Jeśli ktoś oczekuje żeńskiego Wicka, to się mocno przeliczy

To zupełnie inny typ filmu. John Wick jest pastiszem "kina zemsty" - główny bohater likwiduje wrogów setkami jednym pistoletem i jest praktycznie niezniszczalny. Atomic Blonde to pulpowe kino szpiegowskie - takie w starym stylu, gdzie każda postać jest podwójnym, potrójnym, czy poczwórnym agentem i w sumie do ostatniej minuty nie wiadomo do końca o co chodzi. Postawiono tu też na naturalizm. Sceny walki wręcz nie kończą się po jednym ciosie - trwają długo i masakrują bohaterów (obrażenia magicznie nie znikają w kolejnych scenach). Ponadto przy strzelaninach ktoś zadał sobie trud liczenia pocisków. Główna bohaterka musi zmieniać bronie (dla porównania Wick w scenie w łąźni z 9-strzałowego Glocka zabił ponad 30 osób).

Chociaż lubię Wicka, to i Atomic Blonde polecam - trzymająca w napięciu intryga jest na idealnym poziomie skomplikowania - ciężko się zgubić, ale jednocześnie nie wiadomo kto jest "tym dobrym" i z kim trzymać. Sceny akcji już w trailerze wyglądały świetnie. No i jest jeszcze soundtrack, który idealnie pasuje do pulpowego klimatu i na pewno dostaje się do najlepszej trójki OST z tego roku.

45

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: