Byłem na nim w kinie i bardzo mi się podobał, ale wtedy były inne czasy i inny gust. Nie chcę go teraz oglądać żeby nie zabić wspomnień z dzieciństwa (sporo osób strasznie go jedzie). Powiem tylko, że dużo lepszy niż B&R a obejrzenie go to w żadym razie strata czasu. To poprostu dobry film 7/10
/topic/1809420/reply/6854646/edit/forum/reply/6854646/canEditw odpowiedzi na post:Annodomini
Zgadzam się z tobą. Batman Forever jest ostatnim dobrym Batmanem. Jim Carrey dobrze sie spisał, właściwie bardzo przyjemnie ogląda się każda scene z jego udziałęm.
/topic/1809420/reply/7168028/edit/forum/reply/7168028/canEditw odpowiedzi na post:Annodomini
Jim Carrey jak najbardziej się spisał. Przez pierwsze minuty miałem wątpliwości, co do płytkiego umotywowania jego przestępczej przemiany (Bruce Wayne powiedział, że jego wynalazek jest do kitu i ten od razu popadł w obłęd), ale potem gdy już ujrzałem go w rudych włosach i zielonym gajerku ze znakiem zapytania nie miałem żadnych złudzeń że rola zagrana jest fenomenalnie aż do kulminacyjnego momentu gdy pada typowe dla postaci Riddlera pytanie "świetnie Batman a dwóje osób na raz dasz rade ocalić?" Wątek robina też ujdzie, ponieważ trzyma się kupy - młody Grayson traci rodzine i chce ścigać ich zabójce a Bruce przestrzega go przed losem jaki może go spotkać. Jedyną skazą tego filmu jest Two-Face. Każdy kto widział animowanego Batmana albo czytał komiksy ma świadomość, że to tragiczna postać człowieka który utracił wiare w ideały i sens swoich czynów stając się złoczyńca, który wierzy tylko w ślepy traf jakim jest rzut monetą. Dodatkowym smaczkiem jest jego przyjaźń z Brucem przez co Batmanowi ciężko jest walczyć z Dentem bo wierzy że w środku chorego umysłu Dwóch Twarzy wciąż jeszcze jest jego dawny znajomy. A w filmie Schumachera zafundowano nam jedynie postać Jokeropodobną i to w niesamowicie żenującym stylu...
/topic/1809420/reply/7184666/edit/forum/reply/7184666/canEditw odpowiedzi na post:mim1312