Fabuła

ostatnia wypowiedź: $topic.lastReply.user.name
tustoslaw tustoslaw
ocena: 10

Dziwią mnie ludzie, którzy jeżdżą po fabule Avatara... jest ona wprawdzie przewidywalna i nie ma w niej "zaskakujących" zwrotów akcji, fakt, ponieważ bardzo wiele rzeczy już było.
Tylko... proszę mi pokazać film z 2009 roku, w którym jest 100% albo chociaż 50% motywów nowych. Całkowicie nowych. Takich, których jeszcze nigdzie nie widzieliśmy.
Przykład: Wychwalane "bękarty" to:
- grupa żołnierzy robiących burdel na tyłach wroga - było
- bohater (konkretnie bohaterka) której rodzina została zamordowana i teraz chce się zemścić - było
- wiele innych, których nie opłaca się wymieniać, zainteresowanych odysłam do filmu - było.
Cóż więc Tarantino zrobił takiego wybitnego: - zrealizował to wszystko zupełnie inaczej niż wcześniej. wziął stare schematy i wykorzystał je w nowy sposób.

Inny przykład:
Titanik (chyba tak to sie pisze ;p )
- MIłość między kobietą z wyższej klasy a robolem - mezaljanse i inne takie przyjemne rzeczy - BYŁO
- kogo zaskoczyło, że statek zatonął?? :)
- Kogo zaskoczyło, że Jack zginął?? ;p
Mówiąc krótko - fauła schematyczna, oparta na przawdziwych wydarzeniach. Co tu oryginalnego?? a mimo wszystko jakoś znalazło sobie miłośników i raczej nie jest tak objeżdżane jak Avatar (wiele osób mówi "to nie to samo co Titanik")

Wniosek: Fabuła już nigdy nie będzie w pełni oryginalna. Ciekawa i nowatorska może być tylko jej realizacja.


Teraz w świetle tego argumentu, mamy Avatara:
NIestety możemy tu wyróżnić tylko dwa główne motywy:
- Miłość między przybyszem a nativem ;p - była, ale zrealizowana zupełnie inaczej. Pokażcie mi film, w którym było to TAK ujęte. Nowa planeta, Avatar zamiast człowieka itd.
- Problem nauka vs natura - było i to mnóstwo razy. Czy Avatak pokazuje to nowatorsko - NIE. Czy ciekawie - no ciekawe ;p


To byłoby na tyle jeśli chodz o główne motywy. Wypada to średnio, ale patrzymy dalej. Czas na coś o czym nikt nie wspominał, czyli rzeczy oryginalne (chyba):
- KOncepcja Avatara (ktoś może mówić, że to taki nowy Generał Daimos czy Power Rangers - sterujemy czymś innym niż sobą, ale to chyba nie do końca to samo
- NIGHT ELVES - Na'Vi trochę ich przypominają co? Zainteresowanym sugeruję rzucić okiem na Warcraft 3 i WoWa. Nocne elfy, wyższe od ludzi, o fioletowej skórze (zmiana odcienia) walczyły łukami (głownie) opiekowały się dużym Drzewem Świata (podobne troche nie?? :) ) miały latające mounty (hipogryfy) które trochę przypominają Ikariamy (chyba tak się to nazywało) oraz większe chimery (kurcze pachnie Torukiem). Mało oryginalne, ale jednak ujęcie dość ciekawe (komu się nie podobało??)
- Pan Główny Bohater, Pani Główna Bohaterka, Pan Wróg, zazdrosny narzeczony, Pan Szef Plemienia, Pani Kapłanka, Pani Naukowiec, Pan Żołnierz, Pan Kujon i Pani Kobieta z JAJAMI - trochę podobne to wssztko do schematów. POstacie nie są oryginalne. kropa.
- hallelujah Mountains - latające góry może gdzieś były, może nie. POmysł powala i wykonanie też (na siłe Outland w WoWie przykładowo).
- "Sahejlu Jake, Sahejlu" - Czyli DA BOND - wieź. Czegoś takiego jeszcze nigdy nie widziałem i pomysł jest świetny. Znakomity. Oryginalny i bardzo dobrze wykorzystany. Jedna z najlepszych rzeczy w fabule.
- Pandora, Roślinki, Zwierzęta, Kotki, Pieski i Młotkorożec. - Nie można zaprzeczyć, że świat jest przemyślany, dobrze wszystko do siebie pasuje, wygląda pięknie, jest bajkowy, baśniowy, jakkolwiek by to nazwać. Po prostu świetnie wykreowana planeta. Czy oryginalnie. Nie no, planeta gdzieś już była ;p Rośliny i zwierzęta też

Kończąc wywoda bo sie nudno robi ;p
Po omówieniu, czas na ocene: (niektórych rzeczy nie omawiałem, inne są moimi subiektywnymi odczuciami)
Czy Avatar ma dużo oryginalnych rzeczy - nie
Czy zrealizował je ciekawie - tak (przeważnie ;p )
Czy przyjemnie się go ogląda - tak
Czy jest dopracowany - tak
Czy ma dziury fabularne - nie
Czy wygląda ładnie (grafa itd) - tak
Czy jest cholernie dopracowany - TAK
Czy historia jest spójna - tak
Czy oddziaływuje na emocje - tak
Czy muzyka jest dobra - tak
Czego chcieć więcej?
Skoro to nie arcydzieło, to powiedzcie mi, co jest fajniejszego Mona Lizie?? :)

  • tustoslaw tustoslaw
    ocena: 10

    Szlag gdzie tu jest możliwość edycji posta?? :)

  • grzysiek grzysiek

    No i takie podejście do sprawy lubię - jasno przekazane swoje argumenty wychwalające(lub nie) jakiś film, a nie bezsensowne kłótnie lub argumenty typu: "daję 1/10. czemu? bo tak"
    Pozdrawiam

  • cuiver cuiver
    ocena: 9

    To nie tyle chodzi o to że to już było. Obecnie praktycznie każdy film, każda książka która powstaje to mozaika już wcześniej przerabianych schematów, wykorzystanie wielokrotnie już opisywyanych archetypów. To co można zarzucić Avatarowi to sposób w jaki te motywy zostały wykorzystane. Przeraźliwe prosto, jednostronnie, dosłownie. Do tego bohaterowie na nie wyższym poziomie. Może prócz Neyteri, która była zdecydowanie najciekawszą postacią. Ten film byłby lepszy jakby był bardziej zawiły, prócz doskonałej audiowizualnej zabawy można by jeszcze dostać rozrywkę intelektualną. A tak pozstaje niedosyt. Ale i tak na projekcji można świetnie się bawić.

    • BigDadddy BigDadddy
      ocena: 10

      takimi recenzjami dobrze się wyłapuje pseudo:)

      podoba mi się twoje podejście

    • maurycy008 maurycy008
      ocena: 10

      Według mnie film jest super. A osoby które go nie oglądały albo oglądały z zamkniętymi oczami niech w ogóle nie zabierają głosu,

      • cuiver cuiver
        ocena: 9

        Też jestem zdania że - jak to kwieciście wyraźiłeś - "osoby (...) oglądały z zamkniętymi oczami niech w ogóle nie zabierają głosu". Ale skoro do tej grupy nie należysz to masz jakieś racjonalne argumenty na poparcie swoich tez - czy też - odparcie moich. Czy może jednak do teraz zapomniałeś ściągnąć magicznych okularków...

  • szczepan600 szczepan600
    ocena: 6

    Filmy lepsze mógłbym wymieniać i wymieniać , ja dałem 8/10 (czyli wysoko) ale arcydzieło to, to nie jest i nie będzie. I dziury w fabule są... niestety. Poza tym schematyczność i ta arcy-przewidywalność to wielkie minusy. I tak naprawdę zwierzęta pandory to nic tak naprawdę ciekawego, mamy tu Konia, hieny, Jaszczurkę, Nosorożca i panterę/geparda czy cos w kosmiczny wydaniu + predodaktyle w kosmicznym wydaniu, no ale ta "więź" to fajny motyw. No ale nie mówię, wykonanie/ efektowność/ bajkowość stoi 10/10 ale na szczęście nie tylko tego wymagam od filmu.

    Wiesz na dobrą sprawę wszystko było ale wszystko można ubrać też w nowe szaty i nie mówię tu o takiej błahostce jak zmiana otoczenia bo te "Bękarty Wojny" o których pisałeś to może juz były ale nie w takiej farmie, nie z takim humorem i takimi dialogami, bohaterowie też się bardzo różnią od stereotypów, czyli mamy tu może stare pomysły ale podane na pięknej srebrnej tacy, a ta taca u Avatara jest góra posrebrzana :-P.

    • go_lus go_lus
      ocena: 10

      U Avatara ta taca jest posrebrzana, bo jest wykonana ze złota :P

      • szczepan600 szczepan600
        ocena: 6

        Myśl co chcesz ale prawdę wszyscy znają. Powiedzmy sobie szczerze, Avatar jest Dobry ale nie rewolucyjny. Jest po prostu pierwszy z swego gatunku (ale nawet i to nie do końca bo przed nim było trochę podobnych) i teraz gdy wytwórnie dodatkowo chwyciły bakcyla to zaczną powstawać kolejne takie "superprodukcje" i w 2012 i może się okazać że Avatar już jest szpetny i czy wtedy tak wszystkich zachwyci i będzie taki "ciekawy"? Wątpię. Bo widzisz klasyki sie starzeją, mają po 50 lat a nadal są świetne, Avatar za 50lat w świecie przyszłości nie znajdzie miejsca i będzie tylko filmikiem w 3D z nie pociągającą i oklepaną fabułą po którego sięgną ci którzy kupią „pack Camerona" albo Panią Domu Przyszłości. No ale coś tam zawsze wniósł na dzisiejsze czasy, i ode mnie swoje 8/10 ma.

  • $user użytkownik usunięty

    Dobry post na plus. ;)

    Każdy twierdzi że fabuła jest przewidywalna i wątki tego filmu już gdzieś były. Zgodzę się, jednak każdy zapomina o pewnej nowości w samej podstawie filmu - program Avatar, czyli możliwość wysyłania ''szpiegów'' którzy za pomocą umysłu sterują sztucznie wytworzonymi ciałami ludu, który ma być szpiegowany. Czy nie jest to wg Was nowość? Wg mnie jest a nikt nie dostrzega tego co mamy podane na wierzchu tacy.

    Matrix miał byc nowatorskim pomysłem ale jak się potem okazało to wyszło ze powielał schematy mniej znanych wizji. W prawie każdym filmie mozemy doczepic się tego, sa jednak wyjątki np. Podziemny Krąg, który wg mnie jest całkowicie nowatorskim pomysłem na fabułę i wątki.
    przez te czepianie się Avatara zaczeła się ta parodia w postaci zaniżania ocen jednym filmom by zawyżyć swoim ulubionym, co jest żałosne i potępiam obie strony. jestem fanem Avatara, na blogu pisałem dlaczego, ale nie zaniżam oceny innym. Daję taką na jaką wg mnie filmy zasługują.

    Myślę ze ten screen mówi sam wszystko dla siebie i nie trzeba się rozpisywać. Trolle i tak nie zrozumieją zajęte rzucaniem granatów.

    http://img51.imageshack.us/img51/4711/filmweb123.jpg

    :)

    • BigDadddy BigDadddy
      ocena: 10

      avatar jest dla mnie filmem roku jak rok temy mroczny rycerz
      ja nie wpatrywałem w filmie dziury w fabule czy innej "niezauważalnej" przez naszych kochanych
      pseudokrytyków i znawców bo obejrzeli ojca...
      film już jest okrzyknięty arcydziełem i ja w 110% się z tym zgadzam :)

      • go_lus go_lus
        ocena: 10

        E tam, jeśli w tytule nie ma słowa "ojciec" to to nie może być prawdziwe arcydzieło ;)

        • Cziken Cziken
          ocena: 8

          Film bardzo dobry momentami rewelacyjny wiec mam teraz nie mały dylemat z oceną. Co do Muzyki nie jest jakaś arcyfantastyczna Titanic chyba miał lepszą ścieżkę. Ale nie miał takich efektów które w filmie rzeczywiście robią wrażenie sceny gdy oglądamy obraz zza szyb kabin, robotów są naprawdę rewelacyjne. Gdy toczy się akcja też wszystko wygląda rewelacyjnie, czasem może i mazał sie obraz. rozpraszały meni polskie napisy an dole ekranu w końcu ekran duży a spoglądać w dol czytając tekst omija cie piękny obraz i gdy tak skaczesz oczami po ekranie nie skupiasz uwagi na szczegółach.

          Fabuła ciekawa może i prosta jak drucik ale wiedziałem czego się spodziewać, jest wciągająca to najważniejsze. Film jest cukierkowy więc wiadomo że będzie cukierkowe zakończenie dlatego nie zaskoczyło mnie ono.:) Film jest wart wydania pieniędzy i obejrzenia w IMAXIE.
          A teraz muszę pomyśleć czy 8 czy 9 :)

          • cuiver cuiver
            ocena: 9

            Muzyka jest co najwyżej poprawna. Nie ma żadnego przewodniego kawałku, który powodowałby "ciary". Wystarczy porównać to do ścieżki dźwiękowej z swoją drogą mają wiele wspólnego z Avaterem Misją. Ennio Morricone stworzył tam kawałek, który w radiach można słuchac po ponad 20 latach. Jest taki w Avatarze? Kolejny powód, że mówienie że to jest arcydzieło to zdecydowana przesada.

  • Marciano85 Marciano85
    ocena: 10

    Zgadzam się w wszystkim z autorem postu.Avatar jest arcydziełem i pozostanie! ! !

    • cinkek cinkek
      ocena: 6

      to oceni czas, nie Ty nie ja ani nikt inny :)

      • szczepan600 szczepan600
        ocena: 6

        Dobrze powiedziane. Ale podejrzewam że czas dla Avatara nie będzie łaskawy.

  • tustoslaw tustoslaw
    ocena: 10

    Poczytałem trochę, z niektórymi się zgadzam z innymi nie, jedno mnie tylko ciekawi teraz i chciałbym bardzo usłyszeć Waszą opinię na ten temat:

    Co sądzicie o muzyce w Avatarze. Mi się ona bardzo podobała, była zwróżnicowana, znakomicie dopasowana do sytuacji, pobudzała emocje. W jednych scenach stanowiła ledwo zauważalne tło, w innych była w pewien sposób na drugim planie, zaraz za obrazem i nie sposób było na nią nie zwracać uwagi.
    Słowem jedna z najlepszych jakie widziałem w ostatnich czasach.
    POza tym często przebrzmiewały nuty podobne do Titanika (scena po tym, jak Jake i Neytiri - tak to się pisze prawda :) - się "połączyli" miała bardzo podobną ścieżkę co jedna ze scen w Titaniku, tuż przed zderzeniem) i Obcego 2 (motywy podobne do sceny ostatniej obrony - tam gdzie ginie Hudson).
    Więc nawiązania wyraźnie były, ale subtelne.
    Słowem na plus.
    Chciałem usłyszeć Waszą opinię.

    • $user użytkownik usunięty

      Muza zmieszana jest z kilku filmów - mi pierwsze co się rzuciło to motyw z "Wróg u bram" przy akcji generała Koniga. Identyczne jak podczas odwrotu Na'vi (ścieżka 13 z CDAudio - War).

      A tło kosmosu, dużej planety to żywcem wyjęta Odyseja Kosmiczna 2010 z Jowiszem, w roli głównej. (Widac nawet czasami ujęcie z czarną plamą na planecie (Jowiszu) w tym samym miejscu gdzie zbierały się sześciany "odysejowe" :)

      Motywy Alienowe też się przewijają co chwilka. Niesienie na rekach "pani naukowiec" to Alien4...

  • $user użytkownik usunięty


    Jest jednak coś o czym zapominają osoby piszące że każdy wątek i motyw scenariusza, fabuły już były gdzieś w jakimś filmie. Nie trzeba szukać daleko. Mianowicie jest nam podane na samym wierzchu tacy. Mam na myśli sam fakt Avatar, program Avatar. Nie było jeszcze w żadnym filmie takiego schematu: ludzie w celu szpiegowania obcej cywilizacji (będąc lepiej rozwinięci technologicznie od niej) tworzą genetycznie ciała obcych aby ludzcy operatorzy mogli nimi sterować zyskując przychylność wroga. Fakt tego podłączania się w ciała innej rasy i sterowanie nimi umysłem jest czymś nowym. Nie można tego łączyć z Matrixem, gdyż operator i ciało są w tym samym świecie, a powód jak i cel są zupełnie różne od Matrixa. Czy to już gdzieś było? Nie sądzę. Tak więc główny motyw przewodni filmu jest czymś nowym.

  • szawelus1 szawelus1
    ocena: 10

    Strasznie denerwuje mnie gadanie o tym, jak zła jest fabuła. Pewnie dlatego że, nie ukrywam, wyszedłem z kina z odczuciem, że film został perfekcyjnie zrobiony pod każdym względem - także i właśnie pod względem fabularnym. Nawet, jeśli ktoś twierdzi, że historia była naiwna, przewidywalna itp. itd (z czym się nie zgadzam) to musi przyznać, że idealnie wpasowywała się w wymyślony przez Camerona schemat, w ten magiczny świat Pandory. Była świetnym narzędziem do przedstawienia nam tego świata.
    To po pierwsze. Po drugie, nie wiem czy wszyscy zauważyli jak bardzo Cameron starał się nam urzeczywistnić swój świat. Z wyjątkiem jednego elementu, który mi się niespecjalnie spodobał - to znaczy latających gór, tutaj już chyba twórców poniosła fantazja - wszystko było jakoś logicznie wyjaśnione. Jest więc oczywiście fenomenalna wizja więzi - element, który mnie w fabule urzekł najbardziej, a którą chyba nie wszyscy zrozumieli, sądząc po niektórych komentarzach. Jest końcowe zwycięstwo, które przecież zwycięstwem by nie było, gdyby nie właśnie owa więź - to też jest pokazane, w pewnym momencie Na'vi wyraźnie przegrywają. Sam pomysł avatara też może przekonać, chociaż ten wątek jest trochę niedopowiedziany. No, ale można sobie wyobrazić, że za 100 lat technika będzie stała na poziomie zupełnie dla nas nie wyobrażalnym, tak jak komputery nie mieściły się pewnie w głowach naszych pradziadków. I wreszcie takie drobne szczególiki, które najlepiej pokazują, jak Cameron dbał o swoje dziecko - np. fakt, że Jake nie potrafił się płynnie porozumiewać w języku Na'vi po ledwie 3 miesiącach nauki, a przecież fajnie by było, gdyby Toruk Macto umiał przemawiać do swojego ludu :) Zdobycie Toruka też nie było nijak przecież połączone z jakimiś przepowiedniami czy czymś takim, po prostu Jake musiał go złapać, żeby Na'vi mu uwierzyli. W ogóle świat Pandory jest w ogóle pozbawiony wszelkich aspektów metafizycznych, o czym też nie wiedzą najwyraźniej:)
    Po trzecie. Aktorzy i postacie. Gra aktorska mi się osobiście bardzo podobała, ale rozumiem, że tu jest pole do polemiki. Chcę natomiast obronić postacie, które moim zdaniem wcale nie były tak schematyczne, jak niektórzy mówią. Może to znowu magia Pandory sprawiła, ale przekonały mnie do siebie, zwłaszcza Jake (prawdę mówiąc nie wiem czy film byłby tak genialny gdyby nie fakt, że był niepełnosprawny - wzruszenie mi odbierało mowę, gdy stwierdził, że nie potrafi już odróżnić snu od rzeczywistości. I rzeczywiście, nie wiem na ile to jest intencją scenarzysty, ale oddaje to pewne pole do refleksji... powiedzmy, egzystencjonalnej - człowiek jako więzień własnego ciała, tragizm, w jakim stawia nas nasza własna wyobraźnia... to z pewnością nadinterpretacja, ale warte przemyślenia). Romans z Neythiri - bez zarzutu. Bardzo podobał mi się Giovanni Ribisi (świetna rola) - człowiek pieniądza, ale nie zupełnie wyzuty z moralności, przecież miał wątpliwości co do eksterminacji Na'vi - i Sigourney Weaver, dobrze przemyślana postać. Zły generał był, ale czy aż tak przeszkadzał?
    Po czwarte. Przewidywalność. Naprawdę przewidzieliście cała fabułę od początku do końca...? Kurczę, to chyba ja po prostu jestem jakiś strasznie ograniczony, bo ja cały film zastanawiałem się, co będzie dalej (w przerwach między zachwycaniem się Pandorą). I może to zwykły trik reżyserski, ale naprawdę bałem się o Neythiri w pewnym momencie walki. I wtedy w ogóle o losy Na'vi...
    Po piąte - zmieszczona w nie całych trzech godzinach historia (w ogóle mi się film nie dłużył, a wam...?) jest świetnie wyważona pod względem jej dynamiki, narracji. Videoblogi Jake'a to świetny pomysł, by zmieścić w filmie jak najwięcej. Fabuła z początku idzie szybko, tak że dużo rzeczy dotarło do mnie dopiero przy drugim seansie. Później tempo zwalnia, by zatrzymać nas jak najdłużej w magicznej scenerii Pandory.

    No, mógłbym tak jeszcze długo wymieniać, ale szkoda prawdę mówiąc trochę mojego czasu, więc powiem tylko, że najważniejsze w fabule jest punkt pierwszy czyli - jak świetnie fabuła zgrana była z koncepcją filmu. Trudno przecież oczekiwać czegoś w rodzaju rosyjskich klasyków w filmie sf. No a co do wrażenia wizualnego to nie będę się wypowiadał bo... cóż, wiadomo, a wrażenie pozostanie w głowie przez długi czas.

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu:
WTF:false,ads:true