co tak narzekacie ? film ma w sobie i dramat i wątki komediowe

Z przymróżeniem oka trzeba go obejrzeć, wiele nieścisłości, banałów , ale miło się ogląda , nie trzeba być aż takim sztywniakiem, co moi poprzednicy komentujący ten film.

13
  • To jak oglądasz kupę, mrużysz oczy, żeby lepiej wyglądała? Film jest gniotem, jak trzeba oglądać go z przymrużeniem oka. Jak można robić film o kosmosie, łamiąc prawa w nim zachodzące? To jak robić film o starożytnej Grecji z komputerami i telefonami, i mówić widzowi, że tak własnie było.

    • "Armageddon" to jak na razie najlepszy film o tematyce zagłady ludzkości więc nie rozumiem twojej oceny. Film to już klasyk i ma w sobie wszystko co powinno być w tym filmie. Gniotami są filmy typu "2012" jakbyś jeszcze nie oglądał. A jak oglądałeś inne filmy o tej samej tematyce to podaj mi chociaż jeden tytuł, który jest lepszy od "Armageddonu", oprócz "Dnia Niepodległości" bo to też świetny film.

      • Mnie 2012 podobał się znacznie bardziej, fabuła słaba, za to efekty specjalne bardzo dobre. Bycie najlepszym filmem wg. TomsonXD o danej tematyce, nie czyni go dobrym. Bycie klasykiem również. Dzień niepodległości był dobrym filmem zanim Polsat zaczął go emitować co pół roku od kilkunasy lat.

        • Być może POLSAT emituje oba filmu dość często co wcale nie znaczy, że musisz je wtedy oglądać a już na pewno nie wpływa to na ocenę filmu.

          No dla mnie "2012" to porażka. Film zniszczył całe moje wyobrażenia właśnie o końcu Świata w 2012 roku. W filmie nie ma ani ciekawych aktorów, ani jakieś tam fajnej fabuły, zero muzyki. Jedynie efekty specjalne, które i tak nie były aż takie świetne. Z obejrzeniem tego filmu czekałem 3 lata od premiery bo po samych trailerach czułem, że film nie jest za bardzo wart uwagi i wcale się nie myliłem co do tego. Oglądając pierwszy raz ten film chciałem żeby było w nim coś ciekawego ale zupełnie nic w nim nie było.

          W filmach "Armageddon" jak i "Dzień Niepodległości" jest wszystko co w nich być powinno i oba filmy zawsze mi się bardzo podobały.
          Ci, którym się te filmy nie podobają to wtedy wyszukują jakie to one niby są złe itd. a to co już się naczytałem o obu filmach na tej stronie jakoś nigdy mi w tych filmach nie przeszkadzało lub w ogóle dla mnie nie było zauważalne.

          • święte słowa
            wiele razy widziałem już te filmy i będę jeszcze z chęcią dalej oglądał
            a 2012.... kicha, widziałem chyba ze dwa razy

          • Takze podpisuje sie pod tym rękami i nogami. Ludzie to kino rozrywkowe a nie dokument do kur*y nędzy.....Zawsze znajdą się pseudo krytycy ,którym wszystko będzie przeszkadzać w danym filmie,a sami tak na prawdę okazuja tylko swoją gigantyczną hipokryzje,gdyż ich ulubione dzieła którym dają 10 cierpiana takie same błedy nawet z większa czestotliwością niż tutaj ale i tak dla nich to będzie arcydzieło a tamto gówno. Szkoda sobie psuć nerwy.....

            Wracajac do Armageddonu: Jest to do tej pory najlepszy film obok Dnia Zagłady,który porusza zagrozenie,pochodzące z kosmosu w postaci olbrzymiej asteroidy. Efekty specjalne świetne,muzyka Hansa Zimmera to klasa sama w sobie (zwłąszcza motyw muzyczny gdy się pojawia głowny antagonista czyli olbrzymia, pędząca ku ziemi asteroida) aktorstow także pierwszorzędne jak i obsada. Patos wylewa się wręcz potokami z ekranu,jednak to typowe dla filmów gdzie wielcy amerykanie są jedyna nadzieją na uratowanie sytuacji.Mimo że od czasu premieory widziałem ten film już z 20 razy to wciąż się wzruszam na końcówce.....mimo banałow,bzdur i dziur fabularnych wciąż się oglada ten film świetnie i zapewne jeszcze przez długi czas nie powstanie film,który będzie przewyzszał Armageddon jeśli chodzi o tematyke asteroidy pędzącej ku ziemi. A film 2012 mimo że bardzo efektowny,to jest zwyczajnie nudny i zbyt sztuczny oraz przewidywalny.

      • "Armageddon" najlepszym filmem o zagładzie ludzkości? A gdzie "Threads", "Planeta Małp ('68), "12 Małp", "Terminator", "Mad Max", "Matrix", "Ostatni brzeg" czy chociażby postapo znad Wisły - "O-bi, o-ba: Koniec cywilizacji"?
        Masa filmów s-f, katastroficznych widowisk sprzed kilku dekad czy nawet horrorów z zombie-apokalipsą bije tą mizerię Bay'a na głowę.


        PS.
        "Dzień Niepodległości" nie jest świetnym filmem. To niezamierzona autoparodia i jeden głupszych blockbusterów. ;)

    • [To jak oglądasz kupę, mrużysz oczy, żeby lepiej wyglądała? Film jest gniotem, jak trzeba oglądać go z przymrużeniem oka. Jak można robić film o kosmosie, łamiąc prawa w nim zachodzące? To jak robić film o starożytnej Grecji z komputerami i telefonami, i mówić widzowi, że tak własnie było.
      ]

      Według takich standardów, nie było jeszcze dotąd ani jednego filmu o kosmosie, który nie był kupą :P

    • 2012 to był film, który nie powinien powstać. Nudny, gra aktorska na poziomie tej z Walking Dead, czyli poniżej dna. Armageddon to film zrobiony z przymrużeniem oka: komedia, dramat, fantastyka, a przede wszystkim kino akcji. Ten film ma bawić. Jeśli chcesz się uczyć o kosmosie, o prawach fizyki to zapraszam do książek. Takie filmy nie powstają po to żeby uczyć, ale żeby być dobrą niczym nieskrępowaną rozgrywką. Jesteś za młody by to zrozumieć.

      • Jeżeli chcesz robić film o przestrzeni w której nadajesz własne prawa, spoko, tylko zrób go w tej przestrzeni. Jeżeli robisz film w kosmosie, to żeby to był kosmos, muszą w nim panować zasady kosmosu. Tu nie chodzi stricte o naukę, a o spójność i logikę. Jak np. masz Alicję w krainie czarów, gdzie podano, że w krainie czarów wszystko jest trochę poje***ne, to nikogo nie burzy, że film nie jest naukowy a prawa fizyki mogą nie działać normalnie. Za to jeżeli robisz film o kawałku skały zbliżającego się do takiej niebiesko-biało-zielonej kuli na tle takiej jebitnie większej, ognistej kuli - to to czarne to jest kosmos i rządzą w nim jakieś prawa a zatem - film o kosmosie. Zróbże sobie film o asteroidzie w krainie czarów i nikt się nie powie, że ze względu na prawa fizyki to jest gówniany film.

    • "Jak można robić film o kosmosie, łamiąc prawa w nim zachodzące?"
      A wystarczyło zainteresować się tematem przed napisaniem komentarza to byś wiedział, że Michael Bay przed rozpoczęciem filmu doskonale zapoznał się z prawami fizyki zachodzącymi w kosmosie np. w próżni nie słychać dźwięku albo, że ogień nie może płonąc na asteroidzie ale uznał, że przecież robi film widowiskowy, a nie dokumentalny więc z pełną świadomością łamał zasady panujące w kosmosie.

  • Ogólnie beka z ludzi, co nie wiedzą o co chodzi w filmie ^^ To nie jest film, mówiący o życiu w kosmosie i jego prawach. To jest tylko TŁO pod wydarzenia, jakimi jest miłość ojca do córki i akceptacja chłopaka. Uwielbiam ludzi, którzy nie mają co w życiu robić i szukają dziury w całym ;] Film 8/10 ode mnie!

    • Zgadzam się z Tobą :-)

    • A ja mam bekę z ludzi, którzy ciągle oglądają filmy bez chociażby chwili refleksji, kiedyś też lubiłem ten film głównie za obsadę aktorską i grę. Dzisiaj sobie z ciekawości odpaliłem dla przypomnienia, ja się pytam po kiego wała im te działka obrotowe w łazikach, promy kosmiczne latające jak myśliwce i to 10 G przy okrążaniu księżyca gdzie wszyscy powinni paść trupem, sceny chaotyczne czasami nie wiadomo co się dzieje, sceny miłosne tak beznadziejne, że mi cukier we krwi spadał, wepchnięte w scenariusz totalnie od czapy, tyle by zrobić jakąś dodatkową fabułę, typowa Amerykańska produkcja w stylu "akcja, wybuchy, kicz, Bruce Willis i spółka", wszystkiego tam było za dużo i za szybko. Trochę elementarnej wiedzy i podejścia.

      • Sęk w tym, że ten film miał być właśnie typową Amerykańską produkcją :) Jak chcesz trochę refleksji to oglądnij chociażby Moon, K-Pax, Panaceum, czy Mr. Nobody, choć takich filmów jest o wiele więcej, ale nie o to tu się rozchodzi. Oceniać filmy powinno się umieć - nie porównuje się filmów Sandlersa do Carreya - niby komedie, ale zawsze inne.
        Zrozum, że Armageddon miał być typowym amerykańskim dramatem na skalę wszechświata, jednak wg mnie wcale im źle nie wyszło.
        Co mnie obchodzą jakieś działka obrotowe w łazikach i inne co wymieniłeś?! Jak już mówiłem, nie po to ten film oglądam.
        Co do scen chaotycznych... Tutaj możesz mieć rację, jednak nie twierdzę, że ten film to arcydzieło, dlatego 8/10, nie więcej :) Widzę, że cenisz sobie Intersellara, tak więc zostań przy nim jak szukasz jakichś realiów w kosmosie, a Armagedon zostaw ludziom, którzy do szczęścia nie potrzebują bełkotu naukowego i prawdziwych praw kosmosu - nie żebym obrażał to dzieło, sam je sobie cenie, ale nie porównuję. Pozdrawiam :)

        • Rozumiem Twoje zdanie, tyle, że jak byłem młodszy to chyba bardziej do mnie trafiał ten film, powstało już tak wiele produkcji Holywoodzkich, gdzie patriotyzm Amerykanów jest przekolorowany do granic możliwości, że człowiek ma tego dość, a zapomniałem, że Armagedon jest jedną z nich. W zasadzie z Bayem to jest tak raz mu wyjdzie raz nie, jego Bad boysi, czy Sztanga i Cash, wiadomo, że to komedie, no rewela przerysowane, ale to tak nie kłuje w oczy, czy transformersi widać od razu film akcji, z małymi elementami humorystycznymi, a tu , nie wiedziałem, czy to jest film katastroficzny czy komedia czy sincie-fincie, po prostu było tego za dużo. Myślę, że przy takim budżecie i takiej obsadzie mogli postarać się trochę jednak bardziej nakierunkować ten film.

          • Oczywiście, masz rację :) Wszystko się zgadza, jednak trzeba cały czas się kierować tym, że ten film nigdy nie miał być "ambitnym" kinem :) Zresztą osobiście uważam, że Bay zawsze ma filmy przesączone wybuchami, efektami i innymi takimi co przyćmiewa resztę filmu. W sumie może nieco mało "profesjonalnie" podchodzę do akurat tego filmu, bo duży plus ma za kawałek od Aerosmith na końcu ^^ Pozdrawiam

        • Ale naukowy bełkot, a wybuchy z dźwiękiem w kosmosie to inna półka. Nikt tu jak widzę nie czepia sie tego, ze film nie trzyma sie w 100% kosmicznych realiów, ale wielu domaga się podstaw.

          Bay robi głupie ale efektowne filmy, wszystko spoko jeśli bawisz się tak dobrze że o tym nie myslisz. W innym wypadku masz wrazenie ze ktos mysli ze jestes idiota, a to psuje zabawe.

          Ogladalem ten film w kinie gdy mialem 16lat, podobal mi sie cholernie. Teraz mam ponad 30 i po dzisiejszym seansie twierdze ze to niezle zrobiony, spoko zagrany, glupiutki film z dziurawa fabula, utopiony w patosie.

          Niech ktos policzy ile razy pojawia sie na ekranie amerykanska flaga.

  • Za amerykański patos odejmuje jeden punkt. A tak to rewelacja.

  • Popieram. Dla mnie film bardzo dobry 10 lat temu 5 lat temu jak i teraz. Bardzo przyjemnie się ogląda.

    Pozdrawiam

    • bardzo dobry film w swoim gatunku jakim jest "rozrywka" i w tym zakresie oceniam go na 10/10
      jak ktoś porównuje Armageddon do klasyków gatunku takich jak Ojciec Chrzestny, Król Lew czy Skazani na Shawshank to nie ma pojęcia o kinie ;-), bo to tak jakby oceniać Ojca Chrzestnego w kategoriach najlepsza animacja albo Króla Lwa w kategorii najlepszy film gangsterski no ludzie, ogarnijcie się :)

      Armageddon jak dla mnie jako kino rozrywkowe, do obejrzenia rodzinnie jest idealny, jest dramaturgia na odpowiednim poziomie, są efekty specjalne jak na rok 1998 bardzo dobre, muzyka świetna, jest trochę wzruszenia, aktorzy spoko, historia też mi się podoba:) to, że znów Amerykanie ratują świat no to trudno, prawo twórców filmu. Można wiele zarzucać, ale każdy przyzna, że kino Amerykańskie jako całość jest najlepsze. Jak ktoś twierdzi inaczej to jest hipokrytą. Jak to kogoś aż tak bardzo razi, to może przecież sobie przyjąć, że to Polacy lecą w ten kosmos, kwestia wyobraźni podczas seansu filmu :) Każdy może odebrać go inaczej, po to przecież są filmy :)

      • Nawet Steve Buscemi go nie uratował. Naiwny, wtórny, żałośnie patetyczny. Na katastroficzny za głupi, na sci-fi też się nie łapie.
        No, może jeszcze plusik za zapłakaną Liv Tyler.

        • Ja bardzo często oceniam filmy po tym czy w przyszłości do niego wrócę i ile razy go jeszcze obejrzę. Armegeddon za małolata widziałem kilkanaście razy. Teraz jak w TV leci to też kanału nie przełączam i oglądam go do końca bez znudzenia ;-) Z tego powodu jak dla mnie 10/10. Nie mogę natomiast tego powiedzieć o filmach wprawdzie ciekawych jak np. Dersu Uzała. Ale taki film obejrzę raz i potem już raczej nie mam większej ochoty go oglądać ponownie. Kino to przede wszystkim rozrywka, trzeba o tym pamiętać :) Ocena 4 dla takiego filmu a więc na poziomie produkcji klasy B ze stworami atakującymi ludzi jest nie fair, ale każdy ocenia według uznania, pozdrawiam.

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: