Piękny w swej prostocie

Film niesamowity w swojej prostocie. Kiedy zobaczyłam, że film trwa trzy godziny to lekko się przerazilam, ale ich życie mnie tak wciagnelo, że zapomniałam o czasie. Właściwie mogłabym tak jeszcze przez kilka godzin ich obserwować. Trzeba przyznać, że mama miała fatalny gust co do mężczyzn, więc nie ma się co dziwić, że dzieci miały dosyć szalone dzieciństwo, przez co też pewnie miały problem, żeby znaleźć swoje miejsce w świecie. Ale myślę, że niezależnie od wzorców w młodości każdy ma czasem poczucie zagubienia i ciągłego poszukiwania. Ostatnia scena z mamą też bardzo realna, życie pędzi jak szalone i wielu rozczarowuje, więc trzeba się napawac tymi szczęśliwymi chwilami i stwarzać sobie ku nim jak najwięcej okazji, żeby za parę lat się nie okazało, że nie tak to życie miało wyglądać. Ujely mnie także krajobrazy, szczególnie w końcówce, scena kiedy Mason jechał do college'u i ostatnia, piękne.

23

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: