tendencyjna refleksja bohatera

vainamoinen vainamoinen
ocena: 3

Moje odczucia są w sumie mieszane...ale po zastanowieniu się - raczej be. Głównie dlatego, że nie wciągnął mnie ten film w żaden sposób - będę go pamiętał za złe a nie dobre strony.

Stronie technicznej "Blow" zarzucić nic nie można, ogląda się to płynnie, bez potknięć; przestrzeń czasowa jest rekonstruowana znakomicie (plenery, zdjęcia). [Chociaż Penelope Cruz w niebieskim dresie rozśmieszyła mnie niezmiernie...niektóre momenty były właśnie takie sztywne i aklimatyczne.]

Zaś jeżeli chodzi o fabułę - to jest po prostu coś jakby rekonstrukcja pamiętnika. Wygląda to tak, że centruje się ciąg wydarzeń na osobie głównej - Jungu, po czym zanika siła odśrodkowa, tzn. znika obiektywizm i prawdy naturalne. Źle oglądało mi się ten film właśnie dlatego - nie ma żadnego spojrzenia z boku, perspektywa widza równa się nonstop perspektywie reżysera, który z kolei stapia się z perspektywą subiektywnego narratora. Nie trafiło to do mnie. Takie spojrzenie na film strasznie tenże strywializowało - w sumie ten film mógłby się nazywać "Moja refleksja po latach" by G.J.
To jest wszystko, rzecz jasna, wizja reżysera - która jednak mnie nie przekonała. Nie ma w nim właściwie nic godnego polecenia. To tylko historia życia i zmiennych nastrojów głównego bohatera, poznajemy parę jego dylematów, obserwujemy paru znajomych...to wszystko.

Jeszcze jedno. Nie wiem dlaczego mówi się, że to jest insight w światek karteli, drug dealingu, itp. Przecież tu nic nie ma - jest facet, który mówi, że wie jak to się robi, czasem pokażą kasę, czasem trawę, czasem kokainę, raz Kolumbijczyków z karabinami, rzadko pojawi się policja...a reszta to miłości bohatera i jego dyskusje z rodzicami. Mnie to nie przeszkadza, ale takie stwierdzenia padają, więc się ustosunkowuję.

    Zgłoś nadużycie

    Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu:
    WTF:false,ads:true