Jak to się stało, że film, który powinien być arcydziełem, jest po prostu średni i nieudany???!!!

Film ten miał bardzo wiele argumentów, by być wielkim dziełem filmowym. Przede wszystkim miał ogromny budżet, świetnego reżysera , bardzo dobrego twórcę muzyki. Jednak…, jednak…, no właśnie. Wszystkie te argumenty, które podałam powyżej nie zgrały się wspólnie, a bardzo słaby scenariusz i niektóre straszne błędy obsadowe tylko dopełniły dzieła zniszczenia.
Najwięcej zarzutów mam do scenariusza – i do całkowitego zatracenia w nim głównego bohatera. Uważam, że cały scenariusz tego filmu uwłacza inteligencji widza. Za strasznie nudne i całkowicie niepotrzebne uważam te wszystkie sceny w Aleksandrii, gdzie staruszek w osobie faraona ( naprawdę dziwnie zagrany przez Anthony’ego Hopkinsa) przedstawia nam SWOJĄ wizję Aleksandra. Tak, tak wiem, pewnie chodziło o przybliżenie i wytłumaczenie kilku wątków!! – no, ale naprawdę to było strasznie głupie i uderzyło mnie w odniesieniu do kilku scen, które dosłownie żywcem odarły głównego bohatera z rozumu czy tajemniczości. Przywołam tu przykład ( bardzo dobra jest jedna scena małego Aleksandra z ojcem w jaskini i to ostrzeżenie Filipa, że wielcy herosi z mitologii są zawsze samotni!, a na końcu filmu faraon z ogromną powagą mówi o samotności głównego bohatera:) Już bardziej na tacy nie można tego podać!!! Sceny z faraonem, zajmują tak dużą część filmu, że niemal można go potraktować, jako osobnego głównego bohatera, który oddaje cześć pierwszemu – tytułowemu!!
Po drugie w scenariuszu całkowicie zatracono równowagę miedzy osobistym życiem Aleksandra, a jego działalnością jako wielkiego zdobywcy i wojownika . I tu także chyba reżyserowi chodziło, by pokazać nam PRAWDZIWĄ twarz wielkiego wodza – dlatego mamy te wszystkie miłostki z obojgiem płci, dlatego mamy dziwną relację z matką, dlatego mamy nawet nikomu niepotrzebną scenę z koniem Bucefałem – no, bo po co ten dzieciak dosiadał tego konia, Co to miało obrazować?? Odwagę?? Tak, tak wiem, że jest taka legenda o Aleksandrze – ale tu także jest niekonsekwencja, jeśli mieliśmy widzieć PRAWDĘ, to po ta scena z LEGENDY???.
Ale naprawdę pokazano nam PÓŁPRAWDĘ, a raczej NIEPRAWDĘ!! W odniesieniu do Aleksandra – to wszyscy jego biografowie zgodnie twierdzą, że nawet jeśli Aleksander czuł jakieś potrzeby seksualne:), to jego związki w ogóle nie miały wpływu na jego chęci, by zawojować świat. A już całkowicie bzdurna jest koncepcja, że Aleksander jak wielki reformator niósł „Ogarek Oświaty” , niósł myśli nauki greckiej ( hellenistycznej) przez świat, który w wizji scenarzysty był pustynią i zamieszkany był przez dzikie ludy i plemiona.
Tu ciekawostka historyczna - Aleksander podbijał Wschód, bo była to bardzo bogata kraina, nie pustynia, ale kraj naprawdę mlekiem i miodem płynący. On nie „budował” Aleksandrii, tylko po prostu brał we władanie większe osady i skupiska ludzkie, bogate, żyzne i nadawał temu swoje imię!! Dopiero późniejsze wojny domowe obróciły te miasta i okolice w perzynę!! Naprawdę, zaniechanie prostej prawdy historycznej wyrządziło tej postaci w filmie straszne szkody!! Nie taki jest charakter prawdziwego wodza, który zaproponowano nam w filmie. Aleksander historyczny się nie wahał i nie bał nikogo i niczego – ani ludzi ani duchów przeszłości!! Ojciec, który stał mu na drodze do korony i chęci podbojów – zginął; kiedy wojsko odmówiło mu posłuszeństwa i zawróciło z drogi na Wschód – z zemsty poprowadził ich na pustynię, gdzie prawie wszyscy wyginęli!!! To nie był przypadek, że Aleksander nie wracał po szlaku – on naprawdę zemścił się na swoim wojsku w sposób okrutny, bo go nie posłuchali!!
A kogo mamy w filmie?? Główny bohater to maminsynek z kompleksem Edypa, który nawet nie wiadomo czy przeprowadził zamach na ojca ( bo chyba reżyser uznał, że to odjęło by to bohaterowi sympatię widzów i za zabójcę wskazał matkę Aleksandra:)), który ciągle się wahał, którego bardziej interesowały miłostki do obojga płci niż strategia czy bitwy. Ukazano nam dzieciństwo głównego bohatera i jego relacje z matką, a ominięto naprawdę świetną bitwę pod Cheroneją ( pierwsza bitwa Aleksandra, pod wodzą ojca), czy nie pokazano dokładnie całego spisku na życie Filipa!! Tylko przeskoczono do JEDNEJ bitwy pod GAUGAMELLĄ:) – I od razu Imperium Dariusza runęło!!! A potem przez Babilon, przeskoczono do szczytów Hindukuszu i mamy odwrót:) w całym trzygodzinnym filmie o człowieku, którego jedynym celem życia i jedynym pragnieniem była wojna – mamy DWIE bitwy!!! Jedna pod Gaugamellą , druga w lesie w Indiach ze słoniami:)!!
Reżysera strasznie zawiodła ręka do aktorów!! Niemal wszystkie to karykatury!! Filip, Olimpias, Roksana, Hefajstion – wszyscy oni są karykaturami, śmiesznie ucharakteryzowani, śmiesznie mówiący:), a ich motywy działania w ogóle pominięto!! Nawet muzyka w tym filmie nie pasuje!! ( Vangelis, który jak mało który twórca muzyki potrafi tworzyć muzykę klimatyczną i poruszającą, tu stworzył po prostu kilka hymnów pełnych patosu!!)
I na zakończenie – nie mam wcale pretensji, że reżyser ukazał trochę ckliwego życia romantycznego Aleksandra z osobami obojga płci – ostatecznie Aleksander pewnie miał jakieś potrzeby:) Ale naprawdę liczyłam na wielki film batalistyczny, na ukazanie zdecydowanego i odważnego do szaleństwa wodza, który nie przegrał żadnej bitwy, i przede wszystkim na pokazanie choć kilku wielkich bitew starożytności!! Jestem strasznie zawiedziona, bo takiego płytkiego prześlizgnięcia się po historii jednego z najgenialniejszych wodzów starożytności, po prostu się nie spodziewałam!!

11
  • Po dzisiejszym seansie "Bitwy Warszawskiej" podwyższam ocenę tego filmu!!!!!

  • Wiele bardzo trafnych uwag i nie sposób nie zgodzić się z autorką tematu. Najbardziej boli, że mimo długiego czasu trwania i ogromnego budżetu film jedynie ślizga się po biografii wielkiego Macedończyka. Spora w tym "zasługa" nużących i przegadanych fragmentów, które mają chyba w założeniu wyjaśniać co, jak i dlaczego, ale niestety odnoszą skutek odwrotny do zamierzonego. Bohaterowie dużo gadają, a tymczasem akcja skacze co chwilę pomijając całe fragmenty biografii Aleksandra. Na domiar złego te opowieści (a także dialogi) są fatalnie napisane - napuszone, sztuczne. Może to także wina aktorów, którzy w większości zostali albo źle dobrani albo źle poprowadzeni i nie do końca się chyba odnaleźli w tej opowieści.
    Wkurzające jest też kreowanie Aleksandra na nowego Prometeusza niemalże, którego działania przynosiły podbijanym ludom samo dobro. Oczywisty historyczny bullshit. Tak jak rozmyślne pomijanie plam na życiorysie Macedończyka.
    Ogółem - zawód. Z historii, która właściwie powinna być filmowym samograjem wyszła nużąca, przegadana, pompatyczna laurka, która mimo paru naprawdę niezłych fragmentów ociera się momentami o kicz. Doceniam takie elementy dzieła jak scenografia, zdjęcia, ogólny realizacyjny rozmach, jednak szkoda zaprzepaszczonej szansy na coś naprawdę wyjątkowego.

    • Zgadzam się zwłaszcza z tym, co napisałeś/aś o tym wybielaniu plam na życiorysie Aleksandra i z tym, że bohatera w filmie kreowano na Prometeusza - niemal zbawcę ludności z pustyni:) To straszne mitologizowanie Aleksandra - wbrew oczywistym faktom, wbrew historii, wbrew zdrowemu rozsądkowi:) zamazało jego prawdziwy i wielki portret - genialnego wodza i stratega, człowieka zdecydowanego i odważnego do szaleństwa, który potrafił porwać za sobą tysiące ludzi, ale jednocześnie ludzkiego, czasami okrutnego i wzbudzającego zwykły strach!

      Przyznaję szczerze, że kiedy zaczęłam oglądać film byłam przekonana - zgodnie z biografią Aleksandra, że bitwa będzie gonić bitwę:)
      - Od Cheronei ( to naprawdę świetna bitwa, gdzie Aleksander stoczył pierwszą walkę, wykazał się ogromną odwagą i uratował swoim natarciem ze skrzydła ojca i jego całą armię:)
      - przez walki z Trakami i Ilirami ( bitwa pod Szpiką i pod Pelionem),
      - stłumienie buntu w Tebach ( naprawdę okrutne stłumienie buntu w mieście greckim, dosłowne zrównanie miasta z ziemią, masakra ludności cywilnej i sprzedanie reszty jako niewolników - ale bardzo skuteczne stłumienie buntu, bo więcej buntów nie było:),
      - przez kampanię w Egipcie ( można było nawet pokazać rozcięcie węzła gordyjskiego:), choć to tylko legenda, jak Bucefał:),
      - do wspaniałego podboju Persji - bitwy nad Granikiem, pod Issos, Gaugamellą, u Wrót Perskich - to był cały cykl wielkich bitew ( straszne, że nie pokazano bitwy nad Granikiem - to wielka bitwa, gdzie Aleksander prawie zginął, a jego odwaga zabłysła jeszcze bardziej, w ogóle to natarcie nad rzeką Granik było niesamowite),
      - na kampanii w Indiach kończąc - bitwy pod Hydaspes i zwłaszcza oblężenie miasta Malli:) to oblężenie było wielkie, bo żołnierze nie chcieli już walczyć, Aleksander sam wskoczył na mury, zaczął wspinać się po drabinie na mury, został trafiony strzałą w pierś i wtedy jego wojsko rzuciło się, by mu pomóc!!:)

      W całej biografii historycznego Aleksandra bardzo wiele jest takich momentów, gdzie jego odwaga w walce graniczyła z niepodobieństwem. Aleksander nie stał sobie na wzgórzu czy nie dyrygował wojskiem z oddali, ale był zawsze w centrum wszystkich bitew, zawsze w pierwszej linii, zawsze konno, zawsze tak samo odważny, tak samo wielki! Nie mogę zrozumieć dlaczego tej podstawowej cechy charakteru Aleksandra nie zaznaczono w filmie! Przecież jego odwaga, to że dzielił trudy i niebezpieczeństwa razem ze swoimi żołnierzami, że nie unikał spotkań ze śmiercią - właśnie to pozwoliło mu porwać za sobą tysiące wojsk, pozwoliło mu stać się nieśmiertelnym i niezapomnianym i niepokonanym!! Cechą wielkich wodzów jest to że się nie wahają, że nie można ich zatrzymać, że porywają za sobą innych, że podziw u ludzi miesza się ze strachem - za Aleksandrem ukazanym w filmie poszedłby może Hefajstion, ale nikt inny! i to jest smutne!

      Nie mogę także zrozumieć dlaczego nie przedstawiono zgodnie z prawdą, pewnej rysy okrucieństwa, która istniała w Aleksandrze, a która pozwalała mu być bardziej zdecydowanym, bardziej odważnym, która pozwalała mu iść na krańce świata i walczyć do końca, ale też czyniła go ludzkim, normalnym, niedoskonałym.

      Rozpisałam się trochę, ale bardzo lubię historię:), czytałam trochę o Aleksandrze i widziałam go oczami wyobraźni, a to co zobaczyłam w filmie strasznie zaburzyło mi ten obraz, dlatego pewnie moje niezadowolenie jest tak duże:)

      • Rzeczywiście - jak na biografię jednego z największych zdobywców i strategów w historii bardzo mało mamy w filmie Aleksandra-wodza. To był człowiek, który żył wojną i podbojami, a w tu w 3-godzinnym filmie mamy raptem 2 bitwy, resztę czasu wypełnia Aleksandrowi wzdychanie do Hefajstiona, snucie ambitnych planów "wyzwolenia" uciśnionych narodów Azji oraz różnorakie rozterki wewnętrzne. Nie dane nam było doświadczyć jego odwagi graniczącej z szaleństwem, gdy rzucał się w największy wir walki ocierając się wielokrotnie o śmierć i stawiając na szali losy całego imperium (przecież gdyby zginął cały podbój szlag by trafił), a jednak jakimś cudem wychodził z tych wszystkich opresji cało. A jednocześnie Aleksander był genialnym taktykiem, jego bitwy były zawsze doskonale rozegrane, potrafił przewidywać działania przeciwników i planować wiele posunięć naprzód. W tych dwóch starciach pokazanych w filmie zostało to ledwie zasygnalizowane. Zdecydowanie brakowało batalistyki, w której można było pokazać cały kunszt Macedończyka. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że nie było możliwości upchania wszystkich bitew jego kampanii w jednym filmie, ale spokojnie można było zamiast przydługich fragmentów o niczym pokazać trochę więcej akcji.

        Osobiście chciałbym zobaczyć:
        - Cheroneję, choć to bardziej zwycięstwo Filipa, ale to była jedna z najważniejszych bitew starożytności, przesądziła o dominacji Macedonii nad całą Helladą, a i Aleksander miał okazję się tam wykazać.
        - oblężenie Tyru, choć trwało ono ponad pół roku, więc może jakiś jego fragment, bo to było mistrzostwo sztuki oblężniczej,
        - bitwę nad Jaksartesem - bardzo niewygodny przeciwnik, trudne położenie własnych wojsk, które musiały przeprawić się przez rzekę pod ostrzałem łuczników. Aleksander świetnie z tego wybrnął.
        - bitwę nad Hydaspesem, bo w filmie mamy chyba jakąś jej zniekształconą wizję. Według wielu znawców to było największe militarne osiągnięcie Aleksandra - ciężki teren, liczniejsza i bardzo dobra jakościowa armia przeciwnika, w dodatku pod świetnym wodzem. Tymczasem zwycięstwo Macedończyków było kompletne, nie tak jak na filmie gdzie wygląda to raczej na porażkę, która przesądziła o odwrocie.

        Oprócz bitew zabrakło mi też bardziej wnikliwego ukazania przemiany Aleksandra w orientalnego despotę, która postępowała w miarę kolejnych podbojów. Gdzieś to się tam pojawia, ale w mocno uproszczonej formie. To nie było tak, że Aleksandrowi nagle odwaliło, to był splot wielu czynników - jego polityki wobec Persów, chęci legitymizacji swojej władzy, konieczności rządów twardej ręki nad ogromnym, ale bardzo niestabilnym imperium, konsekwencji wyniesienia go do półboskiej rangi w Egipcie (szkoda, że pomięto w ogóle tą część wyprawy) etc. Przydałoby się przy tym podkreślić wspomniany przez ciebie rys okrucieństwa, który tak kontrastował z okazywanym wielokrotnie miłosierdziem.

        Moje rozczarowanie również wynika z faktu, że uwielbiam historię starożytną i generalnie wkurza mnie takie psucie jej przez filmowców. Przypadek Aleksandra jest tym bardziej irytujący, że to - zdawałoby się - gotowy materiał na świetny film. A jednak Stone uparł się żeby go tak wykastrować. Szkoda wywalonych na to pieniędzy.

        • Hej:)! Wspaniale podyskutować sobie troszkę, po południu, o historii starożytnej:D!!

          Moglibyśmy napisać scenariusz tego filmu:) ciekawe, co by z tego wynikło:). Podoba mi się Twoje zestawienie bitew:)

          Ja cały film o Aleksandrze Macedońskim rozpoczęłabym mocnym uderzeniem - czyli bitwą pod Cheroneją:) 18-letni Aleksander na czele lewego skrzydła armii macedońskiej uderzający w lukę między oddziałami ateńskimi - trudno powiedzieć dziś czy ten manewr zaplanowali wcześniej z ojcem, bo w tym czasie Filip się cofał, a po uderzeniu Aleksandra i on zaatakował:)

          Zawsze uważałam, że Aleksander miał więcej problemów z ojcem niż z matką:) Skoro Oliwer Stone tak bardzo chciał pogłębiać psychikę Aleksandra - to tu naprawdę jest pole do popisu, bo Filip Macedoński planował podbicie Persji, wyraźnie stał na drodze Aleksandrowi, który opętany był żądzą podbojów, bez wątpienia on miał motyw, by zabić ojca, ale czy to zrobił, nie wiadomo ( ja uważam, że tak:)) i nie ma co zrzucać winy na Olimpias:) Po bitwie pod Cheroneją urządziłabym więc wielką kłótnię Aleksandra i Filipa:)

          W swoim filmie na pewno pokazałabym oblężenie Teb, okrucieństwo Aleksandra wobec mieszkańców - wszystko to uzasadnione było decyzją polityczną, a decyzja Aleksandra, choć tak okrutna sprawiła, że w miastach greckich więcej buntów nie było:)

          Z bitew na pewno pokazałabym bitwę nad Granikiem, pod Gaugamelą lub Issos i pod Mallą - bo tam odwaga Aleksandra była szczególnie widoczna i najbardziej graniczyła z szaleństwem:)

          Z pobieżnego czytania tematów na forum zauważyłam ,że wiele osób ma problem z orientacją seksualną Aleksandra:) Przyznam, że w filmie Olivera Stone'a akurat to mi nie przeszkadzało:), choć bez wątpienia Aleksander i Hefajstion powinni rozmawiać na tematy taktyki i strategii bitew!! razem z Antypatrem i Kassandrem:) I ja pozostawiłabym ich stosunki trochę niedookreślone:) trochę tajemnicze:), a nie takie ckliwe i podane na tacy jak w filmie:)!! Zresztą stosunki mężczyzn na wojnie, różnią się od tych z czasów pokoju!

          • Witam :) Rzeczywiście miło się dyskutuje, zwłaszcza że nieczęsto mam okazję pogadać z kimś o mojej pasji :)

            Myślę, że nasz scenariusz nie przeszedłby łatwo w Hollywood, zwłaszcza że przy tej ilości batalistyki jak nam się marzy potrzebny byłby budżet tak na oko ze 300 mln ;)

            Twoje zestawienie bitew też jest w porządku :) Oczywiście coś z podboju Persji musiałoby się znaleźć (tu dodam, że akurat filmowa Gaugamela wyszła twórcom całkiem nieźle). Trochę się tego razem dużo uzbiera ;) Możemy spróbujemy wypracować wspólną wersję ;)

            Przychylam się Twojego pomysłu rozpoczęcia filmu od bitwy pod Cheroneją :) W ogóle nie marnowałbym czasu na dzieciństwo Aleksandra i te jego rodzinne kłopoty :/ Zamiast nudnego monologu Ptolemeusza-Hopkinsa z początku wystarczyłoby króciutkie wprowadzanie w sytuację w Helladzie i Macedonii przy pomocy mapki i paru linijek tekstu i cięcie od razu do wspomnianej bitwy (czyli coś a'la początek "Gladiatora" ;))

            Potem można by nakreślić skomplikowaną sytuację na dworze macedońskim i relacje Aleksandra z ojcem. Imho jednym z lepszych momentów filmu Stone'a jest awantura na przyjęciu weselnym Filipa - niemal żywcem przepisana z Plutarcha, co tylko udowadnia, że historii nie trzeba poprawiać, bo często pisze najlepsze scenariusze :) Też podkreśliłbym rolę Aleksandra w zabójstwie ojca. Ciężko wprawdzie o jednoznaczne dowody, że miał w tym bezpośredni udział, ale nie ma co kryć, że najwięcej na tym zyskał i uprzedził w ten sposób ewentualne wykreślenie go z linii sukcesji. Można by to w sumie zostawić niedopowiedziane, ale na pewno nie obwiniać tylko Olimpias.

            Dalej krwawa rozprawa z przeciwnikami i innymi pretendentami do tronu i niech będzie ta pacyfikacja Teb :) Złamanie oporu Grecji i wyruszenie na Persję. Pokazałbym Granik lub Issos (raczej ten pierwszy), potem wyprawę do Egiptu i obwołanie Aleksandra synem Zeusa-Amona jako początek jego obsesji na punkcie swej boskości. Później Gaugamela, a następnie czas pomiędzy Babilonem a Indiami można by poświęcić na pokazanie coraz większej alienacji Aleksandra od swych towarzyszy i wojska, opór jego ludzi w stosunku do polityki króla, spiski na jego życie itp. Potem dotarcie do Indii, bitwa nad Hydaspesem i oblężenie Malli. Następnie odwrót przed Gedrozję do Babilonu.

            Kurczę, nie wiem czy na wszystko starczyłoby czasu w jednym, nawet bardzo długim filmie ;)

            Co do orientacji Aleksandra - mnie nie przeszkadzało samo jego uczucie do Hefajstiona, ale właśnie to, jak zostało ono pokazane - maślane oczka, przytulanki, drętwe gadki... Trochę więcej tajemniczości byłoby wskazane. W końcu jest to też kwestia nie do końca wyjaśniona, z przekazów historycznych na ten temat możemy się zaledwie czegoś domyślać.

            • Rzeczywiście budżet naszego filmu pobiłby wszelkie rekordy:) Obawiam się także, że przewaga bitew i batalistyki nad życiem osobistym i seksualnym Aleksandra w ogóle by nie przeszło:)!!
              Ale skoro nie da rady zamknąć życia Aleksandra w jednym filmie - konieczny jest serial:), najlepiej złożony z 12 odcinków:) Wtedy może, tylko może, to co najciekawsze z życia Aleksandra, zostałoby ukazane?:)

              W filmie Olivera Stone'a bitwa pod Gaugamelą była naprawdę dobra, te tumany kurzu, ilość wojsk, efekty specjalne - cała bitwa sprawiła, że nie wyłączyłam tego filmu w połowie:) Bo późniejsza bitwa ze słoniami - to już było nieporozumienie, ta zbędna afektacja strasznie mnie drażniła!!

              W moim filmie/serialu na pewno pokazałabym, pomiędzy bitwami:), związki Aleksandra z trzema kobietami ( Stratejrą, Roksaną i Barsine) - bo szczerze uważam, że Aleksander nie był homoseksualistą, a Hefajstiona naprawdę kochał jak brata i towarzysza broni:) Barsine była kochanką Aleksandra, i co ciekawe nie odprawił jej po zawarciu małżeństwa z Roksaną i prawdopodobnie miał z nią syna:). I sama Roksana to też było niezłe ziółko, bo zamordowała księżniczką perską Strateirę, drugą żoną Aleksandra, córkę Dariusza:) A zatem mając do wyboru - zagmatwane "dzieje " Aleksandra z TRZEMA kobietami, reżyser wybrał, niczym nieudowodniony, związek z Hefajstionem:) to trochę śmieszne:D!!
              Ponadto w filmie trochę mi zabrakło także opowieści o typowej i męskiej przyjaźni mężczyzn na wojnie, o takim zwykłym braterstwie broni, pomiędzy Aleksandrem, Hefajstionem, Kassandrem, Ptolemeuszem, a także Filotasem i Harpalosem:) Przecież walczyli ramię w ramię ( no może z wyjątkiem Harpalosa, bo był księgowym:), na pewno były takie sytuacje, że ratowali sobie życie nawzajem, może nawet chronili Aleksandra:) Wszystko to mogło być pokazane, gdyby tylko ktoś potrafił napisać dobry scenariusz:)!!


              • O tak, serial to byłoby coś! Gdyby jeszcze się za to wzięło HBO, to mogłoby wyjść naprawdę fajnie :)

                Z tym "romansem" z Hefajstionem to racja. Choć, jak wspominałem, nie przeszkadzało mi to jakoś wybitnie, to jednak daje do myślenia, że Stone uchwycił się akurat tej domniemanej słabości Aleksandra do swojego dowódcy - trochę mi to wygląda na próbę wzbudzenia kontrowersji na siłę. Ok, trzeba filmowi oddać sprawiedliwość, że Roksana też się pojawia, choć akurat tutaj jakiejś specjalnej chemii między nimi nie wyczułem - jest bo jest, ale słabo ten wątek został ukazany. W ogóle życie osobiste Aleksandra w tym filmie wyszło słabo, a w rzeczywistości było ono zdecydowanie bardziej barwne ;) No ale cóż, w filmie wszystkiego mieć nie można, dlatego opcja serialu daje więcej pola do popisu.

                Co do ostatniego akapitu - mnie w ogóle zabrakło podkreślenia roli, jaką odgrywali w kampanii Aleksandra jego przyjaciele. Geniusz Macedończyka to jedno, ale nie zapominajmy, że byłby on niczym, gdyby nie miał za sobą sztabu tak znakomitych dowódców, którzy w dodatku gotowi byli iść za nim na koniec świata. W filmie to są postaci bez wyrazu, przewijają się w paru scenach, gdzieś tam usłyszymy nazwisko jednego czy drugiego, ale to wszystko. Tymczasem kilku z nich to były naprawdę wielkie osobowości - charyzmatyczni, doskonali wodzowie i politycy, którzy po śmierci Aleksandra władali potężnymi królestwami. Postacie takie jak Perdikkas, Antygon, Ptolemeusz, Lizymach, Seleukos - powinni być bardziej wyeksponowani. W serialu zapewne znalazłoby się na to miejsce, zwłaszcza gdyby nie skończyło się na jednym sezonie :)
                Zdecydowanie trzeba by podrzucić pomysł HBO, albo samemu zacząć coś tworzyć ;)

                • Widzę, że znasz wszystkich diadochów :)!! I zobacz ilu mamy bohaterów drugoplanowych:) - których wątki ładnie można połączyć w serialu.

                  Np. taki Perdikkas - fajnie by było ukazać jego romans z siostrą Aleksandra - Kleopatrą:), kobietka miała męża, chyba króla Epiru:) - fajny skandal:)
                  Albo Seleukos - który zakochał się z Apame podczas przypadkowego wesela w Suzie:)
                  Albo wątek Kassandra i jego ojca Antypatra jest super - bo naprawdę w świecie starożytnym rzadko zdarzała się szczera miłość ojca i syna:) wystarczy porównać do Aleksandra i Filipa i mamy wspaniałą przeciwwagę:)

                  Szkoda mi takich straconych okazji! Fajnie zauważyłeś powyżej, że historia pisze najlepsze scenariusze - nie trzeba zmieniać czy udziwniać historii, a jedynie wystarczy napisać normalne dialogi - przecież Aleksander i jego towarzysze nie mogli zachowywać się inaczej niż my teraz, tzn. chodzi mi o to, że czuli i kochali i nienawidzili dokładnie tak jak współcześni ludzie:)

                • Wszystkich nie wymieniłem, ale powiedzmy, że - razem ze wspomnianym przez Ciebie Antypatrem - to ci najbardziej znaczący :) Choć w sumie wypadałoby jeszcze umieścić w tym zestawieniu Eumenesa - był bardzo znaczącą osobistością na dworze Aleksandra, a później jednym z głównych bohaterów wojen diadochów. Bardzo pozytywna postać - jako jedyny nie próbował ugrać czegoś dla siebie po śmierci króla i do końca bronił dziedzictwa Aleksandra, co ostatecznie przypłacił życiem. Ale wojny diadochów to już temat-rzeka i materiał na co najmniej 5 sezonów osobnego serialu ;)

                  Zgadzam się z tym co napisałaś na końcu. "Aleksander" Stone'a raził mnie m.in. właśnie tą sztucznością w grze aktorów i dialogach. Nie ma tam prawdziwych, żywych emocji. Zdecydowanie lepiej byłoby pokazać bohaterów jako normalnych ludzi, którzy normalnie reagują, a nie wygłaszają pompatyczne mowy kończąc każdą wypowiedź tekstem w stylu "mój wierny Hefajstionie" itp. ;)

                • Perdikkas nie miał romansu z Kleopatrą, to ona oferowała mu swą rękę ale on wybrał Nikaję córkę Antypatra. Poza tym w roku 322 p.n.e kiedy to się działo Kleopatra była od 8 lat wdową, jej mąż Aleksander z Epiru zginął w 330 p.n.e w Italii.

              • Pewnie nie był homoseksualistą ale miał bzika na tle Iliady Homera, wiadomo że spał z dwoma rzeczami pod poduszką; egzemplarzem Iliady i sztyletem. W swoim mniemaniu był Achillesem (po matce był jego potomkiem, oczywiście jeśli Achilles naprawdę istniał) a Hefajstion był dla niego Patroklosem, najbliższym przyjacielem Achillesa z Iliady.

                • Tu strasznie ciężko rozstrzygnąć o orientacji seksualnej Aleksandra. Zgadzam się z tym że mogli pozowac na Achillesa i Patroklosa - choć i ten związek z mitologii jest podejrzanym seksualnie:) osobiście myślę że Aleksander mógł mieć ścisły związek z Hefajstionem kiedy spojrzy się np. że Roksana zaszła w ciążę dopiero po śmierci Hefajstiona.

                • To nie była pierwsza ciąża Roksany, wcześniej (w czasie wyprawy na Indie) poroniła. Poza tym przecież wiesz o Barsine, z którą był związany przez kilka lat zanim poznał Roksanę. I ciekawe są dwa fakty; 1) pogłoski o związku z Hefajstionem pojawiły się wiele lat po śmierci Aleksandra, 2) była też wtedy mowa o homoseksualnym związku Aleksandra z niejakim Bagoasem, eunuchem Dariusza. Gdyby Hefajstion był kochankiem Aleksandra to może nie byłby zazdrosny o kobiety ale temu Bagoasowi by chyba nie przepuścił :) A tymczasem nic nie ma o jakimkolwiek incydencie powodowanym zazdrością Hefajstiona. Jedyny zatarg miał Hefajstion z Eumenesem ale tu ewidentnie chodziło o wpływy i władzę.

          • Pod Cheroneą manewr Filipa był zaplanowany. Macedończycy uderzyli tzw. szykiem skośnym z falangą na prawym skrzydle wysuniętą do przodu, która gdy będący naprzeciwko Ateńczycy rzucili się biegiem zaczęła się cofać. Na lewym skrzydle stojący naprzeciwko Aleksandra Tebianie z elitarnym Świętym Zastępem, który pokolenie wcześniej złamał po Leuktrami Spartan (nawiasem mówiąc składał się z 300 homoseksualistów) pozostali na miejscu. Między wojskami Teb a resztą powstała luka, w którą wpadła jazda macedońska i wtedy Filip zawrocił falangę i rozbił Ateńczyków. Ciekawe są obelgi jakimi obrzucano się chwilę przed starciem; żołnierze Świętego Zastępu wołali pod adresem Aleksandra: "Barbarzyński bękart!" (chodziło o jego matkę Olimpias., która pochodziła z Epiru" na co Macedończycy odpowiedzieli: "Po bitwie pochowamy was parami żebyście mogli się pier ... nawet po śmierci!" (chodziło im oczywiście o orientację seksualną Świętego Zastępu). I słowa dotrzymali; z 300 tylko 46 wzięli żywcem, resztę pochowali wspólnie.

      • Aleksander został trafiony strzałą w pierś w czasie zdobywania nie miasta Malli lecz miasta plemienia indyjskiego Mallów. Przebieg tego był następujący; kiedy żołnierze zawahali się przed wejściem na drabiny Aleksander wyrwał drabinę najbliższemu i sam wspiął się na wał. Żołnierze rzucili się za nim z takim zapałem :) że drabiny złamały się pod nimi, wraz z Aleksandrem na wałach znalazło się jeszcze trzech; jego dowódcy Peukestas i Leonnatos i oficer gwardii Abreas, który natychmiast zginął ugodzony w głowę. Aleksander został trafiony strzałą, która przebiła pancerz i utkwiła w płucach. Zanim zemdlał zdołał jeszcze zabić 3 napastników. Na wieść o rzekomej śmierci króla Macedończycy wyrwali bramę i jak piszą kronikarze "nie oszczędzili w mieście nikogo".

  • Naprawdę trudno polemizować bo w większości masz rację. Na razie pozwolę sobie z kilkoma tezami; 1) czarny koń Bukefalos ("Bucefał") odegrał dużą rolę w życiu młodego Aleksandra :). Gdy małoletni Aleksander ujarzmił konia, którego nikt nie mógł osiodłać Filip powiedział; "Synu, poszukaj nowego królestwa bo Macedonia będzie dla ciebie za mała!". 2) Jak twierdzą historycy; "Nikogo tak naprawdę nie kochał oprócz swojej straszliwej matki" (tzn. Olimpias). Powiedział kiedyś; "Jedna łza mojej matki zmaże wszystkie wobec niej zarzuty". Ale też; "Dostanie wszystko ale nie władzę, bo to nie jest zabawka dla kobiet

    • Błagam - nie cytuj Plutarcha "żywcem":)! Do tego pisarza należy podchodzić z ostrożnością - koloryzował i upiększał historie:)

      • Nie cytuję Plutarcha bo nie czytałem "Żywotów sławnych mężów". Ale ciekawe rzeczy piszesz o Kassandrze. Jakie mogło być jego "braterstwo broni" z Aleksandrem skoro podczas podboju Persji Kassander przebywał w Macedonii i przybył dopiero do Babilonu wysłany przez swojego ojca Antypatra. Zresztą ta wizyta omal nie zakończyła się dla niego tragicznie; kiedy wybuchnął śmiechem na widok padających przed Aleksandrem na twarz Persów Aleksander zeskoczył z tronu, chwycił go za włosy i uderzył jego głową o ścianę. Kassandra tak to przeraziło że nawet wiele lat po śmierci Aleksandra dostawał drgawek na widok jego podobizny :) A "szczera miłość ojca i syna" tzn. Antypatra i Kassandra? Jakie zdanie miał Antypater o Kassandrze świadczy to że zamiast syna Kassandra następcą po sobie mianował Poliperchona. I chyba się nie mylił bo jedynym "osiągnięciem" Kassandra było zamordowanie Heraklesa (syna Aleksandra i Barsine), Olimpias, Roksany i Aleksandra IV (syna pogrobowca Aleksandra i Roksany).

        • Hej.
          Kassander rzeczywiście razem z ojcem przebywali w Macedonii gdy Aleksander podbijał Persje bo Antypater był regentem. Chodziło mi o to że Kassander podobnie jak Hefajstion czy Perdikkas byli przyjaciółmi Aleksandra z dzieciństwa. Pewnie brali udział w bitwie pod Cheronea na przykład. Podbój Persji to przecież tylko jeden z wielu frontów walk Aleksandra.

          Po drugie. Relacje Kassandra i jego ojca były dobre w porównaniu do relacji Aleksandra i Filipa. Zauważ że Antypater nie mógł przekazać regencji synowi bezpośrednio bo przecież doszłoby do wojny z innymi diadochami. I tak do niej doszło ale Kassander działał wolny od spuścizny ojca. Myślę że ustalili to wcześniej a każda taka zagrywka polityczna jest tajemnicą.

          Po trzecie. Nie było tak że Kassander od razu pozbył się rodziny Aleksandra. Powody zamordowania następcy były złożone. Myślę że nie doceniasz Kasandra. A wojny diadochow to osobny temat.

          • Zgadzam się - decyzja Antypatra była podyktowana obawą o to, by nie drażnić pozostałych diadochów jakimiś dynastycznymi ambicjami. Kassander miał dzięki temu wolną rękę, by budować swoją własną pozycję w sojuszu, a nie w konflikcie z innymi dowódcami Aleksandra.

            Nie zgodzę się też z przedmówcą, że jedynym osiągnięciem Kassandra było wymordowanie rodziny Aleksandra. Podczas wojen diadochów dał się poznać jako energiczny i zdolny wódz, a przede wszystkim rozsądnie ograniczył swe ambicje do Grecji i Macedonii, które na wczesnym etapie udało mu się opanować i utrzymać do końca. Ostatecznie założył tam swą własną dynastię, a wszystko to osiągnął bez pomocy ojca, także nie odmawiałbym mu talentów.

            Myślę jednak, że za najlepszą przeciwwagę dla relacji Aleksandra z Filipem może posłużyć więź Antygona i jego syna Demetriosa, która była naprawdę wzorowa zwłaszcza jeśli wziąć pod uwagę tak częste wówczas walki dynastyczne. Antygon i Demetrios zawsze działali ramię w ramię bez zazdrości o sławę i dokonania tego drugiego.

            • O tak. Antygon kochał swojego syna. Ale na Demetriosie ciąży bitwa pod Ipsos. Z jego winy Antygon zginął.

              Wcześniej mówiliśmy o serialu o Aleksandrze. :) Myślę że zgodzilibysmy się też w sprawie serialu o diadochach. Bo interpretujemy historię.

              • To chyba za dużo powiedziane, że "zginął z jego winy". Ciężko nawet wyrokować, czy Demetrios popełnił błąd, czy zwyczajnie nie miał możliwości zatrzymać na czas rozpędzonego ataku takiej masy jazdy. W bitewnej gorączce i ogólnym zamęcie tak ścisła kontrola nad swoimi ludźmi była bardzo trudna jeśli nie niemożliwa. Zresztą z opisu bitwy wynika, że ostatecznie Demetrios chciał wrócić do walki, lecz wtedy został odcięty przez słonie Seleukosa.

                Tak, serial o wojnach diadochów - to by było coś :) Ten okres w historii był nie mniej fascynujący niż podboje Aleksandra, a pod pewnymi względami może nawet bardziej. Z pewnością materiału na ciekawe widowisko filmowe byłoby aż nadto :) Bitwy, zamachy, spiski, zwroty akcji - aż ciężko byłoby z czegoś zrezygnować! Ale również sądzę, że dogadalibyśmy się i obmyślili coś fajnego ;)

            • Jednak Antygonos nie spełnił próśb Demetriosa i kazał udusić jego przyjaciela Eumenosa wziętego do niewoli po bitwie pod Parajtakene w 317 p.n.e. A Antygenesa dowódcę tzw. Srebrnych Tarcz (dawni hypaspiści czyli gwardia) dzięki któremu wygrał tę bitwę bo w trakcie walki przeszedł na jego stronę kazał po bitwie spalić żywcem.

              • To prawda, kazał stracić Eumenesa, zapewne pod presją swoich oficerów. Możliwe, ze gdyby nie ona, oszczędziłby go. W końcu decyzji nie podjął od razu, tylko po kilku dniach wahania, a po egzekucji obszedł się ze szczątkami Eumenesa honorowo. Co do śmierci dowódców srebrnych tarcz, to potraktował ich po prostu jak zdrajców, którymi się okazali. Jednak te wyroki nie wpłynęły w żaden sposób na jego relacje z Demetriosem.

          • Jeśli ustalili to wcześniej to nic im z tego nie wyszło bo Kassander musiał uciekać przed Poliperchonem aż do Azji do Antygonosa i tylko dzięki jego pomocy zdobył władzę w Macedonii. Co do relacji Aleksandra z Filipem to były one wzorowe (np. 16 letniemu Aleksandrowi Filip powierzył regencję w Macedonii gdy sam był na wyprawie wojennej) do czasu ślubu Filipa z Kleopatrą (oczywiście nie z własną córką, to imię kobiece było bardzo popularne w Macedonii) a dokładnie do incydentu na uczcie weselnej kiedy stryj Kleopatry Attalos wzniósł toast; "Niech z tego związku narodzi się nareszcie prawowity dziedzic królestwa". Aleksander krzyknął; "To ja psie jestem dla ciebie bękartem?!" i rzucił się na niego. Filip wyciągnął miecz i skoczył do Aleksandra lecz był już pijany i przewrócił się. Aleksander powiedział drwiąco; "Ten człowiek chce się przeprawić z Europy do Azji a przewraca się przełażąc z łóżka jednej kobiety do łóżka drugiej".

            • Cenię Twoją wiedzę, naprawdę:). Ale opierasz swoją wiedzę na książce która wprost cytuje Plutchara. Naprawdę wierzysz w te napuszone cytaty??

              Myślę że stosunki Aleksandra i jego ojca były dobre na początku a później pogorszyła się tak bardzo ze Aleksander jest głównym podejrzanym o morderstwo Filipa. Oczywiście nie wiemy nic na pewno. Bo przecież nie ma dowodów kto zlecił to zabójstwo. Zwraca jednak uwagę że Aleksander zyskał najwięcej na śmierci ojca. Trudno ich stosunki określić jako wzorowe:)

              • Nie opieram swojej wiedzy na jednej książce. Ale dlaczego się tak uwzięłaś na tego nieszczęsnego Plutarcha? :) Nie czytałem go i nie wiem czy jakaś książka o tamtych czasach, którą czytałem go cytuje ale przecież Plutarch opiera się na pierwszorzędnych źródłach znanych teraz tylko z fragmentów m.in. na Arystobulosie, Oneksikritosie, Kallikstenesie i na takich, które całkowicie zaginęły jak np. pamiętniki Ptolemajosa Lagidy (Ptolemeusza I) wodza i bliskiego przyjaciela Aleksandra. A dlaczego te cytaty uważasz za napuszone to naprawdę nie wiem, dla mnie są złośliwe i ordynarne.

              • Ojciec Aleksandra Filip też zyskał na śmieci swojego ojca Amyntasa i swojego najstarszego brata króla Aleksandra II ale to przecież nie on kazał ich zamordować tylko jego matka Eurydyka ze swoim kochankiem (własnym zięciem) Ptolemajosem z Aloros. Tą czarującą parę, mamusię i jej kochanka, Filip wraz ze swoim starszym bratem Perdikkasem wysłali na tamten świat.

            • "Jeśli ustalili to wcześniej to nic im z tego nie wyszło bo Kassander musiał uciekać przed Poliperchonem aż do Azji do Antygonosa i tylko dzięki jego pomocy zdobył władzę w Macedonii."
              Tylko, że dzięki temu miał w ogóle do kogo zwrócić się o tą pomoc. Gdyby Antypater namaścił swojego syna, jest wielce prawdopodobne, że pozostali wodzowie kontestowaliby ten wybór i w obawie przed dynastycznymi ambicjami Antypatra i Kassandra zwróciliby się przeciw temu ostatniemu. A Kassander miałby problem ze znalezieniem sojuszników, bo pewnie wielu diadochów ostrzyłoby sobie zęby na przejęcie jego schedy. Tak ja w rzeczywistości wystąpili przeciw Poliperchonowi, tak w tej alternatywnej historii jest duża szansa, że zrobili to samo względem Kassandra.
              Nie wiem, czy Antypater ustalił to z synem, ale myślę, że właśnie w obawie przed tym, by inni diadochowie nie uznali go za zagrożenie dla swoich ambicji, nie uczynił go regentem.

              • I tak Antygonos to zakwestionował i momentalnie poparł Poliperchona. Zresztą Antygonos przerzucał się z jednej strony na drugą, walczył na kilku frontach jednocześnie i to prawdopodobnie przyczyniło się do jego klęski. Macedonia, w której raz brał górę Kassander a raz Poliperchon przestała go interesować. Była ważną dla rdzennych Macedończykow ale małą częścią imperium Aleksandra. W roku 309 p.n.e. Poliperchon na czele 20 tysięcznej armii wkroczył do Macedonii. Miał ze sobą Heraklesa, 18 - letniego syna Aleksandra i Barsine. Macedończycy z armii Kassandra dali do zrozumienia że dla nich liczy się ród Argeadów, potomkowie Filipa i Aleksandra. Byłoby po Kassandrze ale ten oferował Poliperchonowi stanowisko stratega w Grecji i majątki w Macedonii. Na uczcie wydanej z okazji przybycia posłów Kassandra jego wysłannicy udusili Heraklesa pierworodnego syna Aleksandra. A co do dynastycznych ambicji Antypatra to o ile wiem nawet Olimpias, która go nienawidziła powiedziała o nim ze jest chorobliwie wierny dynastii Argeadów. Przypuszczam że gdyby był o 20 lat młodszy (zmarł w wieku ponad 80 lat) syn Aleksandra zostałby królem Macedończyków i historia potoczyłaby się inaczej. No, ale to już jest takie gdybanie co byłoby gdyby Hitler był seksualnie normalny albo gdyby Stalin nie miał wąsów :)

                • "I tak Antygonos to zakwestionował i momentalnie poparł Poliperchona."
                  No właśnie nie "momentalnie". Najpierw udzielił wsparcia Kassandrowi i to z jego pomocą Kassander już rok po śmierci Antypatra pokonał flotę Poliperchona, a w następnym roku zabezpieczył swoją władzę w Atenach, a później w Macedonii. Do zmiany sojuszu doszło dopiero później, gdy Kassander miał już mocną pozycję w Grecji i Macedonii.

                  Ciężko wyrokować, czy Antypater byłby w stanie przekazać władzę prawowitym dziedzicom Aleksandra nawet gdyby pożył dość długo. Pamiętajmy, że nie dysponował siłami zdolnymi oprzeć się potędze jaką dysponowali pozostali diadochowie, a to ich ambicje byłyby główną przeszkodą, by posadzić na tronie całego imperium syna Aleksandra. Największą bronią Antypatra był tak naprawdę szacunek i posłuch jakim cieszył się wśród Macedończyków, ale czy to wystarczyłoby, aby przepchnąć kandydaturę Heraklesa czy małoletniego Aleksandra? Podejrzewam, że zarówno jeden jak i drugi mógł zostać zakwestionowany przez któregokolwiek z wodzów, a to był prosta droga do wojny domowej.

                • Może zbyt pochopnie użyłem słowa "momentalnie" mając na myśli kilkudziesięcioletnią wojnę wojnę diadochów. Ale w końcu Kassandrowi jednak "nic z tego nie wyszło" bo po burzliwym, przerywanym panowaniu zmarł w 297 p.n.e. (prawdopodobnie na gruźlicę) a jego synowie po kilkunastoletnich przepychankach zmarli lub zostali zamordowani. Ostatecznie w 276 p.n.e. władzę w Macedonii objął Antygonos Gonatas i sto kilkadziesiąt lat panowała tam dynastia Antygonidów, potomków Antygonosa Jednookiego. Co do kandydatury małoletniego Aleksandra IV to jednak żaden z diadochów jej nie kwestionował, dopiero kiedy w 306 p.n.e. Kassander ogłosił jego zgon (zamordował go prawdopodobnie rok wcześniej) ogłosili się samodzielnymi władcami, wcześniej nazywali się "strażnikami osoby króla" i jego wodzami.

                • Owszem, nie wyszło w tym sensie, że jego dynastia przetrwała krótko, ale tego przecież Kassander nie mógł przewidzieć, a za swojego życia mógł jednak ocenić, że udało mu się osiągnąć to, co chciał, w końcu zdobył władzę w Macedonii.

                  To prawda, kandydatury małego Aleksandra nikt nie kwestionował, choć z drugiej strony na ile było to szczere, a ile było w tym chłodnej dyplomacji, ciężko rozstrzygnąć. Zauważ, że ci z diadochów, którzy twardo obstawali za utrzymaniem jedności imperium - Perdikkas i Eumenes stali się obiektem ataku pozostałych i zginęli zamordowani. Reszta dążyła konsekwentnie do wydzielenia z imperium swoich włości. Nie wiadomo, czy gdyby Aleksander IV pożył jeszcze te 20 lat, miałby we władaniu coś więcej niż Macedonię. Ale tu już wchodzimy na grunt historical fiction :)

  • Jednak mało kto zwraca uwagę, że to jest najwierniejszy historii film o starożytności jaki kiedykolwiek pod względem - kostiumów, uzbrojenia i scenografii. Aż trudno mi do dziś uwierzyć, że pokazano tam takie detale. Są scytyjscy katafrakci, traccy peltaści, hetajrowie w hełmach beockich, falangici w hełmach frygijskich, trackich i attyckich w 100% zgodni ze znaleziskami, źródłami pisanymi, sztuką. W każdym innym filmie nie potrafią zrobić poprawnie nawet legionisty rzymskiego, do którego wyglądu jest tysiące źródeł, a tutaj idealnie przedstawiono oddziały, o których nie słyszało 99% populacji.

    • Od razu przyznaję że mi jest wszystko jedno jaki hełm nosił żołnierz z falangi macedonskiej i czy w ogóle jakiś nosił:). Podobnie jak nie robi na mnie wrażenia jeśli jazda macedonska na potrzeby filmu używała zwykłych strzemion - których wówczas nie znano:). Akurat w tym filmie pilnowano, by strzemiona nie były widziane:).
      Ale jakie znaczenie ma scenografia skoro scenariusz to mielizna. Wolałabym by Aleksander nosił trefny hełm ale żeby był wodzem z krwi i kości:).

      • Wszystko to punkt widzenia. Dla mnie ma to znaczenie, jeśli oglądam film historyczny. Błędy popełniane przez większość filmowców odbierają historyczny klimat filmu. Scenariusz to wg mnie nie wszystko. Przykładowo serial Wikingowie potrafi wciągnąć, jednak historycznie to bieda. Podobnie jeśli chodzi o kostiumy i scenografię. WIkingowie noszą jakieś stroje fantasy, nie noszą w ogóle kolczug i hełmów, nawet przywódcy. A bardziej boli to, że wojownicy z Wessex noszą renesansowe hełmy burgonety z XVI wieku. To w pewnym sensie odbiera mi przyjemność oglądania serialu, bo nie mogę wczuć się w klimat epoki.
        Alexander dla mnie ma dobry scenariusz, choć nie każdemu przypadnie do gustu - retrospekcje, dłużyzny. Największym plusem jest właśnie wygląd ludzi, budynków itp. dzięki któremu rzeczywiście czuję, jakbym oglądał film z epoki.

        • Masz rację, że film historyczny powinien oddawać daną epokę. Piechur grecki nie powinien przecież nosić np. piuropusza na glowie:). Ale w scenach walk np. mi wystarczy jeśli np. falanga ma włócznie i szyk bojowy, a w co są dalej ubrani już nie jest takie ważne bo to niknie w tumulucie bitwy.

          Nie oglądałam Wikingów. Ale może nie noszą hełmów bo wtedy mężczyźni lepiej się prezentują:) tj. Od razu widać kto jest kim w walce . Hełm trochę zasłania twarz:) i w przypadku Wikingów jeśli mają łodzie i atakują z zaskoczenia to chyba jest ok:)

          • Ogólnie popieram Twoje podejście. Zgadzam się, że realia historyczne w filmie z epoki są ważne i mnie też niejednokrotnie drażniło jak twórcy bardzo luźno podchodzili do tych kwestii. Tu trzeba oddać "Aleksandrowi", że wiernie oddaje liczne szczegóły kostiumów i scenografii. Niemniej film ma przede wszystkim być atrakcyjny, wciągający, mieć dobrą fabułę, aktorstwo itd. Nic nie stoi na przeszkodzie, by jednocześnie trzymał się wiernie faktów historycznych, ale nawet jeśli trochę je przeinacza, a broni się filmowym rzemiosłem, to moim zdaniem wygrywa z takim "Aleksandrem". Przykładowo "Rzym" był rewelacyjnym serialem, nawet jeśli irytowało mnie to, że legioniści nie używali pilum ;)

            W "Wikingach" jest więcej historycznych baboli niż hełmy czy w ogóle uzbrojenie, choć akurat łodzie są :) Nie zmienia to faktu, że serial był do tej pory bardzo dobry (popsuł się w obecnym sezonie, ale znów - wcale nie przez historyczne nieścisłości).

            • Muszę obejrzeć tych "Wikingów" - skoro oglądacie ten serial. Ale o Wikingach nie wiem absolutnie nic:)

              • Pierwsze 3 sezony mogę polecić z czystym sumieniem, z taką uwagą, że pierwszy też jakoś scenariuszem nie powala, bywa miejscami uproszczony i przerysowany, a i braki budżetowe też widać. Ale mimo wszystko ogląda się go nieźle. Natomiast 2 i 3 są już świetne (zwłaszcza 2 - imho najlepszy dotąd). Jestem właśnie w trakcie 4 i tu widać niestety duży spadek formy, ale zostało jeszcze ponad połowa sezonu, więc nie przesądzam :)

                Może i lepiej, że nic nie wiesz, przynajmniej nie będą Cię irytować jakieś historyczne przekłamania ;)

          • tj. pióropusza:) - oczywiście:)

  • Mniej caps locka i wykrzykników, więcej czytania biografii i książek o Aleksandrze.

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: