Ten film obraża inteligencje chrzescijanina

Wybrałam sie z kolezanka na ten film i wyszłysmy niezadowolone. Dodam ,ze jestesmy katoliczkami.
Idea filmu była obiecująca ale konstrukcja ponizej poziomu. Biła z filmu pretensjonalnosc i infantylnośc. Czytalam opinie,ze film jest katechezą i sie z tym zgadzam. Dobry dla szkól podstawowych i gimnazjalnych, bo nie rozumieja wielu rzeczy.
Film przede wszystkim dla protestantów.

Dlaczego obraza inteligencję chrzescijan ten film:
Zaczne od tytułu: "Bóg umarł" -samo założenie "Bóg umarł" jest idiotyczne i nie ma nic wspólnego z ateizmem. Bo skoro umarł - znaczy, że istniał, a przecież ateizm sui generis zakłada nieistnienie Boga. Zdaje sobie sprawę ,ze słowa te wywodzą od Nietzsche ,go jednak w kontekscie profesora brzmi to conajmniej dziwnie. Profesor to nie ateista tylko apostata, kiedys wierzyl pozniej znienawidził, scena przed smiercią mówi" pogodzil sie z Bogiem".
Taka prosta i jednoznaczna fabula robi z chrzescijanina idiotę , ktory nie potrafi odróznic prawdy od fałszu.

-kazdy kto chociaz troche zagłebiał sie w tematy filozoficzne majac tez wiedze teologiczną, Biblijna wie ,ze udowodnienie jest awykonalne .Dziala to w obydwie strony. W filmie student udowadnia istnienie Boga na poziomie naukowym. Obala cała filozofię i nauke w kilka dni przygotowując sie do tego tez w kilka dni.
Obraza tym samym chrzescijanina, który poza wiarą nic wiecej nie wie, jakby nie posiadal zadnej innej wiedzy.

-student- po kilku latach spotykania sie z dziewczyna , gdzie fabuła jasno pokazala byli sobie bliscy, szczesliwi zostaje przez nia porzucony.
Zastanawiam sie o czym rozmawiali przez tyle lat , dlaczego wczesniej temat wiary nie był dla nich problemem. Chłopak mial krzyz na szyi wiec swojej religijnosci przed nia nie krył. Po co z nia byl skoro do siebie nie pasowali?

Obraza to chrzescijanina przedstawiajac go jako skoncentrowanego na sobie, nieudolnego, niedojrzałego, zawracającego dziewczynie głowe przez ten czas.

-dziennikarka dowiaduje sie ,.ze ma raka , spotyka muzyków i pstryk -zaczyna wierzyc , domaga sie modlitwy.
Nawrócenie to dlugi proces , czesto pełny zawirowan, wahan i watpliwosci.
Obraza to chrzescijanina w dwójnasób : łatwe przejscie na drugą strone , czesto kaprys , kryzys i jest sie juz wierzacym. Drugi to :chrzescijanin musi byc chory, z marginesu, patologi, czesto na dnie.,zeby wierzyc w Boga.
Swiadectwa, ktore coraz czesciej publikowane sa w sieci to przede wszystkim ludzie, ktorzy cpali, pili, margines spoleczny, ogólnie patologia. Obraz chrzescijanina, jakby nie bylo innych poboznych.

-dziewczyna profesora.
Obraza to chrzescijanina , ktory powinien zyc w czystosci,nie czerpac korzysci osobistych czy finansowych.
To ona nie wiedziala jaki jest jej męzczyzna, jakie ma poglady, jaki ma charakter, czym sie kierowala zamieszkujac z nim. Zwlaszcza,ze dzielila ich duza roznica wieku i byl jej wykladowcą.

-ta sama dziewczyna czy nie moze zabrac babcie do siebie i sie nia opiekowac, okazujac milosierdzie.

-para "celebrytów" "strzelająca do tego co spotka i zjadajaca go", pasjonujaca sie polowaniami .
Obraza to chrzescijanina jako osobę, sznujacą kazde stworzenie żywe.

-przyjaciel czarnoskóry-moralizatorski ton, przeslodzony ,przemądrzały, sypiący cytatami z Biblii jak z rękawa,
Obraza to chrzescijanina jako osobę, która powinna byc skromna, pozbawiona pychy
-muzułmanka-w podly sposób pokazane deptanie innych religii
Obraza to chrzescijanina pokazujac go jako nietolerancyjnego , "kochaj blizniego swego jak siebie samego"

-babcia -ponawiam pytanie dlaczego ukazywani sa wierzacy jako nieszczesliwi, zostawieni samemu sobie, porzuceni przez rodziny.
- smsy,jakie amerykanskie, jakie to wspolczesne. Wysylanie smsów albo maili do Pana Boga.

Mozna by duzo jeszcze pisac , mnie film nie pokrzepil . Zdołował bo wciąz pokazywany jest ten sam stereotyp chrzescijanina biednego, po przejsciach, infantylnego , niedojrzałego, patologicznego



109
  • Zgadzam się z Tobą. Ten film wręcz ośmiesza wiarę chrześcijańską. Protestancka "teo-logika" dla ubogich intelektualnie.

  • Nie mam zamiaru się z Tobą kłócić na ten temat, ale chciałabym wyjaśnić Ci niektóre rzeczy, bo mam wrażenie, że masz jakieś ogromne pretensje do tego filmu.
    Zaczynasz od tytułu „Bóg umarł”, więc nie jestem do końca pewna czy oglądałyśmy ten sam film. Ale tytuł „Bóg nie umarł”, czyli ten prawidłowy, ma chyba wiele wspólnego z wiarą. A dlaczego profesor kazał im napisać na karteczkach akurat takie stwierdzenie? Może po prostu wydało mu się to równoznaczne z brakiem jakiekolwiek Boga. Bóg miał na tych zajęciach być dla wszystkich martwy. Swoją drogą-skoro już się tak czepiasz, że profesor był apostatą, nie ateistą, to właśnie te dwa słowa „Bóg umarł” powinny mieć dla Ciebie sens. Dla profesora Bóg umarł- był, ale nie ma.
    Co do udowodnienia to może pominęłam jakiś istotną scenę, ale nikt chyba nie mówił, że on udowodnił istnienie Boga. Z tego co pamiętam to przekonał studentów do tego, że Bóg istnieje, co nie oznacza od razu dowodu. Nie mam też pojęcia dlaczego myślisz, że student poza wiarą nic więcej nie wie. To, że przygotowywał się do tych wykładów nie oznacza zaraz, że był ciemny jak but i w ogóle nie miał pojęcia o niczym. To, że ktoś jest z czegoś dobry, coś wie itd., nie oznacza zaraz, że będzie na żywca z wszystkim leciał, uwierz mi.
    A następna rzecz, która Cię obraziła, mnie po prostu bawi. Najpierw piszesz, że chrześcijanin zostaje przez dziewczyną porzucony, a potem, że chrześcijanin jest przedstawiany jako skoncentrowany na sobie, nieudolny, niedojrzały, zawracający dziewczynie głowę przez ten czas. To rzeczywiście musiał jej nieźle pozawracać w tej głowie skoro sama nie miała na tyle pełnosprytności, żeby od niego odejść. Piszesz tak jakby o wszystkim co dzieje się w związku decydował facet. Nie rozumiem dlaczego piszesz, że zawracał jej głowę. Może po prostu się kochali, byli ze sobą szczęśliwi, ale się skończyło. Bywa i tak-i to ciągle, ale może w ogóle porzućmy wszelkie związki, bo przecież może to być tylko marnowanie czasu. A po co z nią był? A o czym rozmawiali? A co Cię to w ogóle obchodzi? Każdą niedobraną parę o to pytasz? Tu naprawdę nie ma Cię co obrazić.
    Dziennikarka nie zaczyna wierzyć od pstryczka. Może przyjrzyj się temu wszystkiemu jeszcze raz, najlepiej dokładniej. To, że wprost nic nie jest mówione, nie oznacza, że nic się nie dzieje. Gdzieś w środku może przeżywała, czuła więcej niż jest pokazane. A co do nawrócenia to chyba indywidualna sprawa każdego człowieka. Pewnie, że trzeba czasu, żeby wszystko ogarnąć, żeby stanąć w pełni po drugiej stronie, porzucić dawne przyzwyczajenia itd. Ale tutaj nie ma nawet o tym mowy, że ona od tak jest wspaniałym przykładem chrześcijanina. Ona po prostu uwierzyła, coś ją bardziej popchnęło w tą stronę. Czy to pierwszy przypadek o nawróceniu tuż przed śmiercią?
    „Obraza to chrzescijanina w dwójnasób (…) :Chrześcijanin musi być chory, z marginesu, patologii, często na dnie, żeby wierzyć w Boga”. Ej, dziewczyna, zastanów się co piszesz. To, że jedna z przedstawionych w filmie chrześcijanek jest w takiej sytuacji pokazuje tylko, że w życiu są tacy ludzie. Film nie składa się tylko z takim postaci. Nasz studencik nie jest ani chory, ani z marginesu, ani z patologii ani na dnie, a jednak wierzy. No proszę, proszę, da się? Da się. W sieci są coraz częściej publikowane świadectwa ludzi uzależnionych, marginesu, patologii, bo takie świadectwa trafiają do ludzi. To chyba piękne posłuchać jak Bóg pomógł komuś w tak dramatycznej sytuacji.
    Mam wrażenie, że czujesz się jakaś gorsza czy ominięta, bo należysz do tych „innych pobożnych” chrześcijan. Przykro mi, że nie ćpałaś, piłaś i ogólnie nie byłaś z patologii. O to Ci chodzi? Podejdź do nawróconego ćpuna i powiedz mu, że jego świadectwo Cię obraża. To nawet nie ma sensu.
    Dziewczyna profesora. Skąd wiesz, że nie żyła w czystości i, że czerpała korzyści osobiste i finansowe? Co ma fakt, że kiedyś był jej wykładowcą i różnica wieku do uczucia jakim go darzyła? A to, że z nim zamieszkała to co z tego? Mamy zrobić jakieś getto dla chrześcijan albo dla niewierzących? Mamy odwrócić się od wszystkich niewierzących, bo mają inne poglądy, czy jakiś tam charakter? Mojemu Bogu taki pomysł się nie podoba, nie wiem jak Twojemu.
    Czy nie może zabrać babci do siebie i się nią opiekować i okazać miłosierdzie? –no tak, ciekawe ile babć ty już pozbierałaś z domów starców i siedziałaś z nimi 24/7 okazując miłosierdzie. Może po prostu nie mogła sobie na to pozwolić. Tacy ludzie wymagają opieki, a z tego co widziałam to w tym domu starców miała się całkiem dobrze.
    Para „celebrytów” pasjonująca się polowaniami. Ten argument będzie miał sens tylko jeśli jesteś wegetarianką, w innych przypadkach nie masz o co się obrażać, bo każdy kto je mięso, wie, że było z czegoś, co się kiedyś ruszało i siłą rzeczy musiało być zabite. Co też w pewien sposób może naruszać brak szacunku do każdego żywego stworzenia. To, że masz czyste łapy nie oznacza, że jesteś bez winy.
    „przyjaciel czarnoskóry-moralizatorski ton, przeslodzony ,przemądrzały, sypiący cytatami z Biblii jak z rękawa. Obraza to chrzescijanina jako osobę, która powinna byc skromna, pozbawiona pychy”-HA HA! To Ci się dopiero udało. To, że cytuje sobie Biblię oznacza pychę? A przemądrzały? Czy ja wiem, w której scenie niby był przemądrzały?
    „muzułmanka-w podly sposób pokazane deptanie innych religii
    Obraza to chrzescijanina pokazujac go jako nietolerancyjnego , "kochaj blizniego swego jak siebie samego"” –Słuchaj, coraz gorsze te argumenty. Islam nie był deptany w tym filmie, była pokazana ich religia w taki sposób, w jaki ona funkcjonuje. Wiesz, ile chrześcijan ginie z ich rąk? Myślisz, że gdyby sytuacja miała miejsce w życiu realnym, ojciec zaprosiłby dziewczynę na pizzę i wspólnie przedyskutowaliby co teraz począć, bo trochę się im rodzinka sypnęła? A może podyskutowaliby też na temat Jezusa i tego do którego kościoła z okolicy powinna zacząć chodzić? Zabawna jesteś.
    Próbuję w ogóle zrozumieć Twój tok myślenia. Gdzie w tym wątku chrześcijanin jest pokazany jako nietolerancyjny?! I jeszcze ten cytat „Kocha bliźniego swego jak siebie samego”- uważaj gdzie przekroczysz granicę, może to już pycha i brak skromności! To, że dziewczyna nie chciała wtedy powtórzyć słów ojca, żeby dał jej spokój świadczy o jej miłości do Boga, Jezusa… nie widzę w tym nic nietolerancyjnego i nie widzę jakiegokolwiek braku miłości do ojca. W ogóle wyjaśnij mi o co Ci chodziło, bo to jednak mnie zaintrygowało. Wygląda już jak argument na siłę, ale skoro jakoś go wybronisz to proszę.
    Babcia nie została pokazana jako nieszczęśliwa! Widziałaś jak wcinała tego kurczaka? Mi tam wyglądała na bardzo szczęśliwą osobę. I chcę zaznaczyć, że bycie chrześcijaninem nie oznacza, że ma się taki super szczęśliwe życie, brak cierpienia, mnóstwo przyjaciół, rodzinę itd. Może dlatego chrześcijanin został tak pokazany-tak po prostu jest. Bóg nie mówi „Chodź za mną, a będziesz miał świetne życie, dam ci mnóstwo przyjaciół, zestarzejesz się w swoim ogromnym pałacu na Hawajach z gromadką wnucząt u boku, bez żadnych chorób, nieszczęść, demencji starczej, a gdzieżbym tam tobie coś takiego. Wierz, a dam Ci co chcesz…”. On mówi: „ Jeśli kto chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje” Mt 16,24
    Oni nie wysyłali smsów do Pana Boga. Nie zrozumiałaś, wysyłali do swoich znajomych, by im przekazać, że „Bóg nie umarł”, może przypomnieć. Nic w tym dziwnego. Pokazanie, że wiara nie jest powodem do wstydu nie jest jakieś amerykańskie. Kolejny argument wymyślany na siłę. Współczesność też Cię obraża?
    STEREOTYP BIEGNEGO, PO PRZEJŚCIACH, INFATYLNEGO, NIEDOJRZAŁEGO, PATOLOGICZNEGO ?! Przepraszam bardzo, ale to żaden stereotyp. Tak jak pisałam już wyżej.
    Stereotypowy chrześcijanin to raczej taki, który siedzi w kościele 24/7, a nie taki, który jest biedny czy po przejściach.
    „Łatwiej jest wielbłądowi przejść przez ucho igielne niż bogatemu wejść do królestwa niebieskiego” Mt 19,24
    Widocznie masz świetne życie, wszystko Ci się układa, jesteś w 100% dojrzała, żadnych patologii i pewnie masz mnóstwo hajsu! Nic tylko zazdrościć. Pewnie adoptowałaś już jakąś babcię albo parę babć i no nic.. żyć nie umierać, prawda?
    Tylko, że wiesz co? Strasznie się mylisz, bo chrześcijaństwo nie polega na życiu bez jakichkolwiek problemów. Bierz swój krzyż i jazda. Grunt to w tej patologii, niedojrzałości, przejściach(…)być Bogiem i cieszyć się z małych rzeczy. Mam nadzieję, że kiedyś to zrozumiesz. Nie życzę Ci źle, ale masz strasznie skrzywiony obraz wiary z jaką się identyfikujesz.
    I doprawdy wciąż nie wiem co Cię tak obraziło w tym filmie. Moja wypowiedź pewnie też obrazi waszą chrześcijańską wysokość, więc przepraszam. Mam nadzieję, że trochę nad tym wszystkim pomyślisz.

    • bełkot

      Film jest wyidealizowany i przelukrowany, chrzescijanska propaganda dla naiwnie wierzacych
      dla nie wymagajacego widza
      jak zrobic propagandowy slaby film- dac tytuł filmu , ktorego i tak wiekszosc nie zrozumie pokazac złego ateiste filozofa i dobrego chrzescijanina . Udowodnic to co nieudowodnione w latwy i przyjemny sposób. Zeby zbytnio umyslowo się nie wysilić. :)
      Pokazac skrajnie złych ludzi i skrajnie dobrych

      co wyniosłem z tego filmu-
      nawet jak sie z ciebie smieją to sięnie poddawaj i udowadniaj to co nieudowodnione:), nawet jak cie zostawi dziewczyna, wywala cie ze studiów pokaz wszystkim ,ze masz rację, nawet jak nie masz
      dziewczyna jest do wszystkiego tylko nie do rozmów na powazne tematy
      babcia do Domu Starców tam jest jej miejsce ,chora babcia to bez dwóch zdań- tam na pewno bedzie szczesliwa, Bóg tak chcial, zeby tam była
      dobra wnuczkato taka co nie grzeszy skromnościa i malo dostatnim życiem , zajmuje sie złym ateista , (widzialy gały co braly-nawet babcia pogrozila ;) paluchem,ze brak obrączki , latwica z niej)
      auto mozna naprawic dzieki modlitwie
      zawsze trzeba miec gotowe cytaty i w ten sposób rozmawiac
      pomódl sie- zabij-znów sie pomódl,( w filmie nie ma o jedzeniu mięsa tylko o zabijaniu , mieso mozna kupic w sklepie i to nie problem , chodzilo o zabijanie)
      kazda religia inna jest zła
      japonczyk -pieniadze to wróg
      zły brat jak wyzej
      dziennikarka załosny obraz nawrócenia
      najlepsze imprezy to sa potancówki przy muzyce chrzescijanskiej
      jak chcesz wkurzyc 100 osob to wyslij sms :)

      gniot

      • Wszystko co napisałam wyżej było próbą wyjaśnienia, dlaczego chrześcijanina nie ma co w tym filmie obrażać. Nie pisałam, że film jest genialny, świetny, arcydzieło i należy się mu Nagroda Nobla. Nie pisałam też, że nie jest przelukrowany, więc nie wiem o co te pretensje.
        Nie pytałam co wyniosłeś z filmu, naprawdę. Chciałam tylko się dokładnie dowiedzieć co chrześcijanina tak bardzo obraża w tym filmie, a nie co ateista w nim widzi, bo tego się już naczytałam.
        W ogóle twoja opinia jest nie na miejscu. Nie dotyczy tematu dyskusji w najmniejszym stopniu. Wygląda to tak jakbyś chciał się na siłę pochwalić jak to bardzo film Ci się nie spodobał, ale to nie miejsce na takie wywody.

        • znowu bełkot , masz problem ze zrozumieniem tekstu pisanego

          za Dealric-poziom 12 latki

          • Ty masz problem ze zrozumieniem tematu dyskusji, więc nie do końca wiem kto tutaj reprezentuje poziom 12-latki.

            • jestes potwierdzeniem tego co napisala autorka tematu

              • Autorka tematu ma sobie prawo myśleć i pisać, co uważa, a ja przyznam w większości rację Ironii Lasu. Nie uważam, żeby film obrażał chrześcijan w taki sposób, w jaki to próbuje uargumentować autorka tematu. Zgodzę się w pewnym sensie, że ateista ma prawo się poczuć tym filmem urażony, bo faktycznie postaci ateistyczne są jednowymiarowo negatywnie ukazane, ale obraza chrześcijan? No błagam, już nie ma się czego przyczepić? Fajny, koleżeński i ufny Murzynek, ewangelizujący, pomocny pastor, zespół pozytywnie nastawiony do życia i pomagający zbłąkanej duszyczce w ciężkim stanie chorobowym, odważny i walczący w imię własnej wiary student, dla którego priorytety są oczywiste (bardzo zabawne to jednowymiarowe spostrzeżenie autorki tematu na ten związek, jaki to zły chłopak, zawracał dziewczynie tyle lat głowę, a później nie zrezygnował dla jej widzimisię i jej własnych egoistycznych planów ich dalszego związku z czegoś co dla niego było kwestią najważniejszą). Taka teoria, że ten film pod tym kątem obraża chrześcijan to już po prostu doszukiwanie się dziury w całym, nawet przeciwnicy chrześcijan na tym forum nie wysuwają takich argumentów :)

        • "nie jest przelukrowany" WTF?! w scenie pod koniec umiera facet na koniec znajduje wiarę (nie najgorszy pomysł ale..) po chwili inna postać mówi że to wspaniałe! Facet umarł cieszmy się.

          • Dlaczego wyjąłeś to z kontekstu?
            Całe zdanie: "Nie pisałam też, że nie jest przelukrowany, więc nie wiem o co te pretensje."
            Nie pisałam, że nie jest = nie uważam, że nie jest =uważam, że jest
            Oczywiście, że w niektórych momentach jest :)
            Nie pamiętam aż tak dokładnie tej sceny, ale entuzjazm pewnie wyraziła osoba wierząca, która pojmuje śmierć trochę inaczej niż ktoś kto nie wierzy.

          • Nie przypominam sobie by ktokolwiek cieszył się z jego śmierci a raczej z jego zawrócenia: http://maritra.pl/2017/01/bog-nie-umarl-2014.html#comment-84...

            • "wynika to z nieznajomości amerykańskiej mentalności w której religia jest częścią życia," hahahahaha, w Ameryce jeżdżą po tym filmie tak samo jeśli nie bardziej. ;)
              https://www.rottentomatoes.com/m/gods_not_dead/
              http://www.metacritic.com/movie/gods-not-dead
              http://www.imdb.com/title/tt2528814/

              tak naprawdę jest to film tylko dla ludzi którzy wierzą, że wszyscy atakują i chcą zniszczyć chrześcijaństwo bo ten film jest tylko tym.

              a co do sceny to podaje link https://www.youtube.com/watch?v=d91DJm0OnMw&feature=yout...

              • Żeby zrozumieć, o co chodzi w tej scenie, trzeba pojąć, czym jest śmierć dla katolika i to jeszcze z nawróceniem. Tutaj nikt nie skacze, nie tańczy z radości. Od razu widać, że facet nie miał szans przeżycia. W ostatnich chwilach jego życia, mieli go jeszcze bardziej dobijać?

                "tak naprawdę jest to film tylko dla ludzi którzy wierzą, że wszyscy atakują i chcą zniszczyć chrześcijaństwo bo ten film jest tylko tym."

                Nie można powiedzieć, że wszyscy chcą zniszczyć chrześcijaństwo i powie Ci to każda wierząca osoba. Jednak nie możesz zaprzeczyć, że chrześcijaństwo nie jest ubijane, ponieważ było i jest. Zawsze znajdzie się ktoś, kto nie będzie zgadzał się z takim przesłaniem. Najlepszym przykładem, który jeśli jesteś osobom dorosły, są czasy komunistyczne, gdzie wiara była równana z błotem - kolejny argument, którego podważyć nie możesz.
                To, że jestem osobom wierzącą, nie uprawnia mnie do tego, abym od razu wdawał się z Tobą w kłótnię, jak widzę to wyżej. Ja wierzę, bo jest mi to potrzebne, a Ty rób, co chcesz ze swoim życiem, ponieważ nic mi do tego. Jest jednak jedno "ale". Po co wypowiadać się na temat, o którym nie ma się zielonego pojęcia? Od razu stwierdzasz, do kogo jest film, nie rozumiejąc go. Taką postawą, wyśmiewając się, jak zrobiłeś to wyżej, ośmieszasz samego siebie, ponieważ to jest tak samo, jak ja miałbym wyśmiewać się z materialnego budowania mostów, o których nie mam bladego pojęcia.

                • zdziwił byś się. obejrzyj "LAST OUNCE OF COURAGE", film został tak nakręcony jakby święta (borze narodzenie) miały być zdelegalizowane w Ameryce. albo przeczytaj komentarze dotyczące uchodźców, spora cześć z komentujących określa ich tak jakby nie uciekali przed wojną tylko to była jakaś święta wojna czy coś w tym stylu. a co do przeszłości kiedyś chrześcijaństwo robiło tak z innymi religiami/wierzeniami więc może to tylko karma?a tu takie coś http://9gag.com/gag/ao2oyVw?ref=fb.s.mw

                  co do pierwszej wypowiedzi. słyszałeś kiedyś o "minucie ciszy" lub żałobie? bo według twojego argumentu te czynności nie maja sensu.

                  wierz w co chcesz ale nikt mi nie wmówi, że to dobry film za samo przedstawienie tak ważnego tentu w sposób tak czarno biały (Chrześcijanie są dobrzy a inni są źli) zasługuje fatalne oceny. cały czas będę trzymał się swojego zdania o filmie "Chyba jednak powinienem wierzyć w boga, w końcu nie chcę mieć raka, umrzeć czy być bitym przez rodziców." ;)

                • Po pierwsze bardzo bym prosił, abyś nie robił takich błędów: "borze narodzenia", ponieważ poczułem, jakbym pisał z dzieciakiem z podstawówki.

                  Jeżeli chodzi o temat uchodźców, to jest odrębna dyskusja, ponieważ jak każdy dobrze wie, że oni nie uciekają przed żadną wojną. Czy normalne jest, że z kraju gdzie toczy się wojna, kobiety i dzieci zostają i młodzi mężczyźni, zdolni wziąć broń do ręki "spierniczają, gdzie pieprz rośnie"? No jak dla mnie, to chyba jednak jest tutaj coś nie tak.
                  Wracając do Twojej propozycji obejrzenia filmu, widzę, że bardzo uczepiłeś się Ameryki. Jest to bardzo rozległy kontynent, mający masę ludzi. Gdyby Ci ludzie byli totalnymi przeciwnikami chrześcijaństwa, nie zapraszaliby do siebie misjonarzy. Oni nie jadą tam na siłę. Nikt nie każe tamtym ludziom się nawracać, lecz sami piszą z prośbami o nowych misjonarzy. Zagłębiając się w ten temat bardziej, można by rzec, że niedługo to oni będą potrzebni w Europie.

                  Sam film nie ma wielkich gwiazd kina. Jedynym jego plusem jest sama fabuła, która fakt, faktem ma parę dziur, dlatego nie jest "arcydziełem". Jednak jego głównym założeniem było przesłanie. Nie można porównywać go do dzieł, którym box office, aż się rozrywa.

                • ewidentnie to jest film dla ciebie. przekonałeś mnie twoją opinią na temat uchodźców. więc dalsza dyskusja niema najmniejszego sensu.

      • "japonczyk -pieniadze to wróg"
        O czym Ty w ogóle mówisz? Ten chłopak był z Chin. Naprawdę myślisz, że chodziło o pieniądze? A mówi Ci coś nazwa Chińska Republika Ludowa? Komunizm? Prześladowania za wiarę? Ojciec boi się, broni się przed jakąkolwiek wzmianką o wierze, bo może stracić niekoniecznie pieniądze, ale choćby jak wspominał szansę na wyjazd dla drugiego syna, wyrwanie się z tego wspaniałego kraju mlekiem i miodem płynącego, gdzie wszyscy są bogaci i szczęśliwi.

      • a dlaczego wykładowca jako zły? dla Josha był niemiły, podobnie Josh tak go traktował. Są dwie strony. Josh przekonał ludzi do WIARY, a nie potwierdził 100% istnienie Boga. A co do kwestii czysto ekonomicznej :) i nie chodzi tu o życie bohaterów. Każdy film chrześcijański jest słaby, niskobudżetowy. Wystarczy popatrzeć na obsadę, Hercules i inne nieznajome twarze. Żaden film nie jest w stanie przekonać nas, że na 100% Bóg istnieje. Sami musimy Go doświadczyć, Jego Miłości i Miłosierdzia. Zamiast pokładać nadzieję w filmie, polecam zastąpić go Panem Bogiem.

      • użytkownik usunięty

        Bez urazy, ale twój komentarz przypomina bardziej bełkot.
        Ironia Lasu bardzo dokładnie przedstawiła swój pogląd na temat tego filmu, a jej kontrargumentacja nie pozostawia wiele do życzenia. Natomiast Twoje argumenty niestety, mówiąc kolokwialnie "leżą".

    • Wybacz, ale cały twój post to jeden wielki bełkot.
      Zero argumentów, zero logiki, zero przemyślenia. Pisanie pustych zdań z których nic nie wynika w nadziei na wypaczenia oryginalnego tekstu autorki tematu. Niestety nie wychodzi ci to, za to pięknie przedstawiasz się jako właśnie ciemny fanatyk. Nieprzygotowany, niedouczony, nie mający nic.

      • A twoja wypowiedź naprawdę wiele wnosi. Brzmi jak odpowiedź na każdą rozpoczętą, podjętą, zakończoną czy jakąkolwiek dyskusję. Chyba sobie nawet gdzieś to zapiszę to będę miała, gdy ktoś mnie zamuruje, bo brzmi całkiem poważnie.
        Zero argumentów?Ja starałam się obalić argumenty autorki tematu, więc, jak dla mnie, kontrargumenty są.
        Zero logiki i zero przemyślenia- starałam się wszystko po kolei analizować i pisać, żeby nie trzeba było szukać o który fragment tekstu mi chodzi, więc chyba też nie jest tak źle. Chyba, że chodzi ci o logikę chrześcijańską to może i będzie ci ciężko zrozumieć.
        Wypaczenie oryginalnego tekstu autorki tematu? Tak jak piałam wyżej, chciałam tylko coś wyjaśnić. Jeśli dla ciebie są to puste zdania to przykro mi, ale najwyraźniej nie do ciebie było to adresowane.
        Nie mam pojęcia też w którym momencie jestem nieprzygotowana czy niedouczona. Chętnie się douczę, więc wskaż dokładnie. I jeszcze to jakże poetyckie "nie mający nic". Piękne ;)
        Tekst był skierowany to wszystkich, którzy uważają, że film obraża inteligencję chrześcijanina i z pewnością sam nim jest. Jeśli należysz do tej grupy to możemy podyskutować, bo nie mam i nie miałam zamiaru wdawać się w dyskusję na inny temat.

        • Słusznie zauważyłaś jedno. "Starałaś się". Zawiodłaś, kontrargumentów nie podałaś. Może w oczach ślepego fanatyka to są "argumenty", może... Ale w oczach normalnej, myślącej istoty ludzkiej to jest poziom, którego można by oczekiwać od 12-latka. A nikt nie dyskutuje z 12-latkiem.
          Logika cóż... Napisałem krótki post, który i tak przewyższył twoje rozumienie. I jak to rozumieć?;)
          Ponownie starałaś się, chciałaś... Super, ale następnym razem rób to skutecznie albo wcale. Nie jesteśmy w przedszkolu by nagradzać gwiazdkami za "Starania".

          Nie wdam się z tobą w dyskusję. Dyskusja wymaga dwóch stron stosujących argumenty, myślących... Równie dobrze mógłbym podyskutować sobie ze ścianą.
          Naucz się czym jest dyskusja, naucz się odróżniać fanatyzm od myślenia, naucz się jak stosować argumenty w wypowiedzi, a także dlaczego twój bełkot nie można tak nazwać.
          Wtedy z przyjemnością podyskutuję. Ale ani chwili wcześniej.

          • Masz rację, napisałeś krótki tekst, o którym już zresztą się wypowiedziałam. Nie przewyższył mojego rozumowania. Możesz to rozumieć jak sobie chcesz, wszystko mi jedno.
            Bardzo się cieszę, że jednak nie masz zamiaru wdawać się ze mną w dyskusję, ponieważ w ogóle nie zrozumiałeś tematu na jaki chciałam dyskutować.
            Co do moich starań to przykro mi, że tak to odebrałeś.
            Życzę tobie i koledze, który cię popiera udanej niedzieli.

            • IroniaLasu - pełne poparcie. Napisałaś konkretnie i przejrzystyście, odniosłaś się do większości poruszonych kwestii (argumentami bym ich nie nazwał). Odpowiedziami, które nie wnoszą do dyskusji nic wartościowego się nie przejmuj. Czarno na białym widać kto reprezentuje jaki poziom. Pozdrawiam :-)

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: