INTERPRETACJA FILMU

Nie wiem czy dobrze go rozkminiłem ale w każdym razie próbowałem :)
A więc od poczatku.
Małpy są jak dla mnie symbolem agresji,zdziczenia ludzi. Moment kiedy lampart atakuje jedną z małp a reszta ucieka bądź kiedy jedno stado atakuje drugie i jedna małpa zostaje zabita przez reszte na oczach swojego stada które jej w ogóle nie pomogło jest dla mnie analogiczne do sytuacji kiedy jeden z kosonautów w kapsule pożuca swojego kolege w otchłań kosmosu aby wejść do statku ( Moment kiedy HAL się zbuntował).Oznacza to iż jesteśmy samolubnym gatunkiem i w ostatecznym rozrachunku zawsze patrzymy pierwsze na swoje życie/sprawy.

Pojawiający się pierwszy raz monolit pokazuje jak dla mnie że człowiek od poczatku (od małpy) dąży do czegoś wielkiego nieosiągalnego,nieznanego.Dokończeniem tego jest Końcowa scena w której po dotarciu na Jupitera jeden z kosmonautów dostrzega jakby poszczególne etapy swojego życia. Widzi on siebie na łożu śmierci który wyciąga ręke aby dotknąć ów nieosiągalny zagadkowy monolit. Pokazuje to nam iż tracimy całem swoje życie i witalność na poszukiwanie niewiadomo jakich rzeczy/odkryć a tym samym wszystko co jest nam potrzebne mamy blisko siebie czego symbolem jest dziecko i ziemia.

Następnym porównaniem jest HAL 9000 który jest synonimem ludzkości która bez względu na ofiary w ludziach brnie w swoje cele, chodzić może tu o wojny, może coś typu mur Chiński itp itd.

I to chyba na tyle chętnych do dyskusji i swoich interpretacji zapraszam do komentowania

24
  • troche tak... tylko gadanie że astronauta zachował się, że tak to ująć nie przeklinając, źle, jest głupie i naiwne. tak wiadomo, że powinien w jednej łapie kapsuły przytrzymac kumpla, druga otworzyć wejście awaryjne. potem szybko wyskoczyć z kapsuły, złapać drugiego astronaute, wejść do statku i zamknąć drzwi. z czego większa część w próżni, i nie wiem czy nie z zamkniętymi oczami. żaden problem, łatwizna.
    to nie znaczy że zachował się samolubnie. mógł wogóle po tego astrunaute nie lecieć. to znaczy że ma odrobinę rozumu

  • 1) Dave musiał puścić ciało swojego kolegi ponieważ do otwarcia włazu konieczne było użycie obu ramion pojazdu co wyraźnie widać na filmie. Alternatywą była śmierć obu astronautów.
    2) Drugi astronauta prawdopodobnie i tak już nie żył. Człowiek w przestrzeni kosmicznej jest w stanie przeżyć maksymalnie do 2 minut o ile wcześniej nie zamarznie(a niekoniecznie musi się tak stać). Wyraźnie było widać, że jego skafander utracił szczelność.

    Wracając do tematu - nie wiem czy można stosować takie uproszczenie: HAL symbolizujący ludzkość.

    A dlaczego nie Dave? HAL jako jedyny zna naprawdę cel misji, a mimo to wykazuje się tchórzostwem. Dave również próbuje ratować własne życie(co wydaje się jak najbardziej naturalne) i podobnie jak małpy czy HAL jest gotów zabijać(i nie mam tu na myśli drugiego astronauty a HALa właśnie). Tym co zbliża go do małp, a tym samym do najbardziej pierwotnych instynktów charakterystycznych dla ludzi(pierwotne nie oznacza wcale że negatywne) jest ciekawość która każe mu kontunuować misje (mimo śmierci pozostałej części załogi) i sięgać do monolitu(małpy robiły dokładnie to samo). Oczywiście można się przyczepić że ludzie są różni, niektórzy bardziej podobni do Dave'a, inni do HALa, ale ogólna idea jest taka że wciąż brniemy do przodu w nieznane:) O!:P

    To jedna z miliona możliwości interpretacji.

  • użytkownik usunięty

    Nick już nie żył, świadczy o tym moment, kiedy zostaje złapany za rękę szczypcami. Opadał, jak bezwładne ciało - brak jakichkolwiek motorycznych oznak życia.

  • W książce "3001: Odyseja kosmiczna" jest zaraz na początku wyjaśnione co się stało z Frankiem Pool'em, którego HAL strącił kapsułą w otchłań kosmosu. Ale to już zupełnie inna historia.
    Bardzo wymowne było to w filmie, że Bowman zostawił Discovery i pognał za kolegą - całkowita desperacja, działanie w afekcie, czym mógł przekreślić jakiekolwiek szanse w walce z Halem.

  • Polecam recenzję Garreta.
    http://2001.odyseja.kosmiczna.filmweb.pl/f1458/2001+Odyseja+...

  • Wg mnie malpy nic nie symbolizuja tak jak i gepart. Pierwsze sceny maja tylko pokazac jak przebiegala ewolucja (i tu pojawia sie monolit, symbol ewolucji?)

    Monolit na Ksiezycu? Gdyby taki sam istnial na Ziemii na pewno ludzie by go znalezli, skoro na Ksiezycu dali rade. Film jest Sience-fiction, warto to brac pod uwage przy interpretacji. Jedna z teorii naukowych mowi, ze Ksiezyc to fragment Ziemi, ktory odlaczyl sie od planety po zderzeniu z jakims cialem. Byc moze tym zasugerowali sie tworcy filmu.

    HAL 9000, fajnie by bylo powiedziec, ze to wlasnie HAL jestem nastepnym etapem ewolucji. Komputer zastepuje czlowieka, tak jak malpy ktore nauczyly sie uzywac narzedzie zastepuja te slabsze. I w tym momencie film zaskakuje!

    HAL okazuje sie slabszy, niz czlowiek. Jego plan nawala. Nie jest nieomylny jak sadzil. Wiec raczej niz nastepca w ewolucji, jest bledem ewolucji. Z drugiej strony warto zwrocic uwage, ze HAL istnieje tez na Ziemi, wiec i tam zagraza kiedys 'awaria'.

    Z jednej strony nie byl wrogiem ludzi, jego celem bylo wykonanie misji, a wiedzial ze bez niego to niemozliwe(wiadomosc ktora znal tylko on, a byla szczegolnie wazna dla zadania). Z drugiej strony skoro chcial wykonac tylko misje to dlaczego zabija ludzi w hibernacji? Przeciez rownie dobrze moze ich trzymac zamrozonych, az do konca misji.

    Inna interpretacja HAL posiada element, ktory towarzyszy istotom myslacym. Walka o przetrwanie. Byc moze HAL byl zle zaprogramowany(nie ulega watpliwosci ;), i wygrywajac w szachy zlekcewazyl czlowieka. Gdy tylko okazalo sie, ze ten mu zagraza postanowil sie pozbyc bezuzytecznej istoty.

    Moim zdaniem problem filozoficzny Sztucznej Inteligencji to glowny temat filmu. Byc moze istota, ktora leci do Ziemii to symbol powracajecego statku bez zalogi, ale za to z komputerem.

    Film jest trudny nie ulega watpliwosci. Ja uwazam, ze go nie rozumiem. Nie mniej ludziom, ktorzy lubia poruszac 'trudne' filmy serdecznie polecam.

  • Jeśli chodzi o małpy, to ja to odebrałem w taki sposób : na początek trzeba zwrócić uwagę na tytuł tej części filmu (chyba tam były tytuły, mylę się) "Powstanie człowieka". W ciągu tych kilkunastu/dziestu minut, przez które oglądamy małpiszony, nie dzieje się nic, co wyróżniałoby się na tle ich dotychczasowego życia. Życia, które, warto zwrócić uwagę, przedstawia naszą prawdziwą naturę. Bo my jesteśmy jak te małpy, głupie, bezmyślne, wrzeszczące na siebie, bojaźliwe, które łatwo przekonać o tym, że "ten teren jest nasz" (taka chyba była przedstawiona tam sytuacja) poprzez zwykłe tupanie i przeraźliwie głośne wydzieranie się. Jedyne, co nas od nich różni to, to że potrafimy to ukrywać, chociażby za maską dobrego wychowania, kultury, uprzejmości, CYWILIZACJI (szczególnie śmieszne pojęcie w tym kontekście). I to (umiejętność ukrywania) jest rzeczą, którą dał nam Monolit. To jest rzecz, która przyczyniła się do tytułowego powstania człowieka. Ewolucja, jak niektórzy sugerują, nie ma nic do rzeczy z filmem, to jest utwór zbyt metafizyczny, żeby mogły tu zawrzeć się jakieś nawiązania do rzeczy w końcu tak trywialnej jak ewolucja.

    Wielce przepraszam, że moje wywody są absolutnie niezrozumiałe, ale to jest mój styl wyrażania się i za cholerę, choćbym chciał, tego nie zmienię.

    Kończąc - najlepszy film Kubricka. Ba, co tam, że Kubricka - najlepszy film jaki istnieje w ogóle i wątpię, żebym kiedykolwiek zmienił swoje zdanie.

    • Przecież to dopiero po kontakcie z monolitem małpy odkryły w sobie agresji, jakże więc monolit mógł ich obdarzyć zdolnością ukrywania? W książce Clarke'a zostało to dosadniej powiedziane - monolit pobudził intelekt małp. Po kontakcie z nim jedna odkryła, że kością martwego zwierzęcia można uderzać, niszczyć i zabijać. Posłużyła się tym narzędziem by zabić inne zwierzę i je zjęść - a wiadomo, że mięso jest lepszym pokarmem niż sucha trawa. Potem zaczęły walczyć między sobą, wcześniej ich przepychanki nie były tak agresywne, zauważ że nawet kiedy dochodzi do drugiej konfrontacji przy wodopoju, drugie plemie nie rzuca się do walki, tylko ucieka.

      Ogólnie to ja się trochę zawiodłem - książkę Clarke'a na podstawie filmu przeczytałem wcześniej, cała historia była tam wyjaśniona pełniej i barwniej. I przede wszystkim nie nudziła. Nie lubię dłużyzn, a tutaj było ich aż nadto.

      • Dobra uwaga, zauważyłem również, że tak sama sytuacja zachodzi w kolejnych etapach, na księżycu kolejny kontakt z monolitem powoduje wysłanie na Jowisza kolejnego etapu ewolucji człowieka czyli wynalezienie sztucznej inteligencji, natomiast kolejny kontakt z monolitem mamy już na Jowiszu, w tym momencie czowiek zyskuje kolejną zdolność przemieszczania się w czasie i przestrzeni, ostatni e tam mamy na samym końcu, człowiek ewouluje tutaj w kolejną fazę gdzie to sam staje się istotą obcą, wyraźnie nie jest to ludzki noworodek, a jakaś forma kolejnej ewolucji. Może tak naprawdę to my sami jesteśmy obcą cywilizacją z przyszłości?

  • Interpretacja odyseji.HAHA to nudny gniot i tylę.

    • nie podoba mi się motyw z małpami -

      jak to jeden z naukowców powiedział - za wspaniałymi osiągnięciami naukowymi i artystycznymi ludzi - za Einsteinem, Da Vinci, Skłodowską itp - stoi coś więcej niż ślepy przypadek w który wszyscy muszą uwierzyć jak w kolejny dogmat - tyle,że bóstwa nauki

      nie jestem zwolennikiem dogmatyzmu religijnego ani naukowego - przeciwnie -

      ODYSEJA należy do moich ulubionych powieści i tak pozostanie - sprawa małp jednak najbardziej mnie nużyła......za to monolit był czymś bardzo metafizycznym......metafizyka i duchowość nie może być dziełem kosmicznej wpadki - tak jak jowisz czy precyzyjna odległość Ziemi od słońca albo ucho po boku głowy a nie na tyłku - widze w tym inteligentny projekt - jak wielu naukowców którzy podkreślają że ewolucjonizm nie ma mocnych dowodów (kiedyś się okaże że żadnych - gdyby Darwin żył dziś - ewolucjonizm nie narodziłby się bo człowiek jest tak precyzyjnie skomplikowany,że ten portal by tego nie objął gdyby to opisać - nawet nie wchodzę tu w dyskusję na ten temat z tymi z którymi dzieli mnie ''ewolucyjna przepaść'') a jest raczej w ''pakiecie'' rasowego naukowca - obowiązuje jak katolika katechizm - nie tam Biblia;

      HAL9000 wielu bohaterów z krwi i kości nie ma tej charyzmy i klasy co HAL.....inteligencja jego była ściśle związana z odczuwaniem emocji - dziś upadają stare definicje inteligencji która nie mieści w sobie uczuć i emocji - one są niezbędne - :)

      praca kosmonautów i życie na statku - ten szum - kosmos i gwiazdy - niesamowicie się tym inspiruję - jestem miłośnikiem science - fiction i doskonale się odnajduję w jego perspektywach - :)

      podoba mi się twoje stwierdzenie że ludzie poszukują nie wiadomo czego - nie chodzi tu o postęp - chodzi o marnowanie czasu i siły na konsumpcjonizm i wielkie kariery, na wieczną atrakcyjność i bycie kimś - to jeden z powodów silnej presji i wielu zaburzeń psychicznych - jeśli ludzie dalej będą tak owładnięci rządzą tylko zysku i konsumpcji - to każde innowacyjne wyzwania okażą sie klęską - gdzie nie pojadą bowiem i czego nie zrobią - mogą to obrócić na swa zgubę - zgubę która leży w ich sercu - nie miedzy żywiołami czy gwiazdami - tak jak gospodarka rabunkowa czy eksploracja kosmosu dla celów zyskownych lub militarnych o czym już pisał w swojej książce Gagarin że bardzo mu się to nie podobało jak wiele projektów - leżących po stronie USA i wypowiedzi osób z tym związanych szły w kierunku bezwzględnej dominacji w zyskowności - patologia......

      gdyby nie aspekty metafizyczne i egzystencjonalne - które KAŻDY ma ale większość tłumi lub nad nimi nie pracuje - mogłabym podjąć temat ewolucji - jednak moralność i uczucia wyższe nie powstają przez przypadek - podobnie jak złe; w przeciwnym razie rządziły by nami tylko instynkty - jest mimo wszystko inaczej.

      Sztuczna inteligencja? jestem sceptykiem. Dla mnie inteligencja jest ściśle zarezerwowana do organizmów żywych a wielu szasta tym słowem jak fetyszem - bez głębszych przemyśleń - jeśli do cholery nad sztucznym mózgiem trzeba pracować latami to KTO PRACOWAŁ NAD NASZYM MÓZGIEM???
      Podobno najnowocześniejszy superkomputer ma takie możliwości przetwarzania informacji jak ...układ nerwowy ślimaka, ja powiem gorzej bo hoduję ślimaki - wykazują specyficzne zaciekawienie lub niezadowolenie, badają i sprawdzają co sie dzieje wokoło, wybierają absolutnie nie bezmyślnie kierunek drogi a jeśli jakiś pokarm im nie zasmakuje odchodzą skwaszone.....tymczasem komputer nie ma wolnej woli - nawet połowy wolnej woli ślimaka - :)
      jeszcze w pewnym czasop.czytałam,że aby przetworzyć zaledwie jakiś tam minimalny procencik tego co nasz mózg - potęzny superkomputer pracował ponad 40 minut lub dłużej i pobierał ogromną ilość mocy.....

      '''Zasadniczy wniosek jest taki: ludzie są genialnymi konstruktorami maszyn.Przepaść między człowiekiem a komputerem jest czymś stałym co nigdy nie zniknie'' - David Gelernter Uniwersytet Yale.

      Wielu ludzi jest istotnie samolubnych - jednak to tez kwestia wyznawanych wartości lub ich braku, mieści się w tym cel i sens życia lub jego brak, stąd ofiary - bo w możliwościach ludzi leży ZASPOKOJENIE WSZYSTKICH POTRZEB na dzień dzisiejszy zaspokajalnych w dobie takiego rozwoju......problem tkwi jak mówią znawcy ludzkiej psychiki i etycy - w braku chęci bo rozwój cywilizacyjny nie idzie w parze w rozwojem duchowym który np.Exupery nazwał czymś ważniejszym od inteligencji nawet- nie można żyć tylko konsumpcją i doznaniami - to cechuje masy patologiczne i neurotyczne, chciwe i zyskowne - najmniej inteligentne i rozwinięte - mimo nawet osiąganych sukcesów czy posiadanej sławy i wpływów - to tylko ustawienie się i gra.....

      ludzie sięgają do gwiazd ale nie są wstanie nakarmić głodnych których co dzień z winy wadliwych systemów umiera setki istnień, społeczeństwa ubożeją, całe populacje są przeżarte brakiem moralności, co roku pada nowa najwyższa wydatków na zbrojenia......

      dla mnie Monolit jest......jakimś sacrum.......właściwie to wizja/widok monolitu który kiedyś mi się śnił w dzieciństwie gdy jeszcze nie czytałam takich książek a potem zobaczyłam opis wiele lat póżniej był zachętą do podjęcia lektury.....skolerowałam to ze snem i to było dobre:)

      • @ ...ludzie sięgają do gwiazd ale nie są wstanie nakarmić głodnych ....

        ludziom do gwiazd tak samo daleko jak do nakarmienia wszystkich głodujących, a jest im tak daleko bo większość pilnuje TYLKO Swojej pełnej michy i są wgapieni zamiast w niebo to w nią

        ślimak może i bije na głowę superkomputer tym niemniej żadnego problemu na poziomie abstrakcji nie rozwiąże, w odróżnieniu od odpowiednio zaprogramowanego kompa

        jeżeli dowodem na obalenie ewolucji jest argument o precyzji w funkcjonowaniu świata to nadmieniam, że jest on wysoce niedoskonały i ledwo się trzyma, jakbym był Bogiem tobym wykreował coś stabilniejszego, no i małpoludy istnieją do dziś,
        żaden Monolit ani Boska dłoń , ani naukowe osiągnięcia nie pomogły w ich rozwoju
        Nadal walą się po łbach kośćmi w walce o terytorium i łupy , wśród nich tchórzliwie przemykają pojedyncze osobniki zwane ludźmi ( wyglądają jak artefakty i chyba nimi są ) i to jest najlepszy dowód na brak ewolucji, wcale nie małpy więc

        nie wiem czemu Ci przeszkadzały małpy w Odysei ;]

        • wpis cokolwiek - inteligentny:)

          dla mnie jednak debilizm ludzki nie jest zaprzeczeniem Boga - wina jest po stronie ludzi - powodem - żądza władzy, bogactw i seksu....

          istotnie - LUDZI - jest mało - widzę to w centrach handlowych, pod szkołami, w polityce, wśród sław, na osiedlach - walka o lepszą dupę, o bogatszego faceta, o pozycję, o sławę, o sukces, o wpływy, o stołek....

          jednak ślimak żyje - :) komputer nie - nikt nie wspomni starego pudła......jak się wspomina psy czy konie.......

          z tą michą to prawda - brak empatii, moralności,życzliwości, współczucia - ''co chcecie by wam czyniono czyńcie i wy'' zamieniono na całkowite zaniechanie w stylu nie czyńmy innym co nam nie miłe - najlepiej nic nie czyńmy......żenada;
          najlepszy dowód na brak ewolucji według ciebie jest wielce twórczy a nie tendencyjnie odtwórczy - to dobrze - brakuje takich LUDZI :)

          zastawianie się ewolucją przez wielu która tłumaczy sens życia (g..... prawda bo nie tłumaczy), która z jednych czyni morderców a z innych dobroczyńców, z jednych pełnych popędów pożądliwców a z innych wielkich empatów, gadanie że przypadek chciał byśmy byli i we wszystko co potrzebne wyposażył i to walenie się, może nie kośćmi już ale czymś o wiele bardziej strasznym i złowieszczym nie po łbie ale po całych pokoleniach i populacjach - to nie dowód na ewolucję - to dowód na to,że ktoś sp..... misterny plan a ja zawsze wskażę palcem człowieka......nigdy nie oskarżę Boga - jak mawiał Jung - moglibyśmy żyć bez wojska, bez policji, bez banków, bez więźień - nie możemy nie dlatego,że się nie da ale dlatego,że nie chcemy a ci którzy pragną ładu i spokoju oraz mają poczucie sprawiedliwości odczytując prawdę o świecie są nieustannie niszczeni przez małpoludy istniejące do dziś.

          • wiesz, ja tam wspominam wszystkie swoje kompy i nawet niektóre części trzymam na pamiątkę ;]

            jak dla mnie, mówiąc poważnie, istnienie Boga nie wyklucza ewolucji w żadnym stopniu

            Nietzsche Boga uśmiercił. ale gdyby nie popadł w obłęd to może by wszystko odwołał, w sumie Bóg i tak jest kwestia wiary tylko i wyłącznie , ci co twierdzą, że go nie ma nie są w stanie tego udowodnić tak samo jak i ci co twierdzą , że jest , więc najlepiej przejść w inne " rejestry" .

            Odyseja jest dla jednych dziełem co zawiera ideę Boga, a dla innych nie ma w niej nic o Bogu, jest samotność świadomości ludzkiej w potrzasku czasu, przestrzeni, a wyrywa nas z niego wyobraźnia i nauka.

            Co ciekawe ponoć sam Kubrick się odżegnywał od nawiązań do Boga w Odysei ( choć innym pozostawił całkowita wolność interpretacji), i część Odysei zatytułowana " Jupiter and Beyond the Infinite " mi osobiście wygląda na polemikę z łacińskim "aliquid quo nihil maius cogitari possit " i być może gdyby ludzkość nie rozmieniała się na drobne to coś co nigdy nie może być pomyślane nie stanowiło by bariery , czy tez celu , a byłoby tylko " przystankiem " w podróży o " jakiej nie śniło się filozofom" ?

            Właśnie, małpoludy istnieją i to w obrębie gatunku co wyewoluował, bądź został stworzony przez Boga, bądź jedno i drugie w jednym ( bo opis aktu stworzenia w Biblii może równie dobrze przedstawiać bardzo skrócony proces ewolucji zainicjowany przez Boga, a dla naukowców co pyskują zaraz jak tylko usłyszą , że ich Wielki Wybuch to nie " samozapłon" , niech będzie że to bozony Higgsa wykreowały materię, a i tak nie wiedzą skąd one się wzięły więc niech przestaną być tacy pewni siebie), a ponieważ istnieją to małpy w Odysei nie powinny Ci zaburzać jej sensu , i denerwować swoja obecnością.

            • .....a poza tym skutkiem każdego wybuchu - tym bardziej niekontrolowanego przez nikogo prawem fizyki jest chaos - we wszechświecie natomiast widać precyzję......jeśli ktoś jest innego zdania proponuję zdetonować coś w swoim pokoju w którym nastanie błogi porządek.....

              według mnie Darwin był ciemniakiem - dziś nie byłby wstanie przy takim poziomie nauki potwierdzić swej teorii - a jak piszesz sprawozdanie Biblijne wyprzedza jego wynurzenia o wiele setek lat bez znanej dziś nauki, dodatkowo jest werset w Biblii który na długo przed lotami w kosmos stwierdza,że pisarze biblijni czczący jak wiadomo jednego Boga - wiedzieli,że ''Ziemia jest zawieszona na niczym'' - za co w średniowieczu można było spłonąć na stosie.......tak samo jak opis ''życie ciała jest we krwi'' - dziś wiadomo,że bez hemoglobiny która przenosi tlen do wszystkich tkanek organizmu nie ma życia.......

              • Film Kubricka daje wiele możliwości interpretacji i każdy z nas może wykuć własną wersję. Wedle uznania. Osobiście nie przepadam za aż taką dowolnością interpretacji. Co za dużo, to niezdrowo. Potem widać, jak ludzie upierają się swoich wersji i udowadniają, że ichniejsza jest najwłaściwsza. Co swoją drogą pokazuje również naszą ludzką słabość.

                Konfrontujesz naukowca Darwina z luźnymi uogólnieniami rodem z Biblii. Oczywiście, idąc taką ścieżką, można się pokusić o jakąś niewiarygodną wersję iż w porównaniu do "wiedzy" zawartej w Biblii, pan Darwin był ciemniakiem.

                Jestem również niemal pewien, że gdyby skonstruowano ślimaka- robota, oczywiście odpowiednio spreparowanego przez biotechnologów, a sterowanego za pomocą mikroprocesora - nie byłoby Ci tak łatwo ocenić, czy to prawda czy to fałsz. Oczywiście możesz się tylko uśmiechnąć, tak samo, kiedy ja uśmiechnąłem się czytając "stanisga" o trzymaniu na pamiątkę części komputerowych...

                Jeszcze muszę o LUDZIACH. Myślę, że wielu z nas przecenia człowieka. Może właśnie "wersja" z tychże centrów handlowych, z osiedli, czy w końcu z pola walki - to wersja człowieka prawdziwego. A wszelkie wizje świata, gdzie ludzie żyją w zgodzie i harmonii to tylko utopia i "olej napędowy" dla naszego lepszego samopoczucia (bo my sami przecież tacy nie jesteśmy...)

  • Wpis został zablokowany z uwagi na jego niezgodność z regulaminem

  • Monolit symbolizuje rozwój człowieka, ale nie taki jak rozumie go człowiek (postęp technologiczny, podróże kosmiczne), bo rzekomo "nieomylna" technologia wypowiada człowiekowi posłuszeństwo, prowadzi do nieszczęścia, zawodzi człowieka tak samo jak niebezpieczeństwa czyhające na ludzi na początku filmu. Zarówno człowiek prymitywny na początku filmu wpada w szał na jego widok, potem to samo dzieje się kiedy już kosmonauci na księżycu go odkrywają i drażni ich hałas nie do zniesienia - czyli ludzie są tak samo sprowadzeni do pionu przez coś przewyższającego ich znacznie niezależnie od tego czy pozostają dzicy i nierozwinięci czy nowocześni. Ostatnia scena w tym pokoju pełnym zabytkowych, pewnie osiemnastowiecznych mebli o dużej wartości, nie zmienia faktu że człowiek pozostaje stary, słaby i schorowany i na łożu śmierci. Potem człowiek przedstawiony w życiu płodowym rodzi się na nowo - to film o tym, jak ludzkość zawaliła sprawę i dostaje kolejną szansę, gdyż obok mającego się narodzić na nowo człowieka jest pokazana Ziemia o jego wielkości, jakby wielkość jednego i drugiego była równoznaczna.

  • Matko Święta... co to miało być? Ten film to arcydzieło tak? Nie wiem czy się śmiać czy płakać.
    CO w nim takiego wyjątkowego??? CO pytam bo ja przysypiałem od jakiejś 1/3 filmu.
    NAD CZYM tu się rozczulać? Nad widokami? Czy może chodzi o te oczopląsowe trefne wizualizacje? Ten film jest tak beznadziejny i nietrzymający się kupy, że aż żal mnie ściska, że zmarnowałem tyle czasu na jego obejrzenie. Straszna po prostu straszna strata czasu. Nigdy nie byłem fanem np. Gwiezdnych wojen (choć ten film zapewne wiele wspólnego z nim nie ma choć temat trochę podobny), ale np. Grawitację obejrzałem bez żadnego żalu czy chociażby Interstellar. Wiem, że to o wielki nowsze filmy, ale od razu rzuciły mi się w oczy niedociągnięcia związane choćby z grawitacją (a raczej jej braku) to było śmiechu warte choć to akurat maleńki mankament tego filmu. Najsmutniejszy dla mnie jest brak spójności w fabule nie znoszę takich filmów po prostu nie trawię nie mogę znieść gdy w filmie jest coś zaczęte i nieskończone. Kompletne nieporozumienie nie mam pojęcia czym miałbym się tu zachwycać. No na uznanie może tylko zasługiwać kultowa ścieżka dźwiękowa, ale to jedyny plus. Beznadzieja, beznadzieja, beznadzieja, beznadzieja, beznadzieja!!! Wolałbym obejrzeć Pulp Fiction 29 raz z rzędu niż to choćby przez 15 minut. Dno i 10 metrów mułu.

    • Ludzie od zawsze dzielą się na dwa rodzaje. Na małpę, która chwyta kość i na te co się jej przyglądają. A potem zawsze utrudniają.

    • Typowy neandertal ,w dodatku średnio rozwinięty...ale równowaga musi być zachowana, więc i takich potrzebuje nasza planeta.

    • Pozwólcie koledzy, że dołączę się do hejtów. Otóż jesteś kolego amebą, która nie jest zdolna udźwignąć chociaż trochę ambitnego kina. Ten film zadaje pytania egzystencjalne, jest też zarazem futurystyczną wizją ewolucji i daje miejsce na interpretacje i MYŚLENIE, co niektórym nie umiejącym używać mózgu może się nie spodobać. Ale ja ci tego nie muszę streszczać, są setki interpretacji, są recenzje, można poczytać i się czegoś nauczyć, ale do tego trzeba mieć minimum chęci do poszerzania wiedzy i umieć czytać - składać literki w słowa, a te w zdania, ale to też jest ponad siły dla niektórych.

      Ale arcydziełem to są "Szybcy i wściekli", 10/10! Te pościgi, ta sztampowa fabuła, te miałkie dialogi!

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: