impactor impactor
ocena: 3

Kiedy zacząłem to oglądać, po 10 minutach wyłączyłem, bo stwierdziłem, że to mysi być jakaś wersja amatorska. Zacząłem tedy szukać wersji właściwej, niestety okazało się, że już ją miałem. Ów "film" jest.:
- infantylny
- sztuczny, przez co brzydki
- animacja ruchów zupełnie nienaturalna, na poziomie intr z gier z przełomu wieków
- źle zagrany
- bez przesłania

Wersja z roku 2005. jest filmem bez porównania lepszym.

  • Skogtroll666 Skogtroll666

    Chyba na prawdę widziałeś zupełnie inny film. Nie można się według mnie czepiać, że film animowany wygląda sztucznie. Źle nie wygląda wcale a wszelkie niedociągnięcia to wina technologii która genialna cały czas nie jest. Należy przy tym podkreślić że film został w całości zrobiony na kompie co jest raczej rzadkością i dotyczy głównie bajek. A jeśli już porównujesz do gier z przełomu wieków to proponuję żebyś w jakąś zagrał najpierw. I nie mów że film jest bez przesłania i jest infantylny. W fajny sposób pokazuje władzę a przede wszystkim sposób tworzenia się mitów. <SPOILER> Grendel raczej nie zmniejszył się z powodu oderwania ręki. Porównywanie go do wersji z 2005 roku nie ma sensu. Tamto, to zwykły, tani filmik przygodowy wyprodukowany na potrzeby telewizji o ile dobrze pamiętam. Na koniec, proponuję żebyś w ogóle nie wypowiadał się w temacie po obejrzeniu 10 minut filmu. Pozdrawiam.

    P.S. IMO i nie tylko IMO jest to jeden z bardziej niedocenionych filmów ostatnich lat. Grendel kopie dupę.

    • twds
      ocena: 9

      Pominę komentarz rozpoczynający ten cały temat napisany „po 10 minutach oglądania”, bo do filmu ma się nijak.
      Całkowicie zgadzam się ze stwierdzeniem, że jest to jeden z najbardziej niedocenionych filmów ostatnich lat. Powiem więcej, jest to jeden z filmów, który najlepiej zapadł mi w pamięci ze wszystkich jakie w ostatnich latach oglądałem – a oglądam dużo.
      I wcale nie chodzi mi o warstwę techniczną, bo przyznam się, że początkowo był to główny powód dlaczego wybrałem się na to do kina – byłem wówczas ciekaw jak wygląda to 3D, które 5 lat temu dopiero zaczęło wchodzić na duży ekran.
      Nie czytałem książki, więc spodziewałem się płyciutkiej, bitewnej historyjki dla nastolatków... Tymczasem film okazał się mieć głębię i przestrogę... aktualną równie mocno tak w filmowym-średniowiecznym, jak i realnym-obecnym świecie. I nie chodzi jedynie o konsekwencje słabości mężczyzn, co o skutki życia w zakłamaniu w ogóle.
      Gorąco polecam...

      • impactor impactor
        ocena: 3

        Próbowałem oglądnąć po raz drugi. Dotrwałem do śmierci Grendela, nawet jeszcze kilka minut dłużej.
        Film jest fatalny. Wszystkie wcześniej wymienione przeze mnie minusy utrzymuję.

        Beowulf z 2005 roku jest filmem bardzo dobry. A to animowane coś to dla mnie kompletna pomyłka. Ale każda potwora znajdzie swego amatora.

        • twds
          ocena: 9

          Acha, czyli tak na prawdę nie zacząłeś nawet oglądać...
          Do tej chwili można było zoboczyć głównie sceny z wyuzdanych imprezek. Na poważnie zaczyna się robić w chwili <spoiler> gdy Beowulf idzie zgładzić matkę Grendela... bo wbrew tytułowi to ona jest osią filmu.
          Jako, że całość fabuły spinają ostatnie słowa Beowulfa, to żeby wydać ostateczny werdykt trzeba film po prostu dooglądać do końca... do czego zachęcam pomimo początkowego rozczarowania...

          • impactor impactor
            ocena: 3

            Jeżeli uważasz, że po godzinie filmu nadal nie kwalifikuję się do tych co "zaczęli oglądać", to o czym tu dyskutować.

            • twds
              ocena: 9

              Dla ścisłości - z tego co pisałeś przerwałeś gdzieś w okolicach 45 minuty... Tak jak wspomniałem ostatnio, film tak na prawdę dopiero później nabiera rumieńców - bo wcześniej istotnie można było się zastanawiać "o czym u licha jest ta historia?"
              Mogę się zgodzić, że zastosowana technika nie wygląda na ekranie doskonale. Tak więc z argumentem, że obraz jest sztuczny oraz, że gra aktorska nie wyszła tutaj najlepiej nawet nie mam zamiaru się kłócić. Ale przecież po animacji jaką można było oglądać w Avatarze wszystko co było robione wcześniej prezentuje się co najmniej mizernie - więc proponuję trochę na to przymknąć oko... Jeśli tego nie zrobimy, to na tej samej zasadzie powinniśmy wyśmiać większość klasyki kina.
              Ale to, z czym się zgodzić nie mogę to fakt, że po obejrzeniu filmu nawet nie do połowy, podtrzymujesz stanowisko, że film jest "infantylny" oraz "bez przesłania". W przeciwieństwie do ciebie obejrzałem cały film i patrząc właśnie z tej perspektywy stwierdzam, że nie obejrzałeś tego, co w tym filmie najciekawsze... a co za tym idzie - twoja opinia jest po prostu nieadekwatna.

              • impactor impactor
                ocena: 3

                Moja opinia nie dotyczy historii, którą znam i która jest ciekawa, lecz formie, w jakiej została przedstawiona. Myślę, że 45 minut uprawnia mnie do stawierdzenia, czy mi się coś podoba, czy nie.

                Avatara widziałem tylko pierwsze 5 minut, bo jego bezpłciowa infantylność była obezwładniająca ;)

                • twds
                  ocena: 9

                  OK, rozumiem...
                  Forma to kwestia gustu i jak już wspomniałem w ogóle nie mam zamiaru z tym polemizować. 45 minut to faktycznie aż nadto, żeby wydać w tej sprawie werdykt.
                  Ale co wspólnego ma forma filmu z jego przesłaniem, które inicjując cały ten temat sprowadziłeś do zera?

                  • impactor impactor
                    ocena: 3

                    Ano to, że to samo przesłanie zostało przekazane o wiele lepiej w filmie z 2005 roku, a widząc taką obsadę i reżysera spodziewałem sie po tym filmie czegoś co najmniej równie dobrego.

                    • twds
                      ocena: 9

                      Hmm... czyżbym usłyszał, że jednak ten film miał przesłanie, które de facto nawet ci się podobało? ;-)
                      Ze swojej strony nie będę już zachęcał do doglądania tej wersji, bo jeśli rzeczywiście historię znasz na wylot to żadnego odrycia Ameryki tam nie znajdziesz. Powiem tylko, że przymykając oko na mankamenty natury formalnej, historia sama się broni, a jej przekazawi nic nie brakuje.
                      Swoją drogą zachęciłeś mnie do obejrzenia tej wersji z 2005 roku - chetnie wyrobię swoje własne zdanie...
                      Pozdrawiam.

                      • impactor impactor
                        ocena: 3

                        Przesłanie ma historia, film tylko próbuje je przekazać i wg. mnie robi to słabo za sprawą formy, jaką mu przydano ;)
                        Podziel się wrażeniami po seansie tego z 2005. Wielu go nie docenia, bo jest zrobiony za mniejsze pieniądze i z mniejszym rozmachem, ale wg. mnie, pomijając już fakt bycia lepszym filmem, jest też dużo bardziej realistyczny. Z niewielkim wyjątkam,i tamta histoia mogła się zdarzyć w rzeczywistości.
                        Pozdrawiam

                        • twds
                          ocena: 9

                          OK, właśnie obejrzałem wersję z 2005 roku...
                          Czy lepiej, czy też gorzej niosła przesłanie w stosunku do wersji z 2007 roku? Ciężko powiedzieć - bo pomimo zbieżności niektórych nazwisk, miejsc oraz faktów są to KOMPLETNIE inne filmy o ZUPEŁNIE innym przesłaniu.
                          Próba wyciągania wniosków co do filmu z 2007, na podstawie historii opowiedzianej w filmie z 2005, jest dla mnie całkowitym nieporozumieniem.
                          Jeśli chodzi o sam film z 2005 - nie jest zły, ale w przeciwieństwie do wersji z 2007, na mnie wrażenia nie zrobił... niestety.
                          Raz jeszcze zachęcam do dooglądania filmu z 2007. Śmierć Grendela była tam zaledwie preludium do głównej historii (co w wersji z 2005 było niemal kulminacją).

              • Robert_Cinema Robert_Cinema
                ocena: 7

                czyli nie treść filmu jest infantylna tylko forma filmu jest infantylna. rozumiesz coś z tego? w jakim sensie forma, różna od treści może być infantylna. infantylne bywają zachowania i wypowiedzi, a nie ich formy. ale co tu dużo mówić, jest jeszcze infantylna bezpłciowość.myślę, ze daliśmy się nabrać.

                mam podobne wrażenia do Ciebie, film jest niedoceniony ze względu na stylistykę, a wart obejrzenia. za parę lat wrócę do niego.

        • ulala202 ulala202

          Ciężko wytrwać do końca filmu, oglądałam na 2 razy....Bajka ta nie dla dzieci, animacja dobra, choć razi czasami zbyt dużym fantasy, a aktorzy...hopkins gra czy tylko jego wizerunek? gubi mnie ta technika wiec będę wierna starszym produkcjom

        • Robert_Cinema Robert_Cinema
          ocena: 7

          skoro nie obejrzałeś filmu nie masz prawa wypowiadać się na jego temat, bo go po prostu nie znasz. banalnie proste i oczywiste, ale nie dla Ciebie.

          • impactor impactor
            ocena: 3

            obejrzałem jakieś 70-80%, co uprawnia mnie do własnej opinii na jego temat. banalnie proste i oczywiste, ale nie dla Ciebie.

            • Robert_Cinema Robert_Cinema
              ocena: 7

              faktycznie mam problem z odczytaniem komunikatu, dlatego zapytam grzecznie: co jest banalne i proste, lecz nie dla mnie? że obejrzałeś 70-80% czy że te obejrzane 70-80% uprawnia Cię do wypowiedzi o całym filmie?

              napisałeś: "Kiedy zacząłem to oglądać, po 10 minutach wyłączyłem,"10 minut to 8, 85%
              następnie napisałeś "Próbowałem oglądnąć po raz drugi. Dotrwałem do śmierci Grendela, nawet jeszcze kilka minut dłużej.", czyli koło 47 minuty + kilka daje powiedzmy 55 minut = 48,5%
              oraz w kolejnym poście "Jeżeli uważasz, że po godzinie filmu nadal nie kwalifikuję się do tych co "zaczęli oglądać", to o czym tu dyskutować." - :D dobiłeś jeszcze 5 minut z ciekawości, co :D = 53%
              w kolejnym poście zmieniasz zdanie na temat długości Twojego seansu na 45 minut "Myślę, że 45 minut uprawnia mnie do stawierdzenia, czy mi się coś podoba, czy nie." (po sekundzie można stwierdzić czy coś sie podoba, ale trzeba odróżniać wyrazy emocji od ocen obiektywnych, które stwierdzasz w postach, a do tego nawet 80% nie uprawnia) 45 minut = 39,8%
              no a teraz do mnie piszesz ze obejrzałeś w przedziale 70-80%? czyli minimum do 79 minuty oglądałeś?

              mam wrażenie, że te informacje są zupełnie nierzetelne, w każdym razie przeczysz sobie w każdym kolejnym poście. na pewno jednak jest oczywistym i w sobie i dla mnie, że dla nikogo nie jest oczywiste ile tego filmu widziałeś. :) tak więc powtarzanie po mnie frazy w poscie odpowiadającym na mój jest błędne. wymyśl coś swojego.

              tak czy siak, odpowiedz proszę na pytanie:



              w jaki sposób znajomość 80% filmu pozwala ocenić całość, przecież film to nie substancja o jednolitej strukturze.

              • impactor impactor
                ocena: 3

                Film próbowałem oglądnąć dwa, albo trzy razy. Ostatnim razem zabrnąłem poza polowe. Nie przywiązywałem do tego wydarzenia tak dużej wagi, by zapamiętać na najbliższe miesiące, ile dokładnie % to było.

                Owszem, by zdecydować, czy film zasługuje na ocenę 8, czy 9, trzeba by oglądnąć go do końca. Ale czy naprawdę uważasz, że do stwierdzenia, czy film jest gniotem konieczne jest oglądnięcie go do napisów końcowych?
                Innymi (dosadnymi) słowy: Czy trzeba zjeść całe gówno, by stwierdzić, że to gówno, czy połowa uprawnia już do wyrobienia sobie opinii na temat tego... dania?

                PS
                A co do skopiowania Twojej poprzedniej wypowiedzi – jej prostacki ton nie zasługiwał na nic twórczego. Cieszę się, że teraz stać Cię było na więcej.

                • Robert_Cinema Robert_Cinema
                  ocena: 7

                  moja wypowiedź nie była prostacka, nie wyrażała też żadnego tonu. stwierdziłem to co oczywiste prawie dla każdego, lecz nie dla Ciebie - że aby mieć prawo oceniać obraz filmowy należy go obejrzeć w całości, i to w jednym podejściu, jest to związane ze sposobem w jaki tworzy się obraz intencjonalny danego dzieła (Ingarden). nie było w niej niczego obrażającego Ciebie, w przeciwieństwie do twojej ostatniej wypowiedzi o moim działaniu, iż jest prostackie. Niedobrze to świadczy o jakości Twojego myślenia, skoro zamiast używać rozumowania używasz obelżywych słów. W moim przypadku nie ma to znaczenia, ponieważ tego typu oceny są mi całkowicie obojętne, nie kieruję się oceną ludzi operujących takimi środkami. Ani zatem oskarżanie o prostactwo, ani paternalistyczne potraktowanie z góry: "Cieszę się, że teraz stać Cię było na więcej." nie działają. Pisze o tym, żeby Ci zwrócić uwagę na to co i niestosowne i logicznie bezcelowe. Cenię precyzję, rozumowanie, wiedzę, obiektywność. I tutaj niestety nie napotkałem nic interesującego. Może przy innych twoich ocenach i opisach, dotyczących innych filmów jest inaczej.

                  W przypadku Twojej oceny mam wrażenia, że jest niezasadna i uformowana z góry, na bazie porównania z filmem z 2005 roku, pewnie lepszym, ale co to ma do rzeczy. Podsumowując chciałem Ci pokazać, że myślisz i oceniasz bezpodstawnie. Ale jak widać z Twoich licznych pytań retorycznych nie udało się. trudno :) szukam na filmwebie osób z którymi można rzeczowo dyskutować, w tym spierać się na temat ich ocen. trudno znaleźć takowe.

                  • impactor impactor
                    ocena: 3

                    Jak na kogoś, kto zaczyna dyskusję tak prostacko protekcjonalnym chwytem, jak „banalnie proste i oczywiste, ale nie dla Ciebie”, jesteś wyjątkowo wrażliwy na odpowiedzi na tym samym poziomie.

                    Jeśli chodzi o Twój ostatni post, to odpowiedź na prawie każde stwierdzenie w nim zawarte, a co za tym idzie sumaryczna na niego odpowiedź brzmi: Nie.

                    Ten film zdecydowanie nie zasługuje, by tyle o nim pisać. Kończę więc. Buziaczki.

                    • Robert_Cinema Robert_Cinema
                      ocena: 7

                      muszę Cię zawieść - na buziaczki nie masz co liczyć, sam fakt, że Ci tłumaczę rzeczy oczywiste dla innych nie jest znakiem takiej relacji między nami. poza tym źle trafiłeś - nie gustuję w płci męskiej, podziwiam, że odpowiadasz na twierdzenia a nie na pytania. chciałeś zapewne napisać, że zaprzeczasz wszystkiemu. to już wiemy, do zgody z inaczej myśląca osobą nie jesteś zdolny, to widać z Twoich odpowiedzi innym użytkowaniom, więc to pleonazm. nie zamykaj dyskusji raz zamkniętej :D - przeczytaj raz jeszcze mój post - może zrozumiesz ten fakt za drugiem podejściem.

                      • impactor impactor
                        ocena: 3

                        :*

                        • BlueMan2000 BlueMan2000

                          Nie karmcie trolla, jest on zbyt "infantylny" aby nawet zawracać sobie nim głowę.

                          • impactor impactor
                            ocena: 3

                            Ojojoj, maluszek zazdrosny o buziaczka? A teraz wyjmij ładnie stópkę z buzi.

      • Robert_Cinema Robert_Cinema
        ocena: 7

        film obejrzałem po raz kolejny dzisiaj i muszę powiedzieć, że zrobił ma nie znacznie większe wrażenie, niż za pierwszym razem. Daję mu mocne 7 pktów, zwłaszcza za wieloznaczne przesłanie dotyczące i kłamstwa, i relacji ojciec - syn oraz mąż - żona, władca - poddani. Film traktowałem, ze względu na formę jak komiks, gatunek którego nie lubię, lecz stwierdzam, że pomimo sporej liczby "usterek" jest interesujący i warto było go oglądnąć po raz wtóry.

  • lukasz321a

    Każdy z nas ma różne gusty mi film przypadł do gustu jest świeży dobrze napisany sceny walki gonitw czy tez zabaw na dworze króla robią wrażenie animacja np cóż jak na tamte czasy była to najwyższa półka a i teraz porównując Beowulfa np z Shrekiem Kotem w butach czy innymi filmami stworzonymi przy pomocy technologi animacji komputerowej nie wypada zle ogólnie mało jest takich filmów jak włąsnie ten i juz za sam pomysł dostaje plus

  • TrefnaPanna TrefnaPanna
    ocena: 3

    Mi tez po 10 minutach się znudził , nawet nie wiem jak do 10 doszłam.. Ładna grafika ale nic po za tym. Moze jak się jest facetem to sa emocje jest zabawa. Ale w moim wykonaniu to było zmarnowanie 10 minut . ;p

    • Lepkam Lepkam
      ocena: 7

      Ale nie możesz ocenić całego filmu po obejrzeniu 10 minut. ;) Skoro nie obejrzałaś, zostaw bez oceny, a nie na siłę oceniasz, bo właściwie 10 minut to nie jest nawet pełne rozpoczęcie.
      Skąd wiesz, że nie ma w tym filmie nic poza ładną grafiką, jeśli nie poświęciłaś nawet kwadransa na jego obejrzenie, LOL. :D

  • Norven Norven

    Większość z was nie umie docenić ciężkiej pracy grafików i aktorów .... stąd takie komentarze generalnie to mi was żal nie macie gustu i tyle ... nie oszukujmy się film zdecydowanie dla facetów ...walki , bitwy ,heroizm ...i imprezy i ruchanie ... kobiety tego nie zrozumią ba nawet poczują się z obrzydzone czy przypomni im się przykry czas kiedy były traktowane jak królowa... mnie film urzekł bo w brew pozorom wcale nie gloryfikował mężczyznę jako bohatera lecz pokazał żę faceci są jak każdy człowiek podatni na kuszenie i mają wady i słabości ..jak każdy ..film uczy co zrobić by się przednimi bronić ... to tyle .

  • mareczekp2
    ocena: 7

    Jak można ocenić film po 10 minutach oglądania? Mogłeś napisać że oceniasz 10 minut tego filmu, bo o całym nie masz bladego pojęcia/

    • impactor impactor
      ocena: 3

      Gnijącą rybę też jesz całą, wstrzymując werdykt o jej świerzości, aż jej ogon połechta Ci migdałki?
      Poza tym - oglądnąłem większą część filmu.

      • mareczekp2
        ocena: 7

        10 minut to nie większość, tylko jakaś 1/11 całości, zresztą skąd możesz wiedzieć że reszta filmu jest beznadziejna? Twoje zdanie na temat tego obrazu jest poprostu bezpodstawne. A jedzenie ma się nijak do kina.

        • impactor impactor
          ocena: 3

          Człowieku, może byś się zapoznał z wątkiek, zanim coś do niego dodasz?

          "Próbowałem oglądnąć po raz drugi. Dotrwałem do śmierci Grendela, nawet jeszcze kilka minut dłużej.
          Film jest fatalny. Wszystkie wcześniej wymienione przeze mnie minusy utrzymuję."

          • mareczekp2
            ocena: 7

            Ok nie przeczytałem wszystkiego, ale i tak nie powinieneś oceniać, bo akurat końcówka jest najlepsza.

            • impactor impactor
              ocena: 3

              Znasz przypadki filmów, których więszka część jest zła, końcówka dobra, i w konsekwencji jako całość są uznawane za bardzo dobre?

              • mareczekp2
                ocena: 7

                Tak, Beowulf, Underworld 4, Van Helsing, każda część Zmierzchu.

                • impactor impactor
                  ocena: 3

                  Nie uważane przez Ciebie. Uważane przez ogół.

                  Zaraz, zaraz.... Zmierzch?!? :O :D :E :F :X :|

                  • mareczekp2
                    ocena: 7

                    Zmierzch faktycznie wypada dość blado ale nie jest tak straszny jak mówią Ci, któzy go nie oglądali.

                    • impactor impactor
                      ocena: 3

                      Olądałem, Większość na szybkim przewijaniu, bo noralnie sie nie dało.

                      Powtarzam: :O :D :E :F :X :|

                      • mareczekp2
                        ocena: 7

                        Niewiem co znaczy to ":O :D :E :F :X :|", ale dużo jestfilmów których nie oglądałeś i mimo to oceniłeś?

                        • impactor impactor
                          ocena: 3

                          Zero.

                          • photograph1 photograph1
                            ocena: 7

                            Zarzucasz infantylność wszystkim i wszystkiemu na prawo i lewo a sam piszesz jakieś :O:D:E:F...coś tam... No i taki szczegół mały, zapomniałeś wszędzie dodać "Moim zdaniem"...

                            • impactor impactor
                              ocena: 3

                              Ty też zapomniałeś.

                              A teraz ładnie policz, ilu osobom zarzuciłem infantylność, i podziel przez liczbę osób które wzięły udział w tym wątku. Jeśli wyjdzie cokolwiek poniżej 0.3, to masz się z czego tłumaczyć.

                              • photograph1 photograph1
                                ocena: 7

                                Ok. Sory. To w takim razi po prostu to co napisałeś było infantylne...
                                Nie zapomniałem niczego. jestem grafikiem i potrafię dostrzec dobrą robotę. Każdy kto odrobinę się zna, doceni ten film.

  • aliensavage aliensavage
    ocena: 1

    Obejrzałem cały i uważam, że jesteś zbyt łaskawy w ocenie. Film jest tragiczny pod każdym względem.

    • photograph1 photograph1
      ocena: 7

      Zwłaszcza pod względem opracowania graficznego... No tragedia...

      • aliensavage aliensavage
        ocena: 1

        Owszem. Animacja była po prostu słaba a w dodatku przerażająco kiczowata. Nawet zwłoki nieruchomo leżały nierealistycznie i wiadro się nierealistycznie wywracało. Sztuczność każdego elementu waliła po oczach z pełną mocą. 7/10 za samą grafikę komputerową to ja dałem Awatarowi, w którym mapowanie ruchu jest zrobione rewelacyjnie i animacja przyciąga oko.

        Za to oglądając Beowulfa miałem wrażenie, że oglądam cut-scenki z jakiejś gry komputerowej. I to wcale nie najlepsze. Widzieliście konia pod koniec filmu, tam na szczycie wieży? Zwijałem się ze śmiechu :D

        • photograph1 photograph1
          ocena: 7

          Skoro zatem Avatarowi za samą grafikę dałeś tylko 7/10 to nie jesteś wiarygodny w tym co tu piszesz...

          • aliensavage aliensavage
            ocena: 1

            No dałem mu 7/10 ogólnie ale biorąc pod uwagę tylko grafikę. Wygląd to tradycyjnie u mnie bardzo mała część oceny ale Avatar dostał więcej, bo byłem na tyle oczarowany wyglądem, że wybrałem się 3 razy do kina. W drodze wyjątku więc oceniłem go tak wysoko, bo ogólnie poza grafiką to rewelacji tam nie ma.

            • photograph1 photograph1
              ocena: 7

              Hehe... Ale 3 razy w kinie byłeś. Dobre...

wczytuję Ladowanie

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: