Najlepszy film 2012.

Przykre że tak dużo osób nie zrozumiało tego filmu. Dla mnie to najlepszy film 2012 i jeden z najlepszych w historii kina. Niesamowity, wizjonerski obraz świata. Daję 10 bo tyle jest wart.

  • Jakbyś miał czas - a widzę że chyba masz go dużo, bo pełno Cię w każdym temacie - to może napisz co jest w nim tak wspaniałego.

  • Uważam tak samo jak Ty pawell69 :)

  • Wpis został zablokowany z uwagi na jego niezgodność z regulaminem

    • Przeczytałem- dobra recenzja, chociaż inaczej odebrałem ten film. Ja z reguły nastawiając się na niesamowite widowisko jestem rozczarowany. Na szczęście działa to też w drugą stronę:) Osobiście nie mogę się doczekać piątku aby zobaczyć ten film jeszcze raz. Tym razem chciałbym się wybrać w podróż, niekoniecznie zalegalizowaną koleją :) Trzeba zerknąć pod maskę "Atlasu chmur" :) Heja

  • zgadzam się! Cudowny film !

  • Panie Pawle...albo jest pan zajęty i nie zawraca głowy swoimi pretensjonalnymi opiniami...albo niech pan z sensem odpisuje na pytania w dyskusji ,którą zapoczątkował.
    A więc co za wizjonerstwo zobaczył pan w tym filmie?Jestem bardzo ciekaw...
    Powiem panu co ja widzę.Zgrabnie zrealizowany film z kilkoma historiami mającymi się łączyć.Miło się ogląda.Naprawdę się nie nudziłem.
    Tylko historie się łączą dzięki tym samym aktorom grającym w nich wszystkich.
    A że każda jest o jakiejś formie rewolucji i naprawy świata,która jest możliwa tylko dzięki odwadze i miłości...
    To już było...może ze względu na wiek pan to przegapił.

    • Panie Marku, z nerbis "dyskutowałem" w innym temacie i nie zamierzam dłużej tego robić. Pomyłką jest próba dyskusji z kimś popierającym ksenofobie, rasizm, antysemityzm czy innego rodzaju braki w świadomości.
      Co do przegapienia pewnych filmów, cóż, może i tak. Z pewnością nie widziałem wielu niesamowitych obrazów, które zginęły przysypane górą kiczu i propagandowej papki. Miałem na szczęście możliwość studiowania również filmu a dzięki temu dostęp do sporej ilości niszowego materiału i z tej perspektyw "Atlas chmur" jest dla mnie oryginalny. Ale to nie jedyna jego dobra cecha. Jest to film odważny, nowatorski i wcale nie "zgrabnie zrealizowany" ale bezwzględnie perfekcyjnie. W filmie przedstawiono bardzo interesujące, wciąż będące zagadką, zagadnienia fizyki kwantowej(które zlepiają fabułę w całość), z ciekawymi wizjami przyszłości, będącymi jednocześnie aluzją do czasów współczesnych. Dlaczego jeszcze podobał mi się ten film? Dlatego, że potrafi zaskoczyć, ma przesłanie- dla mnie czytelne i wcale nie banalne, bo grają wyśmienici aktorzy i grają rewelacyjnie. Bo to film, który ma wszystko, czego oczekuję od dobrego kina. I jak już w którymś temacie wspominałem, chętnie bym wprowadził drobne poprawki, ale to nie ja go robiłem. Co do przyszłości filmu, to podejrzewam że nie dostanie zbyt wielu Oskarów, co mnie tylko umocni w przekonaniu, że film wymknął się ze schematu i prawdopodobnie w przyszłości zostanie okrzyknięty mianem kultowego.

      • Film nie dostanie ani jednego Oscara, bo nie został nominowany w żadnej kategorii. Co szczerze mowiąc mnie zaskakuje i pociesza jednocześnie.

        • W tamtym roku film "Spadkobiercy", w którym nie było ani jednej "normalnej" postaci(każdy wykreowany na głupca) otrzymał 5 nominacji. W 2010 najbardziej obsypanym Oskarami filmem był "The Hurt Locker". Jak pisałem, ja się nie dziwie, że "Atlas chmur" został pominięty i też mnie to cieszy. "Zwrotnik Raka" przez długi czas był zakazany w USA, co nie zmienia faktu, że to wybitna książka. Zanim dojrzejemy do wolności minie jeszcze trochę czasu, póki co żyjemy w totalitaryzmie kapitalistycznym.

          • Dziwne, że Atlas nie dostał w takim razie nagrody ChRL albo Korei Północnej, ani Kuby. W ogóle dostał jakąś ważną nagrodę? Wiesz, sprawdziłbym na Wikipedii, ale to takie kapitalistyczne źródło wiedzy, poza tym nie potrafiłbym powiedzieć, która nagroda jest ważna, no bo skoro nie Oscar... Oczywiście czepiam się Ciebie też po to, żeby pokazać Ci, że na każdym kroku Twoje wypowiedzi są niespójne i nie wytrzymują najlżejszej próby potraktowania ich na serio. No i bardzo lubię smarować sarkazmem po internecie - w życiu prywatnym jestem bardzo prostoduszną osobą, odbijam sobie... Ale argumenty pozostają ważne.

      • Zgodzę sie co do oceny strony technicznej...wręcz doskonała.Co do treści...to gdzieś się zgubiła.Pan pisze o swoim odbiorze na poziomie wrażeń estetycznych i emocji.A ja pytam pana o treść.O czym był ten film?O tematykę tych wszystkich historii, bo to tez element i składowa opinii o wizjonerstwie tego projektu
        Co do zagadnień z zakresu fizyki kwantowej...zagubił sie pan.
        Co do oceny innego użytkownika...czy to nie pańska wypowiedź:
        "Miłość do Indian nazywasz polityczną poprawnością? Polityczna poprawność to nienawiść do Indian(których USA wymordowało niemalże doszczętnie) i mówienie prawdy. Poprawność polityczna to mentalność kartofla z korporacji lub zaściankowego prawicowca, który w życiu nie spotkał murzyna ale ich nienawidzi z całego serca. Poprawność polityczna to konsumpcja i kino pseudo psychologiczne. Jeżeli w tym filmie widzisz tylko bełkot to jest to TWÓJ sposób rejestrowania rzeczywistości. Swoimi komentarzami więcej mówisz o sobie niż o tym filmie. A na pytanie co robi tam Tom Hanks, odpowiadam- prawdopodobnie bierze udział w najlepszym filmie dekady."...chyba tak.Więc pozwolę sobie ją skomentować.
        Może mieć pan jakiekolwiek opinie na temat prawicowego światopoglądu,Indian,ładu korporacyjnego czy konsumpcji.
        Chociaż ilość jadu bijącego z tej wypowiedzi pozwala wysnuć wniosek:"on nienawidzi murzyna,pan jego..różnica dla postronnego obserwatora niewielka,wręcz semantyczna.
        Natomiast inwersja pojęcia "politycznej poprawności" jakiej pan dokonał jest kompletnym zafałszowaniem takowego.
        I posądzam pana o świadome działanie.A takie raczej wyklucza pana z roli adwersarza.W uczciwej dyskusji.

        • Często w terminologii pojawia się pewien problem a raczej celowe wprowadzanie w błąd. Istnieje różnica między głupotą i odwagą. Tak samo istnieje różnica między tolerancją a tolerowaniem ksenofobii, rasizmu oraz innych patologii prowadzących do tego co się wydarzyło między 1939 a 1945 . Jeżeli tą różnicę oraz kilka banalnych prawd, nazywa Pan jadem, to również mogę posądzić Pana o celowe działanie. Myślę, że wie Pan doskonale, jak bardzo trzeba odizolować społeczeństwo aby móc mu wpajać skrajnie prawicową propagandę. Wnioskuje, że Panu to nie przeszkadza. Pytanie czemu? Odniosę się jeszcze do filmu i Pana wypowiedzi "Tylko historie się łączą dzięki tym samym aktorom grającym w nich wszystkich." No cóż, to raczej nie ja się zagubiłem. Nie można by było stworzyć większego banału, gdyby rozbitą w czasie historie mieli łączyć tylko ci sami aktorzy...
          Proponuję uważniej obejrzeć film, wtedy może jego treść będzie łatwiejsza do zrozumienia i nie będzie Pan musiał o to pytać mnie(film trwa 2,5h a ja nie mam czasu pisać streszczenia, nawet jak Pan za to zapłaci). Odrzucając płytką interpretacje, można o tym filmie dyskutować kilka wieczorów a ja nie wiem czy będę miał ochotę prowadzić z Panem dłuższą konwersację. Podejmując polemikę, podejmuję ryzyko, gdyż czas, który poświęcam nigdy nie zostanie mi zwrócony. Chciałbym również zauważyć, że jako "wolny człowiek" mam prawo odpisywać tylko w przypadkach, gdy uznam to za stosowne, lub mam na to ochotę. Nie podpisywałem żadnego regulaminu, zmuszającego mnie do udzielania odpowiedzi na forum. Jeżeli stwierdzę, że dalej mi się nie chce dyskutować to mam do tego pełne prawo. Pozdrawiam.

          • Widzisz koleżko...najpierw zakładasz temat, gdzie częstujesz nas swoim poglądem na temat wizjonerstwa duetu Wachowskich,ale potem zapytany o przybliżenie tematu, odpowiadasz,że nie masz czasu...ochoty bronic swojej tezy.
            Odpowiedzi z gatunku:nie mam czasu,wiem ale nie powiem czy szkoda na was czasu i tak nie zrozumiecie.
            Dziecinada,nieprawdaż?))))))))
            Skąd u ciebie pogląd,ze ty obejrzałeś film uważnie,a ja nie.
            Kop piłkę a nie kostki piłkarza.
            Ja nie proszę o streszczenie.Nie proszę o pisanie bzdur na temat najpierw fizyki kwantowej a teraz lat 1939-1945))))))))))))
            Odpowiedź na moje pytanie przygotowanemu i gotowemu do dyskusji filmwebowiczowi,którą w końcu ją zaczął zajęłaby mniej niż połowę napisanego powyżej tekstu.
            Pośród komunałów dotyczących twoich praw... koleżko,masz na pewno kilka.W tym "prawo do nie dyskutowania" też.
            Ale po tym co przeczytałem masz nawet więcej...masz OBOWIĄZEK nie brać w niej udziału.Do dyskusji trzeba być przygotowanym.Chyba,że chce się wyjść na ..........(dopowiesz sobie sam,tyle "sprawności" posiadasz)))))))))))))))

            • Zrozum, że wyraziłem swoją opinię i mam do tego prawo. To, że się nachalnie uczepiłeś, żądając wyjaśnień, które pozwolą Ci inaczej spojrzeć na film, lub go bardziej zrozumieć, to świadczy o mentalności dzieciaka, które nie wie co myśleć więc musi się poradzić rodziców. Udzieliłem Ci wyjaśnień, które dla mnie są wystarczające. Nie przyjąłeś ich, więc czego więcej żądasz? Zrozum, że nie każdy ma ochotę streszczać Ci film, wyjaśniać, tłumaczyć tak abyś to przyjął. Zobacz film raz jeszcze, zastanów się nad złożonością świata, nad liniowym postrzeganiem czasu, które może być błędne, nad ograniczoną ilością wymiarów, które rejestrujemy. Przemyśl film i jak będziesz miał jakieś konkretne pytania to napisz. Tylko je sprecyzuj, może będę mógł Ci udzielić odpowiedzi. Chociaż z tego co widzę to masz już wyrobione zdanie i raczej odpowiedzi nie zaakceptujesz.

              • Oj koleżko...czego nie rozumiesz zakładając temat na portalu dotyczącym dyskusji o filmie"Atlas chmur"?
                Że reprezentując jakiś pogląd jesteś zobowiązany się z niego wytłumaczyć?
                Pewnie nawet bym nie miał ochoty "dowiedzieć" się więcej gdyby nie twoja pochwała wizjonerstwa Wachowskich a zaraz potem kuriozalna odpowiedź na post użytkownika nerbis...o twoim braku czasu.
                Czego nie rozumiesz w słowie "streszczenie"?
                O streszczenie cie nie proszę.Treść filmu znam...a streszczać możesz go osobie,która cię o to ewentualnie poprosi bo go nie obejrzała))))))))
                Co do jak to określasz nad błędnym rozpoznaniem przez nas czasu czy przyzwyczajenia do jego liniowości to pogubiłeś się koleżko.Film tego poglądu nie podważa.Czas jest w nim liniowy.Nawet jedna z bohaterek o tym mówi:"...jedne drzwi się zamykają,następne otwierają.
                Jedyne wyrobione zdanie jakie zaczynam mieć to na temat twojego podejścia do dyskusji i pewnych przeszkód intelektualnych,które owocują twoją niemocą.
                Pytanie dawno padło i je po raz kolejny powtórzę:
                CO PO OBEJRZENIU FILMU POZWALA CI FORMUŁOWAĆ POGLĄD O WIZJONERSTWIE WACHOWSKICH?

  • Dokładnie, dla mnie również jest jest to najlepszy film 2012 roku. I również zgadzam się ze stwierdzeniem, że ludzie nie rozumieją tego filmu, a nawet nie próbują go zrozumieć. A to jest naprawdę niesamowity film, dla mnie to prawdziwa gratka - uwielbiam takie warstwowe filmy, przy których trzeba myśleć. Szkoda tylko, że tak mało jest tego typu "dzieł ekranowych". Po "Atlasie Chmur" równie interesującym filmem (chociaż prostszym do zrozumienia) jest dla mnie "Incepcja". Więc jeśli znasz filmy podobne właśnie do "Incepcji" lub "Atlasu Chmur", to byłabym wdzięczna za podanie tytułu, z chęcią bym obejrzała. :)

    • To ja ciebie tez zapytam o przesłanie tego filmu.I proszę o odpowiedź.bardzo jestem ciekaw aby móc przemyśleć co mi umknęło.

      • Witam, jestem swieżo po projekcji, zaglądnąłem na forum żeby poczytać trochę opinii o tym filmie. Moja ocena to 3* Może to kwestia tego, że jestem cholernie wyczulony na wszelką manipulację.Uważam że ten film to jedna wielka manipulacja, która ma nam (widzom) pokazać co jest dobre a co nie. Oczywiście w super nowoczesny, tęczowy sposób, łamiący kanony naszego dziedzictwa kulturowego, obyczajowego itd. W skrócie - geje są o.k. , nie-geje są nienormalni i zazwyczaj mocno skrzywieni, małostkowi, nieczuli itd. Wg mnie takie jest przesłanie tego filmu, pozdrawiam

        • To kolejny film,który z prosta treścią ma stanowić pozory odkrywczego filmu dekady.
          Film zgrabny.tego mu nie odbieram.Natomiast mniej wyrobiony widz i jego zachwyt nad jego epokowością.
          Zostawmy to...po argumentacji widać ,że nie za wiele maja sensownego na ten temat do powiedzenia.

    • Łatwiej będzie mi podać coś podobnego do "Incepcji":). Zaproponuję kilka tytułów, niekoniecznie z gatunku, ale mogących mieć wspólne elementy. : "Kod nieśmiertelności", "13 piętro", "12 małp", "Mroczne miasto", "Rosenkrantz i Guildenstern nie żyją","Podziemny krąg", "Vanilla sky", "Mystery Train", "Stalker", "Kieł(Kynodontas)", "Miasto zaginionych dzieci". Podałem trochę eklektyczne zestawienie ale może coś Ci się spodoba. Pozdrawiam

  • Zgadzam się z pawell69, też wystawiłam 10/10, dawno nie widziałam tak dobrego filmu i dawno żaden nie zapadł mi w pamięć jak ten, coś wspaniałego:)

  • Prawda jest taka, że to nie jest film dla wszystkich (jak zresztą coraz więcej filmów w kinach np. Życie Pi) większość ludzi nie zastanawia się nad tym co jest po śmierci, co to zasada nieoznaczoności, ile wymiarów ma świat, dlaczego brak nam teorii wszystkiego itp, wystarczy im codzienne chodzenie do pracy, wiara w kościół, i kino w weekendy... ich sprawa, ale moim zdaniem powinni zostać przy produkcjach TVN-u, a nie gadać, że to takie naciągane pseudofilozofowanie... Przykre jest to, że ludzie nie stosują się do zasady, że aby coś krytykować należy to bardzo dobrze poznać, i tak mówią o filozofii a o Nietzsche to w milionerach słyszeli...

    • Zgadzam się zupełnie.Krytykanctwo na forach, to słaba próba dowartościowania swojego ego. Łatwo obrzucać błotem jak się jest ukrytym za nickiem. Trudniej powiedzieć prawdę w twarz, a jeszcze trudniej zrobić coś wartościowego samemu. Dodatkowo większość partii, ma zorganizowaną siatkę "komentatorów" na forach, rzucających się na wszystko co jest sprzeczne z ich ideologią.

    • Prawda jest taka, że najczęściej powtarzanym przez wielbicieli tego filmu słowem jest "zrozumienie" odmieniane przez różne przypadki.
      Oprócz tego automatyczny wniosek wyciągany z tego zrozumienia - "to nie jest film dla wszystkich". I jeszcze jedno często wypowiadane: "film przy którym trzeba pomyśleć". Dla ludzie stawiających 10/10 wszystko jest "powiązane" a ich spostrzegawczość tak przenikliwa, że wszystko właściwie było "oczywiste" - guziki, komety, dzienniki, motywy i przesłanie. Przesłanie samo w sobie oczywiście "uniwersalne" i "ponadczasowe". Mówimy oczywiście o filmie, który w jasny sposób, czarno na białym jest przedstawiony w sześciu oddzielonych czasem i przestrzenią historiach (co by się w takim filmie nie działo, niejako z automatu będzie "ponadczasowe"). O filmie w którym trzeba jeszcze każdemu bohaterowi domalować gwiazdkę, żeby WYMUSIĆ na widzu skojarzenie. O filmie, w którym przesłanie nie jest jakoś subtelnie zawoalowane - nie, wręcz przeciwnie, jest ono prostacko wygłoszone przez jednego z bohaterów w formie monologu. W którym przedstawiona "filozofia" nie odbiega zbyt wiele od tego, co można przeczytać w książkach Coehlo: "our lives are not our own" czy coś w tym stylu, tudzież "past, present, future - everything is connected". NACIĄGANE PSEUDOFILOZOFOWANIE. "Bajki robotów" mają bardziej zaskakującą fabułę, "Avatar" jest bardziej szczery w intecji zrobienia kasy na widzu, a jeśli chodzi o filozofię, a z "Władcy pierścieni" trudniej wyciągnąć chyba przesłanie, niż z tego filmu. Tyle z mojej strony.

      • hmm... Jak zawsze każda wypowiedź zawiera ziarno prawdy, bez zagłębiania się w zbędną polemikę (gdyż do tego są inne miejsca i czas), ja trochę inaczej odebrałem ten film niż poprzez "przesłanie nie jest jakoś subtelnie zawoalowane - nie, wręcz przeciwnie, jest ono prostacko wygłoszone przez jednego z bohaterów w formie monologu" dla mnie to zbiór różnych prawd nad, którymi trzeba pomyśleć itp, a to że nie są one ukryte ani wielce tajemne... hmmm a co dzisiaj takie jest, co do gwiazdek i innych pierdół - pamiętajmy że film jest na podstawie książki i to takiej o której mówiono że nie da się jej zekranizować....
        Jeszcze jedna kwestie, bardzo ważna - co twoim zdaniem w tym momencie nie jest "naciąganym pseudofilozofowaniem"?? bo wychodzi na to, że wszystko...

        No i skoro tyle osób mówi, że nie jest to film dla wszystkich to może tak rzeczywiście jest... polecam "Kieł" również nie dla wszystkich (np kompletnie nie dla mnie)

        • Mi "Kieł" również się odrobinę kojarzy z tym filmem( a właściwie jego innowacyjność). Kilka wypowiedzi wyżej również go polecałem. Bardzo mi się podobał sposób kadrowania i muzyka, podkreślająca specyfikę filmu i przesłanie. Ale rozumiem, że poziom patologii może być dla wielu osób niestrawny.

        • 1. Można albo filozofować (Platon, Kant, Kiergaard, Nietzsche - pozwolę sobie wymienić moich ulubionych) albo nie. Wylatywanie od razu z głębokimi konkluzjami na temat CAŁEGO ludzkiego istnienia bez żadnego poparcia jakąkolwiek logiką czy dyskusją, czyli właściwie coś na wzór objawienia - to nie filozofia. Co najwyżej demagogia. I nie zbiór "prawd" tylko co najwyżej zbiór OPINII. A argumenty "a co dzisiaj takie jest" lub "pamiętajmy że to film na podstawie książki" to NAJMNIEJ przekonujące czy w ogóle wnoszące cokolwiek do dyskusji stwierdzenia raczej pogrążające film niż go broniące. Akurat właśnie gwiazdki i guziki były najłatwiejsze do sfilmowania.
          2. Nie jest ważne, czy to film dla wszystkich czy nie. Nie ma filmów dla wszystkich. Ale dla żadnego filmu nie jest to zaleta! Jeśli ktoś ceni jakiś film argumentując że ten "nie jest dla wszystkich", to jest zwyczajnym snobem. W ogóle mówienie że coś 'nie jest dla wszystkich' implikuje poczucie wyższości, co jest dla mnie mało zawoalowaną formą lizania swoich jajek.

      • Zgodzę się, że przesłanie jest jasne a historie powiązane na tyle, że nie trudno się zorientować, co je łączy. Są jednak opinie krytyczne i często powtarzany motyw "Naciąganego pseudo filozofowania"- których autorzy równie często piszą teksty typu "Tylko historie się łączą dzięki tym samym aktorom grającym w nich wszystkich." I tu dyskusja się kończy, bo skoro ktoś nie jest w stanie zrozumieć co łączy te historie to o jakim "pseudo filozofowaniu" może pisać. A skoro mowa o pseudo filozofowaniu to najpierw warto wiedzieć co nieco o filozofii a później się na nią powoływać. No chyba, że na forum sami koryfeusze filozofii.

        • Koleżko...ponieważ zacytowałeś zdanie z mojej wypowiedzi pozwolę zarzucić ci bezczelną manipulację.Proszę mi napisać gdzie użyłem sformułowania"pseudo filozofowanie"?
          I ty mam do ciebie jeszcze pytanie,które musi paść przy twojej wypowiedzi.
          CO ŁĄCZY TE WSZYSTKIE HISTORII TWOIM ZDANIEM?
          Swoje zdanie na ten temat już wyraziłem(końcowa część pierwszego mojego postu) ale jestem ciekaw twojego...w końcu zawsze mogę się mylić czy nie zauważać pewny rzeczy.

          • HAHAHA. Naprawdę myślisz, że muszę bo mi Marekgdapl na forum filmebu kazał? Rozbawiłeś mnie swoją roszczeniową, infantylną postawą. Dobre- masz punkt. Możesz sobie słoneczko wkleić do zeszytu:) Widzisz, tu się różnimy. Ty potrzebujesz schematu ja nie. Dlatego mamy inną opinie na temat filmu, który jest poza Twoim szablonem,i szukasz odpowiedzi na forum. Chcesz aby ktoś Ci powiedział jak masz myśleć, co by nie wyjść na głupca wśród znajomych. Co by nie było poprawiłeś mi nastrój więc opiszę Ci co łączy te historie. Na wstępnie odrzuć stereotyp i zauważ, że film to pewna całość, zabawa w: światło, dźwięk, kadr, montaż, grę aktorów, fabułę, charakteryzacje itd. Wachowscy w odważny, nietypowy, ciekawy i inteligentny(szczególnie montaż) sposób kreują swój obraz świata i według mnie można to nazwać wizjonerstwem na poziomie kina. W kwestii historii to tworzą pewną całość. Bezpośrednimi łącznikami są dzienniki, listy, film a ostatnie dwie zwyczajnie z siebie wynikają. Łączą się one również za pomocą idei, według której, każdy życie jest ważne bo losy jednostki są powiązane z losami innych osób, żyjącymi w innych epokach(przyszłości i przeszłości). Dlatego też, nasze życie nie należy tylko do nas, jesteśmy pewną całością istnienia. Aby łatwiej było zrozumieć przekaz autorzy naznaczyli osoby kluczowe znamionami(prosty zabieg i z tego co widać potrzebny:). Każda historia to obraz rewolucji i walki o sprawiedliwość i tu wszystkie historie łączą się w jedno 2,5h opowiadanie o walce człowieka o godność, o roztrzaskanie schematów, reguł, chorych zasad, przez które ludzie są niewolnikami(nie tylko na plantacjach ale i dziś). Obraz łączy się również dzięki błyskotliwemu montażowi. W jednej historii ktoś wspomina o bramie a w drugiej ją otwiera. Fabuła zazębia się za pomocą obrazu i dialogów. Tak więc te niepołączone historie tworzą jedną dynamiczną całość. Taka jest moja interpretacja, są inne, równie ciekawe ale o to musisz pytać kogoś innego, np. buddystów. Starczy... Jak zaczniesz samodzielnie myśleć i szukać to z pewnością znajdziesz więcej łączników. Ja wracam do pracy.

            • Co do wstępu...próbowałeś jakoś leczyć kompleksy.Przy mnie jak widać po retoryce,tylko je pogłębiasz.
              Co do meritum.Strona techniczna filmu jest bardzo sprawna,dobre zdjęcia,świetny montaż.Tu się zgadzamy.
              Z prośbą o rozwinięcie tego fragmentu" Wachowscy w odważny, nietypowy, ciekawy i inteligentny(szczególnie montaż) sposób kreują swój obraz świata i według mnie można to nazwać wizjonerstwem na poziomie kina."
              Film jest wręcz landrynkowy.Nie zgadzam się z poglądem odwagi.Może przybliz na czym miałaby ta odwaga polegać.
              Co do treści...ten obraz walki dobra ze złem,ten rodzaj problematyki sprzeciwu przeciwko otaczającemu nas złu to żadna nowość.szczególnie ,że ze względu na mnogość wątków,zostały one potraktowane w sposób "podstawowy".Nie zagłębiają się Wachowscy w szczegóły.Aczkolwiek w sposób zgrabny uniknęli "łopatologii".
              Widzisz koleżko z dobrym samopoczuciem.Jak zaczniesz myśleć jak to piszesz samodzielnie a nie pisać farmazony to zobaczysz zgrabnie zrealizowany film.A jak zaczniesz siedzieć z rozdziawioną gębą to zobaczysz "wizjonerstwo"...ale ten jego typ i na tym poziomie dotyczy większości dobrego kina.

              • Pierwsze pytanie. Czy zrozumiałeś w jaki sposób historie są połączone? Bo z tego co pisałeś, to: "Tylko historie się łączą dzięki tym samym aktorom grającym w nich wszystkich." Więc jak, łączy je coś więcej czy tylko aktorzy? Drugie pytanie. Co oznacza "landrynkowy" film- przesłodzony? Jeżeli tak, to w którym miejscu i co jest dla Ciebie takie przesłodzone?
                "Co do treści...ten obraz walki dobra ze złem,ten rodzaj problematyki sprzeciwu przeciwko otaczającemu nas złu to żadna nowość.szczególnie ,że ze względu na mnogość wątków,zostały one potraktowane w sposób "podstawowy" Historie to pewna całość. Czy 2,5h różnego spojrzenia na walkę "przeciwko otaczającemu nas złu" to dla Ciebie potraktowanie tematu w "sposób podstawowy"? Podaj szczegóły w jakie powinni się zagłębić i jak to widzisz w filmie?
                Widzisz koleżko, skoro Ty nie zrozumiałeś jak połączone są poszczególne historie to jak do diabła możesz cokolwiek mówić o tym filmie?

              • "Może przybliz na czym miałaby ta odwaga polegać." Odwaga to realizacja tak dużego projektu, z tak "zawiłą" fabułą. Dlatego mieli tyle problemów ze znalezieniem producenta. Film nie jest dla wszystkich. Czemu? Bo jest inny niż większość hollywoodzkich produkcji i pod względem formy bardziej przypomina kino niezależne. I chociaż trudno w to uwierzyć, to wiele osób go nie rozumie(Ty również nie zrozumiałeś fabuły). Widzą w nim bełkot, niepołączone historie, takie nie wiadomo co. Rozumiesz już czemu nazywam go odważnym? Radzę Ci obejrzeć ten film raz jeszcze, na spokojnie. Jak już zrozumiesz fabułę to podyskutuj z kimś innym. Nie zamierzam dalej Ci tłumaczyć prostych spraw.

      • Dokładnie...pytania o nowatorstwo treści tego filmu.zderzają się ze ściana pochwał i bełkotliwymi odpowiedziami w przytoczonym przez Ciebie stylu.

      • Behoolder mam bardzo zbliżone zdanie na temat tego filmu.Po szumnych zapowiedziach otarłem się o rozczarowanie... Oceniam film na 4 gwiazdki, gdybym miał dodać coś za muzykę to byłoby 5, ale nie muzykę oceniam, tylko fabułę. Film Źródło jest dla mnie daleko lepszym.
        Film ma przekaz prosty, monolog wygłoszony przez główną bohaterkę jest klasycznym patosem, którym przesiąknięte jest aż do obrzydzenia amerykańskie kino. Lubię Toma Hanksa, wróżyłem mu wielką karierę, kiedy obejrzałem lata temu go w filmie BIG, ale to nie zmienia mojego poglądu na ten film. Rozczarowanie. Pewnie go nie rozumiem, jak zaraz napisze tutaj wiele osób, ale jego przekaz jest jasny, można doszukiwać się i odkopywać więcej niż tam jest i mam wrażenie, że o to chodziło autorom. Pełen sukces.

        Reasumując nic odkrywczego i rewolucyjnego dla mnie w tym filmie nie ma.
        Cóż, jest klasyczna klamra: Tom opowiada historię, jest środek i Tom kończy opowiadać historię, jesteśmy na innej planecie, porzuciliśmy ziemię, wychowuje się nowe młode pokolenie.

  • Wpis został zablokowany z uwagi na jego niezgodność z regulaminem

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: