Bruce_Lee Bruce_Lee
ocena: 3

Przyjeżdża do LA do brata, po czym razem z bandą 4 ulicznych śmieciów rozwalają całą mafię (to tak jakby w Scarface od razu z Mannym zabili Franka), awansują w hierarchi (zamiast spodni z gównem w gaciach włoskie garnitury), rozwalają całą konkurencję, prosperują, aż konkurencja nagle uweźmie się na nich. Nagle film staje się survivalem, wszyscy tajemniczo giną jeden po drugim, włoskiego szefa mafii puszcza się wolno, by samemu wejść pod lufę.
Film jest beznamiętny i ma zero polotu. Nudy i męczarnia aż do ostatniej chwili. Kitano ma jakieś skłonności samobójcze bo w każdym filmie jaki widziałem się zabija (możliwe że w Zatoichim nie zginął, ale nie pamiętam już tego filmu...). Tutaj jest typowym dla siebie brutalem, który potem odchodzi w cień i poddaje się.
Słabo, naprawdę słabo.

  • verigut verigut
    ocena: 8

    Być może zrozumiał iż jego skłonności do agresji są zbyt niebezpieczne dla otoczenia. Najpierw musi uciekać z Japonii po tym jak wybito jego rodzinę. Następnie po rozpoczęciu wojny z włochami i wybiciu wszystkich jego ludzi dochodzi do wniosku, że nie ma już gdzie uciekać. Wypuszcza szefa, żeby powiedział pozostałym o śmierci Dennego i bez słowa poczekał na nich w knajpie. Do samego końca zachowywał się honorowo.

    • Bruce_Lee Bruce_Lee
      ocena: 3

      to jest rzecz zrozumiała, aczkolwiek motyw 'bohatera kitanowskiego' w kolejnym z rzędu filmie jest już trochę męczący...

      • verigut verigut
        ocena: 8

        Ja się z nim jeszcze nie spotkałem. Znalazłem w necie "Sonatine", znasz jakieś inne warte obejrzenia produkcję Kitano?

        • Bruce_Lee Bruce_Lee
          ocena: 3

          powiem Ci, oglądałem po kolei jego najbardziej znane filmy: Violent Cop, Sonatine, Hana-bi, Brother i we wszystkich główny bohater jest niemal taki sam, zniszczona psychika, wszystkich leje po mordach niczym Van Damme i strzela zanim pomyśli. Naczytałem się jakie to ambitne arcydzieła nie są - to jest kpina, zwłaszcza zestawiając go choćby z epatującymi symboliką filmami Shinya Tsukamoto.
          Jeśli chodzi o Kitano to 'Zatoichi' - oczywiście powtórka z bohatera kitanowskiego, jeden gość kontra cały gang, aż mdli od tego, ale w filmie jest dużo fajnych scen walk i ładnych widoczków. Nie jest to rewelacja. Sięgnę po 'Kikujiro' i 'Lalki' - może WRESZCIE znajdę coś ambitnego w jego filmach.
          Polecam 'Battle Royale' - Kitano tam gra jedną z głównych ról - oczywiście - jego postać powtórka z Violent Cop, Sonatine i reszty - on wszędzie jest taki sam. Jednak filmu na szczęście nie nakręcił i - szczerze mówiąc - oglądałem go kilka razy i jest to świetna rozrywka, również niegłupia, jeden z moich ulubionych japońskich filmów.

wczytuję Ladowanie

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: