Dla osiągnięcia szczytnego celu można podjąć środki bezwzględne

Pośród kilku myśli kłębiących się w mojej głowie po projekcji, właśnie ten pogląd uważam za najciekawszy. Pomijając pozostałe wątki nachodzi mnie ciekawa konkluzja na temat ostatniej sceny. Płacz Winslet, która nie dotarła w porę świadczył jak się zaangażowała. Jej było jej żal, że zginął niewinny człowiek. Kaseta, którą otrzymała miała ją niejako uwolnić od tego żalu. Bo przecież Gale był przy śmierci Constance. Być może był jej współpomysłodawcą, być może tylko na nią przystał. Tak czy inaczej był winny jej śmierci. Czy otrzymałby karę śmierci gdyby cała taśma była znana sądowi w trakcie procesu? Wątpliwe acz możliwe. Właśnie tutaj zachodzi sprzeczność. Gale był współsprawcą morderstwa i słusznie został stracony. Natomiast tak wspólnie z Canstance i kowbojem tak to zaaranżowali, żeby było świetnym elementem kampanii przeciwko karze śmierci. Godny potępienia środek (morderstwo) dla osiągnięcia szczytnego celu(walka z karą śmierci). Z tym, że środek zaprzecza celowi, jest z nim całkowicie sprzeczny. Ciekawy paradoks, który udało mi się wychwicić.

8
  • Masz rację. Ale nie można jednoznacznie określić, że Gale ją zabił (prędzej - współuczestniczył bądź nie udzielił pomocy). Nie sądzę też, by był pomysłodawcą tego wszystkiego - zbyt wiele dla niego znaczyła, była jedną osobą, w której miał oparcie, która go kochała i która była przy nim mimo wszystko. Poza tym mężczyzna wyjaśnił Bitsey, z jakich pobudek Constance działała w ich organizacji - miała świadomość nadchodzącej śmierci i chciała od niej uchronić inne (niewinne w jej mniemaniu) osoby. Wydaje mi się, że perspektywa odejścia z tego świata i ogromne zaangażowanie w działalność na rzecz zniesienia kary śmierci popchnęły ją do tego pomysłu. Nie miała nic do stracenia - białaczka to wyrok. Nie miała dzieci. Nie miała dla kogo żyć. Jej rodziną, tym, co nadawało sens jej egzystencji, była walka o innych. Wydaje mi się, że to "szlachetne" samobójstwo było apogeum jej działań. I było bardzo symboliczne. Miała zamknięte usta, choć chciała krzyczeć o prawo do życia tych ludzi. A związane ręce i klucz w brzuchu kojarzyć się może z jej bezsilnością i brakiem efektów jej działań (zakreślone twarze skazanych, których nie udało się uratować). To był jej ostatni protest, ostatni cichy krzyk, ostatnia walka.
    A Gale? Nie wiem, czy spojrzę na niego inaczej po tym wszystkim. On też oddał życie w tej sprawie. Zwątpił w sens dalszej egzystencji, stracił wszystko. Według niego nasz pobyt na ziemi na sens wtedy, gdy poświęcamy go dla innych. I on to zrobił. Może nie w tak drastyczny sposób jak Constance, ale chyba w równym stopniu spektakularny.
    Zresztą, wszyscy brali w tym udział. To było zaplanowane działanie. Ktoś obmyślił szczegółowy plan. Po trupach do celu. Dosłownie.

  • " Godny potępienia środek (morderstwo) dla osiągnięcia szczytnego celu(walka z karą śmierci). Z tym, że środek zaprzecza celowi, jest z nim całkowicie sprzeczny."

    Nie jestem pewien czy pomoc w samobójstwie w celu realizacji wspólnej idei można nazwać morderstwem. Środkiem jest manipulacja. Nie widzę tutaj paradoksu :)

    • W Polsce co prawda istnieje artykuł odnośnie pomocy i podżegania do samobójstwa. Jednak w tym przypadku skala pomocnictwa była na tyle znaczna, że sąd zapewne uznałby występek Gela za zabójstwo zwykłe.

      Nie wiem jak jest w Stanach, ale na szybko nie znalazłem nic odnośnie pomocnictwa czy podżegania do samobójstwa, więc tam tym bardziej uznano by działanie Gela za zabójstwo.


      Tak, studiuję prawo.

      • Uważam, że idea prawa jest ideą zawsze błędną, ale to nie jest istotne. Zastanawiam się jedynie jak chcemy oceniać jego intencję słownikiem (literą prawa)?

        Szkoda, że sąd nie może uwzględnić wspólnej idei. Nie widzę w Gale'u podżegacza i manipulanta. Nie stanowiłby więc zagrożenia dla społeczeństwa. Nie da się oczywiście tego dowieść, co tworzy niepewną sytuację. A w niepewnych sytuacjach społeczeństwo wybiera wygodniejsze rozwiązania. Determinizm zachowań robi swoje. Stąd problemy z eutanazją i samobójstwami.

        Także byłoby tak jak mówisz. Zabójstwo zwykłe.

      • To w stu procentach nie byłoby zabójstwo, po drugie bardzo mało wiemy o sprawie z tego " prawdziwego" punktu widzenia. Tu wchodzi w grę tylko zaniechanie - w tym przypadku nie udzielenie pomocy.

      • To bez znaczenia, co sąd by uznał, czy czego nie uznał. Nie da się zabić nikogo dwa razy. A Gale został, zgodnie ze swoją wolą skazany.

        Wiele wyjaśnia monolog pijanego Gale`a; odwołuje się tam do filozofów... zresztą, tu chodziło o wykazanie, że można zabić niewinnego w jupiterach prawa. Że śmierć jest nieodwołalna i nie da się z nią dyskutować.

        Zaniechanie, czy nawet podżeganie do samobójstwa, to nie morderstwo! Ludzie!!! Co wy?

  • Ja nie widzę paradoksu. Myślę, że trzeba na to wszystko patrzeć po prostu nie przez pryzmat prawa, kwalifikacji czynu i kolejnych artykułów, a woli bohaterów. Wolą Constance było to, żeby umrzeć dla idei. Ona nie potrzebowała pomocy takiej jak na ogół wymagają samobójcy. Nie chciała, żeby ktoś ją ratował i mówił, że wszystko będzie dobrze. Nie chciała, żeby Gale pomógł jej wrócić do świata żywych - wręcz przeciwnie, chciała żeby pomógł jej przenieść się do świata umarłych. On też chciał umrzeć dla idei, poświęcił dla niej samego siebie. W ten sposób można powiedzieć, że Constance była równie winna (lub niewinna) egzekucji Gala, co on jej samobójstwu. Wręcz on poświęcił więcej - w końcu ona była chora, pewnie nie zostało jej już zbyt wiele czasu. On ten czas miał. W dodatku ona była samotna, on umierał ze świadomością, że osieroci syna. Gale na to patrzył po prostu jak na pewną ofiarę, nie w kategoriach winy i kary. Constance zresztą też. Gdyby jej nie pomógł zabiłby jej ideę - co dla niej byłoby gorsze niż fizyczna śmierć.

    • Nawet odrzucając prawo formalne, czyli pisane i pozostając tylko w sferze praw natury to nawet wtedy zachowania Gale'a nie można w żaden sposób obronić. Volenti non fit iniuria nie może funkcjonować kiedy chodzi o ludzkie życie. To uniwersalny aksjomat. Wprawdzie dopuszczalne są wyjątki na rzecz eutanazji, ale tutaj warunki nie zostały spełnione. Rozumiem, że walka dla idei może poruszać serce i utrudniać osąd, ale wina Gale'a jest tutaj bezsporna bez względu jak an to patrzeć.
      A teza, że Constance jest współwinna śmierci Gale'a to już w ogóle abstrakcja.

      • Cały czas dostrzegasz ten paradoks, bo nie potrafisz się po prostu wyzwolić z takiego schematycznego, ograniczonego (albo paragrafami, albo paremiami) myślenia. Prawa naturalnego nie można kogoś pozbawić, tu się zgadzam, ale pytanie czy nie można się go wyrzec. Jak widać można, sam podajesz przykład eutanazji, gdzie ktoś rezygnuje z prawa do życia i wybiera śmierć. Constance też to zrobiła, tylko jej motywacją nie było fizyczne cierpienie (chociaż być może też, nie wiemy tego, w końcu miała białaczkę), a pewna idea. Nie nam oceniać. Trochę pokory, nie można siebie stawiać w pozycji boga, który ocenia co jest moralnie dopuszczalne, a co nie. Żeby była jasność - nie piszę o prawnej ocenie, w świetle prawa Gale nie był oczywiście bez winy, co nie zmienia faktu, że środek nie zaprzecza celowi i paradoksu żadnego nie ma.

        I nie rozumiem dlaczego to miałaby być rzekomo abstrakcja? Wiedziała, że Gale trafi do celi śmierci, wiedziała, że robi to dla idei (czyli tak samo jak ona), albo z jakiś innych, osobistych idei (być może miał depresję, był wrakiem samego siebie po utracie syna i pracy). Gale pozwolił by Constance umarła, Constance pozwoliła by umarł Gale. Różnica jest jedynie taka, że on na jej śmierć patrzył. Tylko czy to, że się czegoś nie widzi sprawia, że możemy umyć ręce i udawać, że się nie wiedziało? Chyba nie.

        • Osobiście heroiczny czyn bohaterów zrobił na mnie wielkie wrażenie zapewniam. Jest to jednak moja własna opinia wywołana uczuciami. Uznanie jednak tego za pewnik jest niezwykle niebezpieczne. Nikt nie jest wielkim absolutem, aby swoje poglądy uznawać za najlepsze, również Ty czy ja. Takie myślenie doprowadza do radykalizacji, której tyle przykładów mamy we współczesnym świecie. Więc jeśli nawet intryga Gale'a i Constance była dla nas bohaterskim i wielkim czynem, to oficjalnie musimy to potępić.

          • Po pierwsze nie lubię kiedy ktoś mi mówi co muszę, jeżeli chodzi o dokonanie jakiejś moralnej oceny. A po drugie to skąd założenie, że ja tę intrygę uważam za bohaterski i wielki czyn? - nie oceniam go tak, wręcz przeciwnie. Uważam jedynie, że Gale i Constance nie wyrządzili nikomu krzywdy. Nie zabili kogoś kto by chciał żyć, zadecydowali tylko, że oni sami nie chcą (czy może chcą, ale wyżej niż życie cenią sobie możliwość stawania w obronie idei, którą uznają za słuszną). Od dawna się toczą debaty o tym co ma najwyższą wartość - wiele osób twierdzi, że życie. ale są też inne głosy, mówiące o tym, że na przykład nadrzędną wartością jest godność ludzka - więc to, że życie jest zawsze pierwsze nie jest żadną prawdą absolutną. Dajmy każdemu oceniać według własnego sumienia i nie potępiajmy go za to (oczywiście jeżeli nie robi komuś krzywdy - tutaj tej krzywdy innych nie było). Gale i Constance uznali, że życie innych (tych czekających na egzekucję w celach śmierci) jest ważniejsze niż ich własne. Tak wybrali, "życie za życie". D

            • "więc to, że życie jest zawsze pierwsze nie jest żadną prawdą absolutną." - jest

              Co do reszty, to chyba już się zgadzamy we wszystkim, Jeżeli nie popierasz mojej tezy o paradoksie w zachowaniu bohaterów, którą opisałem w pierwszym poście to OK, widocznie nie jestem tak precyzyjny jak mi się wydaję.

              • Jest - Twoim zdaniem. Zdaniem innych nie jest - tu znowu chociażby przykład z eutanazją. Dla tych, którzy popierają jej legalizację nadrzędne jest nie życie, a poszanowanie godności ludzkiej, prawa do samostanowienia i podejmowania autonomicznych decyzji. Przykład zdecydowanie bardziej drastyczny - obozy śmierci. Były przypadki, że matki wolały zabić swoje dzieci niż pozwolić by te stały się obiektem okrutnych eksperymentów medycznych. Takich przykładów trochę jest, to oczywiście pewne wyjątki od reguły mówiącej, że życie trzeba chronić - nie mniej jednak te wyjątki są, nie można ich tak po prostu zlekceważyć i widzieć jedynie na czarno-biało.

  • Warto wziąć pod uwagę, że Constance była umierająca, więc z moralnego punktu widzenia pomoc w popełnieniu samobójstwa jest czynem bardzo zbliżonym do eutanazji chorej osoby. Miała do wyboru zniknąć z tego świata bez zostawienia po sobie większego śladu, lub umrzeć w imię wyższych idei, za które walczyła. Stwierdzenie: "oficjalnie musimy to potępić", bądź skwitowanie swoich poglądów słowami: "to uniwersalny aksjomat" nie przedstawia sobą żadnej wartości merytorycznej i jest bardzo nie na miejscu, gdy chodzi o przedyskutowanie niejednoznacznych moralnie kwestii. Tego typu tezy należy uzasadniać, a tutaj żadne argumenty nie padły. Wychodzę z założenia, że jeżeli działania są dobrowolne i żadnej osobie trzeciej nie wyrządza się bezpośredniej krzywdy, czyn nie powinien być potępiany (inna sprawa, czy rzeczywiście opłacało się do czegoś takiego posunąć). I, tak jak to już zostało powiedziane, Gale nie popełnił morderstwa. Nawet jeżeli nie z prawnego punktu widzenia, to z etycznego.

  • Dlaczego walka z karą śmierci to cel szczytny?

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu:
o