Nieporozumienie

Ten film to jakaś kpina, na plus jedynie opowieści żyjących przyjaciół poety i kilka migawek z czasów wojny, bo to zawsze ciekawe. Kościukiewicz dukał te wiersze pod nosem bez ładu i składu, jakby kompletnie nie rozumiał tego co czyta. W ogóle nie wiem kto go zrobił aktorem, facet nie ma dykcji, ciągle sepleni i kiepsko wczuwa się w role. Już ten chłopaczek co recytował wiersze na tym apelu, zagrałby Baczyńskiego o niebo lepiej, bo widać że czuł jego poezję.

8
  • Haha miałam właśnie napisać komentarz o tym samym tytule. Zgadzam się, byłam na tym filmie w kinie, dużo szumu, a tak naprawdę dno opakowane w ładny papierek. I te przerywniki ludzi, którzy recytują wiersze, co to miało być? Żadnego doświadczenia pokoleniowego, nic, tylko jakieś migawki, nie, nie, nie... Spodziewałam się dużo, ale rozczarowanie było bolesne.

  • To prawda mamrotał te wiersze jak ja na na polaku paręnaście lat temu.

    • Baczyński był poetą, nie recytatorem. To, że mamrota te wiersze to zabieg celowy - młody, niedoceniony jeszcze poeta przedstawia swoją twórczość ówczesnym autorytetom (m.in. Kazimierzowi Wyce) i był tym faktem na pewno zdenerwowany. Nigdzie też nie czytałam, że był wspaniałym oratorem, raczej nieśmiałym i skrytym geniuszem. Takie przedstawienie Baczyńskiego czyni go bardziej ludzkim i prawdziwym. Mówić, że Kościukiewicz nie potrafi grać to spore nadużycie. Właśnie to, że tylu ludzi nie zauważyło, że jego dukanie to element gry, postaci świadczy o tym, że aktorem jest co najmniej niezłym.

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: