Symbolika filmu ryje mózg ;-)

Dla mnie to największa wartość tego pięknego filmu... Zaczynając od początku...

Gonienie za króliczkiem - symbol pogoni za czymś czego się nie da dogonić... osobą, uczuciem, czymś nierealnym.

Królicza nora - w filmie symbolizuje udanie się do własnego wnętrza w celu poszukiwania przez Alicję samej siebie. Zejście do poziomu własnej podświadomości... miejsca gdzie roi się od kolejnych symboli. Większość z nas bardzo boi się tego co tam znajdzie w tej swojej króliczej norze...

Madhat tea party - fantastyczna scena filmu. Całkowite odwrócenie sztywnych ról i konwenansów eleganckich podwierczorków. Nie ma żadnych zasad, chodzi się po stołach i mówi cokolwiek ma ochotę :-)

Jabberwocky - symbolizuje nasze największe słabości. Naszą walkę z samymi sobą. Jesteśmy w niej całkowicie sami i tylko my możemy podjąć decyzję o próbie stawienia czoła naszym demonom.

Postacie z Wonderland - każda prawie z nich symbolizuje kogoś w świecie realnym. Kogo Waszym zdaniem symbolizuje kot? Tą zakręconą starą pannę?

Miecz - co on symbolizuje...? Nasz oręż w walce z samymi sobą...? ale co konkretnie?

Rośnięcie i kurczenie się Alicji - też świetny symbol... ciągle jesteśmy nie tacy jak trzeba! Albo za mali albo za duzi... trudno stać się kimś "w sam raz".

30
  • Mógłbyś wytłumaczyć bardziej dogłębnie o co chodzi z tym "Zejściem do poziomu własnej podświadomości" i jak odnaleźć się we własnej króliczej norze?

    • Hmmm no tak jak w filmie... Alicji całe życie mówiono, że ma być posłuszna i cała rodzina żyła pod dyktaturą ciotki.
      Ale nikt się nad tym nigdy głębiej nie zastanawiał po prostu wszyscy się do tego przyzwyczaili i nie umieli się z tego wyzwolić.
      Alicja pierwsza zaczęła się nad tym zastanawiać... uświadomiła sobie jaka jest skala terroru tej ciotki i że przecież tak wcale być nie musi. Że to jej bajka przecież i ona decyduje.
      Zamiast tej całej bajki film możnaby przedstawić jako taką właśnie rozmowę Alicji z samą sobą... zadanie sobie pytania co mi nie odpowiada i co chcę zrobić ze swoim życiem.

  • Myślę, że to co mówisz jest nadinterpretowywaniem tego filmu. Twoja wypowiedź skłania mnie do zadania pytania: Czy nauczasz naszą wspaniałą młodzież języka polskiego??? Jeśli nie, to z pewnością masz 5, może 5+ za odpowiedź na ulubione pytanie polonistów: Co autor miał na myśli?.

    • Nie pracuję i nigdy nie pracowałem w szkole ;-)

      Nie wiem co autor miał na myśli ale taka interpretacja jest dość oczywista.
      Tak pracuje nasz mózg - w trakcie snu przetwarza na jałowym biegu to co wydarzyło się w realnym życiu. Robi z tego różne wizje symbole i skróty myślowe. Odreagowuje nagromadzone napięcia i stresy. Porządkuje myśli.
      To już czysta nauka.

      • Jeśli interpretujesz książkę w ten sposób to raczej się mylisz, autor był matematykiem i fizykiem, wybitnym z resztą i to informacje z tych dziedzin zakodowane są w książce o przygodach Alicji.

        • Tak, jak w piramidzie Cheopsa zakodowana jest mama do planety kosmitów ;-) ?

          To, że autor ma wiedzę ścisłą, nie znaczy, że nie jest człowiekiem - ma te same instynkty, popędy itd. itp.
          W filmie interpretacja jest wręcz oczywista, że postaci ze snu mają swoich odpowiedników w realnym świecie Alicji... to przecież nie ulega chyba, niczyjej wątpliwości.

          • Lewis C. był zafascynowany dziewczynką, która posłużyła mu jako pierwowzór Alicji. Dziś takiej relacji przyjrzała by się pewnie opieka społeczna;)
            kinematozerca ma rację...ta książka to łamigłówka, nie da się jej jednoznacznie zinterpretować i właśnie w tym tkwi jej moc. Długo czekałam na ten film, no i Burton..mmm... Niestety mocno się zawiodłam. Strona wizualna oczywiście wspaniała, ale historia sprawiła, że z kina wyszłam zła. Przy takich dziełach nie trzeba kombinować, one bronią się same. Scenarzystka popłynęła i moim zdaniem utopiła film:(

          • Już raczej postacie z Krainy Czarów mają swoich odpowiedników w "rzeczywistości".
            W książce nie ma tych postaci. Są wymysłem scenarzysty. Są wtórne względem książki.

            Interpretacja nie jest już tak oczywista, ale do tego trzeba odrobiny wysiłku, jakim jest otworzenie książki.

  • Czekaj, czekaj... Nie uważasz, że ekscytowanie się symboliką tego konkretnego filmu, która praktycznie w całości jest zapożyczona z książki, jest nieporozumieniem? Jeśli dlatego uważasz ten film za arcydzieło (a oceniłeś/aś go na 10,) to oceniłeś tak naprawdę książkę, a nie film. Oceniłeś pomysły pisarza, nie twórców filmu. Gdybyś opisał jak reżyser postanowił na nowo, oryginalnie tę symbolikę zawrzeć, jakoś ją zmodyfikował w interesujący sposób, to jeszcze rozumiem. A tak to Twój wpis mógłby się znaleźć pod każdą inną wersją "Alicji...", bo każda bazuje na tej samej symbolice.

    • Autor tego tematu mówi o symbolice: postać ze świata rzeczywistego - postać z Krainy Czarów. W książce tych postaci nie ma.
      Symbolika, wtórna do postaci z Krainy Czarów jest wymysłem scenarzysty. Nic więcej.
      A autor niech się ekscytuje. Jakby nobla dostał.

      • -Gonienie za króliczkiem
        -Królicza nora
        -Madhat tea party
        -Jabberwocky
        -Rośnięcie i kurczenie się Alicji
        Wszystkie te elementy były w książce, a w filmie przedstawiono je w sposób co do istoty tożsamy. Dlatego też napisałam, że ten temat można by było umieścić pod każdą inną wersją "Alicji...", w której pojawiają się owe elementy.

      • Postacie z książki symbolizują typy ludzi.
        "Tak więc mamy tu do czynienia z wykorzystaniem przywilejów dorosłości dla usprawiedliwienia postępowania, popadania w patos i ton protekcjonalny, nadużywania władzy itp. W świecie tym rolę najmniejszą z możliwych odgrywa zdrowy rozsądek.

        Może wspólnie z Alicją spojrzymy na ten świat paranoików, maniaków władzy, zadufanych w sobie przemądrzalców, pseudoautorytetów itp. I kogóż to zobaczymy?

        Kluczem do świata absurdu jest Biały Królik - postać z pogranicza snu i jawy, który wciąga nas wraz z Alicją w nurt przygód w "świecie obłąkanych", czyli w "świecie dorosłych". Następnie widzimy Mysz zajmującą się głównie nudzeniem i popisywaniem się swoimi wiadomościami, które to czynności umożliwia jej "niejaki szacunek", jakim cieszy się wśród słuchaczy. Idąc dalej, spotykamy obrażalskiego i opryskliwego Gąsienicę, który swymi niejasnymi odpowiedziami i protekcjonalnym tonem wyprowadza z równowagi naszą bohaterkę i ze spokojem pyta: "Czego się irytujesz?". Od niewdzięcznego towarzystwa Gąsiennicy Alicja trafia do Księżny-Brzyduli, której można zarzucić wszystko prócz delikatności w obyciu. Centrum, dokoła którego prowadzone są rozmowy, to morały, jakie wyciąga z tych właśnie dyskusji ("Ależ ona doszukuje się we wszystkim morałów! pomyślała sobie Alicja.").

        Następnym wydarzeniem w owej krainie zamieszkałej przez indywidua jest spotkanie Zająca Marcowego i Kapelusznika, którzy "obaj są stuknięci na umyśle", jak rzekł Kot z Cheshire. Nie jest to dziwne, gdy dowiadujemy się, że ich doba składa się wyłącznie z godziny szóstej, czasu herbatki. Także z nimi Alicja nie znajduje wspólnego języka, ponieważ mówią oni zagadkami.

        Barwny korowód zamyka postać Królowej Kier przepełnionej iluzjami władzy i wydającej na prawo i lewo wyroki śmierci: "Uciąć mu głowę!". Wizerunek Królowej dopełnia obrazu świata odbitego w krzywym zwierciadle groteski."

        Fragment pożyczony stąd: http://www.mdk.webd.pl/_bin/docs/mloda/mloda33.html

  • Poradziłbym ci przeczytać książkę, bo film mimo że mi się podobał, nie dorównuje "Alicji w Krainie Czarów" Lewisa Carrolla do pięt i ta symbolika w tym filmie jest dość oczywista, ciekawsza jest symbolika książki.

  • a mi się podoba, bo jest coś nowego w tym filmie. Bajka jak bajka, obejrzysz i idziesz spać. Po tym filmie jednak nie chciałam iść spać. Daje do myślenia, ale tylko wtedy, gdy nie odrzucisz go na wstępie. Wiem to, bo sama doceniłam go za trzecim razem - w te święta.
    Alicja to film przede wszystkim dla młodych kobiet - ja się z takimi identyfikuję .
    Stoimy na progu dorosłości, już są pewni kandydaci na przyszłych mężów, jednak wciąż tak wiele kwestii pozostaje zamkniętych. Chcemy je odkryć, koniecznie, by móc klarownie spojrzeć na świat i wkroczyć na przygotowany nam przez los grunt. Jednak rodzinka i "czas" stoją przed nami, nie dając nam się oderwać od odpowiedzialności.
    Jeszcze raz, na chwilę stać się dzieckiem. Zmniejszyć się na tyle, by móc widzieć to, czego nie widzieliśmy jako dzieci i móc tego dotknąć, rozpoznać , zrozumieć.
    Alicja to film o przewartościowaniu swojego świata, o próbie nadawania rzeczom nowych imion, o chęci współudziału w tworzeniu teraźniejszości.
    Wejść do króliczej nory - uciec przed jedyną możliwą drogą, zdobyć się na niemożliwe i odkryć, że właśnie tak zdobywa się świat.

    Oczywiście prawdziwe życie i tak uczyni z nas nudziarzy, prędzej czy później. Słodko jest jednak, móc się "zastanowić" :)

  • Bardzo mi się podoba tok Twojego myślenia, otworzyło to również moje spojrzenie na ten film oraz inne filmy.
    Świetna wypowiedź !

    Pozdrawiam
    Karolina

  • chyba jedna z najbardziej queasi-intelektualnych wypowiedzi na tym forum.

  • "Ależ ona doszukuje się we wszystkim morałów! pomyślała sobie Alicja."
    Pozwól ze zwrócę uwagę ze to wszystko motywy z książki. Film po prostu je odtwarza.

  • Ale... Ta symbolika została napisana i wymyślona przez Carolla, więc co Burton ma do tego, będąc jedynie jej bardzo dobrym odtwórcą?

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: