oj przejmuje, przejmuje!

Film bardzo dobry, naprawdę niezwykle przejmujący- dla mnie to jest to słowo, które go w pełni oddaje. Po wyjściu z kina musiałam się przejść trochę, żeby go przemyśleć, 'rozchodzić', dojść do paru wniosków. Jest wzruszający, przynajmniej dla mnie w sposób, w który ja go zrozumiałam. A jego największym atutem jest chyba właśnie to, ze każdy może sobie dowolnie go zinterpretować, bo w sumie dużo rzeczy jest niesprecyzowanych, nie jest nawet jasno powiedziane o co w tym wszystkim chodzi i pointe można sobie spokojnie samemu dopowiedzieć. Ale przy tym wszystkim ja nie miałam poczucia, że jest o 'niczym'. Z paroma rzeczami w nim bym się nie zgodziła, parę rzeczy mnie lekko zbulwersowało ale w sumie to też było ważne. Ogólnie wydaje mi się ze ten film nie próbuje wcale odpowiedzieć na kilka pytań ale jedynie je zadać i każdy może teraz próbować zrozumieć to po swojemu. Dla mnie to były refleksje 'Jak można żyć dalej po zobaczeniu najgorszych rzeczy tego świata? Jak można żyć obok siebie, lecz wciąż bez siebie? W końcu- czy zmarli i pamięć o nich dzielą nas czy łączą? Czy są oni blisko nas? A jeśli nie to czy to nasza wina, nasza przypadłość czy raczej życie i jego niesprawiedliwy bieg? Czy wiara niedowiarka jest pewnym dowodem na racjonalność wiary czy raczej czystą irracjonalnością człowieka?' Dla mnie są to, osobiście, bardzo ważne pytania. I takimi je zastałam w tym filmie, to znaczy tak właśnie go zrozumiałam. A dwie sceny: 'śmierć w bikini' oraz ta ostatnia, wpiszą się na listę moich zdjęć, które spokojnie mogłyby być klasykami kina. O aktorskich kreacjach pisać nie będę, bo jak zacznę o Januszu Gajosie to nie skończę.
polecam 8,5/10 :)

35

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: