wesoło przedtstawili holocaust to na pewno nie zdobyłby tylu nagród a widzowie byliby zniesmaczeni. To była wielka odwaga by taki temat osadzić w takiej konwencji. A tak w szczegółach to jest to film wojenny łamane przez dramat/komedia

  • Myślę, że film miał na celu właśnie to ukazać, że wszystko jest bardzo względne.
    Jak to sztuka, ma za zadanie złamać schematy, szablony myślowe i pobudzić do myślenia.
    Sam tytuł sugeruje przesłanie, że nawet w obozie życie może być piękne i będzie piękne pod warunkiem,
    że przedstawi się to doświadczenie jako zabawę.

    Tragedia naszych czasu polega na tym, że nowo narodzone istoty nic nie wiedzące o świecie indoktrynuje się na ideę zła.
    Wmawia się od kołyski, że życie na Ziemi to zesłanie za karę, że świat i człowiek jest zły, że chodzi o cierpienie itp.
    Z takim podejściem podświadomie ludzie dążą do zła i wzajemnie zadają siebie cierpienie (zgodnie z linią silnej sugestii).

    Film pokazał, że nawet w makabrycznym miejscu można czuć się dobrze i nie mieć żadnej traumy jeśli zostanie się wprowadzonym weń jako w zabawę. Interpretacja decyduje o doświadczeniu (znaczenia nie są wpisane jak się ludziom wydaje, znaczenia, myśli, szablony zachowań i reakcje emocjonalne sa wyuczone. Czyli wytresowane jak w szkole i kościele ocenienie się i zastraszanie). Ludzi od początku tresuje się na bycie niewolnikami, kiedyś w szkołach bito po rękach linijką, klączało sie w kacie na grochu (szkoły założyła religia i to jest przedłużenie masowego prania umgu w oparciu od dogmaty. Oducza się myślenia i koduje się reakcje bezwarunkowe, budząc lęk i stresując dzieci). Po iluś latach obowiązkowego formatowania umysłu, przedstawiciel hipnotycznej arni, myślący wkutymi do głowy na pamięć formułkami, jak dogmatami jest gotów do zasilenia systemu wzajemnej kontroli, który używa ludzi jako trybów, kładąc nacisk na wydajność, z kultem tzw. "ciężkiej pracy", oraz ew. mięso armatnie do wywoływanych co i raz wojen, aby trzymać wszystkich w strachu.

    Dodatkowo funduje się mi co dzień litanie wszystkich nieszczęść, czyli wiadomości telewizyjne. Prasę brukowa z najgorszymi morderstwami i taką ekstremalną dawkę przemocy na ekranie, że potem mają rozwaloną psychikę i nawet o tym nie wiedzą, bo wszyscy w koło mają podoknie. Więc złe samopoczucie i negatywne myślenie uznali jako standard, jak i inne choroby ciała.

    Najlepsze jest to, że mówi im się, iż jest zaszczytem: cierpienie, poświęcanie się i umieranie w zamian za ideologie (wyznawaną na danym terenie). Czyli typowe pranie mozgo jak w sekcie (jak kamikadze, "świadectwa świętych" itp). W kinie tworzy sie kult męczenników, bohaterów pnie myślących o sobie i ginących w zamian za sprawę (jak żywe bomby wysyłane na śmierć po drugiej stronie barkasy w ISIS).

    Filmy wojenne, wielokrotne morderstwa na ekranach robią swoje..
    Nawet w bajkach dla dzieci obserwuje się w ostatnich czasach eskalacje przemocy.
    Tego nie można wytłumaczyć tzw. oglądalnością, bo dziecko wszystko obejrzy...
    Zaś w niektórych grach komputerowych już dla małych dla dzieci, uczy się wykonywać rozkazy jak w wojsku.

    Niezłe prawda.. folwark zwierzęcy Orwella to się przy tym chowa..
    Niewolnictwo nie zniknęło tylko wyewoluowało do ukrytego totalitaryzmu o nazwie demokracja.
    Gdzie tworzy się szkopkę dla mas, dzieląc scenę polityczne, religijne, światopoglądowe na 2 obozy i napuszczając jednych na drugich. To stara jak świat strategia - dziel i rządź. Ludzie walcząc ze sobą o głupoty nie zauważają sedna sprawy.

    Wieki ciemnoty i barbarzyństwa - tak mogą oceniać współczesność przyszłe pokolenia.

    Ostatnio europejczycy dali się nabrać na pomoc biednym uchodźcą i zaprosili do siebie setki tysięcy potencjalnych bojowników, "dzichadzistów" i ogólnie obcy, nie asymilujący się element. Opłacając im wszystko i traktując jak święte krowy.
    Niezłe prawda - gdybym nie zobaczył to bym nie uwierzył, że można sprowadzić do siebie konia trojańskiego i jeszcze za to płacić. Choć religia sprzedając dawniej odpusty i rozgrzeszenia za pieniądze pokazała co potrafi zrobić z ludzi psychomanipulacja (czyli bierne stado owiec, którym się wszystko wmówi).

    To wygląda na koniec cywilizacji europejskiej.. (czas pokaże czy i jaka będzie to wojna domowa).
    Jeśli nawet nie - to na zasadzie ogromnej różnicy w przyroście naturalnym muzułmanie przejmą władze demokratycznie.
    Co stanie się wtedy z najbardziej katolicką Polską (można się tylko domyślać, że historia II-giej wojny się powtórzy = inwazja).

    To wyjaśnia czemu male dzieci uczy się okrucieństwa, aby były żołnierzami (czyli depopulacja jako starcie cywilizacji).
    To co wtłoczysz za młodu wychodzi, te setki godzin spędzonych nad scenami zborni (którymi opływa TV) robi swoje.

    PODŚWIADOMOŚĆ chłonie jak gąbka.. (w dowolnym wielu, nie tylko u najmłodszych).

    To jest przerażające jeśli już, nie filmowe sceny - bo to teatr, ale to z jaką lubością i beztroską ludzie chłoną to gówno.
    Tak jak nie mieli by co robić w życiu tylko faszerować się przemocą i potem... przy najbliższej wonie stawać katami dla innych.

    • Pamiętam jak ojciec wypożyczył kiedyś na wideo dawno temu jak byłem mały , mowił że smutny film , oglądając myslałem że żartował bo na początku był zabawny ale potem to już ryk , beczenie i litry łez. Piękny film.

      • Tak też można go oceniać, przeżywać.
        Ale warto też skorzystać z mega przesłania.
        Otóż niezależnie od okoliczności można bawić się dobrze
        (bo faktycznie życie jest piękne, ale..
        mało kto o tym wie, bo przeważnie np. religie, negatywne wiadomości, narzekanie..
        utrwala negatywną wizję świata, przez co mało kto czuje się pewnie i cieszy z życia).

        • Uważasz, że Tata malca się dobrze bawił? Nie wydaje mi się, był przerażony. Nie można bawić się "dobrze" niezależnie od okoliczności. Tam nie było w ogóle mowy o zabawie czy szczęściu. Jedynie nieświadomość i ślepa wiara w słowa ojca pomogły przetrwać psychicznie chłopcu. Film pokazuje piękno miłości ojcowskiej vel rodzicielskiej, jej siłę i to, że potrafi pokonać wszystko, nawet strach przed śmiercią. A teraz pożycz ode mnie wehikuł czasu, udaj się do takiego Auschwitz i powiedz matce czy komuś tam, kto potracił wszystkich bliskich i sam kona w przepięknych warunkach, że "można się dobrze bawić niezależnie od okoliczności". Przeinterpretowałeś stary, chyba wiem co miałeś na myśli, ale trochę to nietrafione.


          To nie sztuka żyć szczęśliwie w bańce z mydlin obłudy i nieświadomości. Sztuką jest być świadomym mankamentów życia i nadal z niego czerpać. O takich skrajnych sytuacjach jak obozy koncentracyjne tutaj nawet nie powinno być mowy. Inny przykład: molestowanie dzieci. Co byś powiedział takiej dziewczynce? To taka zabawa, jak nie powiesz mamusi dostaniesz 100 punktów, a nagrodą jest zapas czekolady na rok? Są sytuacje, z których nie da się czerpać radości i tyle. Błogosławieni nieświadomi ;)

          • Gidzie napisałem, że "Tata malca się dobrze bawił"?

            (nie zadawaj mi proszę idiotycznych pytań mogących być interpretowane jako próby insynuacji, wmówienia czegoś czego nie twierdze)

            Napisałem, iż ten film ma takie przesłanie że "każdy może przeżywać życie dowolnie niezależnie od okoliczności"

            Jeśli uważasz, że nie można to twój problem (jest wielu podobnych, a nawet większość ograniczonych ludzi - więc czuj się z tym przekonaniem dobrze - nie jesteś odosobnionym przypadkiem - większość jest głupia i dobrze jej z tym bo nawet nie wie co traci).

            Większość jest na tyle ograniczona, że nie jest w stanie zrozumieć jak działa umysł,
            i skąd biorą się uczucia (tym bardziej jeśli ktoś zakłada, że czegoś nie może - np. zmienić swych myśli i uczuć to SKAZUJE SIĘ NA cierpienie, na własne życzenie).

            Aby nie być gołosłownym wzmiankuję, że większość ludzi nie wydaje się być szczęśliwa, a ich życie przypomina niewolniczą wegetacje (z którą się pogodzili bo ich otoczenie robi, myśli i czuje się podobnie).

            ____________________________________________________________ _________________________________________

            W filmie była wyraźna mowa o zabawie, gdy ojciec dziecka tłumaczył rozkazy przeinaczając je OBWIEŚCIŁ swemu synkowi, że SS-man podawał zasady ZABAWY.

            Gdy kazał się mu chować (WIELOKROTNIE) też odwoływał się do ZABAWY!.
            Dzięki temu przeżył i nie miał trały (bo interpretował to jako ZABAWĘ).

            Interpretacja niemal wszystkiego może być dowolna (i zależy od osoby wprowadzającej w temat). Większość osób się z tym nie zgodzi bo myśli wprogramowanymi w szkole szablonami (Co nie zmienia faktów - że na wszystko można spojrzeć z rożnej strony i stworzyć na tej podstawie ROŻNE doświadczenia, czyli odczucia:)


            To jest film o tym z jasnym jak słońce mottem w tytule "Życie jest PIĘKNE"
            (mimo, że dla większości to jest obóz zagłady, piekło na ziemi,
            to dziecko bawi się bo zostało POZYTYWNIE wprowadzone, przez
            MĄDRĄ, myślącą osobę, która stworzyła niezależną, nową i miłą interpretację!)

            Dzięki czemu dziecko nie cierpiało, a bawiło się i przeżyło (w ogóle i bez traum, lęku itp).
            ============================================================ =============

            Też jego syn tez BAWIŁ się z innymi dziećmi (nadzorców obozu itp -bo był tam chyba sam jako więzień, ale NIE CIERPIAŁ bo nikt mu nie powiedział, że to zesłanie - tak jak mówi się ludziom w kościele od urodzenia, tworząc w ich życiowej filozofii, na podświadomy poziomie, przekonanie, że życie na Ziemi to kara za jakieś grzechy. Stąd kult cierpienia w religii
            -to super sposób do manipulacji i to ludzi wewnętrzne osłabia, niszczy w dzieciach naturalne BEZWARUNKOWE szczęście robiąc z nich duchowe zombie i NIEWOLNIKÓW, uważających że do szczęścia trzeba mieć powody.
            Zatracenie naturalnej radości i warunkowanie się to wyraz prania MÓZGU od kołyski!!!
            Po to aby zrobić z człowieka idealnego NIEWOLNIKA, który w zamian za okruchy uznania będzie robił to co jemu się każe by zdobyć namiastkę szczęścia (jakie mu odebrano wmawiając, że jest możliwe tylko gdy stworzy się jakieś okoliczności)..

            Cóż trudno jest dyskutować z ludźmi wychowanymi w jednej wielkiej SEKCIE
            i myślącymi wprogramowanymi im schematami (definicjami)
            czyli NIE myślącymi w ogóle (bo myślenie to proces twórczy, a nie odtwórczy,
            o czym nawet nie mają pojęcia - bo szkoła oduczyła ich myślenia,
            tresując do wykonywania poleceń, by byli posłusznymi rybami w machinie systemu.
            Systemu, który nie jest zainteresowany by byli świadomi, niezależni, bo nie będzie mógł nimi manipulować zmuszając do pożądanej pracy.

            Niewolnictwo nie znikło tylko WYEWOLUOWAŁO (do bardziej subtelnej, jakby ukrytej formy
            -jako przymus pracy za jakieś ochłapy).
            Klasyczny niewolnik za tzw. ciężką pracę dostawał dach nad głową, przeżycie i min. opiekę.
            Współczesny musi sobie to sam opłacić i czasem jednemu nie starcza (a na leki i cierpliwość do kolejki.. gdzie podobno czeka się latami na niektóre zabiegi - to o czymś świadczy).

            Więc ludzi ogłupia się od dziecka, bo ciemną masą łatwo się zarządza.
            A najlepiej manipuluje się poprzez emocje i uczucia (warunkują je).

            ____________________________________________________________ __________________________________________


            Słuchaj to nie tak jak myślisz..
            To co ludzie myślą i odczuwają to ich sprawa.
            Mówi się lepiej z mądrym coś zgubić niż z głupim znaleźć
            Ponieważ głupota jest zaraźliwa i naprawdę z kim kto się zadaje taki się staje!

            Większość ludzi cierpi, nie umie odnaleźć się w życiu lub wegetuje, bez większego sensu..
            To nie jest żadna miara prawdy - jeden ze znanych filozofów, chyba Sokrates powiedział, że demokracja to totalitaryzm ciemnoty. Cóż z tego, że ów głupia większość coś oświadczy, albo że będzie cierpieć. to nie znaczy, że ma racje i że jej droga jest jedynie słuszna lub dobra.

            Większość ludzi nie jest wolna, jest na niskim poziomie rozwoju wewnątrznego i nie ma nawet pojęcia czym jest życie, czym jest i co traci (bo nie zna alternatywy, tak jak nie zrozumie wolności ten kto urodził się i był wychowany niewoli. Bo jak można mówić o czymś o czym się nie wie. Podobnie szkoda gadać o świadomości wyboru swego sposobu odbierania rzeczywistości).

            Generalnie najgłębiej zakorzeniona wewnętrzna niewola polega na tym, że ludzi uzależniają się od okoliczności, stając się tzw. OFIARAMI LOSU (!!! Czy to przypadkiem nie wymowne).

            Nie możesz mówić o czymś o czym nie wiesz.
            Wszystko co powiesz ograniczy się do twego środowiska
            (jakie otoczenie takie myślenie).

            Są jednak inne, alternatywne do masowych sposoby życia, bycia, nienamyślania, czucia
            (które ogólnie znaleźć można pod hasłem "świadome życie"
            osoby, które zajmują się nauczaniem tego często
            nazywane są mistrzami - duchowymi od spraw najważniejszych, czyli wewnętrznych -psyche). Bo jakie życie wewnętrzne, takie życie w ogóle (bo tam toczy się gra myśli i uczuć, z czego większość nie zdaje sobie sprawy bo dla nich to pole jako autonomiczne nie istnieje.
            Gdyż nauczono ich biernie REAGOWAĆ na okoliczności będąc odeń psychicznie zależnym).

            Przez co mamy populacje marionetek, którymi znakomicie się manipuluje..,
            zapędzając do ciężkiej pracy już bez komiczności stosowania przemocy (straży i biczy).

            Do tego służy telewizja, szczególnie kult walki, sport, wyścigi (i ocenianie przydatności, wartości ludzi na podstawie wypracowanych wyników).

            To znakomicie zorganizowany niewolniczy system (którego podstawą były niegdyś religie, a teraz szkoły, jakie na podszepty rozwoju przemysłowego, więc i kształcenia kadry, zostały powołane na tej samej zasadzie poprzez system kastowy, czyli ówczesne duchowieństwo
            "pasterzy" do animacji "ludzkiej trzody" - czego nawet nie ukrywają mówiąc wprost o tym w kościołach, a niektóre popularne sekty mówią nawet na swoich zebraniach wprost o byciu wiernym niewolnikiem / - Ś.J. /).

            ____________________________________________________________ ___________________________________________

            Piszesz, że coś jest "nie sztuką" (może dodasz jeszcze, że "to łatwo żyć w bańce, w obłokach, bujać w wyobraźni". Bo widzisz NIEWOLNICZE wychowanie uprawia istny kult trudu.
            Dążyć do łatwość to jest wg. tego źle - bo każdy niewolnik ma powstawać niewolnikiem doświadczając trudu, więc przekodowuje się poprzez cykliczne pranie mózgu podstawowe i oczywiste wartości.

            Po co mówić więc że coś jest sztuką, nie sztuką - jak można być SAMODZIELNYM i rozeznawać po owocach, po efektach.

            Jeśli tzw. myślenie racjonalne powoduje CIERPIENIE,
            a bujanie w obłokach powoduje RADOŚĆ to masz jasną sytuacje.

            Masochizm - proszę bardzo - jeśli ktoś chce cierpieć jak głupia bezwolna szara masa..
            zawsze może to wybrać.

            Jak chce być szczęślwy tworząc swoje interpretacje, systemy wartości, swoje prawdy
            - to też zawsze może (o ile oczywiście o tym wie. Ten film, jak i sztuka temu służy,
            by inspirować, uczuć, łamać schematy i otwierać umysły na NOWE możliwości).

            Gdyby to był film o rzeczach oczywistych - cheroicznej walce ojca o dobro dziecka,
            wybacz, ale byłby ubogi, jak dla mnie bez sensu. Ale to ardzycieło filozoficzne,
            dające istnego kopa alternatywnej wiedzy, budzące do reflerksji.
            Ale trzeba chceić to zauważyć - że można bawić się niezaleznie od okolczności, mimo że większość cierpi.

            Nikt nikomu nie każe się smucić lub bać - LUDZIE SAMI to wyzwalają (nieświadomie,
            nie mając kontroli nad swym życiem wewnętrznym, są jak dzieci pod tym względem
            -niedojrzali. Ale mogą dorosnąć, rozwinąć się, nabrać nowych umiejętności - jeśli TYLKO zechcą).

            Jednak systemowa indoktrynacja (kościół, szkoła, media) robią wszystko aby ich od tego odwieść. Bo cóż na tym polega władza.. że nie chce dzielić się z innymi..
            Bo ją się straci.. (rozumiem ten układ i wcale nie narzekam.. on ewoluuje jak życie:)

            Piszę to bez żalu informacyjnie, choć czasem unoszę się, bo to bardzo dziwne,
            że mało kto to zauważa (tak jak ofiara sekty nie wie, że jest ofiarą,
            a gdyby chcieć ją wydobyć, oświecić to będzie się bronić wierząc swemu ciemiężycielowi
            -bo tak ją zakodowano, zaprogramowano aby nie była podatna wiedzę i nie uwolniła się z niewoli).

            Podsumowując - każdy wybiera swoje doświadczenia na ile jest świadomy możliwości wyboru (gdy nie jest świadomy, nie wie co traci żyjąc w błogiej nieświadomości i bezmyślnie naśladując otoczenie, czyli myśląc, robiąc i czując - co wydaje mu się, że "wszyscy".
            Lecz to nie wszyscy tylko jakaś tam masa, co najwyżej większość, którą w świetnie zorganizowany sposób zarządza się.

            Istnieją alternatywy, enklawy oraz różne elity (które mają swój system wiedzy, edukacji, filozofii - czasem zupełnie odmienny. Np. usposabiający nie do wykonywania poleceń, a do władania).
            ____________________________________________________________ _________________________________________

            Piszesz o mankamentach życia..

            Każdy postrzega je poprzez pryzmat wychowania.

            Jak siedzi w jednym miejscu (środowisku)
            to wydaje mu się, że to co myśli jest "prawdziwe"
            (jedynie słuszne itp).

            Tym czasem to tylko pewne wrażenie (program w umyśle).
            Pisząc precyzyjniej podświadomy (czyli NIE świadomy) nawyk, myślowo-wy i czuciowy (kod)

            ____________________________________________________________ __________________________________________

            Innymi słowy ludzi wytresowano do zadawania sobie cierpienia.
            Zrobiono z nich masochistów ucząc ich, że tak trzeba (skupiać się na mankamentach,
            żyć trudami, problemami w rzeczywistości stwarzając je najczęściej na podstawie samego założenia, że coś jest problemem jako powód do zmartwienia.


            Wyprano im umysły, by siebie katowali i na to trwonili nadmiar życiowej siły, energij (po pracy).
            Dzięki czemu żyją dość krótko (o czym nawet nie mają pojęcia, nie znając alternatywy) zapadają na rożne choroby, bo niszczą siebie wewnętrznie ba bardzo różne sposoby (by nie wspomnieć o alkoholu, słodyczach, tytoniu, kawie i nie zdrowym jedzeniu oraz stresie generującemu toksyny). Ktoś wpadł kiedyś na genialny pomysł aby uzależnić ich od rożnego rodzaju trucizny (np. rozpijając całe narody). To też przykład, że wielu zupełnie nie myśli (paląc te cuchnące świństwa tylko dlatego, że ktoś powołał mody).

            ____________________________________________________________ __________________________________________

            Wracając do tematu - na cholerę komu skupiać się (być świadomym) mankamentów.
            Jeśli masz żyć to chyba z radością, czyli bez skupiania uwagi na tym co może zaburzać wysokie uczucia.

            Rozumiem, ze ludzi nauczono tzw. negatywnej stymulacji wmawiając im, że aby coś zmienić muszą z tym walczyć, uznając to za zło i skupiając się na tym (ale tak to nie działa).
            Edukacja to tylko jeden z przekrętów jak religia z masą idiotycznych zabobonów
            (służących do manipulacji i rozwalania wewnętrznie jak np. w kościele, na mszy, jako ważny rytuał wtłaczanie poczucia winy z tzw. kajaniem się). To nie bierze się znikąd to przemyślane i nastawione na efekt.. (ukształtować idealnego niewolnika).

            ____________________________________________________________ ___________________________________________

            Podałeś za przykład molestowanie, a nie wiesz, że w różnych kulturach to różnie się rozumie.
            Nie wiesz też, że to co tu nazywa się pedofilią w innej (ogromnej) cywilizacji jest nie tylko dozwolone, ale także głęboko zakorzenione w kulturze (małżeństwa z dziećmi np. 10 lat).

            Nie wiesz też zapewne, że wg. projektów nowego społeczeństwa, linii wychowania będzie się postulować obniżenie tego wieku u nas, w ramach praw człowieka prawo do seksu dla dziecka (a dlaczego zakazywać tego co miłe nazywając molestowaniem, a nie wspólną zabawą - pomyśl SAMODZIELNIE i odpowiedź jeśli stać cię na myślenie /inaczej niż narzuconymi z góry jedynie słusznymi SZABLONAMI/)?

            Miałem to na studiach filozofii już z 8 lat temu (takie właśnie zagadnienie tak postawione przez wykładowce).

            Wszystko to interpretacja, a ta może być zupełnie DOWOLNA.

            Co wmówisz ludziom to będą myśleć (co kultura to schematy).

            I dobrze, że większość jest bez wolna, biedna i głupia
            (wtedy możesz docenić przeciwieństwa).

            Bez czerni nie ma bieli (bez cienia światła).
            Każdy wybiera swoje doświadczenia (o ile wie, że może tworzyć nowe myśli i uczucia).
            Czyli o ile, a raczej na ile jest wolnym (czyli świadomym możliwości dokonywania wyboru i w takim zakresie).

            Większość ludzi nie wybiera swego losu, będąc ofiarami schematów, otoczenia
            czyli robiąc co każą, myśląc jak inni (czyli większość życia spędzając w pracy z musu,
            resztę przed ogłupiająca TV lub na sekciarskich obrzędach i biesiadach rozwalających ich wewnętrznie i zewnętrznie na rożne sposoby.. Nawet nie wiedzą co to jest być zdrowym
            bo chory stały się u nich nie nieuniknioną normą. Tak bardzo nie dbają o siebie, że sypią się). Tym czasem komórki wymieniają się w cyklach i mogli by żyć i żyć.. ale nikt im tego nie powie.. Bo z wiekiem nabrali by mądrości, przejrzeli przekręt i zbuntowali przeciw niewoli.

            Gdy zaś nie są jej świadomi, to są jak owce na wełnę lub krowy, hodowane dla korzyści, zaprzęgów, mleka i mięsa (np. armatniego.. o czym znowu można było by wiele napisać.
            Bo stale się ich oszukuje, by trzymać w stanie zagrożenia - patrz wiadomości TV,
            koncentrują uwagę widza na tym co złego dzieje się na świecie. To naprawdę rozwala.
            Ale ludzie co dzień przyjmują takie dawki duchowej trucizny że się uodpornili, stracili wrażliwość, też negatywne myślenie stało się standardem - funkcjonując jako tzw. realne).
            ____________________________________________________________ ___________________________________________


            Dodam, na koniec że system ogłupiania zmiana znaczenia słów (tak jak zmieniał dawniej).
            np.: WIARA, grzech, ŚWIADOMOŚĆ.

            Co zabawne, używasz świadomości przeciwnie do jej autentycznego, praktycznego sensu.
            Tak jak kościół sprowadził wiarę do wiary w niego, tak jak wypaczono pojecie grzechu
            (które pierwotnie oznaczało coś odwrotnego, a mianowicie zaniechanie realizacji.
            Bo po to jest życie - ale wmówiono owczemu stadu odwrotnie, że to jakiś test, próba, kara,
            że są obserwowani i oceniani i że mają się bać, wykonując polecenia... kościoła).

            Niezłe prawda.. taaka jedna wielka sekta stoi u podwaliny całej europejskiej kultury!(!!!)

            ____________________________________________________________ ______________________________________

            Poczytaj historię kościoła, a własną zjeży się na głowie - czego nie wymyślali i jakie bzdury pletli (przy okazji sememu łamiąc chyba wszystkie przykazania które głoszą jako święte).
            Najważniejsze przyjmijmy, że "nie zabijaj" -a na krucjaty wysyłali nawet armie z małych dzieci (topiąc wrogów - czyli inne niepodległe narody w morzu krwi, dlatego tylko że miały swoją wiarę i nie dały się przekabacić). Takie barbarzyńskie struktury dziś uchodzą za święte i od setek lat animują kulturę - zrewiduj więc swoje autorytety, w kwestii tego co jest słuszne.. myśl samodzielnie.. Wolność to najwyższe dobro, w świecie totalnej niewoli jaki się obserwuje z alternatywnej perspektywy.. (ale nic.. rozgadałem się - a miało być tylko o filmie:)







            • Wybacz, nie doczytam Twoich wypocin. Po czwartym pseudoakapicie wiem, że nie warto :D Reagujesz typową agresją&cynizmem, musisz być bardzo niedowartościowany. Ale cieszę się, że zapewniłam Ci tyle twórczych sekund w życiu ;) :*:* cmok cmok


            • Dobra, jestem słaba, poddałam się pokusie i przeczytałam co-nie-co. Trzeba chyba zacząć od tego, że film luźno traktuje realia występujące w obozach, jest nagięty na potrzeby historii, co jest zrozumiałe. I tu chyba dyskusja powinna się zakończyć, bo....nie wiesz jakby było, gdyby zastosowano podobną taktykę ze strony ojca w prawdziwym środowisku. Znaczy.... to w ogóle nie mogłoby mieć miejsca. Odwołujesz się do braku traumy fikcyjnej postaci o.O Pomijając, że nie jest powiedziane, co podziało się w jego psychice później. To, że jesteśmy w centrum tragicznych wydarzeń i jesteśmy tego nieświadomi, pomaga nam to przetrwać, ale nie wiesz co podzieje się w Twojej psychice później, bo podświadomość jest potężna (np. kłótnie rodziców - kiedy nigdy nie robią tego przy dziecku, pozornie szczęśliwa rodzina, uśmiechy etc. a jednak się wyczuwa, ze coś jest nie tak i podświadomość kreuje demona, który może urosnąć). I znowu wracam myślami do tego, że to co w filmie się wydarzyło, nie miało prawa bytu, więc ciężko o omawianiu jakiejkolwiek realiach emocjonalnych i psychologicznych. Chłopiec na pewno słuchał by płaczu, widział by zgon za zgonem, przymierałby głodem (tak wiem tata oddawał mu swoje racje), smród, bród. Film pięknie i baśniowo i naiwnie pokazuje jednak alterwersję dla historii. A sam tytuł "życie jest piękne" interpretowałabym - życie jako nośnik pięknych, nieskalanych uczuć, ich potęgi. I przepraszam, ale mogę być ograniczona, wybacz. To co piszesz dalej, z niektórymi się rzeczami zgadzam, a czasami czyta się Ciebie jak jakiegoś guru co pozjadał wszystkie rozumy. Och tak, to przez moje ograniczenie nie rozumiem tych oświeconych trybików. Są sytuacje w życiu, że nie da się ich obrócić w żart, w zabawę (nie ma znaczenia podejście, a nie ma mowy o nieświadomości) i tyle. Nie ma w nich piękna, nie da się przemycić. I trzeba być soczystym ignorantem, który nie zaznał krzywdy (lub zaznał i próbuje je wyprzeć poprzez gadanie - jestem ponad tym). Spokojnie ja nie mam (chyba) problemu z tym co wymieniałeś. Nikt mi nie narzuca co mnie ma uszczęśliwiać, a co nie, nie wierzę w żadne wyższe cele, skazanie na cierpienie, grzechy, pokutę. W sumie to nie wierzę w nic szczególnego. Pożyjemy, zobaczymy. W sumie to mam dość specyficzne podejście do życia, daleko mi do konwencji normalność.

              • Tak ten film to komedia, nie historyczny dokument.
                Używa scenerii obozu jako metafory złej, negatywnej, okrutnej sytuacji
                (równie dobrze akcja mogła by się toczyć na froncie, podczas powodzi, klęski żywiołowej, czy dowolnego kataklizmu, gdzie większość ludzi byłaby osadzona w interpretacji negatywnej (wg. nich, czyli wg. większości "realistycznej") a jakiś bohater, nie mający wiele rozeznania (czyli nie zarażony negatywną interpretacją, a konkretniej - dla oddania sprawiedliwości, w miarę obiektywnego osądu sytuacji - nie grający w te grę pt. ZASTRASZENIE.

                Dziecko patrzy w sposób oryginalny i założę się, że gdyby podczas powodzi zrobić to samo co w filmie.. ludzie uciekają w popłochu, tratując siebie i ginąc w panice ze strachu.. a dziecko przekonane, że to zabawa, inscenizacja.. że jest na planie filmu lub to takie dziwne zawody.. na zwinność.. będzie ŚWIADOME, uważne, ZADOWOLONE i wyjdzie z tego najlepiej.. Bo będzie używało pozytywnej koncentracji, bez poczucia zagrożenia, które uniemożliwia logiczne myślenie, a wtłaczają się instynkty - walka lub ucieczka, które nie są racjonalne. Np. u zwierzęcia, które niemal nie wpadło mi pod koła zaobserwowałem irracjonalną reakcję z lęku, polegającą na przebieganiu przez drogę w kierunku "bezpiecznego" domu.., a nie w kierunku gdzie było najbliżej do z niej zejścia.

                ____________________________________________________________ ________________________

                Uważasz, że dyskusja powinna się zakończyć bo "nie wiem" jak by było gdyby zastosować to w rzeczywistych warunkach.

                - zakładasz ze swego punktu widzenia, że bazuje na tych samych informacjach (a to błąd, bo skoro Ty nie wiesz - to nie znaczy, że wszyscy także /można to przewidzieć przykładając do tego duchowe prawa, o których działaniu trudno rozmawiać jeśli się ich nie zna. Polecam film Sekret z 2006 roku - w moich ulubionych - tym razem dokument o tym właśnie/).

                -nie potrzeba przewidywać czegoś dokładnie, aby móc o tym rozmawiać
                (aby rozwijać się w danym temacie, uczyć, coś budować - na tym polega życie, że nie trzeba go kontrolować wiedząc z góry, tylko ODKRYWA się je, rozwija daną ideę i czegoś zrozumienie w dyskusji właśnie).
                Gdyby wszystko trzeba było wiedzieć z góry, niczego by nie odkryto.
                (wyobraźnia ważniejsza od wiedzy - powiedział Einstein)

                ____________________________________________________________ ________________________

                Dlaczego uważasz, że takiego typu sytuacje nie mogły by mieć miejsca
                (bo nie mówimy o konkretnym sposobie na przetrwanie obozu zagłady z dzieckiem - podkreślam jeszcze raz to metafora. Na co dzień nie ma potrzeb ćwiczenia się i testowania, lub sprawdzania czy w obozie zagłady to się sprawdzi. Więc nie dyskutujmy już o tym, ale otworzy oczy na PRAKTYCZNĄ ideę PRZESŁANIA, z której można i należy korzystać na co dzień (jeśli che się podnosić jakość swego życia - bo od tego jest /była dawniej/ sztuka, jako sposób DOSKONALENIA, nie pusta rozrywka dla zabicia czasu - lub gorzej - nabywania złych nawyków - jak w serialach gdzie się kłócą, knują i zdradzają - przez co widz nabywa negatywnego usposobienia (kto się z kim zadaje taki się staje - co chłonie tym żyje).

                Jakości obrazów, scen są ważne (jak negatywne - mordy, intrygi to tworzy złe energie.. Potem tacy ludzie boją się życia, boją niewnoszenie, boją wyjść po zmroku by wydaje się że będą napadnięci jak oglądali to setki razy w filmie lub czytali w brukowej gazecie). Wtedy robią to co pewne, nie zmieniając wiele w życiu, czyli mając ubogie doświadczenie funkcjonując w "bezpiecznym schemacie" - czyli robiąc to samo lub co inni w koło.

                Tworzenie poczucia zagrożenia jest SUPER ważne do manipulacji tłumem
                (to podstawa). Dlatego że przeciętny człowiek spędza wiele czasu przed TV (tym się ona zajmuje). Kiedyś zastraszano w kościołach, ale coraz mniej ludzi doń chodzi (lub bierze na poważnie: piekło, armagedon, demony itp).

                Wiec kino przejęło pałeczkę w praniu mózgu na dekadenckie, katastroficzne klimaty i prześciga siebie w zastraszaniu ludzi straszliwymi wizjami (albo wojny, albo końca świata, albo inwazji obcych, co zjadają ludzi).

                Jak po 20-tej przeleci się po programach, w co drugim się zabijają..
                (patrzyłem niedawno u ciotki, bo sam nie mam bo nie cierpię TV).
                ____________________________________________________________ _____________________

                Piszesz, że nie jest powiedziane, co podziało się w jego psychice później..
                Tak jak nie jest powiedziane, że podczas przekraczania progu wyzwolonego już obozu poschnął się, uderzył o kamień i zmarł..

                To czego nie było w filmie to NIE istotne (bo jeszcze raz podkreślę, że to nie dokument, a metafora, mająca na celu zaprezentowanie pewnej idei - i jeśli już to o niej rozmawiajmy /że to jak postrzega się życie, daną sytuacje, zależy od jej INTERPRETACJI, a ta może być dowolna -np. można bawić się w obozie zagłady, nie wiedząc o tym, że to powód do leku - jeśli nikt tego wcześniej nie zasugeruje - bo to co się czuje, jak interpretuje wynika z PRZEKONAŃ, a te nabiera się poprzez programowanie umysłu w kulturze mającej już POUSTAWIANE jakieś systemy wartości - że to złe, a tamto dobre, że tu trzeba się cieszyć, a tu płakać, z tego smucić z tamtego śmiać).
                Oczywiście część wzorców wydaje się być naturalna, bliska wszystkim, ale niestety nie większość, większość reakcji na okoliczności jest zwyczajnie wprogramowana i mogła by być zupełnie inna. Np.tzw. molestowane dziecko mogło by czuć się świetnie, gdyby było wychowane inaczej niż w pruderyjnej kulturze uważającej, że ciało, nagość, seks są złe, grzeszne.

                To jakieś założenie, tak jak kwestia wierności i zdrady.
                Ludzie zabijają się za zdradę bo tak im wyprano mózgi,
                że mogą rościć sobie prawo do dysponowania czyjąś wiernością
                i oczekiwać posłuszeństwa, monopolu jak od tresowanego PSA!
                To totalna głupota, ale cóż - kazde kłamstwo powtarzane miliony razy staje się prawdą w oczach ludzi wychowanych do pewnych świętości jak w sekcie.

                "święte związki małżeńskie, póki śmierć nie rozłączy" to rodzaj niewolnictwa. Kiedyś kobieta nie miała nawet prawa posiadania majątku
                była jak własność sprzedawana przez ojca mężowi.. Stąd taka tradycja,
                pilnowanie dziewictwa i programowanie na wierność mężowi, który ją nabył.
                (w niektórych kulturach nawet dzisiaj niewierne zony się ot tak zabija zgodnie z prawem. Bo prawo także to układ wygodnych reguł, ustanawianych wg. gry interesów, a nie dla sprawiedliwości - choć tym ono się zasłania, aby ludzie się nie buntowali.. Tym czasem prawo jest tak skonstruowane, aby ustanawiający je byli ponad nim).
                ____________________________________________________________ ________________________

                Jeszcze raz bo tego nie rozumiesz widać zupełnie.

                Nie ma czegoś takiego jak tragiczne wydarzenia!!!!

                To TYLKO interpretacja (a ta może być dowolna co ukazuje film
                - obejrzyj raz jeszcze pod tym kontem bo chyba tego nie pamiętasz).

                Znaczenia nie są wbudowane w zjawiska - to LUDZIE sami nadają im daną interpretację (to jest podstawa, można by rzec zrozumienia względności prawdy).

                Jednak szkoła uczy zupełnie innego myślenia i programuje na jedną słuszną prawdę. Tym czasem elita ma inne, swoje szkoły (uczące samodzielności, kreatywności, relatywizmu, a nie dogmatyzmu i poddaństwa - zapodanemu schematu myślenia. Czyli postrzegania, interpretowania życia, w jedynie słusznych, jakiś tam, podanych Z GÓRY, kategoriach np. że coś jest pozytywne lub negatywne, dobre złe i już).

                Więc to jest kwestia podstawowa - przemyśl to (i wtedy podyskutujemy o idei wolności w świecie względności interpretacji - czyli o przesłaniu filmu).

                ____________________________________________________________ ________________________

                To ostatnio było najważniejsze - więc dalej pokrótce (aby nie rozwodnić)
                ____________________________________________________________ ________________________

                To co jest w życiu najsilniejsze, najbardziej oddziałuje i zarządza losem..
                to uczucia - a te można modyfikować, zmieniać wraz ze zmianą interpretacji.

                Nikomu nie służy czucie się źle do momentu podjęcia zauważenia tego i zmiany (poprzez podjecie nowej decyzji, o byciu zadowoloną, szczęśliwą, radosną, spokojną istotą. Co umożliwia łatwe, kolejne kroki do zmiany sytuacji na bardziej pożądaną. Lepiej działać w pokoju, niż w panice, leku, rozpaczy. Negatywne emocje nie są potrzebne do zmiany czegoś na lepsze.
                Nie trzeba katować siebie jak to czasem robią ludzie narzekając na coś, kogoś (prawo-przyciągania działa tak, że to im bardzo utrudnia życie i często odstają odwrotne efekty. Bo tak ich nauczono, aby będąc nie świadomymi duchowych praw, sami siebie pogrążali, zakopywali w kłopoty).

                Dlatego elita nie mają konkurencji, bo mało kto się odważy wyjść ze schematu. Czuć się, myśleć i działać samodzielnie robiąc im konkurencje.

                (Życie dla większości jest organizowane trochę jak obóz przymusowej pracy.
                Mimo, że wiele osób cierpi nie zmienia swojego losu - bo tak ich wyuczono.
                Tu warto wspomnieć o religii, która zrobiła nawet cnotę z cierpienia i poddaństwa. Niewolnicze idee w kościele są jaskrawe, jak się im przyjrzy).

                ____________________________________________________________ _______________________

                ____________________________________________________________ _______________________

                Twierdzisz, że coś było nie realne.. (mając na myśli taką zabawę).
                A proszę napisz mi po co ludzie bawią się w szkoły przetrwania
                (musisz wywalić ileś tysięcy za wycieczkę gdzie nic ci nie dają,
                bo to taka przygoda, na zasadzie sam w dziczy zorganizuj sobie dom).

                Płacz można zinterpretować dowolnie. Nawet oznakę słabości.
                Np. w grze gdy ktoś przegrywa płacze. Dziecko w to uwierzy, bo to zna.
                Łatwiej uwierzy w zabawę niż w obóz zagłady - bo NIE WYOBRAŻA SOBIE obozu. My to znamy, bo jesteśmy po drugiej stronie tego punktu w historii świata.

                Więc co jest nie realne dla Ciebie dlań może być bardzo rzeczywiste!

                Najlepiej przestać spierać się o rzeczy mało istotne, tylko skupić na przesłaniu (nie cofniesz się w czasie aby to sprawdzić - trudno jeśli nie masz wyobraźni, więc podyskutujmy o konkretnej idei - dowolnej interpretacji rzeczywistości - gdzie odbiera się ją wg. tego w co się wierzy.
                A wierzy się w to co mówią inni, szczególnie AUTORYTETY.
                Dla dziecka ojciec był autorytetem. Zastosował on to co guru sekty.
                Powiedział, że inni gracze są konkurencją i będą próbować popsuć mu grę, strasząc go, okłamując. Dziecko wierzyło ojcu i wg. tego zbywało innych..).

                Popatrz na kościół. Jest w stanie tak BARDZO wyprać umysł, że ludzie potrafią dyskutować latami o rzeczach których nie widzieli..
                są tak ogłupieni.. Co dopiero autorytet ojca, wobec małego dziecka.
                To jest siła sugestii, którą się bierze za jedynie słuszną prawdę.
                (wystarczy prosty trick - wyjaśnienia tych niejasnych okoliczności jako gra).

                Jeśli będziesz się upierać że to nie realne to zadaj sobie pytanie.
                Jakim cudem ludzie w imię jakiegoś tam boga zabijają się wzajemnie.
                Dlaczego mimo, że są dorośli nie mają za grosz rozumy aby przejrzeć kłamstwa religii (tak działa przekonanie zaszczepione siłą autorytetu DZIECKU). Potem idzie z nim przez świat, przez życie i jest wierne kościołowi, pości, umartwia się, odprawia modły, boi potępienia..
                mimo, że życie w cywilizowanym świecie, otoczona wieloma osobami,
                z których część nie wierzy w te zabobony i otwarcie o ich niedorzeczności mówi..

                Więc skoro to jest możliwe - aby wierzyć w takie totalne bzdury,
                to można wmówić człowiekowi wszystko (i tym bardziej ojciec dziecku).

                Nie mają żadnego dowodu - ale wierzą w to co im zasugerowano za młodu
                ____________________________________________________________ ________________________

                Tak czyta się mnie źle nieraz - bo mam czasem dość dyskusji na forach,
                gdzie bardzo, ale to bardzo trudno jest kogoś przekonać do czegoś,
                czego nie zna ze świata. Może jestem zbyt pyszny, emocjonalny przy tym.
                Cóż .. wypada to zaakceptować, bo nikt nie jest doskonały (każdy ma wady).
                Co mogę zrobić to tylko przeprosić za niefortunny styl, skierowany nie do Ciebie jako osoby (nawet do niedawna nie zauważyłem, że pisze z kobietą)
                a skierowany, do ogółu forumowego środowiska, którym się już przejadłem.
                Bo co post to jakiś atak, że to nie możliwe, że to nie tak.. więc sam stałem się poniekąd agresywny, bo niestety kto się z kim zadaje taki się staje..
                (spędziłem tu dużo godzin, dni, tygodni i wypracowałem jakieś schematy obronne - zakładając nieraz z góry, że znów mam odczynienia z jakiś ortodoksem - jak nie religijnym to naukowym - który myśli dogmatami, czyli nabitymi do głowy formułkami i z którym nie podyskutuje się inaczej niż je uznawszy).

                Schemat myślowy, który łamie film mógłby brzmieć tak - obóz jest zły, trzeba bać, się cierpieć, narzekać (ale nigdy, broń boże tam bawić się, żyć beztrosku ot tak nie cierpiąc).

                Religia WMAWIA ludziom STRASZNE KŁAMSTWO.
                Że znaleźli się na Ziemi za karę, że to ZESŁANIE (za grzech pierworodny, bo ktoś zjadł z drzewa nie właściwie jabłko).
                Religia od dziecka wmawia milionom przez pokolenia, że to kara
                że trzeba POKUTOWAĆ, cierpieć, starać się aby ZASŁUŻYĆ na zbawienie..

                Podobny napis był na bramie Auschwitz - że praca wyzwala..
                (tym czasem to była zachęta aby niewolnicy dawali z siebie więcej).

                Bo o to w tym chodzi - że kościół uczy niewolnictwa.
                Że masy są wykorzystywane, oszukiwane i gnębione.
                Od urodzenia - bo mawia się im, jak w sekcie, negatywne idee
                (aby ich zastraszyć, rozwalić psychicznie i móc manipulować do końca życia)
                ____________________________________________________________ ________________________

                Co do pychy - kościół ją potepia.
                Ale kazdy buntownik chyba musi być odrobinę pyszny.
                Nawet Jezus (którego kościół stawia jako autorytet) dewastował stragany w świątyni, pyskował uczonym w piśmie, ignorował sędziego, mówił o ludziach, że to świnie lub psy, albo że są ślepcami (nie rzucaj pereł przed świnie - znaczy nie mówi cennych rzeczy prostakom, bo ich nie docenią jak zwierze klejnotu. Tak też raz powiedział - nie dla psa kiełbasa, gdy jakaś kobieta prosiła o jedzenie dla swoich dzieci z innego klanu, narodu). Kiedyś też wyrzekł się rodziców. Gdy jego szukali, bo zagadał się głosząc swoje idee, że odpowiedział -moją rodziną są ci co mnie słuchają. Domyślnie rodzina go ignorowała, żyjąc w schematach. Ew. uczniowi powiedział o z kolei jego rodzinie - zostaw umarłym grzebanie swoich umarłych..).

                Buntownicy, jednostki podważające dane schematy, reformujące system nie mogą być pokorni.. Takie przynajmniej odnoszę wrażenie. Bo pokora to dostosowanie się do tego co masowe.. (pycha, poczucie wyższości w praktyce przydaje się, umożliwiając rozwój, zmianę - pewność siebie.
                Jest jednak jak sól, przyprawa, z którą nie można przesadzić bo popsuje potrawę. Rozumiem, że moja nie jest zbyt słodka - dzięki za uwagę - nad tym stylem popracuje).

                Jestem trochę na rozdrożu, przechodzę rodzaj buntu (ale to też mi minie:)
                Nie wiem mianowicie jak ustosunkować się do ludzi (czy w ogóle z nimi o tym rozmawiać, czy zachować to dla siebie i uznać ich życie za właściwe,
                koncentrując się na sobie - mając święty spokój, nie bulwersując się).

                Niech sobie myślą i robiąc co chcą - w końcu to ich życie (a ja mam swoje).

                Wiesz bo to rozbijające (de-motywujące) gdy chcesz komuś pomóc,
                a ktoś się przed tym broni (bo tak został nauczony).

                O ludziach żyjących w większości jak w ciemnej jaskini
                i interpretujących jako rzeczywistość zaledwie cienie rzucane na jej ścianę, przez prawdziwe obiekty, Platon napisał, że wcześniej taki byłby gotowy ciebie zabić niż dać się oświecić, czyli wyprowadzić z błędnego myślenia o życiu.

                Więc to od dawna większość ludzi urobiono jak w sekcie.
                Ofiara sekty nie wie że jest ofiarą, nie da się wyzwolić
                i będzie kurczowo trzymać swego oprawcy (systemu wiedzy)
                choćby sprawiał jej cierpienie (bo na tym polega profesjonalne pranie mózgu, które funduje się od dziecka obowiązkowo każdemu w szkole
                - wymagając powtarzania na pamięć formułek, na ocenę - latami by wyćwiczyć posłuszeństwo i przekonania, że prawda jest z zewnątrz podana).

                Ludzie myślą, że służba zdrowia kuleje, brakuje pieniędzy w budżecie bo politycy to ofermy, albo, że kościół to taka niewinna tradycja, że edukacja jest nie przemyślana bo uczy niepotrzebnych rzeczy. Tym czasem to jest gra pozorów i znakomicie opracowany system niewoli (gdzie w demokracji rozmywa się odpowiedzialność i cięgle wymienia marionetki).
                ____________________________________________________________ ________________________

                Odpowiadając na "Są sytuacje w życiu, że nie da się ich obrócić w żart, w zabawę (nie ma znaczenia podejście, a nie ma mowy o nieświadomości) i tyle".

                napiszę szczerze - że to TYLKO Twoje subiektywne przekonanie.

                Wiele osób uważa że czegoś się nie da i doświadcza w życiu ograniczenia.

                Jednostki uważają, że nie ma w danej mierze ograniczenia i je pokonują.
                (tak działa umysł - jeśli z GÓRY zakładasz, że czegoś się nie da - to jest TWOJA prawda i takie to dla Ciebie będzie do póki nie zmienisz zdania).

                Na tym polega istota niewolnictwa - ona jest zaszczepiona u podstaw sposobu myślenia (polega na wierze w ograniczenia - w nakazy, zakazy itp).

                Jeśli tylko uda się przekonać kogoś że czegoś nie może to po to nie sięgnie.
                Jednak zdolności ludzkiego umysłu są nie ograniczone.. (kto wie ten wie:)
                Wszystko jest dynamiczne i zmienia, rozwija się (dziś nie mogę, ale jutro się nauczę. Dziś nie rozumiem, ale jutro lub za rok mogę).

                Należy zadać sobie podstawowe, SUPER PRAKTYCZNE pytanie:
                -do czego mi ta WIARA w ograniczenia (że coś muszę, lub nie mogę -bo większość ludzi twierdzi że to nie możliwe i działa w znanym schemacie, nie sięgając po to co oznaczyła jako nie realne - a to tylko nowe, nie znane umiejętności i szerokie rozwoju perspektywy)?

                Jeśli czegoś nie znasz to dla Ciebie nie istnieje gdy posługujesz się wiedzą.
                Jeśli zaś wyobraźnią to możesz to zobaczyć umysłem jako OPCJĘ do poznania (sięgnąć po to i urzeczywistnić). To jest aktywna, twórcza postawa wobec życia (i to się najzwyczajniej opłaca - mieć wiarę i wyobraźnię na drodze samorealizacji, ulepszania jakości swego doświadczenia - siły i jakości życia).

                W gruncie rzeczy Niewolnictwo opiera się na przekonaniach.
                Większość osób wierzy, że musi robić to co musi i cierpi w milczeniu
                (może niewiele bo godzi się ze swym losem, też będąc w stadzie raźniej).

                Porozmawiaj z bezdomnymi w parku -dlaczego piją, żebrzą, wegetują
                (jeden raz na koncercie w plenerze nad Wisłą, gdzie przysiadłem na ławeczce, przejeżdżając tam rowerem - zapytałem takiego gościa o coś w tym stylu. Doszedłem do wniosku, że brak sił życiowych, chęci do realizacji wynika uń z braku wiary w siebie. Czyli w powodzenie ew. inicjatyw.

                Skostnienie umysłu które ludzie nabywają z wiekiem gdy nie zmieniają schematów w jakich żyją.. prowadzi ich do przekonania, że to czego nie ma nie istnieje, jest nie możliwe. Żyją realnością, jaka wyje się być nieodzowna, konieczna. Trudno im stworzyć alternatywną myśl, użyć twórczej mocy swego umysłu i WYOBRAZIĆ coś czego nie doświadczają (jeszcze - do puki tego nie wybiorą, ku temu nie podążą w życiu).

                Większość ludzi myśli kategoriami ograniczeń i nie używa wyobraźni.
                TV, media, kościół, edukacja podaje im z góry gotowe INTERPRETACJE.
                (więc nie tworzą własnych - od dziecka funkcjonując w obcych,
                narzuconych sobie z góry ideach, schematach myślowych).

                Mogli by sami wybierać swoją interpretację, gdyby tylko zechcieli
                (nauczono ich że to nie możliwe i niewiedzeć czemu się tego trzymają).

                Tak jak ofiara sekty trzyma się swej organizacji, tak wierni kościoła,
                ofiary przemocy w rodzinie i alkoholicy, toksycznego środowiska
                (syndrom sztokholmski). A większość głupich programów w TV
                i odmóżdżającej lub nie zbyt rozwojowej pracy lub miejsca.

                Czyżby ludzie byli leniwi - a może przyzwyczajenie druga natura człowieka?

                Może jednak dogmaty, indoktryanacja od kołyski na cierpienie, pokute, umartwienie zrobiła swoje. I wierzą, że ich przeznaczeniem nie jest szczęście - boją się myśleć o sobie, robić coś TYLKO dla siebie.
                Bo zakodowano im myślenie kategoriami masowym, robiąc z nich
                taką mrówkę robotnicę, pracująca na rzecz mrowiska
                w tym co potrzebne w danej chwili, a nie w tym co lubi.

                Myślenie o sobie, dążenie i zaznawanie radości jest potępianie
                w negatywnym, niewolniczym systemie nastawionym na trud, poświęcenie.

                Chyba dzięki temu efektywnemu wprowadzeniu do życia przez kościoły,
                niewolnictwo tak bardzo jest widoczne w Polsce (szarzy ponurzy ludzie..)
                ____________________________________________________________ ________________________

                ____________________________________________________________ ________________________

                Rozumiem, że myślisz i komunikujesz wyuczonymi kategoriami..
                gdzie bycie integratorem na cierpienie, jest złe..
                (czyli masz swego rodzaju obowiązek samoudręczania się
                jeśli tylko okoliczności, które zostały zakodowane jako złe
                pojawią się w twoim doświadczeniu odpalisz program pt. CIERPIENIE.

                Np. gdy będziesz mieć, lub masz męża i zostaniesz zdradzona..
                wściekniesz się, pogniewasz postawisz warunek lub od razu odejdziesz..
                a może zrobisz jemu lub sobie krzywdę w histerycznym amoku rozpaczy
                NIE PANUJĄC nad sobą. Bo będąc zniewolona NEGATYWNYMI uczuciami,
                będącymi wynikiem jedynie negatywnej INTERPRETACJI.

                Gdybyś była świadoma (tworzenia własnych myśli i uczuć) lub prawdziwe kochała męża - mogła być pomyśleć np.:
                "To jego wybór, jeśli sprawił mu radość to dobrze."
                albo
                "Cokolwiek on robi to jego sprawa i nie zakłóci to mego szczęścia"
                albo
                "Widać znudziło się jemu życie małżeńskie z jedną osobą,
                więc porozmawiam z nim o tym i natchnę na ideę organizacji trójkąta itp".


                To jest to - ludzie są zatknięci w ubożących lub rujnujących ich schematach.
                Działają bezmyślnie, emocjonalnie, nieracjonalnie - obrażając się za byle co
                Gdyż tak ich nauczono - a można ich nauczyć czegokolwiek.
                Bo umysł ludzki programuje się jak maszynę
                -co udowodniły sekty i ideologie tworząc tzw. "świadectwa świętych", "kamikadze" (można wmówić ludziom aby ot tak oddawali swoje życie,
                co dopiero zrobić im z życia duchowe piekło, albo nauczyć niewolnictwa
                -aby wzajemnie się kontrolowali oczekując wierności i monogamii go końca życia, aby spędzali całe dnie w pracy, bawili się w pijaństwo lub przed TV,
                chodzili do kościoła i odprawiali wtłaczające poczucie winy, wyniszczające wewnętrznie rytuały. Kajali się.. albo zaniżali w wirtualnej rzeczywistości /w świecie gier nasyconych przemocą/ zamiast wyjść z domu i cieszyć sobą wzajemnie, przyrodą, też coś tworzyć samemu).

                Patrz zwiastun do filmu Minionki - charakterystyka mentalności ludzi po przejściu tej edukacji na negatywne doświadczenia szukają sobie kata:

                https://youtu.be/VbhUQSWjbNs?t=10s

                Wsłuchaj się w pierwsze zdania..
                (to charakterystyka problemu z powszechną głupotą /przywiązaniem do negatywnych idei, do ograniczonego myślenia, czyli nie myślne/ i brakiem inicjatywy - pomysłu co robić ze swoją wolności, który każdy ma, ale mało co jej używa - robiąc to co inni, czyli ślizgając się po utartych schematach - także uczuć, reakcji na tzw. "nieszczęście").

                Dla jednych więc będzie to złe, a dla drugich dobre.
                Interpretacja wszystkiego może być dowolna.
                (ale to widać dopiero gdy się zechce ją stworzyć,
                albo zaakceptować.. ).

                Na co komu przywiązanie do ciepienia
                (do negatywnych interpretacji..
                Czy taka ignorancja jest zła - jeśli prowadzi do dobra?

                Co to jest właściwie "zło", a co "dobro" - tak naprawdę.
                Po czym to poznasz SAMODZIELNIE - po UCUCIU właśnie.

                Więc jak myślisz negatywnie, i zadajesz sobie tymi myślami CIERPIENIE
                to jest złe, niewłaściwie (w zasadzie głupie - bo wynika z niewiedzy, że można inaczej - czyli myśleć pozytywnie lub wcale się tym nie przejmować tak aby czuć z tym źle).

                Więc ludzi nauczono niszczyć się wewnętrznie, katować samemu i wzajemnie.. Tak jak nauczono ich znosić przymus w szkole, koście (klękanie i samoponiżanie, kajanie idea grzechu i kary - to też szablony do ich kontroli).

                To proste i oczywiste - nauczono ich być przeciw sobie, tworzyć zło.
                Tak jak typową ofiarę sekty niewoli się, a ta broni się przed wolnością
                nie widząc w tym zagrożenia, problemu - a zupełnie odwrotnie..

                Sekta, jak religia, reklama, edukacja, wychowanie to tylko NIEWINNE,
                ale wielokrotne POWTARZANIE - to koduje umysł i w perspektywie czasu robi swoje. Tym bardziej jeśli jest powszechne, wszechstronne.

                Społeczeństwo, kultura więc koduje ludzie CAŁKOWICIE przejmując nad nimi władzę jak robią to sekty -dyskretnie poprzez zaledwie informacje, rytuały, wzorce (człowiek uczy się życia przed nienaśladowanie - "z kim się kto zadanie taki się staje". Potem to efekt śnieżnej kuli, ale nadal ulepszany).

                Od środka (sekty - czyli z izolacji, zamknięcia) nie wiele widać..

                Trzeba zdystansować się, spojrzeć z boku (stworzyć alternatywę, rozwijać się, uczyć, czerpać z nowych źródeł niezależnej myśli - aby zobaczyć to tak jak ja teraz - co też zmiana się, bo człowiek zawsze się uczy, rozwija).
                ____________________________________________________________ ________________________

                Jeśli nie masz z tym problemu - co jest narzucanie z zewnątrz, jako dogmaty.. święte prawdy to dobrze.. (co mogę poradzić to odciąć się od negatywnych mediów, wałkujących stale negatywne tematy np. molestowanie. Gdyby nie media nie wiedziała byś pewnie o tym i żyła w błogiej nieświadomości.. nie obciążając sobie podświadomości tysiącami takich zmartwień, które media z zamysłem pompują, aby obciążać ludzi negatywną energią, niepokojem i lękiem).

                Traktuj moje pisarstwo jako ogólny manifest - filozofa, buntownika..
                (który faktycznie rozwija długie opowiadania /które zapisuje oddzielnie:/ korzystając z pretekstu do odpowiedzi na posty, co bardziej rozgarniętej osoby, która temat drąży, a nie przed nim ucieka - lub go zbywa).

                Więc to tylko moje przemyślenia, które pozwalasz mi wyzwalać
                (są bardzo ogólne i nie dotyczą absolutnie Ciebie, ani nikogo konkretnego.
                Mam tu na myśli pewien sposób reagowania, który bardziej lub mniej widuję u ludzi - bo jest powszechny, w tym także udziela się mi
                - inaczej bym tego nie znał, nie rozumiał i o tym nie pisał).

                Moją ulubioną ideą jest min idea samodoskonalenia,
                a taka dyskusja do dobry sposób do sobie czegoś uświadomienia..
                jakby przerobienia (z czeluści podświadomości, wyciągnięcia na światło
                i przekodowania sposobu myślenia w danym zakresie - ot tyle
                Też to praktyczne i miłe - pisać, dyskutować bardzo lubię:)
                ____________________________________________________________ ________________________

                Pewnie dlatego to czytasz - bo daleko Tobie do konwencji.
                Normalny człowiek chyba wściekł by się, zezłościł
                (bo podważyłem tu wiele norm - atakując ów "normalność":)

                Na noniec polecę jedne film w jeszcze lepszy sposób przedstawiający tę ideę siły uczuć i myśli.. (co to znaczy w praktyce pozytywne myślenie,
                jak BARDZO, bardzo, bardzo, bardzooo.. potrafi ODMINIĆ życie).

                to czego nauczono ludzi przy tym wygląda jak ponury żart..
                (wiesz -dziecku za młodu niemal wszystko da się wmówić..
                a jeśli zechce się tak wmawiać coś całemu społeczeństwu..
                To wszyscy będą żyli w kłamstwie myśląc, że znają o życiu prawdę.
                Nawet nie będą próbowali tego weryfikować, bo nie przejdzie im przez myśl, że są oszukiwani na tak pierwotnym poziomie jak podstawy sposobu myślenia, rozumienia i postrzegania prawdy, rzeczywistości, świata).

                To jest zachęta by potraktować poważnie ten film (będący słowo w słowo odpowiednikiem książki - poradnika, który ma na celu ideę wyzwolenia
                ze szkodliwych nawyków negatywnego myślenia, które ludzie zwą tez realnym /sam uczyłem się tego intensywniej przez 2 lata.. i jest to super sprawa.. jednak wymaga nieco zaufania, zaangażowania - tego życzę.
                Bo otwiera umysł i niczego nie wymaga - to sztuka BEZWARUNKOWEGO pokoju, szczęścia - zadowolenia z siebie i życia, którą ciągle warto doskonalić. Bo to co mamy z życia to nasza subiektywna, wewnętrzna gra uczucia powstającego w skutek danego sposobu myślenia, interpretowania oraz wyobraźni, wiary.. wyznaczania nowych idei wyznaczając życiu ścieżki/).

                Dlatego wolę marzyć, snuć wizje, plany zamiast oglądać filmy.
                Wolę sam pisać scenariusze, bawić się w wyobraźni
                wyznaczać i realizować inicjatywy, niż żyć czyimiś tworami,
                w sztucznym świecie szklanego ekranu, gdzie dużo negatywnych emocji.

                Nie jestem już kinomanem, a staję się powoli bardziej podróżnikiem..
                (by chłonąć piękno przyrody, cieszyć się wolnością, a nie żyć w klatce programu TV, scenariuszy thrillerów - faszerując się lękami, ideą zła itp)

                Film "Życie jest Piękne" jest jednym z tych, które opowiadają o możliwości wyzwolenia z negatywnego doświadczenia - czyż podobnie nie obiecywał Budda (że można nauczyć się nie tworzyć doświadczenia cierpienia).

                Nie interesuje się buddyzm, ani żadną praa religijną tematyką..
                Tylko podświadomością, ukrytymi możliwościami umysłu (coś w stronę fizyki kwantowej, wg. której świat to system hologramów i sami go tworzymy, współtworzymy - więcej w filmie Secret)

                To jest ta ukryta prawda o życiu, o świecie IDEI (jaką chciał przekazać Jezus, Platon, Budda i inni, i jaką każdy w końcu sam odkrywa gdy się duchowo rozwoju.. czyli poszukuje zrozumienia, szczęścia, pokoju.. jakby siebie, tego co najlepsze). Życie jest inteligentne i prowadzi (z za kurtyny świadomości) ukrytymi ścieżkami (tak naprawdę, ostatecznie , jesteśmy nieśmiertelnymi "Bogami" w ludzkich ciałach, ale o tym nie wiemy.. i bawimy się w tej wirtualnej grze.. w realnym, materialnym świecie. Religie jak każde mitologie, legendy mają w sobie to ziarnko prawdy. Reszta wydaje się być zabobonem i toną manipulacji -dlatego trzymam się od nich z daleka).

                Nie potrzeba nam wiary, bo mamy dziś wiedzę w tematach w których religie miały monopol. Badania naukowe udowodniły istnienie duszy..
                Okazuje się, że cały świat jest duchowy.. dlatego istnieją takie zjawiska jak telepatia, telekineza i inne /że tak powiem "cuda"/ uchodzące za nie wyjaśnione lub "nie możliwe" ze starego, materialistycznego punktu wdziania.

                Film jest w sieci ogólnodostępny - tez twórcy go opublikowali na swojej stornie..

                Hasło: Rhonda Byrne


  • link do mojej recenzji: https://www.youtube.com/watch?v=LJYJH5zo9HA

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: