Świetny, ale z biograficznego to ten film ma niewiele

Jeśli ktoś sobie poczyta o Mozarcie i Salierim, to zobaczy, że prawie wszystko w tym filmie, od głównego wątku do detali, było fikcją. Nie ma mocnych dowodów na rywalizację tych dwóch postaci. Pewne przesłania istnieją, ale skala tego jest wymyślona. Mit opiera się na dziele Puszkina, na podstawie którego powstała sztuka Mozart vs Salieri, która zainicjowała tę historię. W rzeczywistości Salieri nierzadko publicznie przyznawał, że bardzo podziwia Mozarta.

Salieri nie był abstynentem seksualnym, wprost przeciwnie, miał siedem córek i kochanki. Jego ojciec nigdy nie stronił od muzyki, od dzieciństwa go wspierał. Ojciec Mozarta nigdy nie go nie odwiedził w Wiedniu. Mozart dokończył dyrygowanie opery podczas której zemdlał. Jego śmierć nie nastąpiła w ciągu jednej nocy, a po trzymiesięcznej agonii. Salieriego przy nim wtedy nie było. Itd, można dalej wymieniać.

Praktycznie wszystko w tym filmie się tak naprawdę nie wydarzyło. Trochę mnie irytuje to lekceważenie i dezynwoltura reżysera w filmie, który w teorii jest historyczno-biograficznym, a nie dramatem fabularnym. Dlatego później mało kto ma pojęcie o tym jak było naprawdę, no bo jaka część ludzi po filmie sobie o nim czyta?

29

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: