Nasuwają się skojarzenia z węgierskim "Made in Hungaria",jednak tamten film był deczko lepszy.Z momentów "śpiewno-tanecznych" zdecydowanie dwa przypadły mi do gustu.Mianowicie scena w barze jak główny bohater chciał kupić saksofon,oraz ta na sali wykładowej na uczelni.Swietne momenty.Jeden tekst mnie szczególnie rozbawił "musiałeś słuchać za dużo Charliego Parkera".Polecam.
/forum/30001809/topic/1451736/edit


Ladowanie