Obraz

2046 – reż. Kar Wai Wong

Pierwszym słowem, które od razu ciśnie się do ust jest "przepiękny". To chyba jeden z najpiękniejszych (plastycznie) obrazów filmowych jakie kiedykolwiek widziałem. Co jakiś czas podczas seansu, nie mogąc się powstrzymać, naciskałem na stopklatkę by móc w pełni napawać się urodą poszczególnych kadrów. Z chęcią wytapetowałbym sobie nimi ściany w swoim pokoju (a nawet cały dom) bo film nie posiada nawet jednego kiepskiego ujęcia. A sceny z bohaterami palącymi papierosy? Jak nic można wpaść w nałóg;) I tak jest przez cały film – jeden wielki piękny obraz. Kusi mnie by oglądnąć go kiedyś bez dialogów, z samą tylko muzyką.
Fabularnie film obraca się, jak w większości dzieł reżysera, wokół skomplikowanych uczuć międzyludzkich z naciskiem, rzecz jasna, na miłość.
Oczywiście by spotęgować efekt odrealnionego dzieła sztuki wszyscy aktorzy (a w szczególności przepiękne aktorki azjatyckie) dobrani i wystylizowani zostali w ten sposób by jak najdokładniej scalać się z wizją całości.
Ocena, siląc się na obiektywizm to 8 ale za doznania estetyczne to 9/10 (a co?)

2

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: