Nurtuje mnie... (spoilery)

użytkownik usunięty


Facet, którego kasuje Sillen na umówiony deal zabiera dziwkę, która robi mu dobrze w samochodzie przy szoferze i ochroniarzu (skłonności się nie czepiam, ale to chyba mało profesjonalne umilać sobie czas w taki sposób podczas potencjalnie niebezpiecznej operacji).

W którym momencie ona miałaby zobaczyć Vrinxa - środek nocy, podjeżdżają od tyłu, Vrinx ani na chwilę nie opuszcza samochodu, a po kilku dniach jest w stanie go rozpoznać na pierwszy rzut oka na dziedzińcu komendy policji.

Jakieś to z dupy, nie sądzicie?

2
  • dokładnie.

  • w dodatku co za wiarygodność zeznania od dziwki zagrożonej imigracyjnym.. Ten Klein miał po prostu lepsze układy i lepiej przygotowany do awansów.

  • To samo pomyślałam. Niby ona była taka niezauważalna, że tamten jej nie kropnął, mimo że wystrzelał wszystkich innych, a ona będąc tam gdzieś "na dnie" wozu zobaczyła kierowcę drugiego wozu. Kompletny bezsens.

  • Zgadzam się. O ile tą pierwszą sytuację jeszcze jakoś tam można by wytłumaczyć ( choć i tak to bardzo naciągane), o tyle ta druga o której piszesz jest totalnie bez sensu.

  • a) silien i vrinks wcale nie podjechali od tyłu - to facet na z i jego ekipa podjechali z tyłu.

    b) po morderstwie vrinks zawrócił, objeżdżając samochód, w którym była dziwka - vrinks prowadził, był więc bardzo dobrze widoczny od strony, w której siedziała dziwka - w filmie jest to specjalnie pokazane właśnie z jej perspektywy, zanim jeszcze postać ta zostaje wprowadzona

    c) istotnie byłoby o wiele b. naturalnie, gdyby vrinks po prostu pojechał przed siebie - wtedy by go nie zobaczyła

    d) istnieje spore prawdopodobieństwo, że jakiś wariant tej historii wydarzył się naprawdę - gdy oglądałam film po raz pierwszy, wiele przedstawionych w nim sytuacji wydawało mi się absurdalnych (np. szef brygady antyterrorystycznej upijający się na akcji i potem uniewinniony oraz AWANSOWANY), problem w tym, że znakomita większość z tych absurdów naprawdę komuś się przydarzyła, przypuszczalnie gdzieś w latach osiemdziesiątych i tu leży pies pogrzebany

    e) moim zdaniem, jeśli można byłoby postawić filmowi jakiś zarzut, to byłoby nim nienaturalne uwspółcześnienie - przeniesienie akcji gdzieś w lata dziewięćdziesiąte/dwutysięczne - tymczasem przedstawione w filmie wydarzenia miały miejsce przynajmniej dekadę wcześniej i przynależą do zupełnie innej epoki. Czyli reżyser niejako każe widzom uwierzyć, że podobne rzeczy mają miejsce tu i teraz - prowadzi to do swoistego dysonansu - przedstawione w filmie wydarzenia wydają się niewiarygodne, ponieważ nie odzwierciedlają naszej rzeczywistości tylko sytuację sprzed co najmniej dekady - obecnie są to już prawie trzy dekady! Trzy dekady! Nic dziwnego, że tamte sytuacje trudno nam zaakceptować - moje pierwsze myśli podczas oglądania tego filmu to: "no, bez jaj" oraz "co to, k. ma być" - szczęka mi opadła dopiero gdy doczytałam, że znaczna część tych historii wydarzyła się naprawdę (choć oczywiście pewnie nie wszystkie naraz i nie tym samym bohaterom).

    • Jestem w szoku że można tak wnikliwie się wypowiedzieć o filmie, R.E.S.T.E.C.P.A.

      Ale z jednym się nie zgadzam - jak zrozumiałem piszesz że takie rzeczy to już teraz są niemożliwe. Ja raczej sądzę że to były wtedy takie w miarę jeszcze niezorganizowane początki. Teraz takie rzeczy w każdej praktycznie dziedzinie publicznej są uprawiane 10x bardziej skutecznie ze 100x większą intensyfikacją. Tylko procesy są już znacznie bardziej dopracowane. Krótko mówiąc obecnie już żyjemy w świecie rządzonych przez takich właśnie kolesi jak Depardieu. Jeśli tego nie widzisz to znaczy że robią to naprawdę skutecznie :)

      Film zajebisty, trafiony w starym katalogu do rzeczy do "których nie zaglądało się od lat" i przeznaczonych na wycinkę. A tutaj taka perełka...

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu:
o