Kolejny film o prostytutkach, że to niby zwykła dziewczyna bez problemów może robić coś takiego... Ta na pewno

ostatnia wypowiedź: $topic.lastReply.user.name
generaljack generaljack

Dawanie ciała za kasę za nie długo stanie się normalnym zawodem może nawet powodem
do dumy. Wmawia się dziewczynom, że ciało można dobrze sprzedać a akt seksualny nic
nie znaczy.

  • stoneape2 stoneape2

    Bo wbrew temu w co chcesz wierzyć albo (o zgrozo) wierzysz, cytując pewnego piosenkarza, - "We're just a f**king monkeys in shoes..." Cóż prawda jest taka, że to seks sam w sobie nic nie znaczy - takie zjawisko wykreowane przez naturę w drodze ewolucji ma na celu przekazanie materiału genetycznego. Mężczyźni są zaprogramowani na przekazanie jak największej ilości nasienia, a kobiety na to by jak najwięcej tego nasienia przyjąć, to my, ludzie nadajemy jakieś urojone znaczenia różnym zjawiskom, procesom, bo nie wiedzieć czemu świat taki jakim jest, jest zbyt szary... Co do prostytucji, a raczej morlności tego zawodu - jest to najstarszy zawód świata i jak każda inna praca nie hańbi

    • kathy17 kathy17
      ocena: 7

      Nie sądzę abyśmy potrzebowali lekcji biologii. Seks nie jest tylko i wyłącznie przekazaniem materiału genetycznego, lecz aktem miłości- oczywiście nie w przypadku tego filmu. A co do niego, jest nieco żenujący. Bo w końcu, jaka nastolatka z dnia na dzień staję się prostytutka?, W dodatku nie mając żadnych problemów rodzinnych.

      • Sighma Sighma
        ocena: 10

        Jest aktem miłości, bo ludzie tak wymyślili. Z faktycznymi prawami natury nie ma to nic wspólnego.

        • generaljack generaljack

          "Prawa natury" - ok:). Jak chcesz to sobie bądź małpą ja tam wole być człowiekiem. Wierze, że seks za kasę nie leży w naturze człowieka. Może wynikać raczej z problemów o podłożu psychicznym lub materialnym.

          • konsiliencja konsiliencja

            "Kasą", czyli nagrodą za seks jest przede wszystkim zapłata w postaci odczucia przyjemności w seksu, którą wydziela nam ośrodek w mózgu.

            Wiara ma się nijak do rzeczywistości.

            • generaljack generaljack

              Powodzenia w życiu z takimi poglądami. Normalni faceci pewnie obchodzą cie szerokim łukiem.

              • konsiliencja konsiliencja

                Zdajesz się być przykładem osoby preferującej światopogląd, który jest opłacalny w życiu.
                Jak widzisz, dla mnie liczy się obiektywizm i dążenie do prawdy.

                PS Twoja postawa jest typowa, większość ludzi tak robi. Dlatego powstają ideologie, które nie mają czegokolwiek wspólnego z prawdą, a rzekomym kryterium ich prawdziwości jest liczba wyznawców.

        • krolowa_sniegu_2 krolowa_sniegu_2

          zgadzam sie. Seks nie jest zadnym aktem milosci, to zwykla czynnosc, tak jak jedzenie, picie, spanie. Sluzy zaspokojeniu pewnej potrzeby. Nie ma w nim niczego wzniosłego ani magicznego. To tylko seks. :)

          • generaljack generaljack

            Mogę ci tylko współczuć...

          • Wenia Wenia
            ocena: 5

            Wiesz jedząc i pijać nie stworzysz życia, istoty ludzkiej. Moment zapłodnienia jest cudem życia.

            • krolowa_sniegu_2 krolowa_sniegu_2

              kto tu mowi o zaplodnieniu..? Rozmawiamy o seksie, a nie o dawaniu zycia. W dzisiejszych czasach, szczegolnie u mlodych, swiadomych ludzi, seks rzadko wiaze sie z checia posiadania potomstwa.

              • Wenia Wenia
                ocena: 5

                Świat schodzi na psy...

                • krolowa_sniegu_2 krolowa_sniegu_2

                  wczas sie skapłaś.

                • konsiliencja konsiliencja

                  Świat dokądkolwiek nie schodzi. Podstawowe procesy społeczne, biologiczne czy psychologiczne człowieka niewiele się zmieniły. Tylko kultura (jako element rozwoju cywilizacji człowieka) dostosowuje klucz tłumaczący ludziom świat.

                  A jeśli miałabym na podstawie czegoś użyć stwierdzenia, że "świat schodzi na psy" to patrząc z przerażeniem na wiedzę jaką ludzie posiadają. Gdy dzięki m.in. technologii każdy może mieć dostęp do badań naukowych i rzetelnej wiedzy - wciąż króluje, a może właśnie się przez to wzmacnia - magiczne postrzeganie świata i coraz silniej i histeryczniej ludzie bronią idyllicznej wizji człowieka. Szczerze współczuję takim obrońcom, bo w końcu się zderzą z rzeczywistością i zamiast np. porozmawiać z mężem dlaczego poszedł do prostytutki trzaśnie mu drzwiami, wyrzuci ubrania przez okno i będzie spalać się w kotle bezsensownej złości, po to, by po pewnym czasie zastanawiać się czemu tak zwierzęco się na początku zachowałam.

                  Życie w przekonaniu, że seks to miłość - to życie na poziomie zwierzęcia. Wybicie się z tego i rozróżnienie jednego od drugiego - to jest człowieczeństwo.

      • chickensoup chickensoup
        ocena: 5

        bardzo wiele modych kobiet - problemy rodzinne nie mają tu nic do rzeczy - uleg złudzeniu że na prostytucji się nic nie traci, jedynie zarabia. większość później musi korzystać z pomocy psychologów, bo oczywiście taka praca potrafi wyniszczyć psychikę ( ciao też). znam kilka prostytutek i wiem, że "dobry dom" to lepszy inkubator prostytutek niż melina :)

    • Mr_Grimm Mr_Grimm

      Kolejny pseudointelektualista próbujący wcisnąć innym swoje naiwne i płaskie podejście do świata. Po jaką cholerę ta lekcja z podstaw biologii ?

      • konsiliencja konsiliencja

        Pewnie pod wpływem informacji, iż wielu odbiorcom tego filmu brakuje tych podstaw.

    • JemStejki JemStejki

      Ciężko używać zwrotu "Żadna praca nie hańbi" w odniesieniu do prostytucji.

      • Blaczek Blaczek
        ocena: 4

        'Nie ma w nim niczego wzniosłego ani magicznego. To tylko seks. :)'
        Współczuję.

        + Nie rozumiem skąd w ogóle wywód na temat tego czy miłość fizyczna ma dla kogoś znaczenie czy nie w odniesieniu do miłości. Bo może nie mieć - jak widać powyżej - ale to nie znaczy od razu, że będąc właściwie dzieckiem, można się ot tak, oddać obcemu, starszemu facetowi, w dodatku zdając sobie sprawę że ma rodzinę, dzieci i robiąc to z premedytacją.
        Zastanawiam się co jest bardziej chore: młode dziewczyny robiące to... z ciekawości? Nieświadomości? Czy dorośli faceci, których dotknął kryzys. Obydwa przypadki - bardzo smutne.

        I obawiam się, że osoby wypowiadające typu 'seks nic nie znaczy' mogą mieć później tego typu problemy. Z odróżnieniem co jest dobre, a co złe, z rozróżnieniem czy to tylko wacek mnie swędzi czy może coś jednak jest nie tak?

        • krolowa_sniegu_2 krolowa_sniegu_2

          mozesz mi wspolczuc, mam chlodne podejscie do zycia, rozsadne, dobrze mi sie z nim zyje, gdyz nie idealizuje niczego, a na pewno nie tak banalnych i oczywistych czynnosci jak prokreacja. Oczywiscie uwazam, ze zjawisko sprzedawania swojego ciala, przez mlode, niedojrzale dziewczyny jest naganne i nalezy je potepiac gdyz moze w znaczacy sposob wplynac na ich rozwoj i prowadzic do problemow w zbudowaniu normalnych realcji miedzyludzkich. Niemniej, ja jako osoba dorosla, nie czuje sie romantyczka i nie nadaje zadnej magicznej otoczki tej czynnosci. Jesli chceci- robcie to, rozumiem Was, ja jednak nie odczuwam takiej potrzeby, tym samym- nie musicie mi wspolczuc:)

          • efcaab efcaab

            widać tu młodość i mało doświadczenia, ot co :)
            nie, nie, w zadnym wypadku nie wspolczuje :) dorośniesz.... :)może

            • krolowa_sniegu_2 krolowa_sniegu_2

              moze :)

            • konsiliencja konsiliencja

              Może jest odwrotnie, może niektórzy pod koniec życia idealizują swoje decyzje, emocje i przeżycia, by łatwiej się umierało?

              O ile się orientuję to generalnie jednak człowiek młody ma większe skłonności do nadawania wielkiego znaczenia zakochaniu i do idealizowania uczucia. Z wiekiem większość doświadcza, że popęd to jedno, a miłość i przywiązanie do drugiego człowieka to drugie (i piękniejsze, bo seks jest bardziej instynktem, a miłość jest bardziej świadomym wyborem). Związki oparte na miłości, w którym może być, ale nie musi seks, są czymś pięknym. Są współpracą dwojga ludzi.

              Myślę, że argumentowanie "młodością i małym doświadczeniem" jest wygodną pozycją, bo to nie jest argument, z którym nie bardzo można dyskutować...

        • konsiliencja konsiliencja

          Nie zauważyłam, by ktoś tu pisała, że "seks nic nie znaczy".

          Życie w przekonaniu, że seks to miłość - to życie na poziomie zwierzęcia. Wybicie się z tego i rozróżnienie jednego od drugiego - to jest człowieczeństwo. Dopiero wtedy ma się szansę odróżniać to co górnolotnie nazywasz "dobrem" i "złem".

    • konsiliencja konsiliencja

      Dodałabym może, iż nadawanie, jak to ująłeś: "urojonego znaczenia" różnych zjawiskom, procesom też ma swoje uzasadnienie darwinowskie. Doklejanie otoczki czegoś, co nazwano "miłością" miało pomóc kobietom/samicom - jako tym, które ponoszą największy ciężar odchowania młodych.

      • generaljack generaljack

        Człowiek nie żyje po to by jeść, spać i kopulować. Wyższe uczucia są po to żeby nadać sens istnieniu. Człowiek bez miłości jest niczym jak już ktoś mądry powiedział. Seks bez miłości nie wiele różni się od masturbacji - można ale jest beznadziejnie. Piszesz jakby to uczucie "miłość " było ci obce. Oddzielasz ciało od umysłu a człowiek nie istnieję bez ciała to jest jedna całość. Jedna osoba. Być może taka separacja jest ci potrzebna żeby nie zwariować , sugeruje zerwać z zawodem...

        • konsiliencja konsiliencja

          Wszystko zależy jak spojrzysz na człowieka. Z punktu widzenia gatunku, choć także mi ciężko czasami się z tym pogodzić, jesteśmy w sumie po to "by jeść, spać i kopulować", a dokładniej rozwijać gatunek. Jednak nie będę tego tematu rozwijać, bo chyba ciężko Ci się z tą częścią rzeczywistości pogodzić.
          Oczywiście, że człowiek bez ciała nie istnieje ;-) Co do uczucia miłości - jest mi doskonale znane. Dla niego zrobiłam rzeczy, które wielu ludzi nie byłoby w stanie. Bez niej moje życie byłoby zdecydowanie gorsze. Niemniej nie zmienia to faktu, iż zdaję sobie sprawę z biologicznych źródeł tego uczucia. Dla mnie ta świadomość nie obniża wartości moich uczuć. Nie mam z tym problemu, wręcz przeciwnie. Jestem częścią tego świata i nie mam zamiaru budować otoczki, że człowiek jest jakąś nadprzyrodzoną istotą.
          Co do rzekomego mojego zawodu: z jakim niby mam zerwać??

          • generaljack generaljack

            Z punktu widzenia gatunku gdybyśmy byli po to by jeść, spać i kopulować to nigdy człowiek nie zszedłby z drzewa. Chyba nie możesz pogodzić się z tym, że człowiek to istota, która ma dusze i niestety dla niej nie jest wszystko jedno co zrobisz ze swoją osobą. Zdaje się, że stawiasz człowieka na równi z bydłem nie mogę się z czymś takim pogodzić. Jeżeli uważasz się za coś nie wiele lepszego od małpy to jest mi ciebie żal. Miłość to coś znacznie poważniejszego niż zwierzęcy instynkt macierzyński czy ciąg do kopulacji.

            • konsiliencja konsiliencja

              To jak, zeszliśmy z drzewa, czy stworzył nas ktoś z duszą? ;-)
              A poważniej. Właśnie dlatego, że jesteśmy gatunkiem, jak każdy inny, gatunkiem który próbuje przetrwać, szukamy wciąż nowych "rozwiązań". Ewoluujemy, by przetrwać w ograniczonym świecie. Dlatego "zeszliśmy z drzewa".
              Nie stawiam na równi człowieka z bydłem (ciekawe czemu nie napisałeś np. na równi z misiem czy delfinem...). Nie da się ukryć, że jest różnica między gatunkiem homo sapiens sapiens a np. szympansem. Ale nie można też zaprzeczyć, że więcej nas łączy niż dzieli. Ta niewielka różnica jest najbardziej widoczna, więc zapominamy o milionach lat ewolucji, które nas łączą.
              Nie żałuj mnie. Ja wiem i czuję, że jestem tylko małym pyłkiem świata żywego. Ale mnie to nie przygnębia. To jest piękne.
              Miłość to słowo. To co ja pod tym pojęciem rozumiem to oddanie, przywiązanie, lojalność - uczucie, które można mieć w stosunku do wielu ludzi. Jego korzenie sięgają oczywiście naszych biologicznych potrzeb: potrzeby bezpieczeństwa, kontaktu z drugim człowiekiem itd. Oprócz tego jest pożądanie (też przez niektórych nazywane miłością). Ale to jest coś innego.
              Mi nie przeszkadza, że wierzysz w swoją wersję świata i swoją wersję roli człowieka. Jeśli to Cię uszczęśliwia... Spróbuj się pogodzić z tym, że są ludzie, którzy opierają swój światopogląd na nauce.

              • generaljack generaljack

                Mówiąc bydło miałem na myśli zwierzęta. Jeżeli nie widzisz różnicy między ludźmi a zwierzętami to co ja mam ci powiedzieć... wysłać cie do wariatkowa?? Jeżeli uważasz, że ciebie więcej łączy z szympansami niż dzieli... to z kim ja w ogóle rozmawiam?! Po pierwsze ewolucja to tylko teoria w dodatku już dawno obalona. Jeżeli chodzi o wspólne korzenie to nie mamy takich z małpami, które żyją obecnie na ziemi.

                Mylisz pojęcia, biologiczne potrzeby to potrzeba odżywiania się, snu, seksu, oraz wydalania.

                Na nauce??Jakiej nauce??Generalnie rzecz biorąc jedyną nauką która jest w stanie coś udowodnić NA PEWNO to matematyka i tak nie do końca bo jak wiadomo są pewne założenia, które uznajemy za pewnik. Niestety obok prawdziwej nauki to ty pewnie nie przeszłaś nawet. Ja chociaż czytałem Biblie i wiem w co wierze.
                Nie ma czegoś takiego jak moja wersja świata. Jest tylko jedna prawda i ty dziewczyno niestety jesteś w bardzo wielkim błędzie.

                • konsiliencja konsiliencja

                  Cóż. Po ostatniej Twojej wypowiedzi odpuszczam sobie dalszą dyskusję.
                  Mimo, że nas wiele światopoglądowo dzieli sądziłam, że masz w sobie zdolność merytorycznej dyskusji. Skoro zaczynasz pisać o wysyłaniu mnie do wariatkowa to już jest poziom, do którego nie chcę się zniżać.
                  Jeśli wierzysz w chrześcijańską wizję świata to życzę Ci szczerze byś nauczył się żyć według jej zasadniczych norm - szacunku do bliźniego.

  • Zapiekanka Zapiekanka

    Drogie dziewczynki, które myślcie, że jesteście wyzwolone. Gdyby seks był traktowany tylko jako czynność biologiczna, a społeczeństwo nie nakładałoby na to żadnych sankcji, wasze życie nie byłoby przyjemne. Gdyby nie restrykcje społeczne i prawne, ktoś mógłby was (przepraszam za wulgarne słowo, ale w czystobiologicznej funkcji seks w sumie jest wulgarny) wydymać w każdym miejscu i w każdym czasie, na ulicy, w parku... Nie posądzam nikogo tu o nimfomanię, więc nie sądzę, żeby ta wizja była dla kogoś przyjemna. Sankcje jakie wytworzyło społeczeństwo czy kultura, służą też ochronie jednostki. Nawet zwierzęta regulują akty seksualne, swoją hierarchię, nie każdy samiec może pokryć każdą samicę. Są też gatunki monogamiczne. Natura zaprogramowała ludzi i zwierzęta nie tylko do bezmyślnego zapładniania, ale i wychowywania młodych. Gdyby tak nie było już dawno byśmy wyginęli. Jeśli ktoś chce opierać się na nauce, a nie chrześcijańskiej moralności w życiu to ok, ale niech się najpierw z tą nauką zapozna.

  • $user użytkownik usunięty

    A niby jak miała zarobić na studia? W Polsce też jak Cię rodzice nie sponsorują, to trudno studiować w dużym mieście 5 lat, mając na ubrania, jedzenie i kosmetyczkę/fryzjera, nie mówiąc o wakacjach. Dla faceta zawsze znajdzie się praca. Kobieta natomiast musi pokonać silną konkurencję nawet mimo uzyskania tytułu mgra. A byciem opiekunką do dziecka za 3,5 zł na godzinę nie wzbogaci się na tyle, by się samej przetrwać a co dopiero żyć, kształcić się i w siebie inwestować.

    • generaljack generaljack

      Akurat te studia co są wstanie skończyć przeciętne kobiety nie za wiele dają w poszukiwaniu pracy. Żeby dobrze zarabiać nie są potrzebne tytuły tylko zaradność. Nie wiem czy warto się prostytuować żeby skończyć jakieś studia moim zdaniem nie.

      • $user użytkownik usunięty

        Heh, paradoksem w tym filmie było, że ojciec Shirley zamiast dać córce 300$ na studia, to dał Nadine, która... sprawiała mu przyjemność. Heh. Przewrotne to, doprawdy. Nie no... film bazował na tandetnej historyjce. Był stosunkowo... lekki. Może więc TAK jest po prostu ciekawiej?! xD

        • generaljack generaljack

          Wcale mu się nie dziwie jak mu żona nie dawała to co zrobić:)

          • $user użytkownik usunięty

            Może żona też... "zarabiała na studia"? xD Sorry... Ale wszystko możliwe ;)

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: