Polski tytul jest zalosny

brzmi jak komedia adresowana jedynie do kobiet, kiedy to komedia przy ktorej i faceci moga sie dobrze bawic. pogratulowac tylko dystrybutorom ! :)
W kazym razie komedia jest naprawde zabawna, da sie na niej posmiac.
I bardzo milo bylo zobaczyc Goldie Hawn po tylu latachc w jakims filmie :)

5
  • Zaproponuj lepszy tytuł mając na uwadze że ma przyciągnąć do kin i się sprzedać. Wiadomo że było wiele kiepskich tłumaczeń tytułów, ale to ciągłe narzekanie na dystrybutorów też jest słabe.
    zdarzają się też ciekawe tłumaczenia, które z perspektywy czasu wpisały się w szeroko rozumianą kulturę popularną:
    Np: "Alien" - Obcy - 8. pasażer "Nostromo",
    Samo Obcy byłoby spoko, ale dzięki takiemu tłumaczeniu wszyscy wiemy ilu członków liczyła załoga i jak nazywał się statek którym lecieli.

  • A ja właściwie zainteresowany tytułem (no i udziałem Goldie Hawn) obejrzałem film,wcześniejsze "Babskie wakacje" z 2009r. podobały mi się,już pal sześć te polskie tłumaczenia,przyzwyczaiłem się.No i muszę powiedzieć że nawet podobał mi się ten film,chyba rzadko się ostatnio uśmiechałem.Krytycy z kijami w d*pach jak zwykle niezadowoleni i chcieli by tylko swoje "ambitne kino" oglądać,proszę bardzo, nie podoba się to nie.Mnie i innej żeńskiej widowni się podobało.

    • Goldie Hawn może nie wygląda dobrze z tymi operacjami ale po jej gestach i ogólnie ruchach, oraz oczach łatwo ją rozpoznać... Pod koniec grała już podobnie jak w "Szeregowiec Benjamin", czy "Ptaszek na uwięzi"... Amy Schumer na początku zagrała "w swoim własnym stylu" i bałem się, że Goldie pokazana zostanie ze 2 razy i na tym koniec... Na szczęście miło się rozczarowałem... Goldie na swój oryginalny sposób sprzed lat wykreowała postać szarej myszki obwarowanej w domu, jak w jakiejś twierdzy, starszej, schorowanej (kolana)... a na końcu jej postać pokazała, że mimo upływu lat można być nadal żądnym przygód i fajnie się bawić... Amy z kolei, mimo, że dobrze znam ją jako intrygantkę, niczym kiedyś Madonna to... Powiedzmy pod koniec, udało jej się stworzyć tak przekonującą postać, że nawet ja dałbym radę uwierzyć w jej wrażliwość... Ogólnie szokują mnie niskie oceny tego filmu... Sceny komediowe są mocno przerysowane w niektórych momentach - tasiemiec, urwisko ale o to chodzi w komedii - aby się pośmiać... Czasami film przypominał "grę o tron" - trudno był przewidzieć co się zaraz wydarzy - harpun, łopata, dźwig... Więc jako komedia miał w sobie też dużo oryginalności bo nie można było przewidzieć zakończenia każdej sceny - kaltaka po klatce... a przesłanie? no cóż... Niektórzy śmieją się z naiwnego przesłania filmu... a może właśnie pod tym względem jego odczytanie wymagało więcej inteligencji niż mogłoby się na pierwszy rzut oka wydawać? Ja znalazłem kilka przesłań, które skłoniły mnie do przemyślenia swojego jestestwa przez drobniutką chwilę. Daję 10 gwiazdek i wcale nie ze względu na to, że uwielbiam Goldie Hawn ;) Inni mogą się nie zgadzać ;)

      • Jestem "Inny" i się nie zgadzam ;) Nie przekonał mnie Twój subiektywizm. Musiałbym być znacznie po spożyciu, żeby trafić w "złą" gwiazdkę (np. dla tego filmu jedną z tych trzech skrajnych od prawej, mimo sentymentu do wielkiej aktorki, która od dawna nie pokazywała się przed kamerą). Zresztą, pewnie po kilku dniach bym skorygował swój błąd.
        Tak, "dycha" dla tego "dzieła" to skrajność. Ale to wolny kraj, masz prawo do własnej stopniowanej skali. Dlatego ocenę przyjmuję z "bulem i nadziejom" dużej poprawy na przyszłość. Nie zgadzam się z oceną, ale ją przyjmuję. Zawsze 10, lepsze niż 1.

  • Serio, wypisz zabawne momenty poza sceną zerwania i mowy po klingońsku. Film obraża inteligencję widza, jest obrzydliwy momentami (nie wiem do kogo kierowane są żarty z pierdami i mówieniem że jej ci*ka śmierdzi zupą), do tego film jest pro-feministycznym szajsem (nie żebym się spodziewał czegoś więcej po Amy Schumer), każdy facet w filmie jest ch*jem, albo kompletnym idiotą, w dodatku scena w wiosce, że kobiety harują, a faceci nic nie robią... Jak na ekranie była Amy w bikini albo jej cycek to nawet nie mogłem patrzyć na film bo mogłem zwrócić kolację... Jedyne co mogę powiedzieć na plus to soundtrack.

    • Było tam coś zabawnego, ale mało co, a że jest feministyczny to rzeczywiście choć wcześniej nie zwróciłem uwagi przez jego debilność. Jedyny facet z głową był czarnoskóry. :D Ale współwidzowie (koło 80% kobiety, w tym sporo dziewczyn w wieku gimnazjalnym) śmiali się częściej ode mnie. Ale polski tytuł znów debilny, moje propozycje poniżej, ale najlepiej oczywiście zostawić dosłowne tłumaczenie "Porwane" choć po angielsku 'snatched' mogło mieć pewne podteksty.

  • Też sądzę, ze tytuł jest żałosny choć nie bardziej od filmu, mi raczej nasuwały się "Idiotka w dżungli", "Kretynka na wakacjach", albo "Głupia i głupsi".

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: