Zmarnowany potencjał

Tkwił tutaj wręcz nieograniczony potencjał, który został zmarnowany. Dostaliśmy oklepaną historię o dojrzewającym chłopcu, która nikogo nie mogła porwać, a co najgorsze została źle przeprowadzona. Niektóre epizody z życia niepotrzebnie przedłużono lub w ogóle pokazywano, by po chwili je urwać i więcej nie wspominać, a niektóre potraktowano po macoszemu, mimo że były ważniejsze. Ot, proste przykłady: kiedy chłopak farbuje włosy i wchodzi do łazienki to jakichś dwóch osiłków mu grozi po czym.. nigdy więcej się nie pojawiają a po chwili akcja przenosi się lata do przodu. Tak samo gdy chłopak pije piwo i mówi, że zaliczył już parę dziewczyn, a w ogóle o tym nie wspomniano. Wniosek: ważniejsze w życiu chłopaka od zaliczania dziewczyn była rozmowa z tą dziewczyną na rowerze.

Same przejścia czasowe też nieudolne, niespójne, za szybkie przejście od dzieciaka do nastolatka, a chłopak pod względem aktorskim też się nie popisał. Film generalnie da się obejrzeć, bo przypomina nam o swoim młodzieńczym żywocie, to taki serial familijny ściśnięty do granic możliwości w film pełnometrażowy, ale na pewno nie jest to arcydzieło.

41
  • Jednym słowem Klan cześć dalsza.

  • Arcydzieło to na pewno nie jest, ale akurat uważam, że sama koncepcja przedstawiania krótkich, niepowiązanych ze sobą fragmentów po prostu życia jest całkiem ciekawa, chociaż według mnie mogłoby być trochę więcej znaczących momentów, naprawdę wpływających na życie bohaterów, poprzeplatanych z tymi mniej istotnymi. Poza tym odnoszę wrażenie, że ta koncepcja sprawdziła się tylko dlatego, że film kręcono tyle lat i z tymi samymi aktorami. Nie łudźmy się - gdyby aktorzy się zmieniali, a film nakręcono by w standardowym czasie, nikt aż tak bardzo by się nie zachwycał - fabuła sama by się nie obroniła, byłaby to, jak określiłeś kolejna "oklepana historia o dojrzewającym chłopcu". Ponadto okazało się, że taki sposób nagrywania jest ryzykowny - bo nie wiadomo, co z tych dzieci wyrośnie. Tutaj niestety zawiodło to na całej linii - te mające potencjał dzieciaki (charakterna dziewczynka i mały wrażliwiec-buntownik) wyrosły na tak zblazowane nastolatki, że odechciewało się to oglądać, gdy pod koniec pokazywali się na ekranie. Wiecznie znudzona mina kloszarda Masona (uśmiechał się tylko, gdy gadał z laskami) i niewiele mniej znudzona mina Samanty, ledwie widoczna spod grzywki (a propos włosów, to od pewnego momentu albo ona albo on mają strasznie tłuste włosy - przepraszam za tę wstawkę, ale naprawdę irytowało mnie to podczas oglądania). Jak z tak fajnych rodziców mogłyby wyrosnąć tak beznadziejne dzieciaki? Nie wymagam od amatorów nie wiadomo jakiego kunsztu aktorskiego, ale da się chyba wyrażać nieco więcej emocji niż ciągłe znudzenie. Ogólnie raczej rozczarowanie (i obawiam się, że rozczaruję się też, gdy poznam wyniki Oscarów).

  • użytkownik usunięty

    Zgadzam się z wypowiedzią...... dla mnie ładne opakowanie a w środku miałkość przewidywalność i płytkość.Owszem dało się go obejrzeć ale nic ten film nie wnosi,..... nudzi i irytuje ----ma w sobie zadęcie na arcydzieło ale jest puste w środku.

  • Prawda, jedna, wielka i niestety średnio satysfakcjonująca prawda. Patrząc na opinie wszystkich ludzi wokół, świetne noty, samą koncepcję filmu byłam wręcz pewna, że film będzie bardzo dobry, a tutaj takie...nic. Rozczarowujące, co tu wiele mówić. A do tego nużące.

  • O zaliczaniu dziewczyn mówi ot tak, bo chce się pochwalić kolegom, co nie znaczy, że naprawdę to przeżył. Zwietrzył niezłą okazję w tym, że bez przerwy się przeprowadzali: mógł kłamać i nikt nie mógł tego zweryfikować.

    Czasem mam wrażenie, że ci, co ocenili ten film nisko są zblazowanymi ludźmi i nie pamiętają czasów, gdy sami byli nastolatkami...

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu:
o