Ten film to klapa

użytkownik usunięty

Źródła porażki szukałbym w obsadzie aktorskiej. Przede wszystkim Colin Farrel, niestety ten pan nie pasuje do tej roli. Zero charyzmy. Co czyni filmowego Aleksandra niewiarygodnym.
Film oglądałem w kinie dawno, dawno temu, teraz sobie o nim przypomnialem.To było wielkie rozczarowanie na całej linii.
Technicznie temu filmowi zarzucić wiele nie można było. Jest też atrakcyjny dla miłośników historii. Ale ta obsada. Gwoździem do trumny była rola Angeliny Jolie...Nie znoszę jej manierycznej gry.
Sama wizja postaci Aleksandra...ciężko było powiedzieć dlaczego ci wszyscy ludzie za nim podążali.

9
  • Masz rację, Stone pobłądził z obsadą i charakterystyką wodza lub przyjął warunki producenta. Co właściwie na jedno wychodzi.

  • z calym szacunkiem dla Stone'a ale po prostu nie trafil z obsada najbardziej szkoda mi Hopkinsa ze w tym wystapil

  • Dla mnie w obsadzie właśnie Farrell bardzo pasował i był mega charyzmatyczny. Przemowa pod Gaugamelą i w Indiach coś świetnego. Rola Aleksandra była też dobrze napisana - przede wszystkim bohater nie wyżynał sam pół armii jak to w świecie Hollywoodu zwykle bywa. Val Kilmer jako Filip też dawał rade. Reszta natomiast faktycznie słabo.

    • użytkownik usunięty

      kwestia gustu, w moim przekonaniu przede wszystkim rola była źle napisana, a Farrell tego nie naprawił

      • Farrell położył film. Najlepsze z tego wszystkiego były sceny batalistyczne (których powinno być dużo, dużo więcej) i Val Kilmer jako Filip (gdyby był trochę młodszy spokojnie mogliby obsadzić go jako Aleksandra).
        Niestety, postaci, która była w stanie przekonać żołnierzy do dziesięcioletniej kampanii prowadzącej za granice znanego świata nie może grać aktor jednej miny o wyglądzie zbitego psa. Aleksander był szaleńcem rzucającym się na wroga w pierwszym szeregu, szantażującym wojsko, że jak nie będą dalej szli, to się zagłodzi na śmierć itd. Awanturował się po pijaku, był cwany jak lis i uparty jak osioł, no i jeszcze mania prześladowcza, która męczyła go pod koniec życia (może nie bezpodstawnie). Taki dobry materiał na film, takie wyzwanie aktorskie. No ale nic, dostaliśmy ciepłe kluchy. Dla jasności, nie uważam, że Farrell jest złym aktorem, po prostu sprawdza się w zupełnie innych rolach ("Sen Kassandry", "W Brugii", świetny "Lobster", w "Detektywie" też miał rolę dobraną pod siebie i całkiem udany występ).

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu:
o