openminded openminded

Być moze narażę się na ostrą krytykę, ale dawno nie widziałem tak słabego, nudnego i silącego się na wielkie kino dramatu. Moim zdaniem "Błękitny deszcz" to przykład obrazu, który na siłę próbuje wywołać w widzach emocje, poruszyć ich serca, opowiadając nieskomplikowaną historię czwórki osób (pracownika zakładu pogrzebowego, striptizerki, księdza oraz człowieka, który wyszedł z zakładu karnego) i sądząc po komentarzach chyba mu się udało. Czterech wielce skrzywdzonych przez los mieszkańców LA smęci przez cały film jak to im źle, niedobrze, jacy to oni nieszczęśliwi i w ogóle tragedia. O ile na samym początku filmu, gdy poznajemy każdego bohatera z osobna jakoś to nie przeszkadzało, to z biegiem czasu zrobiło się strasznie irytujące i nie do zniesienia.

Reżyser stawia nas przed faktem dokonanym, a mianowicie: tak przedstawia nam wycinek z życia każdego z bohaterów, jakby chciał powiedzieć: to są najbardziej skrzywdzeni ludzie w całych Stanach Zjednoczonych, współczujcie im, płaczcie nad ich losem, módlcie sie by ulżyć im w cierpieniu. Nie tędy droga. Nienawidzę, gdy ktoś stawia mnie przed faktem dokonanym, a co gorsza na siłę póbuje wywołać określone reakcje. Mimo, że w tym filmie niemal każda z postaci strasznie mnie irytowała (no może poza Liottą), to muszę przyznać, że aktorzy wcielający się w nie odwalili kawał dobrej roboty. Aktorstwo to chyba najjaśniejsza strona filmu, zaraz po klimatycznej ścieżce dźwiękowej, która nastrajała mnie bardzo melancholijnie.

Pierwsza i zarazem najbardziej denerwująca postać to Charlie grany przez Foresta Whitakera, któremu poświęcę trochę miejsca. Charlie to ksiądz o skłonnościach samobójczych, ale czy aby na pewno? Postać grana przez Whitakera to przede wszystkim niezrównoważony tchórz, facet bez jaj, który szuka osoby, która wyręczy go w samobójstwie, tym samym kończąc jego życie pełne cierpienia, chociaż ja bym tego nie nazwał cierpieniem. Nie potrafi poradzić sobie w życiiu, gdyż jego ciężar go przytłacza i wydawać by się mogło, że kto jak kto, ale ksiądz, człowiek mocnej wiary, powinien sobie z tym poradzić szukając oparcia w Bogu. Nic bardziej mylnego, gdyż Charlie to człowiek bez honoru, który zatracił się we współczesnym świecie, a teraz jeździ ulicami LA z bronią i walizką wypchaną zielonymi, tłumacząc napotkanym osobom jaki to on poturbowany przez los i z jakimi przeciwnościami losu musi się zmagać. Bzdura na resorach. Bo czy tak powinien postępować ksiądz? Nie ma za grosz odwagi, by sam odebrać sobie życie, więc szuka naiwniaków, którzy zrobia to za niego, ze szklanymi oczami i pokażną kwotą próbując ich przekonać do swych racji. Żałowałem, że pierwsza z osób, którą napotkał nie pociągnęła za spust, tym samym oszczędziłaby mi oglądania poczynań tej życiowej łamagi.

Kolejna osoba to Jack Doheny grany przez Liottę. To jedyna postać, która nie irytuje tak bardzo, chociaż scena w której [SPOILER] zamarza w pozycji siedzącej mocno mnie rozbawiła [/SPOILER]. Człowiek z przeszłością kryminalną, który pragnie zbliżyć się do jednej z osób, a czy mu się uda czy też nie przekonacie się sami. Została nam jeszcze kobieta mająca bardzo chorego syna, która zarabia na życie striptizem oraz przedsiębiorca pogrzebowy, którego problemy wydają sie niczym w porównaniu do pierwszej lepszej osoby z naszego otoczenia, która za kilkaset złotych musi związać koniec z końcem. Miałem niezły ubaw jak to skryty i szukający kobiety swojego życia mężczyzna zakochuje się w striptizerce, która na pewno nie może uchodzić za przykładną matkę, bo zamiast siedzieć przy łózku ciężko chorego syna, oddaje się ziemskim przyjemnościom. Czy film ma jakiś morał / przesłanie? Nie wydaje mi się. Na plus niewątpliwie zakończenie, które na szczęście odbiega od klasycznych amerykańskich happy endów, gdzie każdy z bohaterów odnajduje swoją drugą połówkę a problemy mijają jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. 3/10

  • animal448

    oczywiscie szanuje twoje zdanie,ale moim zdaniem po raz kolejny osoba nie trafila na swoje kino,wiec pytanie czemu ludzie ogladaja filmy ktore z gory nie beda im sie podobaly,najwidoczniej ktos w takim przypadku robi tak zwane bzzz stop i pojawia mu sie film ktory losowo bedzie ogladal czyli przymusowo ponadto z wlasnego lenistwa lub glupoty,wiec chyba tu lezy odpowiedz na pytanie,dlaczego ludzie oceniaja w taki sposob filmy i nie tylko

    • animal448

      wystarczy postarac sie troche i wysilic sie aby film z gory nie byl zle oceniony przez nas poprzez wnikliwe sprawdzenie

      • openminded openminded

        A niby skąd miałem wiedzieć, że film nie będzie w moim guście? Nie mam daru jasnowidzenia i nie jestem w stanie przewidzieć swojej reakcji po seansie. Mogłem przerwać go w połowie, to fakt, ale z drugiej strony nie chciałem wystawić oceny filmowi, którego w całości nie obejrzałem, bo to nie w moim stylu. Pozdrawiam.

        • animal448

          Wytlumjacze po mojemu:
          czy produkty spozywcze kupujesz w sprawdzonych miejscach czy zawsze gdzie indziej?
          Mianowicie trzeba dac cos od siebie zeby nie trafic na bubel i byc konsekwentnym polecam taki sposob poszukiwania filmow a zadzej bedziesz pudlowal zas celnej trafial.
          zpowazaniem pozdrawiam

          • animal448

            ponadto istnieje cos takiego jak "mowa okladki"czyli znaczenie i charakterystyka okladki do danego filmu
            prosciej mowiac czesto sama okladka mowi co bedzie za film
            ludzi mozna latwo rozszyfrowac bo maja swoje przyzwyczajenia

  • mastom82

    Też uważam podobnie jak autor wątku. Rozłożyłeś na czynniki pierwsze ten film, podziwiam za inwencję twórczą;) Mi by się nie chciało tyle pisać na temat jakiegoś filmu;p Nie oceniam filmu w ten sam sposób jak Ty, a już na pewno nie współczuję bohaterom. Dla mnie film to po prostu jakiś zamysł scenarzysty i reżysera, jakaś historia do opowiedzenia. Ten film nie miał ciekawej historii po prostu. Takie ludzkie dramaty które nie warto pokazywać, choć klimat nocnego klubu "Dziki Aksamit" był przekonywujący.

wczytuję Ladowanie

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: