Dlaczego ten film wygląda, jakby akcja toczyła się 1992 roku?

...ja rozumiem, że pewnie chciano uniknąć przepychu i pokazać "prawdziwą Polskę", ale właśnie obraz jest totalnie przekłamany, wręcz groteskowy. Czy to jest celowy zabieg? Prokurator jeździ starą audicą (20 letnią pewnie), na ulicach widać same stare auta, wnętrze każdego pomieszczenia wskazuje nawet na lata 80, albo i wcześniej - drewniane ciężkie meble, drewniane okna itp.
Rozumiem, są takie miejsca, ale też widoczne są kontrasty - stare mieszkanie i smartfon w ręce lokatora. Zapyziała ulica i bogaty hotel obok, albo chociaż jakieś auto wyprodukowane powyżej roku 2000.

Gdy wspomniano rok śmierci żony prokuratora spadłem z krzesła (2009).
Tak nie wygląda rzeczywistość. O co tu chodzi?

36
  • Tak i to jest dla mnie spory minus. Pomimo, że film mi się bardzo podobał to również tego nie rozumiem. Ogromnie przerysowanie - np. scena w tym pokoju, co ta kobiecina opowiada o zmarłym synu - zwróćcie uwagę na ubiór ludzi w tle, typowe kiczowate lata 90. Nie wiem zupełnie dlaczego, takich ubrań na lumpach trzeba by się nieźle naszukać.

  • Tutaj proszę cię poczytaj sobie. Wszystko wyjaśnione. ;) http://www.pisf.pl/aktualnosci/wiadomosci/body-cialo-w-kinac...

  • Witam:) zdjęcia jakby robione przez jakiś filtr, wszystko szare;

  • Ja to lubię. Napawałam się.

  • Widzę, że ktoś tutaj za dużo naoglądał się polskich współczesnych seriali telewizyjnych gdzie nikt nie pracuje a wszyscy mieszkają w apartamentowcach.

  • Właśnie dlatego (między innymi) film został doceniony na Zachodzie.

    • Ach? Czemu zatem filmy Smarzowskiego, eksponujące mocno rozmaite przywary naszego kraju, nie są tak doceniane?

      • Bo Smarzowski nie bawi się w ideologię ani w światopoglądowość, daje obraz nie tyle przywar co zbójecko-chamskich zachowań człowieka, ludzi, środowisk, tego wszystkiego co mają u siebie i inne państwa. Nie mają natomiast tak negatywnie ustosunkowanych do państwa czy narodu "twórców" jak m.in. Szumowska. Przykładów jest mnóstwo w tym filmie, więc pierwszy lepszy: na ekranie jakiegoś programu czy wręcz widomości wyeksplikowane są wypowiedzi na pytanie dziennikarki - kim był Jezus? I nic więcej. Po co to? Ano po to, by ludzie mówili - zresztą, zgodnie z faktem - że był Żydem. Co to wnosi do filmu? Nic. Inne wątki też są roztrzepane. To nie jest sztuka - jak np. u Smarzowskiego - ale propaganda siląca się na sztukę. Przynajmniej ja to tak widzę. Pozdrowienia.

        • Serio? No to coś dziwnie to widzisz, przynajmniej ja tak to widzę :) Fabuła "Body/Ciało" jest uniwersalna, mogłaby dziać się równie dobrze w Niemczech, we Francji, UK, USA... Właściwie w każdym w miarę rozwiniętym kraju z naszego kręgu kulturowego. Natomiast filmy Smarza są przesiąknięte "naszością" - jego historie mogą się dziać tylko w Polsce, lub ostatecznie w naszym najbliższym sąsiedztwie, np. w Rosji. Nie wyobrażam sobie jednak np. "Wesela" dziejącego się we Francji, bo gdyby przyciąć tę fabułę do tamtejszych realiów, to... To by już była inna zupełnie historia. To raz. Dwa: "daje obraz nie tyle przywar co zbójecko-chamskich zachowań człowieka, ludzi, środowisk" - może byłby to jakiś argument, gdyby nie proporcje owych obrazów... W każdym filmie Smarza mamy przeciez ogrom głupoty, prymitywizmu, wulgarności, zbójectwa, zepsucia i, przede wszystkim, ocean wręcz gorzały... A temu ogromowi zła przeciwstawiona jest dosłownie odrobinka dobra ("Wesele", "Drogówka") a czasami nawet i tego brakuje ("Dom zły", gdzie KAŻDY jest umoczony). Nawet nie trzeba odrobiny złej woli, by wysnuć teorię, że... tak po prostu Polska wygląda jego zdaniem. Jest kilka takich tematów na forach jego filmów, poszukaj sobie jak chcesz. Z drugiej strony ciekawy jest ten przykład, jaki podajesz na dowód antypolskości Szumowskiej... Szczerze mówiąc to ja nawet tej sceny nie pamiętam, bo była, jak się domyślam, jakimś mały epizodzikiem, na trzecim czy czwartym planie. I teraz pytanie: czy zachodni widz większą uwagę zwróci na takie małe epizodziki, czy też raczej na to, co u Smarza ma wywalone prosto w pysk? Co bardziej mu zapadnie w pamięć: pytanie o Jezusa w "Body" czy ocean wódy w "Weselu"? Hmm... Bez obrazy, ale już jakiś czas temu zauważyłem, że wielu patriotycznie wzmożonych użytkowników FW ma tendencję do wyszukiwania rozmaitych podtekstów na dalszych planach kosztem tego, co jest na planie pierwszym i stanowi istotę filmu. Ja wiem, że trza być przenikliwym, ale chyba nie do końca w ten sposób...
          Pozdrawiam

          • Bardzo chciałbym się zgodzić z Twoim tokiem rozumowania, ale nie potrafię. Najkrócej: fabuła Szumowskiej nie jest dla mnie uniwersalna, a jeśli już to sztampowo uniwersalna; to, że mogła by się dziać gdziekolwiek ja poczytuję za jej słabość (to słabość postmodernistycznej, sączonej przez główne nurty sztuki - i nie tylko sztuki - papki); Smarzowski jest ostry i dosadny, jednak opisuje pewną rzeczywistość (oczywiście, w krzywym zwierciadle artyzmu), nie sili się na tanią symbolikę i schlebianie euro-wizji. Nie wiem czy mam przepraszać, że jestem... patriotą?

            • Zupełnie nie rozumiem dlaczego uniwersalność danej historii miałaby być jej słabością... Dobre i mocne są dla ciebie tylko te historie, które mogą się dziać tylko w ściśle określonym miejscu (i czasie)? W każdą fabułę muszą być wpisane jakieś cechy charakterystyczne dla danego kraju lub regionu? Nie pojmuję... Z fragmentem o Smarzowskim się zgadzam, ale jak to się ma do tego co napisałem o "obrażaniu Polaków" w jego filmach? I nigdzie nie sugerowałem, że masz za cokolwiek przepraszać, ale z tym patriotyzmem bym się nie rozpędzał, bo na forach filmów Smarza znajdziesz paru takich, co to też się patriotami mienią, a ciebie za lubienie jego filmów są gotowi antyPolakiem nazwać... I kto z was ma rację? Czyj patriotyzm jest bardziej patriotyczny?

              • Niczyj (to o patriotyzmach rozmaicie pojmowanych). Patriotyzm weryfikują uczynki a nie zapewnienia.
                Co do uniwersalizmu, wiem, wyraziłem się niezbyt precyzyjnie, więc uściślam: uniwersalność fabuły to odwoływanie się jej autorów do wspólnych kodów kulturowych i w tym znaczeniu Szumowska jest uniwersalna, ale słowo "uniwersalny (a)" implikuje ocenę pozytywną, przecież nazwanie czegokolwiek "uniwersalnym" to tak jak stwierdzenie "pasuje do wszystkiego", "wszystko bierze pod uwagę", "obejmuje całokształt" itd. Dlatego nie nazywam dzieła Szumowskiej uniwersalnym, bo - odwołując się co prawda do euro-amerykańskiego kodu kulturowego - interpretuje go w kierunku postmodernistycznym, czyli - ideologicznym. Może to robić, pewnie że tak, tyle że ja tego nie kupuję. Dla mnie uniwersalna jest np. historia opowiedziana w "Still Life". Bo uniwersalizm jest ukryty w szczególe i poprzez szczegół, konkret, zwykłość artysta da radę "zbudzić" go. Gdy pokazuje się uniwersalność w pełnym świetle uniwersalizmu (uff, żebym się tylko nie zakapućkał!), to zaczyna się coś, czego nie lubię (ja, osobiście, inni niech sobie lubią), mianowicie - nachalna symbolika, odwoływanie się do bieżących poprawności i - ogólnie rzecz biorąc - uprawianie kulturalnego liberalizmu demokratycznego (to sarkazm).

  • Nie wiem czego dotyczy twój post i tym bardziej nie wiem jaki on ma właściwie cel no ale....
    Dwudziestoletnie Audi jest lepsze niż współczesne guzik warte kompaktowe dupowozy, które ludzie namiętnie kupują za ciężką forsę. Na miejscu prokuratora też bym jeździł takim samochodem.
    Dalej - w jednej z pierwszych scen policyjna Kia Ceed (produkowana 2006 - 2012), Vectra C (2002 - 2008) dalej Golf 2, Renault Kangoo, pod sklepem stoi Fiat Seicento, Seat Ibiza 2, na mieście jeżdżą Focus MK2, Volvo s60, Fiat 500 itd itp. Faktycznie same wozy z czasów komuny. Czy my oglądaliśmy ten sam film?

    "wnętrze każdego pomieszczenia wskazuje nawet na lata 80"
    Byłeś kiedyś w jakieś starej kamienicy w Krakowie albo na przeciętnym śląskim osiedlu czy twoja znajomość naszego kraju kończy się na tym co widziałeś w telewizji.

    "Tak nie wygląda rzeczywistość."
    Twoja z pewnością nie ale niektórych tak. Innych wygląda jeszcze gorzej.

    Co chcesz udowodnić swoim postem bo nie rozumiem. Nie podobał się film, ok nie musiał ale co ma na celu pisanie tych bzdur i czepianie się rzeczy wynalezionych na siłę?

  • Ależ rzeczywistość w Polsce jest groteskowa, szczególnie w mniejszych miastach. Wielu ludzi stac tylko by zapłacić rachunki i zrobić zakupy w biedronce, z kalkulatorem w ręce.

  • Trza się przyjrzeć, tej biednej Polsce. Zajść w warszawskie czy poznańskie podwórka sypiących się kamienic, zapomniane blokowiska toruńskie i rzęchy parkujące przed nimi. Popatrz na klapki i bermudy lub jesienne jesionki i wełniane sweterki noszone jak zbroje / garnitury. Potem jeszcze wizyta w tanim barze i szybka wizyta w szpitalu. Polska to Polska nie udawaj szwajcarskiego globalisty :)

  • Czy sztuka musi być dosłowna i mimetyczna? Wydaje mi się, że ponure, przaśne wnętrza i zewnętrza mają być jakąś tam paralelą ludzkiego ciała - jego przemijalności i nędzy, rozpaczy duszy. Są bezpretensjonalne, zużyte, ale tworzą zwykłą dla nas, codzienną przestrzeń. Dostępną dla wszystkich, nie dla wybrańców, bo wszyscy podzielimy ten sam los i się kiedyś rozłożymy, dosłownie.Do tego piękne, choć ponure - z wyjątkiem sceny finalnej o świcie - zdjęcia M. Englerta. To jest spójne. Wyobraźmy sobie tę samą tematykę w nowoczesnych apartamentach - no miodzio po prostu!

  • Dlaczego miałby nie jeździć 20-letnim samochodem? Podobno prokuratorzy zarabiają śmieszne pieniądze (a przynajmniej tego uczy nas cykl o prokuratorze Szackim – ufam że jego autor nie wziął sobie realiów z kapelusza).

    • Prokuratorzy zarabiają dokładnie tyle samo co sędziowie. Zwykły sędzia rozpoczynający pracę w rejonie zaraz po nominacji otrzymuje równowartość dwóch średnich krajowych z roku poprzedniego. Obecnie jest to pomiędzy 8-9 tys.zł. Wraz ze stażem pracy i awansami na wyższe szczeble pensja ta wzrasta. Taki prokurator jak bohater filmu powinien zatem zarabiać kilkanaście tys. zł miesięcznie to nawet w Warszawie ogromna suma. Z pewnością gdyby chciał stać by go było na nowe Audi A6 czy A4 z salonu. Być może kupił go w latach 90 i jest tak bardzo przywiązany do tego samochodu, raczej z konieczności (jak 90 % właścicieli tych samochodów) by nie jeździł. Poza tym wynajęcie osiemdziesiątki do filmu jest znacznie tańsze niż wynajęcie A4 widać budżet pani Szumowskiej się nie domykał.

  • Taka jest Polska na prowincji Audi 80 to wciąż często spotykany samochód. Stara niemiecka konstrukcja, silniki pancerne nie do zajechania, ale wtedy robiło się samochody by jeździły nie tak jak teraz by dalej zarabiały na koncern przez naprawy. Pewnie przez jeszcze kilkanaście lat nie zniknie z ulic. Ale fakt prokuratorzy nie jeżdżą z reguły takimi samochodami, no chyba że są wielkimi miłośnikami tego modelu. Jeżeli jakiś prokurator jeździ Audi, to jest to zazwyczaj kilkuletnie lub nawet salonowe A6 lub chociaż A4. Umeblowanie w stylu lat 80 też nie jest rzadko spotykaną rzeczą w polskich domach i mieszkaniach. Starsi ludzie również często chodzą w ubraniach o fasonie z lat 90 czy 80. Może i Warszawa już tak nie wygląda, ale np. typowe powiatowe miasteczko na ścianie wschodniej owszem.

  • Czy wszystkie Polskie filmy musicie porównywać do rzeczywistości jaka jest w Polsce? Przecież to jest film, a nie dokument... Jak chce może nawet zrobić film o gadającej kurze czy kosmitach. Za bardzo urzeczywistniacie akcję filmu, a to bez sensu. To tak jak w horrorach, nie jest logiczne to co robią bohaterowie, bo normalnie nikt by się tam nie pchał, ale jednak wciąż się to ogląda.

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: