Duża niespodzianka jak dla mnie po przeciętnej Annabelle

Jeśli ktoś lubi Conjuring Universe wizyta w kinie obowiązkowa. Wg mnie to najlepszy jak dotąd horror tego uniwersum na który wogole nie czekałem. Największe zalety to klimat stworzony dzięki znakomitemu kadrowaniu i użyciu klasycznych metod straszenia. To takie połączenie Conjuring z The Orphanage i The Others. Nie mamy tutaj nic nowego, ale Annabelle: Creation jest tak "smacznie" poprowadzona, ze ogląda sie ja z dużym zaciekawieniem i daje duża satysfakcję po seansie. Za rok kolejny odcinek tej serii The Nun na który także nie czekam

61
  • Noooo a właśnie się zastanawiałem czy się wybrać do kina bo o ile Obecność 1 i 2 szanuje to Annabelle 1 było niczym przytkany kibel z rana.

  • Ale zachwalasz... jestem na świeżo i stwierdzam że "szału" nie ma. Annabell w ogóle należy do średnich i ta częsć dla mnie również taka była. Jednym słowem nie jest zle ale mogliby się bardziej postarac. Obecność przy tym była az zanadto rewelacyjna. Również czekam na "the nun".

  • Czy fabuła z pierwszą częścią jest ściśle połączona? Zastanawiam się czy iść do kina kiedy nie widziałam pierwszej Annabelle (Obecności widziałam).

  • Wybrałem się wczoraj na seans i stwierdzam, że był całkiem, całkiem. Nie jest to poziom obu części Obecności(wrażenia z tego filmu i Obecności 2 w kinie nieporównywalne), ale widać i słychać podobny klimat i atmosferę. Minusami dla mnie było to, że dopiero po około 35-40 minutach naprawdę coś zaczyna się dziać i to, że momentami było zbyt przewidywalnie niestety. Kto oglądał choćby właśnie Obecność, nie będzie zaskoczony zbytnio. Kilka scen naprawdę świetnych-strach na wróble, śmierć ojca Annabelle i scena, gdzie demon oszpecił jej matkę. Nawiązania do zakonnicy z Obecności 2 super! Tylko ja zostałem do końca napisów o dziwo-czyżby inni nie wiedzieli o tym? Muszę wspomnieć jeszcze o czymś-utwór "You are my sunshine" do tej pory kojarzył mi się z filmem "Dopóki piłka w grze" z Clintem Eastwoodem i Amy Adams. Od teraz nabrał dla mnie zupełnie nowego znaczenia;-) Niestety, ludzie którzy byli na seansie, przeszkadzali i to bardzo momentami. Mowa o kilku gimnazjalistkach tak na oko. Śmiechy, wygłupy itp. Ocena ode mnie 7/10. I nie wierzcie tym, którzy piszą, że to zły czy słaby horror bo tak nie jest! Obiektywnie patrząc, nie zasługuje na mniejszą ocenę niż 4. Rewelacja czy arcydzieło to też jednak nie jest. Teraz czekam na The Nun:-)

    P.S. Przed seansem najbardziej podobał mi się zwiastun It. Piła to kolejny skok na kasę(takie mam wrażenie). Remake Linii Życia...ło matko, ile jeszcze tego będzie?! I kolejny gniot Vegi się zapowiada(Detoks).

  • Cóż sam film jest niezły, wyjaśnienie pochodzenia "złej siły w lalce" naprawdę dobrze przemyślane ale zdecydowanie zbyt krótko opowiedziane 30 sekund to zbytnie streszczenie, a przecież sam tytuł mówi nam, że film ma niejako skupić się na pochodzeniu demonicznej mocy lalki, oczywiście można to tłumaczyć w ten sposób, że Janice to Annabelle ale to byłoby banalne... Niestety motywy mające wystraszyć widza są oklepane i dość przewidywalne co powoduje, że przestraszyć jest się dość ciężko. Jedyny wątek który mnie nurtuje po seansie to pytanie czy demoniczna zakonnica i rogaty demon to ta sama zła istota czy może mamy do czynienia jednak z dwoma ... ;)

  • Jak można porównać tego gniota do Obecności i to jeszcze pomieszanej z Sierocińcem i Innymi?? Ci, którzy chcą zasugerować się tym komentarzem - NIE DAJCIE SIĘ NABRAĆ, to obok Conjuring nawet nie leżało nie mówiąc już o pozostałych tytułach. To tak jakby porównać Pitbula Niebezpieczne Kobiety do Chłopców Z Ferajny albo zespół Weekend do Chemical Brothers.

  • Mnie też nowa "Annabelle" pozytywnie zaskoczyła. Po mocno średniej, żeby nie powiedzieć słabej, jedynce spodziewałem się czegoś na podobnym poziomie, a ten film się oglądało całkiem przyjemnie. Wiadomo, że był już splugawiony poprzednią częścią i musiał się do niej dostosować, ale to poprawnie zrealizowany, nie nudzący produkt. A do "Obecności" fakt, ze startu nie ma.

    I obstawiam, że "The Nun" to będzie raczej poziom "Annabelle" niż |Conjuring".

  • Jestem przed seansen i z ciekawości zajrzałem aby zaczerpnąć opinii tutaj na temat tego filmu, po zwiastunach i jak dla mnie udanych "Obecnościach", średnio udanym "Annabelle" widziałem że film zapowiada się bardzo dobrze i ciekawie....Historia tej lalki jest chyba najbardziej znana, mam nadzieję że planowany (gdzie czytałem) spin-off z Valakiem również dojdzie do skutku i będzie kolejnym dobrym filmem z tego gatunku których brakuje ostanimi czasy. Może i są tutaj staromodne metody "zastraszania" widza ale jak dla mnie to działa, nie potrzeba przekombinowania z efektami itd żeby wyszło coś dobrego i strasznego bez zbędnych hektolitrów krwi itd.

  • Klasycznych metod straszenia ? Jump scare co chwilka to wg Ciebie klasyczna metoda straszenia ? W tym filmie nie było niczego innego, Jump scare goni Jump scare, i tak do wyrzygania...no i ten klimat, a właściwie totalny jego brak...Koszmar!

    • jak to brak klimatu? To Tobie chyba nie chciało się wczuć zupełnie bo można mówić dosłownie wszystko o tym filmie, ale odmawiać mu dosłownie najlepszej rzeczy (klimatu) to jest śmiech :P

      • Idąc do kina zawsze wczuwam się w oglądany film. Jeśli klimat (którego nie było) jest wg Ciebie najlepszą rzeczą w tym filmie, to nie mamy o czym gadać... a to dziwne bo widzę, że oceniłeś "Czarownicę" na 10 czyli raczej potrafisz docenić prawdziwy KLIMAT w horrorze, a tam było go na tony.

        • Szczerze Ci powiem że horror to jedyny gatunek filmowy na który nigdy nie pójdę do kina :) W kinie absolutnie żaden horror nie ma dla mnie klimatu. Byłem na obecności, byłem na tylu horrorach że w głowie się nie mieści (fakt że w Polsce często wchodza do kin horrory zwyczajnie miernie). Nie mniej żaden horror w kinie nigdy mi się nie podobał a po jego powtórnym obejrzeniu w domu nabierał zupełnie innego klimatu. Nie wiem czy też tak masz, ale może to kwestia kina :) Idzie się ze znajomymi, jest wesoło, potem się wychodzi z sali znowu do cywlizacji, idzie się coś zjeść... Jakby zawsze (w moim przypadku) kino obdziera z tego klimatu. Lubię filmy w których niewiele się dzieje (z pozoru) takie jak The Witch czy choćby (tak z biorą losowo z głowy, na pewno mógłbym się bardziej wysilić) Kobieta w Czerni. Albo Dead Silence który jest mistrzostwem jeśli chodzi o klimat i fabułę. Ale także doceniam takie produkcje jak ta za klimatyczne zdjęcia, kadry bardzo ładne, podczas oglądania tak gdybyśmy oglądani wspólnie mógłbym Ci zwrócić uwage na konkretny kadr z filmu i powiedzieć "patrz, jak profesjonalnie to jest zrobione ujęcie. Kamerę można było ustawić w wielu miejscach ale z tej strony obraz zachowuje ciekawe proporcje, jest głębia, jest gra oświetleniem". Wszystko to niuanse których zwykle w kinie nie zauważam, natomiast w domu w nocy jestem w pełni skupiony na filmie, po filmie idę spać więc nie ma takiego rozluźnienia, siadam do seansu z totalną nadzieja na klimatyczną przygodę. W kinie głownie nastawiam się na rozrywkę nawet jeśli chodzi o horror.

          I wiadomo że są filmy lepsze :P Stąd nie daję oceny 10 bo jeśli daję ocenę 10 to uważam film na totalnie najlepszy gatunkowo, tak jak Czarownicę którą widziałem chyba z 5 razy i wciąż mi się nie nudzi. Ten film jest na raz, ale nie sądze by stał jakoś dużo poniżej tych wychwalanych obecności w której odkrecane w CGI krzyże kują w oczy :P Tak czy siak, myślę że ja po prostu się mocno wczuwam w filmy, już to wyszło na podstawie wielu filmów, zwykle jak ktoś ma coś do mojego komentarza to właśnie o to że ja się wczułem a ktoś uważał że się nie dało wczuć :) Tak jak w przypadku filmu "To przychodzi po zmorku" który również uważam za ciekawy film postapo (z kameralnym klimatem, w miarę realistyczny) podczas gdy większości po prostu zanudził i klimatu nie odczuli wcale.

          Z moich obserwacji doszedłem do wniosku ogólnego że klimat filmu w dużej mierze zalezy od odbiorcy. Jeśli chcesz uwierzyć w historię przedstawioną na ekranie, chcesz poczuć się uczestnikiem tych wydarzeń i wyobrażać sobie że tam jesteś, wyobrażać sobie że siedzisz pod schodami a w ciemnym kącie siedzi lalka a tuż za nią w mroku widoczny jest zarys oczu i rogów... To na prawdę można sobie samemu taki klimat zrobić :P Tak jak w opowiadaniu strasznych historyjek przy ognisku ;) wiadomo że historyjki nie są w sumie straszne bo przeciez są zmyślone, ale jak sobie człowiek wyobrazi i się wczuje... to można dostać gęsiej skórki :)

          Pozdrawiam

      • Powtórz to za 1000 obejrzanych horrorów :>
        Gwarantuje, że wtedy niewiele dobrego powiesz o tym filmie.

        • Mógłbym obejrzeć i 0 horrorów (a obejrzałem pewnie wszystkie) a wiedzieć że ocena 3 jest skandaliczna biorąc pod uwagę że film to oceniać należy nie jedynie w kategoriach "straszy, nudny, fajny" a również w kwestiach czysto filmowych (technicznych).

          Film oglądałem w domu, o pierwszej w nocy, ze słuchawkami, po ciemku. Oglądało mi się bardzo przyjemnie a nie raz zawodziłem się na horrorach, ten absolutnie do słabych nie należy. Zupełnie nie rozumiem ludzi śmiejących się z tego filmu że "obecność to zupełnie inna półka". Nie wiem pod jakim względem bo wykonawczo to bardzo podobne do siebie dzieła, nawet niekiedy straszą podobnie, mają podobną konstrukcję jeśli chodzi o tempo i dynamikę, bardzo podobny pod względami technicznymi (niektóre kadry, oświetlenie do złudzenia przypominają obecność)
          Na szczęście film ma całkiem spoko ocenę biorąc pod uwagę filmweb czyli miejsce w którym takie filmy jak The Witch otrzymują od użytowników nie raz 1.

          • Oceniam w takowych kwestiach w przeciwieństwie do Ciebie ;)
            Biorąc pod uwage budżet, oczekiwania, jakość filmu ogólnie jak i na gatunek i podgatunek.

            Czy widziałeś wszystkie? Samo to stwierdzenie oznacza, że nie masz najmniejszego pojęcia o horrorze i nie wiesz ile ich powstało ;) To, że obejrzysz te 3-4 wychodzące rocznie u nas do kin + coś w tv nie świadczy o żadnej znajomości gatunku.

            Chcesz porównania do obecności? Proszę bardzo.
            Obecnośc powstała kilka lat wcześniej więc nawet zakładając podobną jakość techniczną to już oznacza ocenę niżej dla Annabelle.
            Wykonawczo podobne? No racja fakt, że film jest kopią, kopii, kopii filmu dobrze o nim świadczy :D
            Obecność była daleka od wybitności. Była bardzo dobrym technicznie horrorem, z klimatem, bohaterami wprowadzonymi tak by się nimi przejąć i ukłonem do klasyki gatunku. Annabelle 2 to zwyczajny skok na kase. Dostajemy wtórną jakość, zupełnie nieoryginalną historię, słabe efekty, nierówne tempo, klimat próbujący krzyżować franczyznę Obecności z Sierocińcem co dobiło ten film.
            Gdyby to był niskobudżetowiec od nieznanych twórców prawdopodobnie dałbym 2 gwiazdki wyżej. Ale to jest film na miarę blockbustera. I technicznie tak należy go oceniać.

            Dalej bawi mnie to obejrzenie wszystkich horrorów xD

            • "Czy widziałeś wszystkie? Samo to stwierdzenie oznacza, że nie masz najmniejszego pojęcia o horrorze i nie wiesz ile ich powstało ;) "

              Nie, nie oznacza drogi kolego :) Oznacza że albo mówię prawdę albo kłamię. I tylko tyle, zdanie to nie mówi absolutnie nic o mojej znajomości gatunku.}

              "To, że obejrzysz te 3-4 wychodzące rocznie u nas do kin + coś w tv nie świadczy o żadnej znajomości gatunku"

              Stary, błagam Cię. Takie argumenty tylko w internecie można znaleźć. W normalnej rozmowie w 4 oczy rozmówca nigdy nie rzuca takich rzeczy. Bo 1) Zna Cię i rozumie, że jeśli coś mówisz to szczerze a nie by się popisać jak wszystkie rozumy pozjadałeś 2) to po prostu czysta wymiana zdań i takie "nic się nie znasz" nie wiedząc nic o osobie i o tyle ile ogląda, jakie gatunki itd. jest na prawdę trochę dziwne, ale dzieki Bogu takie rzeczy zdarzają się tylko w internecie (dziwne medium).
              Z resztą skąd ten wniosek że oglądam tylko 3-4 filmy które wychodzą w kinie? Błagam Cię no człowieku, na prawdę chciałeś mieć ze mną normalną rozmowę pisząc to zdanie czy jesteś typowym przedstawicielem internetowego "nie znam Cię ale napiszę tak jakbym wiedział o Tobie wszystko?". Krótki recap na temat mojej osoby aby lekko Cię wprowadzić w temat:
              1) Nie mam telewizji, to przestarzałe medium
              2) Na horrory przestałem chodzić do kina (wniosek: NIE ZNACZY to że nie oglądam horrorów)
              3) Horror jest moim gatunkiem na którym urodziła się moja miłość do kinematografii i za prawdę możesz mi wierzyć (choć po Twojej pierwszej wypowiedzi wiem że tego nie uczynisz, na szczęście nie zależy mi specjalnie) że gatunek znam bardzo dobrze a mówiąc o tym że oglądałem wszystkie horrory mam na myśli: a) wszystkie dobre horrory (nie ma szans abyś znał horror dobry którego bym nie znał) b) mnóstwo badziewia z racji zainteresowania gatunkiem c) filmy niszowe z gatunku które ocenia się w innych kategoriach.

              O mojej wiedzy z gatunku nie musi nic świadczyć bo to nie klasówka, ja Cię nie znam więc zupełnie mi nie zależy w to czy w ową wiedzą wierzysz czy nie. Jestem jednak co do niej przekonany jako że po prostu jest to gatunek który przeleciałem wzdłuż i wszerz bardzo dokładnie i nie mówię tego by powiedzieć "oh jaki jestem obeznany", nie, absolutnie mi nie zależy na wywyższaniu się. Po prostu jak ktoś ma wiedzę w danej dziedzinie to mówi "mam wiedzę w danej dziedzinie" i nie po to by się wywyższyć tyle by wskazać na pewien fakt.

              Wracając do dalszej wypowiedzi.
              "Obecnośc powstała kilka lat wcześniej więc nawet zakładając podobną jakość techniczną to już oznacza ocenę niżej dla Annabelle."
              Chronologia dzieł nie jest tutaj żadnym wyznacznikiem. Skoro Obecność oceniana jest przez ogół community na 7 a ten film ma "podobną jakość techniczną" to kilka lat różnicy nie sprawia że film traci nagle 4 gwiazdki. Idąc tym tokiem wszystkie filmy za 10 lat będą dostawały ocenę 1.

              "Wykonawczo podobne? No racja fakt, że film jest kopią, kopii, kopii filmu dobrze o nim świadczy :D " Ale nie świadczy źle. To w końcu druga część więc... czegoś oczekiwał? xD I mówimy o gatunku horror, który ze słowem "innowacja" ma mało wspólnego.

              Annabel 2 to nieoryginalna historia a Obecność to oryginalna? :D Come on...

              "Gdyby to był niskobudżetowiec od nieznanych twórców prawdopodobnie dałbym 2 gwiazdki wyżej. Ale to jest film na miarę blockbustera. I technicznie tak należy go oceniać."
              I technicznie własnie jest dobry xD technicznie to zupełnie ta sama pólka co obecność, technicznie. Pod względem TECHNICZNYM (słowo którego używasz rozmyślnie) Obecność i Annabell 2 to dosłownie takie same filmy. O innych aspektach można się wypowiada wedle własnego uznania ale pod względem montażowym, gry aktorskiej, muzyki, zdjęć itd. (elementy TECHNICZNE filmu) - zupełnie 2 identyczne dzieła.

              Dalej bawi mnie to obejrzenie wszystkich horrorów xD

              To dobrze, lepiej być wesołym człowiekiem niż smutnym nawet jeśli bawią nas takie rzeczy :) Tak czy siak nadal uważam że obejrzałem w zasadzie wszystkie warte uwagi horrory oraz mnóstwo z zakresu tych kiepskich oraz niszowych. Absolutnie wystarcza mi to do wypowiadania się w kwestiach gatunkowych odnośnie horroru oraz filmów science-ficition.

              I na koniec tylko: "klimat próbujący krzyżować franczyznę Obecności z Sierocińcem"
              Nie lubię argumentowania że coś jest złe przywołując do tego że obraz czerpał z dobrych filmów. Kiedyś przeczytałem komentarz dotyczący jednego filmu "skrzyżowanie Matrixa, Mad Maxa i Obcego" po czym sobie myślę "wow, toż to musi być arcydzieło skoro udało się zrobić taką eksplodującą mieszankę!" po czym czytam dalej... "mierny... 3/10".

              Ludzie chyba są zbyt wymagający. Gdyby komuś puścić w odwrotnej kolejności film Obecność i Annabell 2 okazałoby się że broniłbyś Annabell i jechałbyś z błotem Obecność :) I to jest powód dla którego nigdy nie oceniajmy filmów przez pryzmat innych filmów. inne filmy zrobiły swoje, te robią swoje. Co tu niby jest zaczerpnięte? Powiedzmy że chce nakręcić film to nie mogą umieścić akcji na statku kosmicznym bo będe brał z Odysei Kosmicznej, nie mogę na Marsie bo będe brał z Marsjanina, nie mogę w Sierocińcu bo będe brał z Sierocińca, nie mogę dać zombii found footage bo bedę brał z Reca?

              Ludzie, opanujmy się. Ktoś ma pomysł na film i niezależnie od tego czy coś już kiedyś powstało co nam przypominało dany obraz czy tez nie film może być nadal dobry. A ten film w kwestiach technicznych jest na pewno więcej niż 3 :)

              Film jest wręcz łudząco podobny do Obecności, nie pod względem fabularnym, ale wykonawczym. Po prostu gdybyś zamienił kolejność oglądania to dałbyś zupełnie inne oceny co odbiera filmowi to na co zasługuje. Film jest dobry, absolutnie nie arcydzieło, ale po wczuciu się w atmosferę i dostrzeżeniu że to tak na prawdę druga Obecność pod względem technicznym więc stawiania tego obrazu DUŻO poniżej tego pierwszego jest po prostu trochę nieodpowiednie.

              • Ok to zaczynasz od kłamstwa. Więc i tak nie warto interesować się resztą opinię skoro musisz popierać ją kłamstwami :)

                2 Obejrzałeś wszystkie? Ponownie obejrzałeś wszystkie? Tak szczerze? Sam zabiłeś całą dyskusję w ten sposób. Pokazuje to dobitnie właśnie, że twoja znajomośc opiera się tylko na tym co popularne.

                3 Jeśli nowy film przy postępie technicznym nie posiada lepszej jakościowo oprawy technicznej znaczy to, że twórcy nie dotzrymują kroku technologii. Przykładowo:
                w roku 2000 film wykorzystuje 100% możliwości technologii.
                w roku 2005 film technologicznie ma ten sam poziom, ale wykorzystuje jedynie 70% możliwości.
                Tzn, że jest to poziom gorszy.
                Jest to proste i nieskomplikowane.

                Co do mieszania. Jeśli film jedynie kopiuje i nie sili się na cokolwiek to nie jest to dobre. Nie wszystkie motywy działają razem.

                A jak chcesz oceniać filmy inaczej niż przez pryzmat? Robisz dokładnie to samo. To co Twoje oceny istnieją w próżni? W takim razie są bezwartościowe.

                Pomysł na film? Jaki pomysł? xd Poważnie?

                W tym rzecz, że film wykonwaczo nie jest na poziomie obecności.
                Wan ma warsztat, wie jak kreować klimat, tworzyć i sprawiać, że postaci zainteresują. Sandberg jest człowiekiem którego największym osiągnięciem jest niskobudżetowa creepypasta. Ten film nie ma na celu przedstawieniu pomysłu. Ma na celu powiększanie franczyzny możliwie tanio.

                Ok to rozumiem, że jeśli technicznie film z lat 80 był świetny to film identyczny technicznie obecnie też jest świetny? Ciekawa logika.

                • " Pokazuje to dobitnie właśnie, że twoja znajomośc opiera się tylko na tym co popularne."

                  Po prostu mi uwierz że nie :) Nie mam Ci tego jak udowodnić, ale na prawdę kocham kino, to moja największa pasja i horrory to mój drugi ulubiony gatunek filmowy po sci-fiction. Na prawdę widziałem w swoim życiu dużo horrorów. Przestańmy być na chwilę anonimowymi dupkami z filmwebu i po prostu zaufajmy sobie nawzajem w tym co do siebie mówimy.

                  Nie jest świetny, jest po prostu dobry i ocena 3 dla filmy warsztatowo poprawnego jest krzywdząca i tyle w temacie. Nie kłóćmy się bo na prawdę nie mam zamiaru Ci czegoś udowadniać, każdy przecież ocenił z własnym widzi misie. Ani Ty mnie nie przekonasz że film jest na 3 ani ja Ciebie że jest powyżej 3.

                  Odpowiednim tylko na punkt 3: jakie technologie? To chyba nie do tego filmu. Obecność 1 ma 3 lub 4 lata? Chyba 4. No to dajcie spokój, szukamy jakieś rewolucji. Biorą pod uwagę ramy kinematografii (przeszło 100 lat) 4 lata róznicy między filmami to nic. Dlaczego powszechnie najlepsze horrory to te z lat 80 i 90? Z pewnością nie dla lepszego warsztatu. I ja jestem za porównywaniem ocen a nie filmów. Tzn jeśli uważam film Obecność za lepszy to daję mu wyższą ocenę niż Annabell a nie że jeśli film jest gorszy to automatycznie muszę mu odbierać te rzeczy które przedstawia tylko dlatego że mieliśmy już z tym do czynienia. Schematy nawiedzonych domów się powtarzają ale można stworzyć dobry horror w tym klimacie opierając się na dosłownie tych samych schematach ramowych oraz szczegółowych. Miałem troszkę z filmem wspólnego jeśli chodzi o sprawy techniczne (w ramach zainteresowań uczęszczałem kilka lat na darmowe wykłady organizowane przez PKiN poświęcone historii kinematografii oraz ocenia aspektów technicznych filmów, czego przeciętny widz nie zawsze bierze pod uwagę - i nie mówie tutaj o Tobie teraz, tylko ogólnie). W domu mogłem się na tyle skupić na tym filmie że pod względem technicznym ten film jest zrobiony bardzo dobrze dla oka. Podobno jak moc w Lśnieniu (nie porównuję do lśnienia, żeby było jasne) nie opiera się na niewiarygodnie skomplikowanej, innowacyjnej fabule (choć może na tamte lata była ona świeższa) o tyle skupiała się na aspektach technicznych (szczególności doskonałemu kadrowaniu, scenografii no i oczywiście grze aktorskiej). Tutaj (Annabell 2) po prostu wszystko było dobre. Nie doskonałe, nie bardzo dobre, po prostu na prawdę przyzwoite. Kadrowanie, montaż, dźwięk i wszystkie elementy (również gra aktorska głownej młodej bohaterki) wszystko to było na przyzwoitym poziomie i za przyzwoity poziom nie należy się ocena 3. Po prostu tyle. 3 To jest dla mnie kiepskie aktorstwo, zła scenografia, zła muzyka, złe wszystko. Samo to że coś przypomina Ci inny film nie odbiera filmowi zalet.

                  Myslę że film zasługuje na obiektywną 6+. Gdyż jest po prostu wykonany bardzo dobrze. Istnieją filmy słabe które mają świetny warsztat techniczny a słabą fabułę oraz istnieją filmy które poruszając bardzo interesujący temat (jak np. Origins mówiący o życiu po śmierci) podjął temat w bardzo interesujący sposób jednakże film nie zawiera w sobie żadnych walorów estetycznych ani aktorsko nie wybiega ponad przeciętność. Mimo wszystko za samo przedstawienie pomysłu należy się świetna ocena pomimo pewnych wad, a ponadto jacyś uważni widzowie dopatrzyli się kilku pomyłek scenariuszowych których nawet ja nie dostrzegłem podczas oglądania. Kolejny przykład: Primer - prawdziwe mistrzostwo jeśli chodzi o scenariusz, wykonanie natomiast jest bardzo trudno w odbiorze i nie wynika to z trudności tematu a braku umiejętności reżysera we właściwym, klarownym przedstawieniu powiązań (jak np. jest to zrobione w Atlasie Chmur).

                  Dla mnie film 3 to słabe gówno, 1 to tragedia. I na prawdę nie można stawiać Annabell obok Ludzkiej Stonogi czy innych tego typu dzieł sztuki bo po prostu te aspekty techniczne filmu też nalezy doceniać. I nie popadajmy w takiej "już nigdy żadnego filmu o dziewczynkach z sierocińca bo zrzynka". Nie jest to zrzynka póki scenarzysta ma swój własny pomysł na przedstawienie wydarzeń. Nie jest to 1:1 ta sama historia, w sumie oprócz tego że mamy do czynienia z sierocińcem powiązania się kończą. To nasz umysł kojarzy te obrazy i doszukuje się powiązań. I nie ma nic złego sugerowaniem się innymi obrazami ale jeśli coś nam przypomina inny film tylko robi to nieco gorzej to nie stawiajmy od razu tego w kategorii gówna.

                  Podobnie broniłem filmu Arrival jako wielkiego fana SF (szczególnie książek, ale również filmów) ile razy to słyszałem pomysł "wtórny". Bo "Obcy", bo coś tam innego. I ludzie zaczęli przywoływać filmy które z Arrival nie miały kompletnie nic wspólnego poza tym że w obu filmach pojawiali się obcy. Co jak co, ale mój najbardziej nieulubiony zwrot jeśli chodzi o filmy to "wtórny". Szczególnie w horrorach. Dlaczego? bo 95% filmów to obrazy wtórne, pochodne różnych dzieł, może 1 film na rok przebija się do moich 9 i 10, pewnie mniej. Ale moim zdaniem oceny powinny być wypośrodkowane. Bo skoro coś jest "średnie w swoim gatunku" to znaczy że mniej więcej połowa filmów jakie się oglądało była gorsza, a połowa lepsza. Jeśli coś jest arcydziełem, to jest to absolutny top, a jeśli coś mocno ssie to stawiamy 1-3. Horrory na filmwebie nie bez powodu maja przeciętne oceny bardzo niskie, najlepsze horrory maja może ocenę max 7 z kawałkiem i jest ich bardzo mało w porównaniu z innymi gatunkami takimi jak dramaty czy filmy akcji bądź nawet kino SF, które jak serwuje dobry film (bezapelacyjnie Intersteller, mistrzostwo) - to średnia z filmwebu docenia obraz. Ze święcą szukać horroru który miałby taką jednoznacznie dobrą ocenę.

                  No tak czy siak, długa dygresja mi wyszła. Wtórny pomysł czy nie wtórny, ocenić należy także realizację. Ogólnie film mi się podobał, co tu dużo mówić :) na szczęście nie jestem odosobniony tym razem. Tak czy siak pierwsza część była tragiczna.

                • Bez znaczenia czy wierzę. Ale chcesz czy nie w 99% wypadków jak ktoś piszę, że oglądał, grał, przeczytał itp itd wszystko w danej tematyce to świadczy tylko i wyłącznie o jego ignorancji (chyba, że temat jest tak świeży bądź ograniczony, że rzeczywiście jest niezwykle mało dzieł o nim).
                  W wypadku horroru mówimy już o dziesiątkach tysięcy filmów. Choćbyś chciał nie obejrzysz wszystkiego ;) Sam widziałem ponad 1500 filmów w gatunku (nie licząc seriali, shortów itp itd) i dość bezpiecznie mogę stwierdzić, że tutaj może kilka osób ma podobne bądź większe doświadczenie.

                  Zwróć do tego uwagę na to jak później się bronisz, że wszystkie dobre, albo godne uwagi itp itd... Tylko potwierdzasz moje słowa. Skąd wiesz, że coś moze być dobre jeśli tego nie widziałeś, albo nawet nie słyszałeś? Pomyśl o tym ;)

                  Co do oceny mam wrażenie, że biorę pod uwage więcej składowych. Przede wszystkim pamiętaj o budżecie. Annabelle to jest najwyższa budżetowa półka w gatunku. Odpowiednik blockbustera pokroju Avengersów budżetowo. Biorąc to pod uwagę mamy prawo oczekiwać najwyższej jakości kwestii technicznych. Otzrymuje jakość sprzed paru lat, a nawet gorszą (wybacz, ale dla mnie przynajmniej w 1-2 scenach efekty specjalne były zauważalnie sztuczne i odstające naprawdę mocno). Muzycznie, cóż. Zapamiętałeś w ogóle ścieżkę dźwiękową? Jakikolwiek motyw kojarzy Ci się w najmniejszym stopniu? Dostaliśmy taki "generic horror movie genre music scheme". W tym rzecz, że t echnicznie jak na ten budżet dla mnie nie jest dobrze. jest przeciętnie ledwie.
                  I tak jest duża różnica między jakośćią sprzed kilku lat a obecnie. Tylko należy tutaj porównywać topowe pod danym względem produkcje.
                  Co do schematów. Masz tu jakąkolwiek oryginalność? Jakąś świeżość? Anabelle to tylko i wyłącznie powielanie schematu. Tu nawet nie próbowano wprowadzić czegokolwiek nowego. I to dla mnie jest wyraźny problem.
                  Aktorsko? Nic świetnego tam nie było.

                  Lśnienia na pewno bym nie przywoływał tutaj. Jest to film o zgoła odmiennym poziomie. W Annabelle ani na moment nie próbowano wykorzystywać niczego w takim stopniu. Powiedz mi jak istotna w Annabelle jest kolorystyka? Albo otoczenie? Itp itd? To wszystko ma znikome lub żadne znaczenie. Pociągnięto to schematem który się sprawdizł w innym filmie nie zastanawiając nawet czy będzie to pasować.

                  Dlatego nie, nie powiem, że ocena 6 byłaby obiektywna. Już absolutnie pomijając fakt, że nie możesz powiedzieć, że według Ciebie coś byłoby obiektywne. Jasno wtedy zaznaczasz, że to nie jest obiektywna opinia.

                  I dlaczego 3 to słabe gówno? Według tej opinii 8 to już arcydzieło, więc? 3 to zwyczajnie słaby film. 5-6 to już jest film który w jakiś sposób jest powyżej przeciętnej.
                  A co do ludzkiej stonogi jak filmu nie trawie to bodaj druga część jest technicznie zrobiona nienagannie i naprawdę bardzo dobrze więc za sam ten fakt powinieneś dać dużo wyższą ocenę ;>

                  Wracając do scenariuszu... A scenariusz ma własny pomysł? No nie bardzo.

                  Z ciekawości jaką masz średnią ocen filmów? I ile ocen 9-10 na ile obejrzanych horrorów? Mam zwyczajnie wrażenie, że całą średnią masz mocno pociągniętą w górę.
                  Co do średnich ocen nie. Wręcz przeciwnie. Większość znanych i świeżych (w czasie produkcji) horrorów ma mocno zawyżone oceny.

                • Nie oceniam filmów ogólnie na filmwebie, nie widzę takiej większej potrzeby. Wszystkie moje oceny pochodzą z 10 pierwszych minut od założenia profilu, ot tak, bez ładu i składu. Oceniłem łącznie 4 filmy i nie z racji że mi się podobały ale z jakiegoś powodu nie zgadzałem się z opinią bądź uważałem film za tak wspaniały że długo o nim myślałem. Takim była Czarownica - Bajka ludowa z Nowej Anglii. Natomiast filmowi Morgan dałem 1 za najgorszy film sci-fiction (przynajmniej mający takie elementy) jaki w życiu widziałem i nie mogłem się powstrzymać jak zostałem mocno oszukany bo robiłem sobie smak na ciekawe kino a dostałem coś okropnego. Profil na filmwebie załozyłem bo czasem po prostu chciałem podyskutować z kimś na dany temat. Więc niestety nie jestem w stanie Ci powiedzieć jaką mam średnią ocenę w horrorach, pewnie coś koło 5-6.

                  Ogólnie mam takie trochę nieprzychylne zdanie dotyczące mojego drugiego ulubionego gatunku filmowego. Jest to gatunek który ma największą ilość gównianych produkcji. I mówię tu o takim na prawdę kompletnej stracie czasu. Grupka znajomych zamknięta w domku letniskowym i jakieś pierdoły się dziejące (i nie, nie chodzi mi o Martwe Zło). Horrory w stylu Piątek Trzynastego i tego typu rzeczy. Nieśmiertelny morderca o zerowym profilu psychologicznym.
                  Duch, który ma jakiś koszmarnie głupi problem i zaczepia żyjących.
                  Jakieś fatalne found-footage z rozmazanym ekranem i fabułą na poziomie gimnazjum
                  Itd. itd.

                  Horror jest według mnie takim gatunkiem w którym jest najmniej innowacyjności. Dosłownie z tych 10 tysięcy+ horrorów mógłbym wymienić może z 20-30 które wniosły coś do kina, które mnie porwały, które były filmami na prawdę spełniający moje gusta. 20-30... a pewnie mniej...to bardzo mało biorąc pod uwagę jak szeroki to jest gatunek. W przypadku dramatów jest już takich filmów mnóstwo bo dramaty mogą dotyczyć mnóstwo rzeczy i poruszać mnóstwo ciekawych problemów. Tak czy inaczej w dobie obecnych horrorów zadowala mnie poprawność. I tak jak mówię, może oglądałeś film w kinie i to zmienia odbiór też. Nie wiem :) Czasem film odbieramy różnie, w zależności od dnia i nastroju. Mnie się po prostu podobał, myślę że przesadziłem troszkę z moją 8 (nawet na pewno) ale nie mniej nie więcej nadal staję przy tej 6+/7 ;) Jest to przyjemny film. Na nudny wieczór z dziewczyną do łóżka.

                  Tak czy siak miło się gawędziło ale chyba pora zamykać temat ;) Pozdrawiam i polecam obejrzeć Czarownicę (choć pewnie widziałeś) a z nowych filmów jestem ciekaw Twojej opinii na temat nowego filmu "Krucyfiks" który zadebiutował ostatnio na ekrany kin. Kolejny specyficzny film który można ocenić zupełnie inaczej w zależności od preferowanych klimatów. Ale ciekaw jestem Twojej opinii.
                  Se ya!

                • Mi poprawność nie wystarcza ;) Poprawność to przedział 4-5 w ocenach dla mnie.
                  I masz rację, lwia część gatunku nie powinna nigdy powstać. Ludzie są przekonani, że horror jest prosty. Że wystarczy kilka jump scene, sztuczna krew i cycki. Po co reszta.
                  Ale to nie znaczy, że poprawność wystarcza. W ciągu ostatnich lat wypłynęło wiele fantastycznych horrorów (a i pewnie wiele świetnych które przegapiłem przez fakt, że gatunek ma niemalże zerową reklamę nie licząc nielicznego hollywoodzkiego syfu).
                  Spójrz na same ostatnie dwa trzy lata:
                  Mięso które choć kontrowersyjne to bardzo ciekawe i świetnie wykonane.
                  Genialne O dziewczynie, która wraca nocą sama do domu.
                  It comes at night które powinno być thrillem psychologicznym ale cóz.
                  February,
                  Autopsja Jane Doe
                  It Follows
                  The Final Girls
                  Hana-Dama
                  Kamisama no iu tôri
                  Crimson peak które za każdym razem wybiorę ponad annabelee jako horror kostiumowy
                  transfiguration
                  southbound
                  void
                  babadook
                  lekarstwo na życie
                  czarownica
                  nina wiecznie żywa
                  klątwa styrii
                  the town that dreaded sundown jako pokaz jak wraca się do klasyki
                  get out
                  A to tylko przykłady. Mógłbym wymieniać dalej i pokazać Ci jeszcze kilkadziesiąt przykładów bijących annabelle ale po co?

                  20-30 które wniosły coś do kina? Nieprawda, sporo więcej wpłyneło na nie.
                  W przypadku horrorów również jest mnóstwo filmów poruszających ciekawych problemów. Ba w którym miejscu horror nie może jednocześnie być dramatem?;>

                  Kurycifiksu nie widziałem. Ale wszystko co o nim wiem raczej mnie zniechęca niż zachęca. Widzę w tym kolejne egzorcyzmy Emili Rose i tyle. A nawet rzeczone egzorcyzmy traktuje jako słaby film żerujący na pseudo autentyczności.

                • Jakoś nie podobało mi się It Follows :P Ale reszta to bardzo fajne tytułu :)
                  Cholernie lubię filmy w stylistyce Get Out czy Lekarstwo na Życie. To są takie filmy, przez które docenia się kino. Dobre prowadzenie historii, spokojne, piękne kadry, dobra gra :) I ten klimat. I'm loving it.
                  Crimson Peak było również cholernie fajne. Ba, wszystkie filmy bardzo mi się podobały.
                  Przegapiłem jednak Transfiguarion, może nadrobię to w najbliższym czasie :)

                  I jeszcze powiem że Autopsja Jane Doe to mega fajny film ale szkoda że druga część filmu (w sensie druga połowa) jest o tyle gorsza od pierwszej. W sumie to można zawęzić do ostatnich 25 minut, gdy jest ta mgła tam i ogólnie zaczyna się dziać trochę więcej. Klimat troszkę na tym cierpi, ale klimat Autopsji został zbudowany tak genialnie że brak słów.

                • No i scena która śniła mi się w nocy (w sporadycznie śni mi się horror który oglądałem) gdy zgasły światła i Ci proktolodzy zorientowali się że drzwiczki do tych przegród (nie mam pojęcia szczerze mówiąc jak to się nazywa) gdzie wkłada się martw ciała są otwarte. Pod nosem od razu takie: ja pi....le, zesrałbym się ze strachu :D

                • I zmieniłem ocenę na ta 7, tak by nie zawyżać zbyt mocno :P Moim zdaniem w dobie obecnych horrorów (które uważam za mówiąc krótko słabe) ten film był w porządku :) I może dzięki budżetowi, ale szczerze mówiąc wali mnie to :P Doceniam setki godzin pracy poświęconej przez setki ludzi aby taki finalny produkt dostać. Myślę że jest Ok (^>^)

                • http://okiemfilmoholika.pl/filmy/annabelle-narodziny-zla-rec...

                  Przy okazji chciałbym Cię zachęcić do przeczytania recenzji (nie mojego autorstwa oczywiście) pod którą mógłbym się chyba podpisać.
                  Nie wybiela, nie koloryzuje, mówi wyłącznie jak jest.
                  A jeśli coś się porównuje do obecności to ma się wrażenie dobrze wykonanej roboty. Bo mogli porównywać w dół, a porównują w górę.
                  "Już od pierwszych scen można bowiem wyczuć, że Narodzinom zła bliżej jest do „Obecności”, aniżeli do nieszczęsnego potworka jakim była „Annabelle” z 2014 roku."

                • Schematyczna kopia Obecności tak można by podsumować recenzję ;)

                • Jako że byłeś ciekawy Krucyfiksu.
                  Pierwsze skojarzenie? God's not dead. Dokłądnie ten sam schemat. Jak nie wierzysz to dlatego bo cos, nie da się nie wierzyć można jedynie mieć focha na boga... Oczywiście wszystko oparte na faktach a pod koniec każdy wierzy, a ksiądz morderca zostaje okrzyknięty bohaterem.
                  Dla fanatycznych katoli podejdzie. Innych rozboli głowa od liczby nielogiczności w scenariuszu i ogólnej tragedii ;)

                • Chyba troszkę zbyt bardzo psujesz sobie przyjemność oglądania filmów tym szukaniem logiki w horrorach :P

                  "Dokłądnie ten sam schemat. Jak nie wierzysz to dlatego bo cos, nie da się nie wierzyć można jedynie mieć focha na boga..."

                  To nie jest schemat przecież :P Jednym słowem żyjemy w świecie schematów :) "Poszedł do kibla i zrobił kupę" - schemat! :D
                  Schematem jest: "wprowadzili się do domu i okazało się że ktoś tam umarł." 50000 razy wałkowany temat i nie ma nic w tym złego jeśli nie robi się z tego głównej osi fabularnej obrazu. Wracając do tematu: są też niewierni którzy po prostu nie wierzą, ale że tak powiem jeśli jest jakiś powód to można przedstawić jakąś historię w filmie. Jednym słowem jest to po prostu przekładalne na film. Jeśli nie wierzysz bo np. uważasz że Bóg to mistyfikacja wielka itd. to można to aktor może powiedzieć w 1-2 zdaniach i za bardzo obniża to wartość fabularną, bo nie da się jakby żadnej historii do tego dopowiedzieć oraz nic z tego bezpośrednio nie wynika. Nie pogłębia historii bo żadne wydarzenie z przeszłości nie wpływa na postawę/przekonania bohatera. A to raczej podstawa że kluczowe elementy dla fabuły filmu powinny byś wyjaśnione/ugruntowane poprzez inne czynniki socjologiczno-społeczne bądź przeszłość bohatera. A poprzez historię bohatera poznajemy lepiej jego samego :)

                  Pod koniec każdy wierzy no bo jakby koniec musi być wybuchowy, zło musi manifestować swą obecność. Przecież gdyby mnie to spotkało co na końcu sam bym uwierzył xD Gdybym miał nagle deszcz w stodole a przedmioty zaczęły lewitować. Żaden w tym schemat, normalna konsekwencja rzeczy :P Jeśli rzucasz jabłko z drzewa, jabłko spadnie na ziemię, i nie jest to kwestia przewidywalności tylko normalna kwestia :) Pod koniec każdego horroru zło musi pokazywać największą siłę (punkt kulminacyjny) i wtedy już jakby mało jest miejsca na jakieś dywagacje. Oczywiście jest taki film jak "Egzorcyzmy Emily Rose" ale że tam do końca niektóre postacie nie wierzyły w wersję wydarzeń księdza toteż nie można już użyć tego pomysłu w celu nie powielania schematów ;)

                  "nielogiczności w scenariuszu..." - kurde, znowu musiałem nieuważnie oglądać bo nie zauważyłem ani jednej nielogiczności scenariuszowej. Ale może nie wiem, może nie oglądałem zbyt uważnie, było późno w nocy i oglądałem na takim totalnym lajcie. Ale na prawdę nie przypominam sobie czegoś nielogicznego w samej fabule :) W końcu przez 1h 20 min chodziła od jednego miejsca do drugiego więc jakby nie ma za bardzo miejsca by była tu jakaś nielogiczność (niespójność). Ale nie kłócę się, bo film w pamięci mi nie zapadł, choć oglądało mi się znośnie i z pewnym zaciekawieniem.

                • Dlaczego? Oglądam to wymagam?
                  Nigdy nie powinieneś stwierdzać, że film może być pod każdym względem głupi i absurdalny bo gatunek. Takie rzeczy są możliwe, jasne. W czarnej komedii, czy komediowej kreskówce...

                  Co do schematu. Kino rządzi się schematami, ponieważ jest wyeksploatowane. Sztuką jest zrobienie filmu tak by nie wydawał się schematyczny.
                  W tym wypadku tym schematem jest chrześcijańska propaganda. Pokazująca, że niewierny to albo zło wcielone, albo fochnięta owieczka która łaskawie zostanie z powrotem przyjęta do stada. Ciekawe, że biblia wprost przyrównuje wiernych do jednego z najgłupszych zwierząt czyz nie?;>

                  Nielogiczności nie wypomnę również, bo po tych dwóch tygodniach z filmu pamiętam bardzo niewiele, wart zapamiętania nie był.

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: