Irytująca Alicja, słodkie aluzje, piękna animacja

Może nie będę się rozpisywać, bo wiele rzeczy zostało tu już powiedziane,
jednak chciałabym podzielić się paroma rzeczami, które mnie poruszyły.

Zacznę od tego, że nie czytałam książki, więc odnoszę się jedynie do tego co widziałam w powyższym filmie.

Irytowała mnie Alicja. Tak, to jest to co chciałabym powiedzieć o tej postaci. Przez pół filmu : "niee ja nie jestem Alicją, nieee ja nie będę robić tego co mówicie" Po prostu się już słabo robiło. Przez cały czas praktycznie, poza końcówką, odnosiłam wrażenie, że chodzi nadąsana i jakaś taka nadęta.
Też trochę nie kontaktowała chyba z tym co widziała, odniosę się do tego co się stało gdy kot ją przyprowadził do Kapelusznika. Widząc, że nadchodziła armia, szukających ją osób, Kapelusznik ją zmniejszył i włożył do dzbanka. Uratował jej skórę, a ona jeszcze chciała by ją wypuścił. Nie mówiąc już o uczuciu Kapelusznika do niej, jakby w ogóle nie czuła aluzji.
Było parę jeszcze takich fragmentów, ale nie chcę już się wypisywać.

Pomijając wspomnianą płytkość postaci, spodobało mi się to jak delikatnie Kapelusznik okazywał zauroczenie Alicją, to było takie słodkie.

Zdenerwowała mnie też końcówka. Przez cały film akcja toczy się na jakiś wypalonych zgliszczach, rozumiem ciężka sytuację, ale skoro na końcu już zło zostało pokonane, a cały film był w disnejowskim klimacie, to czemu nie było jakiegoś, ładnego, wesołego opuszczenia tej Krainy?
Nie wspomnę o tym, że Alicja powinna, chociażby z grzeczności zostać w tej Krainie, chociaż chwilkę...

Dodam może jeszcze to, że jestem zachwycona animacją, może też dlatego, że interesuję się takimi rzeczami. Wyobrażam sobie, ile pracy musieli włożyć chociaż w same modele, sceny były powypychane obiektami, wyglądało to wspaniale.

6

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu:
o