Kandara Kandara

Ten film jest wg, mnie jednym wielkim nieporozumieniem. Nic tu nie trzyma się kupy, a Ichigo snuje się po ekranie, co chwila powtarzając imię Rukii. A ponieważ wszystkie niemal pozostałe postacie dosięgła zbiorowa amnezja, biedaczek może liczyć tylko na Kona (swoją drogą jeden z nielicznych plusów owego ee czegoś). Scena, w zamierzeniu wzruszająca poraża swoją naiwnością i wymuszoną ckliwością... (nie zrozumcie mnie źle, nie mam nic do ckliwości w dobrym wydaniu, ale tutaj ni jak mnie nie wzrusza, raczej wkurza). Czarne charaktery... coż tu w ogóle coś takiego jest? Bo parka nieszczęśliwych dzieciaków, co chce odzyskać Rukię, ni jak się tu nie sprawdza. Najgorsza jak do tej pory produkcja z pod znaku wybielacza... to już niektóre fillery są lepsze..

  • reylina reylina

    zgadzam się, dal mnie tak samo, jedynie co postać "mrocznej Ruki" mnie zaciekawiła.

wczytuję Ladowanie

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: